Oczekując na kolejne wywiady, w których ponownie potwierdzi zamiar rozwodu z Milanem – siedmioletnia klątwa dotyczy również piłki nożnej – Rafa Leão ma obowiązek nadać swojemu mundialowi możliwie najgłębszy sens. Jego odejście z Milanello zależy przede wszystkim od tego, ponieważ po sezonie, który zaczął się bardzo dobrze, a zakończył w najgorszy możliwy sposób, bez błysku w USA Portugalczykowi trudno będzie zobaczyć, jak puka do jego drzwi jeden z klubów, w których ma nadzieję wylądować. Dla porządku: chce wysokiego poziomu, jak sam podkreślił. Anglia albo Hiszpania, ale w razie wątpliwości lepsza Premier League. Milan żąda za niego około pięćdziesięciu milionów, co w świetle zakończonego sezonu wcale nie jest kwotą oczywistą do wyłożenia. Jeśli jednak zaliczy mundial jako główna postać, wszystko by się zmieniło – podsumowuje La Gazzetta dello Sport.
Tymczasem Rafa z drugiej strony Atlantyku obserwuje trzeciego portugalskiego trenera, który przejmuje stery w Milanello. Sama w sobie niekoniecznie jest to dobra wiadomość. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wyglądało to z dwoma poprzednimi rodakami, Fonsecą i Conceição. Paulo dwa lata temu nawet odwiedził go na zgrupowaniu reprezentacji Portugalii podczas Euro. Wydawało się to początkiem bardzo obiecującego porozumienia, ale skończyło się katastrofą, która – jeśli to w ogóle możliwe – jeszcze się pogorszyła za Conceição. Teraz pierwszą rzeczą do ustalenia będzie więc, co o nim myśli Amorim. Czy uważa go za zawodnika pasującego do jego koncepcji i czy miałby "ochotę" się nim zajmować, jak musi każdy trener mający go w składzie. To praca w pracy. Można powiedzieć, że patrząc na to, jak trener z Portugalii zachowywał się w Manchesterze, łatwiej sobie wyobrazić, że pozwoli mu odejść bez większych wahań: kiedy przyszedł do United, Amorim nie miał wielu skrupułów, próbując pozbywać się profili problematycznych pod względem zarządzania i charakteru. Oczywiście potrzebne będzie potwierdzenie, najlepiej od samego trenera.
W międzyczasie można spróbować zastanowić się nad możliwymi scenariuszami. Również nad wariantem pozostania, który mógłby się wydarzyć w przypadku braku odpowiednich ofert. Byłby to oczywiście ogromny problem wizerunkowy (San Siro by go "zniszczyło") ale jak wyglądałaby taka sytuacja na boisku? Niezbyt dobrze – delikatnie mówiąc – dla Leão. Amorim preferuje i wymaga od swoich zawodników bardzo intensywnej gry opartej na pressingu i dużym wysiłku skrzydłowych. Dotyczy to oczywiście ustawienia 3-4-3. W takim systemie Rafa w teorii odzyskałby przestrzenie, które odebrał mu Allegri. Ale 3-4-3 Amorima nie jest klasycznym wariantem: od skrzydłowych napastników Portugalczyk wymaga schodzenia do środka, aby otwierać przestrzeń dla skrzydeł. Innymi słowy, i tak trzeba by się dostosować, choć byłoby to znacznie mniej skomplikowane niż wymagania Allegriego. W przypadku 3-4-2-1 natomiast Leão nie miałby żadnych szans. W tym ustawieniu w wizji Amorima głębię ma dawać środkowy napastnik, a dwaj ofensywni pomocnicy mają poruszać się między liniami, szukając ostatniego podania. Grają też dość wąsko, aby zostawić przestrzeń zawodnikom na skrzydłach. Pozostaje więc czekać kilka dni: co odpowie Amorim, gdy zostanie zapytany o Leão?

Nie ma nawet takiej opcji żeby został nawet jak zmieni zdanie
Niemniej jednak on się tu wyczerpał jakieś 2 lata temu.
Ale inni powinni tez dawno odejść - Tomori, Alexis czy Maignan.
To piłkarze najwięcej mają za to odpowiedzialności, a nie trener. To oni zawalili sprawę w sezonie. Wielu zawaliło tym, że brakuje im jakości. Inni właśnie mentalem.
W 1997 Eriksson w Lazio zobaczył, że Signori ma zły mental. Zasiedziały w Lazio przegryw, pomimo bycia legendą i najlepszym zawodnikiem. Pozbył się go bo wiedział jak to się skończy. Zmontował ekipę profesjonalistów i wygrał.
