Puchar Włoch 1966/67, 1971/72, 1972/73, 1976/77, 2002/03

Moim zdaniem: Nie nogi, ale głowa

9 lutego 2017, 10:25, cinassek Aktualności
Moim zdaniem: Nie nogi, ale głowa

Dzisiaj chciałbym poszukać odpowiedzi na jedno pytanie, które w ostatnich dniach coraz częściej przejawia się w naszych dyskusjach. Mianowicie: dlaczego nie gramy jak kilka innych drużyn, mimo że kadrę mamy lepszą albo co najmniej porównywalną? Przypatrzmy się zatem konkretnym ekipom.

Pozwolicie, że Juventus, Roma i Napoli nie będą uczestniczyły w tych rozważaniach. To drużyny budowane od lat, w zupełnie innym miejscu i tworzone w totalnie innym celu niż obecny Milan. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości i szersze zastanawianie się, czemu na dłuższą metę wypadamy gorzej od tej trójki nie ma żadnego sensu.

Zanim o Lazio i Atalancie, spójrzmy na Inter. Patrząc na kadrę tego klubu od samego początku sezonu można było odnieść wrażenie, że kwestią czasu jest, kiedy „odpali” i będzie zbierała żniwo w Serie A. Sam się zastanawiam, jak obecnie wyglądaliby nerazzurri, gdyby na stanowisku ich trenera nadal pozostał Frank de Boer. Czy to faktycznie Stefano Pioli tchnął w ten zespół nowego ducha, czy może jednak Holender potrzebował jeszcze miesiąca, dwóch, by samemu stworzyć dobrą drużynę?

Inter wydał latem wiele milionów na transfery, a zimą wzmocnił się dodatkowo za bardzo pokaźną sumę Roberto Gagliardinim. I o ile my liczymy, że od lata 2017 roku rozpocznie się szeroko zakrojony proces odbudowy Milanu i ściągania naprawdę dobrych piłkarzy, o tyle u rywali zza miedzy nastąpiło to już w zeszłe wakacje.

Długa niemoc Interu i bardzo późne rozpoczęcie przez niego konkretnego punktowania sprawiło, że na tę chwilę walczymy w zasadzie o ten sam cel. Mówię na tę chwilę, bo jeśli nerazzurri podtrzymają dyspozycję, to wcale się nie zdziwię, jeśli na finiszu zakręcą się w okolicach podium. Biorąc jednak pod uwagę klasowych piłkarzy, jakimi dysponują niebiesko-czarni, raczej nie ma większego sensu oglądać się na nich na wiosnę i pieklić się, gdy będą odskakiwali. Nie sądzę, by nasza drużyna wytrzymała tempo narzucone przez „ogarnięty” Inter, choć naturalnie bardzo chciałbym się mylić.

Prawdziwi rywale Milanu w walce o Ligę Europy tudzież jej kwalifikacje są dalej. Lazio i Atalanta przed nami, Fiorentina i być może Torino za nami. I tu dochodzimy do głównego tematu rozważań – jak nasza kadra wypada na tle tych przeciwników? Przekornie powiem, że nie to jest głównym czynnikiem, który powinniśmy brać pod uwagę przy grze w tym sezonie i ocenianiu szans na pomyślny finisz.

Ekipa z Bergamo to niespodzianka, rewelacja. Nikt nie oczekiwał od niej niczego na starcie sezonu i tak naprawdę nikt nie oczekuje od niej niczego nawet teraz. Oczywiście z pewnością każdy kibic tego klubu liczy, że tak udany sezon zakończy się awansem do europejskich pucharów, ale jeśli to nie wyjdzie, zespół trenera Gasperiniego dla swoich fanów i tak będzie zwycięski.

Do czego dążę – dużo łatwiej wyjść na boisko z myślą, że nikt od ciebie niczego nie oczekuje, masz za sobą wielkie wsparcie, a wszystko dobre, co udaje ci się osiągnąć, jest traktowane niemal jak wybitność. Dużo milej słyszeć na każdym kroku poklepywanie po plecach, a w razie fałszywego kroku „nic się nie stało” zamiast gwizdów.

W pewnym stopniu dotyczy to także rzymian. Jeśli ktoś uważnie śledzi piłkę we Włoszech, to nie muszę przedstawiać tego, co działo się w klubie z błękitnej strony Rzymu latem. Przyjście i natychmiastowe odejście Marcelo Bielsy, Simone Inzaghi przed chwilą pożegnany, a teraz znowu w roli strażaka, protest kibiców i sprzedanie kilkunastu (!) karnetów na rundę… To przypominało jeden wielki rozgardiasz.

