Puchar Europy / Liga Mistrzów 1963, 1969, 1989, 1990, 1994, 2003, 2007

Moim zdaniem: TOP5 najgorszych i najlepszych momentów 2016 roku

29 grudnia 2016, 08:52, cinassek Główne newsy
Moim zdaniem: TOP5 najgorszych i najlepszych momentów 2016 roku

Koniec roku zawsze sprzyja podsumowaniom. Tym razem nie zamierzam być ani oryginalny, ani niesztampowy. Wybrałem po pięć moim zdaniem najgorszych i najlepszych momentów mijającego 2016 roku. Ja ganię i chwalę Milan przede wszystkim za to, co poniższe.

NAJGORSZE MOMENTY 2016:

1. Ten temat na naszej stronie był poruszany wiele razy, ale w podsumowaniu nie mogę do niego nie wrócić. Mowa o zwolnieniu Sinisy Mihajlovicia. Wiem, że ten kwietniowy wieczór przyprawił o mdłości nie tylko mnie, ale naprawdę legion Milanistów – tak w Polsce, jak i w innych krajach, zwłaszcza we Włoszech.

Paradoksalnie z perspektywy czasu Serba ocenić jest znacznie trudniej. W końcu teraz mamy Vincenzo Montellę, którego wyniki przyprawiają wręcz o zachwyt. Tylko że na tę sytuację nie można patrzeć wyłącznie tak zero-jedynkowo. Uważam, że Mihajlović chcąc wskrzesić Milan być może przedobrzył. Chciał odzyskać atmosferę w zespole, starał się sprawić, by drużyna była nią nie tylko na boisku, ale to nie wypalało. Skoro tak – Serb postawił na twardą, żelazną szkołę, gdzie trzeba było przestrzegać zasad i mieć wszystko ułożone jak w zegarku.

Tylko nie wszyscy chcieli być trybami w tej machinie. Pamiętam żałosny foch Jeremy’ego Meneza. O którym to Francuzie dziś świat już nie pamięta, a który na wiosnę obrażał się, że trener chce dać mu tylko kilka minut w meczu z Lazio Rzym. I pamiętam słowa Christiana Abbiatiego, o „czterech-pięciu złych elementach”, których na szczęście w Milanello już nie ma.

Każdy pewnie posiada swoje typy, raczej podobne i jasne do wskazania. Mihajlović nie miał łatwo z tą drużyną. A przede wszystkim nie miał łatwo z Silvio Berlusconim, który nie poczuł do niego „feelingu”. A wiemy, że jak to się stanie, to podwładnego Il Presidente de facto od razu można skazywać na pożarcie.

Dla mnie wymowny jest fakt, że Marcello Lippi miał objąć drużynę już w styczniu, co sam przyznał, ale nie zrobił tego, bo zespół… zaczął wygrywać. I mogę się tylko domyślać, że Berlusconiemu, który Sinisę już skreślił, było to po prostu nie w smak. Po dwóch miesiącach naprawdę klasowego punktowania, przyszły porażki z Sassuolo i Atalantą, oraz - pod względem gry - jeden z najlepszych meczów w sezonie, ten z Juventusem. Niestety przegrany, ale nie w taki sposób powinna zakończyć się przygoda Serba z San Siro. Serba, który wyznał niedawno, że w maju i tak by zmienił pracę, bo na takich warunkach nie dało się dalej funkcjonować.

Ja Sinisy będę zawsze niesamowicie wdzięczny. Owszem, na pewno są rysy na jego pobycie w Milanie, jak odrzucenie Suso czy nawet Paletty, ale przecież to on miał jaja ze stali stawiając na Donnarummę. To on uparł się na Romagnoliego. To on jako pierwszy wziął maczetę i zaczął nią przecinać chaszcze, w jakich obrośnięty jeszcze wciąż jest ten klub.

Dla mnie Mihajlović to pionier mam nadzieję nowego, wielkiego Milanu. Jestem mu wdzięczny za wypicie tej trucizny, którą musiał pochłonąć pierwszy ze śmiałków. I choć nie był idealny, to nie mam wątpliwości, że jego wkład docenia również Vincenzo Montella.