U nas od 2023 klepanie po pleckach w zarządzie, a na boisku zero dyscypliny. To wszystko z góry się bierzę i zaraziło szatnie.
Więc trzeba ją przewietrzyć z tego powodu.
Ale nie z tego, że Leao jest czarny, wkurza debilnych kibiców czy prasa się go czepia, bo się źle uśmiechnął.
Ale u nas jak ktoś ma mentalność godną Milanu to był akurat pierwszy do odejścia. Rozpuszczało się w kalumnie w mediach i pozbywało jak śmieci. Ktoś jest naiwny na tyle by wierzyć, że to się zmieni?
Moze i ma pojedyncze bledy ale rzadko , to jest normalne nikt nie gra wszystkich meczy doskonale
Ale jak przyszedł kryzys to również zawiódł na całej linii. Kapitanem okazał się zdecydowanie gorszym niż Calabria.
Tu się nie buduje - najpierw się burzyło, ostatnio wylewano beton - może teraz zaczną wreszcie budować?
Natomiast dla porównania i podania przykładu, za Stefano graliśmy pressingiem i często Leao razem jeszcze z Messiasem jeśli dobrze pamiętam musieli pressować za dziadka Zlatana, jakoś wtedy nikt się nie czepiał.
Jeśli dobrze pamiętam w sezonie mistrzowskim w tym nawet ostatnim meczu z Sassuolo bramka na 1:0 albo 2:0 dla Milanu padła właśnie po pressingu Rafy i odbiorze piłki obrońcy... To jego wina rozumiem, że betonowy Max ustawił drużynę w taki sposób jak w poprzednim sezonie? tak apatyczną i cofniętą...
Sezon 2022/23
Odbiory: ~28
Przechwyty: ~12
Tkl+Int (Tackles + interceptions): ~40
Minuty ligowe: ~2 800
I bardziej szczegółowo (w percentylach):
Ressures: 20-25
Counterpressures: 15-25
Pressure Regains: 25-35
Defensive Actions: 15-25
Sezon 2023/24
Odbiory: 16
Przechwyty: 9
Tkl+Int (Tackles + interceptions): 25
Minuty ligowe: 2512
I bardziej szczegółowo (w percentylach):
Ressures: 25-35
Counterpressures: 30-40
Pressure Regains: 20-30
Defensive Actions: 20-35
Sezon 2024/25
Odbiory: 16
Przechwyty: 6
Tkl+Int (Tackles + interceptions): 22
Minuty ligowe: 2320
I bardziej szczegółowo (w percentylach):
Ressures: 40-50
Counterpressures: 40-50
Pressure Regains: 35-45
I żeby nie było, że sekcja danych z dupy, korzystałem ze Statbomba/WyScouta. A teraz, co te cyferki ostatecznie oznaczają? Porównując go do innych skrzydłowych w oparciu o Tkl+Int na 90 minut w trzech sezonach, które brałem pod uwagę (pod uwagę wziąłem tylko występy poniższych zawodników w roli skrzydłowego):
Luis Díaz - ~2,10
Bukayo Saka - ~1,90
Raphinha - ~1,78
Rodrygo - ~1,75
Nico Williams - ~1,70
Leroy Sané - ~1,65
Ademola Lookman - ~1,40
Khvicha Kvaratskhelia - ~1,35
Christian Pulisic - ~1,25
Leao - 1,03
Z ciekawostek: Yamal ma ~1,70-1,90, Mbappe ~0,80-1,00 (ale ten ładuje wielokrotnie więcej bramek), Vinicius ~1,20-1,40.
Ja rozumiem, że można bronić Leao pod kątem gry ofensywnej i spoko, miał ogromny impact na zespół. Ale pod kątem pressingu? No to przecież kompletne zaślepienie. Zapiszcie sobie te dane, bo drugi raz nie będę poświęcał swojego czasu na stworzenie tak kompleksowego zestawienia.
Ogólnie sporo z tego zależy od trenera/ligi/podejścia zawodnika. Zgadzam się, że Leao mało pracuje na boisku i te statystyki dobitnie to pokazują. Jednak zastanawia mnie też dość słaba statystyka pod stronie Pulisicia. Jest lepiej niż u Rafy, ale dalej nie jest to jakiś wybitny wynik jak na zawodnika, który raczej sporo pracuje na boisku (bo nie oszukujmy się, dyby Leao miał taki współczynnik i zestawiłbyś go z pozostałymi na liście, to nadal mówilibyśmy, że źle wygląda w defensywie).