I nie sądzę, by rzymscy kibice oczekiwali wiele od swojej drużyny. Raczej każdy spodziewał się powtórki z poprzedniego sezonu, kiedy po prostu nie szło i wszystko zakończyło się bliżej środka niż szczytu tabeli.

Do pewnego momentu na tej „lekkości ducha” korzystał także Milan. U nas od lipca panuje jeden wielki chaos dotyczący przejęcia klubu przez Chińczyków. Z większej perspektywy czasu sezon 2016/2017 na pewno będziemy rozpatrywać bardziej pod kątem tego, co działo się w biurach klubu niż na boisku. Po przegranych poprzednich rozgrywkach nie przyszedł tu żaden fajny piłkarz z dobrym nazwiskiem. Trzeba było polegać na kim innym.

Rok temu o Manuelu Locatellim słyszeliśmy tylko tyle, że jest taki chłopak wyróżniający się w Primaverze. Dzisiaj to – z konieczności - niepodważalny członek pierwszego składu, który ma na koncie już dwie ważne i piękne bramki. Niech podniesie rękę w górę ten, kto miał jakiekolwiek pojęcie o Mario Pasaliciu. Teraz to gracz, który strzelił decydującego karnego w meczu o Superpuchar Włoch i zdobył dwie bramki w lidze o wielkiej wartości.

Niemiłosiernie objeżdżany w letnich sparingach Gabriel Paletta, wciąż jeszcze do niedawna nie żadna gwiazda, a po prostu chłopak z jakimś potencjałem – Suso, wyjęty z kapelusza jak królik Gerard Deulofeu… Jesteśmy jedną wielką budową, w której naprawdę wychodzi więcej niż mniej.

Co chcę podkreślić – udana pierwsza część sezonu sprawiła, że oczekiwania wobec zespołu automatycznie wzrosły. Tu dochodzimy do sedna. Jesteśmy AC Milan, 18-krotnym mistrzem Włoch, 7-krotnym zdobywcą Ligi Mistrzów, kilkukrotnym mistrzem świata, kilkukrotnym zdobywcą Superpucharu Europy… Pomimo kryzysu mamy przywilej kibicowania jednemu z największych klubów świata. I z tej strony rozumiem, że nigdy nie zadowolimy się „byle czym”.

Według mnie Atalanta i Lazio w walce o Ligę Europy mają ten handicap, że po prostu nie są narażeni na aż tak wielki świecznik. Gdyby ekipa z Bergamo zawiedzie, wszyscy jej kibice zaczną podnosić ją na duchu i pokazywać, jak bardzo są świetni i jak znakomity sezon rozgrywają. A biancocelesti, chociaż są naturalnie zasłużonym, cenionym włoskim klubem, to jednak biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, presja jest tam wiele razy mniejsza niż w Mediolanie.

Kiedy my walczymy o wyjście z bagna, nikt nie będzie klepał 19-latka czy 17-letniego bramkarza, że coś mu się nie udało. To jest Milan, klub, który nie tak dawno był największy, a teraz dusi się w mule. Środowisko jest tak zdesperowane, że nie będzie siliło się na spokój, a prędzej odbierze życie temu, kto nie będzie zdolny do dalszego biegu przez mokradła.

Z przerażeniem poplątanym z niedowierzaniem czytam komentarze, że trzeba zwolnić Vincenzo Montellę. Nawet nie zamierzam z tym już polemizować, niech każdy myśli, co mu się podoba. Dla mnie ten szkoleniowiec zasługuje na naprawdę duży szacunek, że wobec takiego chaosu organizacyjnego i niedoświadczonej bandy trapionej kontuzjami potrafił stworzyć coś, co siłą rzeczy będzie miało rysy i zatarcia, ale może da nam trochę radości.

Zostało nam 15 meczów do końca sezonu i z całego serca trzymam kciuki za to, by udało się dostać do tej Europy i z tego miejsca budować już na spokojniej, z wizją, na określonych zasadach. Wiem jednak, jak będzie o to ciężko.

Bo w tym wypadku talent w nogach to mniej niż połowa. O wszystkim decyduje mentalność.

10 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
MATI_BA
MATI_BA
10 lutego 2017, 15:35
Dobrze napisane. Ja myśle że nasze młodziaki dadzą rade. Spójrzmy na starsze roczniki, dawno nie mieliśmy generacji takich utalentowanych wychowanków jak Gigio, Calabria czy Locatelli i do tego De Sciglio który był w bardzo dobrej formie do momentu kontuzji.

No ale nie zapominajmy o innych młodszych piłkarzach których widziałbym w naszej kadrze na lata takich jak Romagnoli, Gomez czy wzięty z odzysku Suso.

