Puchar Europy / Liga Mistrzów 1963, 1969, 1989, 1990, 1994, 2003, 2007

WASZE WYJAZDY: Po raz drugi na San Siro, po raz pierwszy na meczu. Rywal - Sampdoria

10 lutego 2017, 11:00, Redakcja Artykuły
WASZE WYJAZDY: Po raz drugi na San Siro, po raz pierwszy na meczu. Rywal - Sampdoria

Po słodkim śniadaniu kierunek metro. Wchodzę na Centrale, już po drodze spotykam fanów Milanu. „Forza Milan”, krzyczą schodząc do metra. Szaliki, czapki, plecaki, kurtki, bluzy. Pojedynczo, grupami. Kiedy dojeżdżam na stację Garibaldi, gdzie wsiądę za chwilę w fioletową linię M5, która dowiezie mnie już pod sam stadion, czuć atmosferę. Pierwsze ciary. Na stacji tłoczno. Podjeżdża. W pełni zautomatyzowany pociąg, sterowany przez komputer, zabiera fanów. Jeszcze kilkanaście minut i przed oczami pojawia się mediolańska świątynia futbolu.

Po kilkudziesięciu minutach w metrze zdążyłem zapomnieć, że pada. Wreszcie SAN SIRO STADIO. Szybki rzut oka na pamiątki w małym sklepiku na stacji i w górę. Schody, kołowrotki i… jest. Do meczu godzina i 15 minut.

Przed stadionem się dzieje. Deszcz coraz mocniejszy, kałuże coraz większe, ale stoiska z pamiątkami i jedzeniem skutecznie kuszą fanów. Wiszą już koszulki z numerem 7, który „przed chwilą” wybrał Deulofeu. Pamiątki w każdym z punktów idą jak świeże bułki.

Rzut oka na zegarek. 60 minut. Czas do wejścia. Ingresso 14 coraz bliżej. Od razu wiem, w którym to miejscu, bo tym wyjściem wychodziłem z San Siro Store latem. Kolejki jeszcze niewielkie. Pierwsza kontrola biletu, przeszukanie.

Szybko znajduję się przy kołowrotkach, przy których skanuję trochę przemoczony bilet. Sektor mam w pamięci. Ostatnia kontrola biletu i schodami do góry. Wreszcie jest - 217. Po drodze mijam jeszcze rozłożone pamiątki, ale chęć zobaczenia głównej areny zmagań jest tak silna, że nie zatrzymuję się nawet na chwilę.

Odnajduję swoje miejsce. Na samym środku murawy reklama największego sponsora - Emirates. Po kilku minutach wychodzą bramkarze. Czas leci szybko. Wreszcie na 40 minut przed meczem na telebimie pojawia się odliczanie. Czas na rozgrzewkę! 5, 4, 3, 2, 1… Twarze piłkarzy przelatują na ekranie, w głośnikach U2 - Pride. Bohaterowie pojawiają się na murawie. Robi się głośno. Wspaniale widzieć to na własne oczy, wspaniale samemu uczestniczyć w tej wrzawie.

Kolejny niezwykły moment to prezentacja „jedenastek”. Gwizdami przywitana Sampdoria. Byłem tak pochłonięty obserwacją włoskich kibiców, że przegapiłem, czy w wyjściowym składzie znaleźli się Linetty i Bereszyński. Ostatecznie tak. Logo Milanu na telebimie. Spiker podnosi głos. Zaczyna się.

- Gigioooo - zaczyna.

- Donnarumma - odpowiada San Siro.

I tak po kolei każdego z bohaterów.

Do meczu ostatnie minuty. Tabliczki z logiem TIM, za którymi staną za chwilę piłkarze i sędziowie, gotowe. Wielki banner Fly Emirates już zwinięty. Jeszcze ściągnięcie wody z reklam obok bramek i arena gotowa.

Z głośników nagle: „Che confusione, sarà perchè ti amo” i całe San Siro zaczyna śpiewać. Atmosfera wspaniała. Po chwili widać sędziów, za nimi obie „jedenastki”. „Milan, Milan”. Przywitanie, ściągnięcie bluz, piłka na środku. 45 minut ruszyło.

Deulofeu od pierwszych minut. Od razu widać, że większość piłek kierowanych do niego na skrzydło. Ten schodzi do środka. Kibice wstają, podanie, strzał, bramkarz Sampdorii odbija. Kilka akcji Milanu, ale na razie bez większego pomysłu albo precyzji.

Tymczasem błąd. Szybka kontra Sampdorii, Linetty ma przed sobą tylko Donnarummę. Uderzenie, San Siro zamiera, ale tylko na sekundę. Gigio broni prawą ręką.