Sinisy życzę powodzenia w Torino i trzymam kciuki, by skończył ligę tylko o jedną pozycję niżej niż Milan.

2. Długo szło nam w zeszłym sezonie względnie przeciętnie w miarę, że ujmę to tak zawile. Niestety, skończyliśmy nawet z tą jakotakością. Przyjście Cristiana Brocchiego do tego kociołka zniweczyło to, nad czym pocił się Mihajlović. Sinisy zabrano możliwość poprowadzenia drużyny w finale Pucharu Włoch, a Milanistom zaoferowano wolne czwartki związane z brakiem awansu do Ligi Europy.

A wydawało się, że to 6. miejsce, to liche 6. miejsce jest nie do zepsucia… I tu pojawia się konkretny moment: mecz z Romą. Mógłbym wspomnieć kolejne 0:0 z Carpi, 3:3 z Frosinone czy 1:2 w Weronie, ale najbardziej ubódł mnie właśnie ten ostatni pojedynek z rzymianami.

Żeby Christian Abbiati kończył karierę w takich okolicznościach… Żeby zespół znowu się kompromitował, a nasz weteran nie mógł wejść nawet na chwilę, bo drużyna dostaje już trzy gole w plecy i trzeba ratować się przed totalną zniewagą… Żeby tenże Abbiati mówił zrozpaczonemu Brocchiemu: „Okej, Cristian, nie przejmuj się, ratuj wynik”.

Bardzo mnie to zabolało. Nienawidzę tego momentu.

3. Wynik finału Pucharu Włoch – wciąż to we mnie siedzi. Możemy się pocieszać, że przecież Juventus miał nas połknąć w całości i nawet nie beknąć, że 0:1 po dogrywce to porażka z honorem… Ale to przecież dla nas oznaczało trzeci z rzędu sezon bez Europy.

Miałem okazję być na trybunach Stadio Olimpico w Rzymie tamtego majowego wieczora. Koło mnie na sektorze stał Milanista, który – jak mówił – pochodził z Bolonii i bardzo marzył, byśmy załapali się chociaż do tego zaplecza Ligi Mistrzów. I kiedy wybrzmiał końcowy gwizdek sędziego, ten chłopak… Po prostu się rozpłakał. Płakał, rzewnie płakał przez dobre 10 minut. Nie wiem, czy w życiu widziałem bardziej szczere, kibicowskie emocje. Płakał aż zszedł z tego sektora i poszedł w ciemne ulice Rzymu.

A chwilę później na telebimie wyświetlił się Simone Zaza, który ku uciesze juventinich biegał po murawie z flagą Sassuolo. Sassuolo, które wyrzuciło Milan z europejskich pucharów. Czułem się jak śmieć.

4. Kolejny zły, bardzo zły moment, to letnie, totalnie rozczarowujące mercato. Nie zamierzam się o tym rozpisywać, bo każdy z nas wie, jak wyglądała sytuacja, ale naprawdę… Teoretycznie Montella dostał słabszą kadrę niż Mihajlović, chociaż na plus zadziałało pewne już zgranie zespołu oraz eksplozja formy kilku zawodników.

Tym niemniej: kto na koniec sierpnia, a zwłaszcza na początku września po porażce z Udinese nie był załamany, niech pierwszy rzuci kamieniem.

5. Chińczycy, Chińczycy, Chińczycy… Czytacie nazwę tej nacji jakieś 78 razy dziennie, więc już Wam tego zaoszczędzę. Jestem z tych ludzi, którzy radują się, iż ich związki z matematyką zakończyły się na marnym, ledwo wystarczającym wyniku maturalnym i nie zamierzam wypowiadać się na tematy ekonomii i transferu pieniędzy z Chin do Włoch.

Męczy mnie to i mam tego dosyć, ale wiernie czekam. I liczę, że ta beznadziejna saga w końcu się zakończy. Pozytywnie.

 

NAJLEPSZE MOMENTY 2016:

1. Ponarzekałem, to teraz trochę radości. Zacznijmy od ostatniego dnia stycznia i wygranych 3:0 derbów z Interem. Byłem wtedy na San Siro i cieszyłem się z pierwszych w życiu goli Milanu widzianych na własne oczy – dopiero za trzecim podejściem. To była znakomita noc, budząca w wielu z nas te motylki, które kiedyś zabito.

