Pełna profeska, nie ma co.
I dziwić się postawie Boatenga, Balotellego czy innego Meneza.Nie od dziś wiadomo, że ryba psuje się od głowy.A nasz Milan z niebezpiecznego dla wszystkich żarłacza białego wyewoluował do postaci śledzia.W dodatku śniętego i niezbyt miło pachnącego.
Kompromitacja w układaniu kalendarza? Cóż, o to też obwińmy Mihajlovića. Bilans będzie się zgadzał.