Wszystko jeszcze przed nimi. Zarząd podjął dobrą decyzje o celach na ten sezon. Po pierwsze jako cel nie obrali sobie awansu do LM za wszelką cene, tylko ogrywać młodych zdobywać punkty i wykreować swój własny styl - takie cele oczywiście po części zdejmują presje z naszych młodych graczy, a wszystko powinno ruszyć z kopyta po letnim mercato, bo przecież samymi młodymi nic od razu się nie wygra. Czekam na kolejny artykuł! :D
0
blazejmilan
blazejmilan
10 lutego 2017, 08:17
Praktycznie się zgadzam. Plusem tej sytuacji jest ogranie tych jeszcze młodych zawodników w warunkach podwyższonego stresu. Montella świetnie ich przez to przeprowadza. Tacy gracze jak Suso, Pasalic czy Locatelli mogą sporo wynieść z takiego ciężkiego sezonu i wzmocnieni latem przez 3-4 klasowych graczy mogą stać się gwiazdami naszego ukochanego klubu. Cierpliwości Panowie
0
primo2p
primo2p
10 lutego 2017, 01:18
Bardzo ciekawy tekst i punkt widzenia. Gratulacje.
0
Muniek987
Muniek987
9 lutego 2017, 17:22
Wykonanie karnego w superpucharze wloch to takie osiągniecie? Jak dla mnie te zachwyty nad pasaliciem są przesadzone. Przecinak ktory glupio traci pilkę, hamuje kontry, i nie strzela na pustą lub sam na sam. Troche zalosne jest u niektorych na tej stronie, takie bycie chorągiewką. Pasalic strzeli gola, to ale dobry, trzeba go kupic, zagra padake to odrazu do zwolnienia. Podobna sytuacja wczoraj z polim, cale 2 lata jechania po nim a po dobrym meczu juz wystawianie go w pierwszej jedenastce na kolejne spotkanie. Identyczna sytuacja z bakką, tyle ze kolumbijczyk nie potrafi przyjąc nawet pilki
0
cinassek
cinassek
10 lutego 2017, 16:09
Nie zachwycam się Pasaliciem i nie uważam go za żadnego geniusza. Po prostu zwracam uwagę na fakt, że Milan teraz tworzą ludzie całkowicie nieznani jeszcze do niedawna i wychodzi im to nawet w miarę jako tako
0
Mirabelli
Mirabelli
9 lutego 2017, 15:12
Mistrz pióra w www.acmilan.com.pl\n
3
pablas84
pablas84
9 lutego 2017, 10:56
A co do Montelli to nie można mieć większych uwag i jak najbardziej zasługuje na pochwałę bo skleił ciekawą ekipę. Brakuje mi tylk ou niego tego co miał Sinisa, aby w beznadziejnych sytuacjach, tak jak wczoraj ryknął na nich i pobudził żeby czuli, że trener gra z nimi bo to jest ważne dla głowy piłkarza, a niestety jak kamery Montelle pokazują to ma twarz przestraszoną, zagubioną bardziej niż sami piłkarze, jakby kompletnie nie wiedział co dalej robić.
2
Ginevra
Ginevra
9 lutego 2017, 14:21
Jakby nie patrzeć, to mimo że nikt wczoraj nie krzyczał, to jednak grali do końca i wygrali. Montella ma po prostu zupełnie inny charakter i podejście. On stara się być ostoją spokoju. Nie powiedziałabym, że to przerażenie. Pewnie buzują w nim emocje, ale trzyma je na wodzy i tylko czasami widać ich ujście i wyraz ulgi, gdy strzelamy gola. Wydaje mi się, że wizja Montelli jest taka, że jego spokój przekłada się na spokój drużyny. Wybrał inną formę niż miotanie się wzdłuż linii boiska. Nie mówię, że jedna postawa jest lepsza, druga gorsza. Po prostu Montella nie zmieni swojego charakteru. Nie zacznie teraz się drzeć przy linii czy rzucać w trybuny jak Conte :) Stałby się niewiarygodny.
5
pablas84
pablas84
9 lutego 2017, 10:52
Idealny tekst!!!
Zapomnijmy o sukcesach sprzed lat - obudźcie się co nie którzy!!!
Rzeczywistość jest taka, że dzisiejszy Milan to 5-8 drużyna włoskiej piłki i tylko dobre punktowanie w ostatnich meczach może nam dać ligę europy co w naszym przypadku jest w chwili obecnej szczytem możliwości.
1
Arva
Moderator Arva
9 lutego 2017, 10:34
Jak zwykle świetny tekst!
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się