Dość spokojna pierwsza połowa dobiega końca. W przerwie nieco przemarznięty próbuję udać się do stoiska gastronomicznego, ale widząc wielką kolejkę rezygnuję. To dobra okazja, żeby przejść się po całej trybunie. Po drodze wymiana poglądów w kibicowskich grupach. Przeciskam się obok osób trzymających ogromne flagi. Po chwili wracam w okolice swojego miejsca. Piłkarze pojawiają się na boisku. Czas, start po raz drugi.

I od razu widać inny Milan. Większa determinacja, śmielsze ataki rozgrzewają trybuny. Wreszcie 48. minuta. Zamieszanie w polu karnym Sampdorii, piłka trafia pod nogi Deulofeu, chwila zastanowienia, techniczny strzał, słupek. Kibice trzymają się barierek okalających sektor. Jeszcze nie koniec, dobija Bacca. Zablokowany. Jęk zawodu. Kibice siadają.

Ale tylko na chwilę. Kolejne ataki Milanu. Jest coraz lepiej. „W końcu muszą to zrobić” - mówię sobie w myślach. 59. Minuta, San Siro znów bliskie eksplozji kibiców. Pasalić trafia minimalnie obok słupka.

Dalej Milan gra dobrze. Sampdoria praktycznie bez posiadania piłki. Nagle strata na połowie rywala. Kontra gości, Quagliarellę w polu karnym fauluje Paletta. Gwizdek. Ręka arbitra skierowana na punkt oznaczający 11. metr przed bramką Donnarummy. Jeszcze jest wiara, bo Gigio bronił w tym sezonie karne. Podchodzi Muriel. Piłka leci w prawo, Donnarumma w lewo. 0:1.

Od tego momentu gra Milanu zmienia się. Montella robi podwójną zmianę - Abate i Lapadula na boisku. Bacca schodząc wyraźnie pokazuje, że nie zgadza się z tą decyzją. Po kilku minutach wchodzi drugi nowy nabytek - Ocampos. Na drugą stronę boiska przechodzi Deulefeu. Wierzę, podobnie jak wszyscy obok, że się uda, że piłka w końcu wyląduje w siatce.

Teraz! - krzyczę po polsku, gdy piłka trafia pod nogi Lapaduli, a ten ma kilka metrów do bramki.

Viviano broni. Nadzieja coraz mniejsza. A w szeregach Milanu coraz większa frustracja. Sosa dostaje drugą żółtą kartkę i w doliczonym czasie gry gospodarze grają już w „10”. Nie stwarzają żadnej dogodnej sytuacji, muszą się jeszcze bronić przed stratą drugiego gola. Gwizdek, koniec.

Smutne, ale też i zdenerwowane twarze kibiców Milanu da się zobaczyć przy wyjściu. To w końcu kolejna z rzędu porażka Rossonerich.

Kilka zdjęć przed stadionem, ostatni rzut oka w kierunku San Siro i w kolejkę do metra. Emocje schodzą.

Autor: MICHAŁ MŁODZIKOWSKI

*******************************************************

Wyjeżdżasz na mecz Milanu na San Siro bądź na wyjeździe? Napisz relację i podziel się fantastycznymi wspomnieniami z innymi polskimi kibicami naszego zespołu! Teksty z cyklu "Wasze Wyjazdy" prosimy przesyłać pod adres: acmilan.com.pl[at]op.pl.