Dzika radość po przestrzelonym karnym przez Icardiego, czy w końcu ostatnie minuty, wychodzący interiści i gromkie „Tutti a casa!”, czyli „Wszyscy do domu!” – piękne.

Ten pogrom nie przełożył się w ogólnym rozrachunku na nic wielkiego, ale i tak cudownie, że nadszedł taki jeden wieczór, kiedy każdy z nas piał z zachwytu i zwyczajnie się cieszył. Derbowe 3:0 to coś cudownego. Amen.

2. Wynik finału Pucharu Włoch, a samo dostanie się do finału Pucharu Włoch to dwie różne sprawy. My, jako Milan, po prostu musimy grać w finałach. I powrót do nich po tak długiej przerwie na pewno spowodował wiele uśmiechu.

Ktoś powie, że po drodze ograliśmy dwie drużyny z Serie B, lichutką wówczas Sampdorię, spadkowicza Carpi i Alessandrię, która wyskoczyła znikąd. Ale kto bronił awansować dalej Fiorentinie czy Romie, które były w naszej części drabinki?

Powrót do spotkania o jakieś trofeum to kolejna część procesu odbudowy wielkiego klubu. Sam finał nie skończył się dla nas dobrze, ale obecność w Rzymie na pewno stanowi kolejny kamień pod budowę tożsamości drużyny, której piłkarze nie wygrali w życiu prawie niczego.

3. I kolejne piękne wspomnienie – październikowe 1:0 z Juventusem. Znowu dane mi było obejrzeć na żywo wielkie zwycięstwo Milanu. Ależ była radość po tym golu Locatellego…

Każdy z nas przeżył tamten wieczór na swój sposób. Ja wspominam go jako czystą perfekcję i esencję tego, czym jest kibicowanie. Wspólne oddanie się pasji, wielka radość, wprawienie w osłupienie kibiców innych drużyn…

Dziękuję ci, Milanie, za ten cudowny wieczór. To po prostu było to, o czym marzę.

4. Przed tygodniem uwarunkowałem nadejście Bożego Narodzenia od wyniku Superpucharu Włoch. I muszę powiedzieć, że tegoroczne święta miałem bardzo udane. Radość, jaką z siebie wyrzuciłem po karnym Mario Pasalicia, była wręcz tajfunem.

Czytałem wszystkie komentarze. Iluż z Was napisało, że uroniło łzę! Ja też… Nie mogło być przecież inaczej. Kilku ekspertów na siłę deprecjonowało nasz sukces, przypominało, że to nie Liga Mistrzów. Jasne, to trzecie co do wartości trofeum we Włoszech, ale wciąż trofeum. I mamy go my, a nie Juventus, Inter, Roma czy Napoli.

Dla nas to był powrót do przeszłości. Dla nas to było ponowne doznanie tego, co kiedyś malowało nasze serca radością i sprawiło, że jesteśmy Milanistami. Dla nas to było oczyszczenie, katharsis, nieprawdopodobne szczęście.

Nie dajmy sobie wmówić, że ten Superpuchar jest nieistotny. Nie – on wlał w nas nadzieję i radość, a w drużynę motywację i kolejną dawkę tożsamości. To były cholernie ważne karne, wygrane w cudowny sposób.

5. I na koniec, po prostu – baby Milan! Jak patrzę w metryki naszych chłopaków i to, jak większość z nich gra już na ligowych boiskach, jestem pełen dumy i nadziei. I może zostawię ten punkt tylko po tym jednym zdaniu…

Chciałbym do niego wrócić za rok i powiedzieć, że coś, co teraz mnie niezmiernie cieszy, w 2017 roku sprawiło, że kolejne łzy szczęścia spłynęły po mojej twarzy.

cinassek


Również Was zachęcamy do szerszego wypowiadania się na tematy dotyczące naszego klubu. Czekamy na teksty czytelników pod adresem mail acmilan.com.pl[at]op.pl. Opublikujemy je z największą przyjemnością!

