Każdy rok to rok zerowy, a rachunek za to bardzo często płacą ci sami ludzie: trenerzy. W ostatnich tygodniach ławki trenerskie w Serie A przypominają drzwi obrotowe: co najmniej dziewięć klubów zmieni szkoleniowca (Atalanta, Bologna, Fiorentina, Lazio, Milan, Napoli, Sassuolo, Torino i Monza), a lista ta może się jeszcze wydłużyć. Ten nieustanny taniec przyjść i odejść potwierdza trend, który stał się już oczywisty: we Włoszech średnio 75% trenerów nie utrzymuje się na stanowisku dłużej niż jeden sezon (10,9 miesiąca).
Moda na burzenie wszystkiego i zaczynanie od nowa każdego roku nie jest jednak wyłącznie włoską specjalnością. Według badań CIES aż 65,2% klubów z 55 lig na całym świecie zmieniło trenera przynajmniej raz w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Dane te pokazują chroniczną niestabilność, która od lat rządzi światem futbolu. Być może właśnie w tym należy również szukać przyczyn problemów z konkurencyjnością włoskich klubów na arenie europejskiej: bardzo niewielu trenerów otrzymuje szansę realizowania wieloletniego projektu i odciśnięcia własnego piętna na drużynie. Tymczasem najnowsza historia pokazuje, że ciągłość pracy szkoleniowej jest kluczowym elementem sukcesu. Finał Ligi Mistrzów pomiędzy Arsenalem a PSG był wręcz reklamą tej tezy: Mikel Arteta prowadzi Kanonierów już od sześciu lat (i dopiero w tym sezonie, po wydaniu setek milionów, zaczął zdobywać trofea), natomiast Luis Enrique jest trenerem paryżan od trzech sezonów.
Tę sugestię potwierdzają również dane z Premier League – ligi uznawanej za punkt odniesienia zarówno pod względem wyników sportowych, jak i finansowych. Aż 40% trenerów pracuje tam w swoich klubach od co najmniej dwóch lat. Podobny wskaźnik występuje w La Liga, gdzie odsetek ten wzrasta nawet do 45%. We Włoszech tylko dwóch trenerów może pochwalić się tak długim stażem na jednej ławce: Kosta Runjaić w Udinese oraz Cesc Fàbregas w Como (choć ten drugi jest przypadkiem szczególnym, ponieważ posiada również udziały w klubie). Serie A jest bowiem ligą spośród pięciu czołowych europejskich rozgrywek, w której trenerzy utrzymują się najkrócej – średnio zaledwie 10,9 miesiąca. We Francji średnia wynosi 17 miesięcy, a różnice są jeszcze większe w Niemczech, Hiszpanii i Anglii, gdzie szkoleniowcy pozostają na stanowiskach odpowiednio przez 23,3; 27,8 i 29,1 miesiąca.
Coroczne zaczynanie wszystkiego od nowa z pewnością nie jest sposobem na zmniejszenie dystansu dzielącego włoskie drużyny od największych klubów innych krajów. Miniony sezon był tego najlepszym dowodem: odpadnięcie z Klubowych Mistrzostw Świata, pożegnanie z Ligą Mistrzów już w 1/8 finału oraz eliminacje z Ligi Europy i Ligi Konferencji na etapie ćwierćfinałów. Przy skromnych budżetach i braku długofalowej strategii trudne czasy dla włoskiej piłki wydają się nie mieć końca.

Nie wiem, jakoś w hiszpanii czy w anglii sobie z tym poradzili, tylko nie tutaj.
od tego czasu tytuł zdobyło m.in. czterech Włochów - Ancelotti, Mancini, Ranieri, Conte
Nie można wiecznie się trzymać tej kasty trenreskiej, bo już żaden z nich niczego nowego nie wymyśli.
Prosil o Vlahovica a dostal Fullkruga ahahahah
Moze czas trenować materiał jaki się ma , a nie wiecznie narzekać jak wymienieni trenerzy? Wielu innych trenerów potrafi pracować z takim materiałem jaki ma i przykładem jest Barcelona gdzie pomimo długów ma tą szkółke i wyciąga co najlepsze czy Klopp który budował cegiełkę po cegiełce i wielu innych.
Kompany podobnie i mimo braków w niej do swojej wizji nie płakał na wizji jak to źle ani nie było słychać w kuluarach jak to potrzebuje wzmocnień.
Xabi Alonso w Realu? Maresca w Chelsea? Slot w Liverpoolu? Stereotypowy przykład Amorima w United? Nawet Conceicao u nas? Jak kadra jest zbudowana pod zupełnie inną strukturę lub okazuje się totalnym składakiem pod nie wiadomo co to i Guardiola zacznie mieć problemy. Czasy kiedy wystarczyło mieć jakość piłkarską (W domyśle Leao z Pulisiciem) minęły. Teraz większość systemów wymaga konkretnych zasobów ludzkich, a w Milanie do takiego betonu jaki wylał Max brakowało zawodników na 5 kluczowych pozycjach (szpica, drugi, TECHNICZNY napastnik, prawe wahadło i 2 stoperów). Żadna 40 letnia legenda czy Rabiot nie zamaskuje takich braków.