Zgadza się. Dużo też zależy od tego, o czym tak naprawdę się nie mówi: mowy ciała. Pomimo tego, że statystyki pressingu Puliego i Rafy są zbliżone (choć na dłuższą metę 0,20 przy tak niskiej skali robi dość sporą robotę), to Amerykanin inaczej zachowuje się na boisku, przez co jest też trochę inaczej postrzegany.
Spodziewałem się, że Rafalzki wspomni, że pominąłem sezon mistrzowski i nawet przygotowałem osobne statystyki na ten okres, ale jako, że nic nie powiedział, to powiem jedynie o TKl+Int Rafy za tamten sezon, które wynosiło: ~1.3. Czyli już więcej od Puliego, ale dalej mniej niż taki Kvara. Wskaźnik ten dobrze współgra z tamtym czasem Leao, ponieważ wtedy, po raz pierwszy, ktoś dał mu wolność, jakiej potrzebował (co wpłynęło na jego zaangażowanie). Wtedy faktycznie pracował więcej bez piłki (choć w skali pozostałych skrzydłowych i tak był uplasowany bardzo nisko).
Co za tym idzie - im bardziej chcesz, tym bardziej pracujesz. Żadne odkrycie, wiem. Jednak w przypadku Rafy wydaje mi się, że ma kluczowe znaczenie. Jeśli pojawiłby się trener, który pozwoliłby mu hasać po skrzydle, tak jak to było z Piolim, to wtedy mógłby zaangażować się bardziej. Problem tkwi, jednak, w tym, że w ostatnich sezonach (po mistrzowskim) Padre pozwalał Rafie nadal robić, co chce, tyle, że obrońcy zaczęli go rozczytywać, a sam Leao nie pracował nad dalszym rozwojem umiejętności, co sprawiło, że stanął w miejscu. I teraz, w erze po Piolim, mamy chłopaka, który chciałby być wolny, ale ta wolność, nie dość, że źle wpłynęłaby na drużynę (granie pod jednego zawodnika), to w dodatku może nie dać już takich efektów, jak w złotym sezonie. Co się tyczy Pulisicia - na ten moment jestem skłonny uwierzyć, że on zintensyfikuje swoje działania w pressingu bardziej, niż Leao, któremu już się po prostu nie chce tu grać. Szczególnie, jeśli Puli zostanie centralną postacią projektu.
Portugalczyk chce mieć miejsce, swobodę i wolną rękę przy atakowaniu. Teraz większość trenerów wymaga nawet od atakujących aby pressowali, biegali pod własne pole karne przy defensywie.
Warto na przyklad przypomniec ze ta superofensywnosc Theo nie wziela sie sama z siebie, tylko to byl taktyczny manewr Piolego ktory on zastosowal na poczatku swojej przygody.
Pioli sie wypalil i po dwoch slabych wzgledem gry sezonach pora bylo sie rozstac, ale jakbysmy wtedy, po Giampaolo, zamiast Piolego zatrudnili takiego betoniarza jak Allegri czy Amorim, to nie dosc ze gralibysmy tysiac razy gorsza pilke, to jeszcze szanse na Scudetto bylyby zerowe.
2. To ostatni moment żeby zarobić na nim sensowne pieniądze
3. Nie pasuje do taktyki Amorima (on potrzebuje trenera w stylu Piolego, który da mu pełną swobodę)
4. Bez LM znowu jesteśmy zmuszeni sprzedać jedną z gwiazd, a wielu ich do wyboru nie ma
Przyjście Amorima to praktycznie gwóźdź do trumny. Chłop wymaga intensywnego pressingu, do którego Rafa nie jest przyzwyczajony i którego Rafa nie jest nauczony. A nie może być tak, że wszystkie tryby kręcą się w jednym kierunku, a jeden w ogóle nie działa. Trudno mi wierzyć w to, że Ruben odmieni Leao, bo nie udało się to trzem ostatnim trenerom. Być może na początku, gdyby okazało się, że usługami Rafy zainteresowane są faktycznie tylko kluby z Arabii i Turcji, Leao starałby się wpasować w system Amorima, ale znając jego podejście - potrwałoby to chwilę i wrócilibyśmy do starej wersji Portugalczyka.
Ta relacja już mnie zmęczyła. Wolę zespół działający w kolektywie, bez żadnych gwiazd, który wypracowuje sukcesy w pocie wspólnej pracy zespołowej, niż jedną supergwiazdę, wokół której kręci się cała taktyka.
Powiem jedynie, że kompletnie się z Twoją wizją rzeczywistości dotyczącej Leao nie zgadzam.
Galliani kiedyś powtarzał, że z niewolnika nie ma pracownika.
Bye, Felicia.