SportWeek: "Wyjątkowy Gigio"

26 lutego 2017, 02:55, Ginevra Artykuły
SportWeek:

Podobnie jak wiele innych tytułów prasowych, również SportWeek, weekendowy dodatek do La Gazzetta dello Sport, w bieżącym numerze poświęcił miejsce wchodzącemu w pełnoletniość Gianluigiemu Donnarummie, powracając do początków jego przygody w pierwszym składzie Milanu: 

 

"Najciekawsze w historii dotyczącej bramkarza jest to, że wszystko zaczęło się z powodu stóp. A dokładnie z powodu niezbyt precyzyjnych stóp Diego Lopeza, wówczas stojącego na straży bramki Milanu, który 27 września przed dwoma laty, w meczu wyjazdowym z Genoą, był autorem tak niedokładnych wybić piłki, że doprowadził do furii trenera Sinisę Mihajlovicia, skłaniając go do zaproszenia na rozgrzewkę jednego ze zmienników Hiszpana.

Piłkarzem, którego wezwano do trwania w gotowości, nie był jednak Christian Abbiati, utytułowany symbol rossonerich, ale niepełnoletni Gianluigi Donnarumma, cudowne dziecko Primavery Milanu i całej włoskiej piłki młodzieżowej. Tamtego dnia Gigio, który zyskał już sobie nowy przydomek, trochę pobiegał tam i z powrotem przy linii bocznej, po czym wrócił na ławkę, by oglądać jak jego koledzy przegrywają 0-1. W kolejnym meczu Lopez zebrał cztery gole od Napoli na San Siro, a w następnym wpuścił bramkę przy własnym słupku po strzale Basellego z Torino. Wtedy Miha stwierdził, że już wystarczy i zdecydował się na wielki krok: wchodzi chłopak, a były gracz Realu ląduje na ławce. 25 października Milan gra u siebie z Sassuolo: kończy się 2-1, a Donnarumma traci gola po rzucie wolnym Berardiego, który nie należy do tych z kategorii „nie do obrony”. Ale kości zostały rzucone i Gigio postara się o to, by wszystkie kolejne ruchy były już trafione. Po raz pierwszy okazuje się decydującym graczem w remisowym meczu z Atalantą (0-0), w którym zalicza parady zdaniem wielu zakrawające na cud. Cała reszta to historia najnowsza i jest to historia chłopca, który stał się mężczyzną, zanim w ogóle zadebiutował wśród profesjonalistów. A to za sprawą podróży w jedną stronę z Castellammare di Stabia (gdzie się urodził) do internatu Milanu, gdzie nadal mieszka, zarabiając 200 tysięcy euro rocznie przynajmniej do następnego sezonu, kiedy to - o czym marzą kibice - będzie miał już za sobą przedłużenie wygasającego kontraktu.

Mną też targają emocje, ale nie mogę tego pokazywać - mówi Donnarumma, który w niedzielnym meczu z Sassuolo po raz pierwszy zagra jako pełnoletni piłkarz, już po swoich 18-tych urodzinach, które świętuje 25 lutego. W międzyczasie został najmłodszym graczem reprezentacji Under-21, w wieku 17 lat i 28 dni grając przeciwko Irlandii w meczu rozegranym 24 marca zeszłego roku, oraz najmłodszym od 106 lat graczem dorosłej reprezentacji Włoch, zmieniając Buffona w trakcie meczu z Francją 1 września ubiegłego roku.

Ale Donnarumma nie jest najmłodszym bramkarzem w historii Milanu. Zadebiutował w wieku 16 lat i 8 miesięcy, zaś Giuseppe Sacchi zagrał swój pierwszy i jedyny mecz w 1942 roku będąc o 13 dni młodszym. Całkiem nieźle: dla Mino Raioli, agenta piłkarza, Gigio jest wart tyle, co obraz Modiglianiego. Przez większość osób jest postrzegany w większym czy mniejszym stopniu jako fenomen - dokładnie tak jak Buffon, gdy zaczynał. Podobnie jak jego idol, Donnarumma będzie musiał z czasem potwierdzić swoją wartość, bo w niektórych przypadkach wybraniec losu może szybko zostać "spalony" na ołtarzu krytyki, często niepozbawionej zawiści.

Gigio, z wysokości swoich 196 centymetrów, stara się "przykryć" bramkę jak matka okrywająca kołdrą swoje dziecko. Wystarczy pomyśleć o interwencji sprzed kilkunastu dni przy strzale Hoedta z Lazio, który z okolic 5 metra pewnie dobijał strzał, między nogami i ciałami zasłaniającymi widok bramkarzowi. Od czasu do czasu Gigio zostawia jednak odsłonięty kawałek bramki, jak przy golu Callejona w ostatnim meczu z Napoli, gdzie piłka przeleciała między nogami. I dobrze, że tak się dzieje. Takie błędy w połączeniu z dyscypliną pracy są zbawienne, bo sprawiają, że nadal twardo stąpa po ziemi, aż do momentu, w którym nadejdzie pora, aby odlecieć. A wierzcie, że Gigio do tego czasu zdąży się już nauczyć, jak należy wybijać piłkę stopami..." 

 

4 komentarze
Musisz być zalogowany, aby komentować
tommyb1
tommyb1
27 lutego 2017, 12:51
Na tym przełomowym meczu z Atalantą miałem okazję być na żywo:). Pamiętam jak dzieciak nam już wtedy tyłek uratował...
0
Fushnikov
Fushnikov
26 lutego 2017, 13:59
Rodzice to chyba przez kolano by go sprali jakby mu gwiazdorstwa się zachciało :D
2
Muniek987
Muniek987
26 lutego 2017, 10:43
Tylko zeby nie zacząl wariowac. Moze mu sie cos w glowie poprzestawiac, ze juz jest gwiazdą
0
Owiec
Owiec
26 lutego 2017, 09:10
Hahahah jak sie myśli że mamy kogoś takiego to aż serce rośnie
0

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się