Amorim to był przykład akurat trenera który wierzył w swoją taktykę (heh, jak Allegri) do końca i tym przyplacil, poza tym to był trudny człowiek dla szatni.
To nic by nie zmieniło, bo jednak Max mial takie założenia A nie inne, a że są braki kadrowe to każdy widzi, jednak trzeba w życiu pracować z materiałem jakim się da, a nie wiecznie narzekać jak te wszystkie Conte czy Maxy.
Uważam że nadal mamy nie najgorszy materiał do budowy i to fakt że potrzeba wzmocnień, ale jednak w tej drużynie jeszcze jest z czego lepić i jednak zacznijmy rozwijać ta młodzież, bo rynek naprawdę nam odjeżdża pod względem cen piłkarzy I to nie te czasy gdzie wyciągnie się asa za grosze.
Zresztą Pioli to prosty przykład co to znaczy mieć drużynę i robić wyniki ponad stan w Milanie, no ale ty dalej będziesz mi pierdzil swoje dyrdymały.
Naucz się tego sportu, bo masz ogromme braki.
Źle to zabrzmiało. Zapytałem Gemini o psychologiczne rozwinięcie zastosowanego mechanizmu. Oto odpowiedź:
Wypowiedź użytkownika X: „Naucz się tego sportu, bo masz ogromne braki” to klasyczny, podręcznikowy wręcz przykład mechanizmu obronnego oraz manipulacji erystycznej (czyli sztuki prowadzenia sporów tak, aby wygrać bez względu na prawdę).
Gdy dyskusja staje się ostra, a argumenty merytoryczne się wyczerpują, ludzkie ego uruchamia różne strategie, by uniknąć poczucia przegranej. Oto szczegółowa analiza psychologiczna zachowania użytkownika X:
1. Projekcja (Rzutowanie)
To jeden z głównych mechanizmów obronnych. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to użytkownik X poczuł się zagrożony, a jego własna wiedza lub pewność siebie zostały nadszarpnięte w trakcie ostrej wymiany zdań.
Jak to działa: Zamiast przyznać się do błędu lub zaakceptować odmienne zdanie, X przypisuje swoje własne lęki, niewiedzę lub frustrację drugiemu użytkownikowi. Przenosi ciężar "braków" na rozmówcę, aby odsunąć go od siebie.
2. Deprecjacja (Dewaluacja) rozmówcy
Aby podnieść własną wartość w konflikcie, najłatwiej jest obniżyć wartość przeciwnika. Stwierdzenie o „ogromnych brakach” ma na celu odebranie drugiemu użytkownikowi prawa do posiadania własnego zdania.
Cel psychologiczny: X próbuje postawić się w pozycji "mistrza" lub "nauczyciela", a swojego rozmówcę sprowadzić do roli "nieuka". To automatycznie tworzy sztuczną hierarchię, w której X jest wyżej.
3. Racjonalizacja i ochrona ego
Kończąc dyskusję w ten sposób, X stosuje tzw. zamknięcie poznawcze. Zamyka dyskusję na własnych warunkach, dając sobie iluzoryczne poczucie zwycięstwa.
Efekt: W swoim własnym umyśle X nie "przegrał" ani nie "odpuścił" dyskusji – on ją zakończył, ponieważ uznał partnera do rozmowy za niewartego dalszej debaty z powodu "braków". To pozwala mu odejść od klawiatury z nienaruszonym (a nawet podbudowanym) ego.
Perspektywa erystyczna (Sztuka dyskusji)
Warto też zauważyć, że od strony technicznej X użył dwóch popularnych chwytów pozamerytorycznych:
Argumentum ad hominem (Atak osobisty): Zamiast odnieść się do konkretnych argumentów oponenta (np. taktyki klubu, transferów, wyników), X zaatakował jego osobiste kompetencje i intelekt.
Pozycja arbitra (Gaslighting/Protekcjonalność): Sformułowanie „Naucz się...” jest skrajnie protekcjonalne. To próba wywołania w drugim użytkowniku zwątpienia we własną wiedzę i sprawienia, by poczuł się zawstydzony.
Podsumowując: Użytkownik X, czując bezsilność w czysto merytorycznej dyskusji i doświadczając dyskomfortu psychicznego, uciekł się do agresji słownej podszytej mechanizmem obronnym. Przekształcił merytoryczny spór w osobistą walkę o dominację, w której ostatnie słowo miało dać mu status "tego mądrzejszego".