22 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
Kajko
Kajko
13 lutego 2017, 10:50
Super ciekawa relacja z wizyty na San Siro , szkoda tylko wyniku
1
jarek2572
jarek2572
12 lutego 2017, 17:33
Ja wybieram sie w marcu, a dokłądnie 17 na mecz z Genuą. Byłem już na wielu meczach, ale na meczu Milanu jak i na San Siro bede pierwszy raz ;). Bilet na mecz 40 euro wiec bez tragedii.
0
Boro
Boro
11 lutego 2017, 08:54
oj tak! każde zdania opisowe przypomina mi te niesamowite emocje;) trochę żałuje że i jak nie spisałem swojej wyprawy, bo z przyjemnością bym wracał pamięcią. Polecam każdemu odłożyć parę złoty i wybrać się na San Siro, coś wspaniałego.
1
gniEwny
gniEwny
10 lutego 2017, 22:29
Mam nadzieję jeszcze w tym sezonie wybrać się na mecz jeśli cena podróży z nocklegiem z Amsterdamu mieści się w 200 euro to wybrałbym się z kimś nawet za tydzień :)
0
nicram84
nicram84
10 lutego 2017, 20:40
Super Sprawa!
Kibicuje Milanowi od lat 90 niestety nie miałem okazji uczestniczyć w takim wydarzeniu. Pozdro dla tych, którzy mieli ku temu okazję. Mam nadzieję że i mi się kiedyś poszczęści.
2
Katan
Katan
10 lutego 2017, 19:10
Czytając tą relacje i spoglądając na zdjęcia wzbudzają się u mnie już emocje związane z meczem, tym bardziej nie mogę się doczekać pojedynku z Fiorentiną i odczucia tego wszystkiego na własnej skórze, może też mi się uda napisać taką relacje. :D
1
acmti__
acmti__
10 lutego 2017, 17:32
Czytając wasze wspomnienia, plany w mojej głowie staną się niedługo rzeczywistością. Wydaję mi się że taki wyjazd nie może być bardzo skomplikowany i dla chcącego nic trudnego. Mam nadzieję że w następnym sezonie zasiade w końcu na owej trybunie, bo czytając takie opisy w głowie same tworzą się obrazki.
1
10 lutego 2017, 16:01
Gratuluję! Pewnie nawet porażka Milanu nie odbierze tych pozytywnych emocji wynikających z oglądania meczu na żywo w La Scali futbolu. Muszę się w końcu wybrać na mecz Milanu na San Siro! Milanista powinien to uczynić przynajmniej raz w życiu, niczym Muzułmanin zobowiązany pielgrzymować do Mekki :) Byłem pod San Siro we wrześniu 2010 roku i to na razie mój najbliższy kontakt z Milanem... Wszystko przede mną ;)
0
mmbdg
mmbdg
10 lutego 2017, 17:31
Oczywiście wyniku szkoda, ale emocje wynikające z udziału w tym spotkaniu trzymały mnie jeszcze długo. Piękna sprawa. Właściwie po kilku minutach już wiesz, że jesteś częścią tego całego wydarzenia, tworzysz jedną wielką kibicowską grupę bez podziału na narodowości :) Polecam :)
0
pazioni
pazioni
10 lutego 2017, 15:39
Bóg dał mi piękną kobietę ,dał mi szczęście w postaci przyjścia na świat bliźniąt i dał mi jeszcze jedno szczęście ,które nigdy nie zapomnę do końca życia, dał mi możliwość bycia na stadionie San Siro i patrzeć jak chłopacy grają dla kibiców ,o czerwono czarnych serc.
4
MetalMachine
Moderator MetalMachine
10 lutego 2017, 15:58
Miło słyszeć, że dzieciaki zdrowe ;). Niech powiększą grono kibiców Rossonerich !
0
grzesiekpl88
10 lutego 2017, 16:11
Dużo zdrowia dla pociech!
0
grzesiekpl88
grzesiekpl88
10 lutego 2017, 17:29
Ty się nie chwal tylko zdjęcie wrzucaj.
0
pazioni
pazioni
10 lutego 2017, 20:47
Jeszcze oczekuję na nie ,termin jest od przyszłego tygodnia. Na pewno się pochwalę . Pozdrawiam
0
Diavo
Diavo
10 lutego 2017, 14:51
Zazdro :D
0
ACstach
ACstach
10 lutego 2017, 12:41
To uczucie kiedy wchodzi się po raz pierwszy na stadion i przed Tobą ukazuję się środek tej wielkiej areny w całej swojej okazałości. Bezcenne.
2
patoo_07
patoo_07
10 lutego 2017, 17:09
Tym bardziej, jak jesteś jednym z pierwszych którzy weszli na stadion. Na meczu z Napoli bramki otwierali o 18:45 a ja od 18 nieprzerwanie czekałem pierwszy w kolejce i potem już biegłem ile sił jak mały dzieciak! Następnym moim meczem będą derby, mam nadzieję że zwycięskie i uda mi się napisać podobny tekst ;)
2
mmbdg
mmbdg
10 lutego 2017, 17:35
Właśnie sam zastanawiałem się, ile przed meczem być na stadionie. /Dzięki za poradę cinassek ;)/

Pierwszy moment jak już jesteś na górze - patrzysz wszędzie i nie nadążasz za własnymi myślami :)
1
dawid589
dawid589
10 lutego 2017, 12:09
Co ja tu właśnie przeczytałem, napisany tekst wciągnął mnie od pierwszych słów, a przedstawione emocje, oraz wydarzenia bardziej przeżyłem niż w nie jednym kryminale. Nic tylko czekać na następne tego typu wpisy. Dobra robota!
1
mmbdg
mmbdg
10 lutego 2017, 17:36
Dzięki :) Pomimo tego, że pisałem to kilka dniu po meczu, to przypomnienie tych emocji właściwie je obudziło :)
0
Paolo Zatonelli
Paolo Zatonelli
10 lutego 2017, 11:19
Nie obraziłbym się, gdyby zastąpiło to pomeczową relację Redakcji :) Kilka ciekawych zdjęć z pierwszego planu, żywiołowy i dynamiczny opis, przepełniony emocjami, aż samemu człowiek żałuje, że jeszcze nie był w naszym Sanktuarium. Brawo!
2
mmbdg
mmbdg
10 lutego 2017, 17:37
Polecam! Latem zwiedziałem San Siro, ale mecz, to mecz :)
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się