15 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
karp_fso
karp_fso
30 grudnia 2016, 13:39
Zabrakło mi chyba meczu z Sassuolo, to był dopiero "moment" !
0
Gol
Gol
30 grudnia 2016, 03:39
Nie do końca zgadzam się z tym że za sukces jaki mamy w obecnym sezonie trzeba podziękować Mihajlovicowi.

Serbowi można podziękować za doprowadzenie nas do finału PW, jasne miał banalnie prostą drabinkę, ale to na tych teoretycznie najsłabszych rywalach najłatwiej się potknąć i również nie podobała mi się forma i sposób jego zwolnienia (Z tego co pamiętam to Galliani zrobił to przez sms-a wysłanego do Sinsy gdy odwiedzał chorą matkę), ale wydaje mi się że obecny szkoleniowiec Torino swoją charyzmą niektórym przysłonił rzeczywistość.

Ale po kolei, autor wspomina o "złych elementach w szatni" - okej, zgadzam się że szatnia Milanu nie była idealna, z tym że pomija się fakt że Sinsa sam zaprosił do niej choćby Balotellego...

Następnie mamy wzmiankę o tym że Berlusconi nie poczuł do Serba mięty.
No z Leonardo to z tego co pamiętam to się Silvio na jednym spotkaniu prawie pobił... Więc inni mieli gorzej.

"Dla mnie wymowny jest fakt, że Marcello Lippi miał objąć drużynę już w styczniu, co sam przyznał, ale nie zrobił tego, bo zespół… zaczął wygrywać."

Wymowny jest dla autora, jak rozumiem, brak zaufania ze strony zarządu do trenera ?
Jasne, tylko że wszystko ma swoje granicę. Przez pierwszą rundę Milan przegrywał lub remisował co drugie spotkanie, w dodatku porażka w derbach oraz lanie na swoim terenie z Napoli. O tym że nie potrafiliśmy wygrać meczu z czerwonymi latarniami ligi to już nawet nie będę wspominał.
Naprawdę dziwi kogoś fakt że klub planował zwolnienie jeżeli nadal ten stan rzeczy będzie się utrzymywał ?

"Po dwóch miesiącach naprawdę klasowego punktowania" - Zaczęliśmy nową serię pięciu spotkań bez zwycięstwa która zakończyła się zwolnieniem trenera.

Kończąc już ten mój wywód - Będę wdzięczny Serbowi że postawił na Gigo bo faktycznie młody Włoch to jego autorskie odkrycie, ale czy cokolwiek poza tym po nim pozostało ? No moim zdaniem nie i również to nie Brocchi jest tu winny w 100% fatalnemu finiszowi poprzedniego sezonu. Tak naprawdę na tym przykładzie najlepiej widać ile z Milanu Mihajlovica zostało.

Ja osobiście dziękuje nawet Seedorfowi i Inzaghiemu, z tym że prawdziwe gratulację należą się Montelli bo to on jest prawdziwym architektem "Baby Milanu" i naprawdę boli jak mało osób to zauważa czy docenia. Zobaczmy mamy 5 negatywnych stron Milanu i wielką rozpacz po zwolnieniu Serba, natomiast w pozytywach... mamy chociaż jedno zdanie o Montelli ?

Mamy jedynie próbę wytłumaczenia dlaczego jemu wychodzi, a Mihajloviciowi nie.

I pierwszym wytłumaczenie jest to że panowie się zgrali.

Ale przecież najważniejszymi elementami obecnego Milanu są raczej nowi zawodnicy.
Paletta i Suso o których sam autor wspomina, mamy jeszcze młodziutkiego Locatellego często wraz z nim występuje Pasalić, jest też nowy super snajper w postaci Lapaduli. Zmieniła się również formacja z 4-4-2, na 4-3-3. Dodatkowo powiem że panowie pod koniec poprzedniego sezonu wcale na zgranych nie wyglądali.

Drugie to eksplozja formy niektórych zawodników. No moim zdaniem tutaj również jest tytaniczna praca Montelli ale jasne możemy to wziąć za przypadek.

