Znalazłem jeden plus obecnej sytuacji. Taki, ze w przyszłym sezonie Brocchi nie będzie trenerem Milanu. Po 7 meczach tego sezonu zostanie oceniony i zwolniony, bo nie wskoczy nagle na trzecie miejsce w tabeli, ani nie wygra Pucharu Włoch. Stylu gry, ani zaangażowania zawodników również nie zmieni, bo w tak krótkim czasie to nie jest możliwe. Wobec tego ocena może być tylko jedna. I kolejny błyskotliwy pomysł Berlusconiego zostanie spalony już w tym sezonie, który i tak już jest zmarnowany. A przecież mógł Brocchi dostać tę posadę w czerwcu na 3 miesiące przygotowań i kolejne 3 miesiące nerwów i rozczarowań. A tak, to może od czerwca przyjdzie ktoś lepszy.
Szkoda tylko Cristiana jako człowieka.
Nie ma się co dziwić, chyba każdy początkujący trener z zadowoleniem przyjąłby ofertę pracy z wielkiego klubu. Nam zza monitora bardzo łatwo pisze się, że dobrze by było najpierw zacząć pracę w niższej klasie rozgrywkowej, zdobyć doświadczenie i powoli piąć się w górę, ale przecież nie ma gwarancji, że taka oferta się powtórzy. Osobiście nie wierzę, że Brocchi odmieni naszą grę, ale życzę mu powodzenia, bo kolejny sezon bez pucharów będzie utrwaleniem tego marazmu, w którym tkwimy od kilku lat.