Być może Montella ma kupę szczęścia jak kiedyś twierdził jeden użytkownik tego serwisu, ja wolę jednak myśleć że za każdym zwycięstwem wydartym w ostatnich minutach kryje się naprawdę tytaniczna praca naszego trenera i miło byłoby gdyby zamiast przypisywać jego zasługi byłym szkoleniowcom czy też przypadkowi, w końcu i on otrzymał kawałek tortu na jaki bez wątpienia zasługuje.

Pozdrawiam.
Edytowano dnia: 30 grudnia 2016, 04:38
0
zbychoski
zbychoski
29 grudnia 2016, 19:37
to zdecydowanie najlepszy tekst, jaki od dłuższego czasu czytałem. Śmiało mogę podpisać się pod Twoimi odczuciami i obserwacjami - głównie dlatego, że przeżywałem wymienione przez Ciebie momenty w podobny sposób.
dziękuję i jeszcze raz moje gratulacje
3
Addrian
29 grudnia 2016, 18:49
Przywołałeś te wspomnienia i aż teraz nawet łezka się zakręciła w oku :) Super tekst! Liczę na więcej takich!
3
Paolo Zatonelli
Paolo Zatonelli
29 grudnia 2016, 13:29
Ten płacz kibica Milanu obok Ciebie, tam na stadionie - za to kocham włoską piłkę, te emocje są unikalne!
4
cinassek
cinassek
29 grudnia 2016, 14:23
To prawda, również to uwielbiam, nie do podrobienia :)
1
ACstach
ACstach
29 grudnia 2016, 14:56
Mi samemu również niekiedy udzielają się takie emocje, już było ich kilka w całej historii mojego kibicowania temu klubowi.
2
GreyWay
29 grudnia 2016, 11:24
Świetne spostrzeżenia co do Mihy, gdyby nie on to na pewno nie byliśmy w tym miejscu co dziś.
2
grzesiekpl88
Moderator grzesiekpl88
29 grudnia 2016, 11:11
Cinassek super tekst ;) biorac pod uwage rok 2016 ja do top 5 najgorszych dorzucilbym chyba 0-3 z Genoa po wygranej z Juve i fajnej passie bez porazki. To byl taki moment, przez ktory zgasl entuzjazm i potrzeba bylo wygranej w superpucharze zeby wrocil, przynajmniej w moim przypadku. Rozumiem, ze nie wszystko mozna wygrac, ale to bylo upokorzenie, na boisku nawet w 10 bylismy strona przewazajaca a wynik zgola inny.
Na plus dorzucilbym chyba pierwsza bramke Lapaduli, na ktora chyba wszyscy czekali i wielki powrot w meczu z Sassuolo, ale to tak na pozycje nr 6-7 ;)
Edytowano dnia: 29 grudnia 2016, 11:12
1
GreyWay
29 grudnia 2016, 11:23
Akurat mecz z Genoą był bardzo potrzebny według mnie. Był jak zimny prysznic potrzebny po wygranej z Juve.
1
chajan
chajan
29 grudnia 2016, 11:09
Dobre dobre :D Po tytule artykułu myslalem ze wejdziesz jakoś bardziej szczegółowo w temat np jakiś małych pozytywach przedstawisz gole Locatelliego, albo remontada z Sassuolo z tych lepszych a z tych gorszych np kontuzja kapitana albo właśnie jakoś dokładniej opiszesz sage z chindusami nie mniej jednak milo sie czyta i czekam na kolejne :)
0
29 grudnia 2016, 10:47
Kto bronił Romie awansować do finału? Pewnie ta sama przyczyna, która kazała nam kiedyś olewać takie puchary.
0
Ginevra
29 grudnia 2016, 11:27
Z całym szacunkiem dla Romy, którą lubię, ale my olewaliśmy takie puchary, bo walczyliśmy o zwycięstwo w LM. A oni co wygrali?
0
ACstach
ACstach
29 grudnia 2016, 10:24
Wszystko bardzo ładnie ujęte. Oby w przyszłym roku nie było zbyt wiele do napisania w rubryce "najgorsze momenty 2017", a przy pisaniu tej drugiej paliła się klawiatura i tego nam oraz Tobie cinassek serdecznie życzę;)
3
Mirabelli
Mirabelli
29 grudnia 2016, 10:05
Super podsumowanie, cinassek ty to jednak masz lekkie pióro
3

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się