Mistrz Włoch 1901, 1906, 1907, 1950/51, 1954/55, 1956/57, 1958/59, 1961/62, 1967/68, 1978/79, 1987/88, 1991/92, 1992/93, 1993/94, 1995/96, 1998/99, 2003/04, 2010/2011

Moim zdaniem: Jak dobrze, że na racjonalność zawsze muszę poczekać

16 marca 2017, 08:29, cinassek Artykuły
Moim zdaniem: Jak dobrze, że na racjonalność zawsze muszę poczekać

Mecz z Juventusem wywołał we wszystkich ogromne emocje. Dawno już nie było takiego spotkania z naszym udziałem, które budziłoby aż tak ogromne kontrowersje i na temat którego opinie byłyby aż tak różnorodne. To wszystko dało także ciekawy obraz i pole do rozważań. Gdzie kibic powinien sięgać emocjami, a gdzie uciec się do zdrowego rozsądku?

Ale po kolei.

Nikt nie miał wątpliwości, że w Turynie będziemy się bronić i wywiezienie stamtąd jednego punktu trzeba byłoby uznać za świetny wynik. Tym bardziej serce pękło zapewne każdemu z nas, jak musiał oglądać to, co się działo od 95. minuty i później.

Kiedy sędzia podyktował karnego dla gospodarzy, chciałem go zamordować. Przez chwilę wierzyłem, że strzał Dybali obroni Gigio i radość z punktu będzie jeszcze większa, ale gdy piłka zatrzepotała w siatce nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Wyłączyłem transmisję, założyłem słuchawki i uruchomiłem głośną muzykę. Trzeba mi było wszystkiego, tylko nie piłki.

Długo nie mogłem dojść do siebie, bo tak mi mówiło serce. Ze zdumieniem patrzę na argumenty w stylu: „Nie ma czego żałować. I tak byliśmy słabsi, dopisywał nam fart, a w pierwszej połowie Zapata faulował Dybalę na karnego”. Ja się z tym oczywiście muszę zgodzić. Pytanie brzmi: i co z tego?

Piłka nożna to gra błędów. Przez 94 minuty cudów w bramce dokonywał Donnarumma, a posiadanie kapitalnego bramkarza to chyba w futbolu plus, a nie powód do wstydu. Przez 94 minuty, przy mniejszym lub większym udziale szczęścia, potrafiliśmy się przeciwstawić mocnym gospodarzom, co w sytuacji naszej drużyny musiało budzić dumę w sercach Milanistów.

I nagle bum! Praktycznie już po meczu, a wszystko sypie się jak domek z kart. Z perspektywy prawie całego tygodnia chcę zaznaczyć, że współczuję sędziemu. On tak naprawdę w tym polu karnym miał tylko jedno prawo wyboru – czy chce być zgnieciony przez gospodarzy, czy pragnie być w ogniu gniewu gości. Wybrał tę drugą opcję.

Sam jestem sędzią w niższych klasach rozgrywkowych i choć to naturalnie nieporównywalne do prowadzenia włoskiego klasyku, to wiem na własnej skórze, jak wielką burzę może wywołać każda decyzja. Tutaj jest o tyle trudniej, że tak naprawdę nie ma jednoznacznych opinii. Dzielą się wszyscy – eksperci, trenerzy, piłkarze, ludzie patrzący chłodno i obiektywnie.

Ja, porzucając animozje klubowe, tej jedenastki bym nie podyktował. Odległość pomiędzy piłką a zawodnikiem, ułożenie ciała De Sciglio i obecność tuż za jego ręką Vangioniego gotowego do „skasowania” akcji sprawiają, że należałoby to podpiąć pod nieumyślne, niekarane zagranie, które nie daje wielkiej korzyści. Ale sędzia w tej ekstremalnie trudnej sytuacji wydał inny werdykt.

Pozostawiając już samą decyzję – gdzie sięgają emocje, a gdzie powinien wchodzić zdrowy rozsądek? Otóż każdemu Milaniście, który przyjął wskazanie na jedenasty metr ze spokojem i z miejsca stwierdził: „No fakt, miał prawo, słusznie”… szczerze współczuję.

Wszyscy pokochaliśmy piłkę za to, że niesie nieprawdopodobne emocje. Kibicowanie raz doprowadza do szaleństwa, innym razem do dzikiej radości, a jeszcze niekiedy trzeba wylewać łzy i zduszać żal (no, my coś o tym wiemy). I kiedy w to wszystko wkrada się nuta rutyny, wyrachowania, zimnego patrzenia na sytuację w każdej sekundzie – jest źle.

Jest źle pod kątem trzymania tej pasji. Na co dzień pracuję jako dziennikarz i w przeszłości „robiłem” mecze, podczas których cały stadion czy cała hala eksplodowały z emocji, kiedy wszystko rozstrzygało się w ostatniej sekundzie, a atmosfera wśród zgromadzonych ludzi była wręcz piekielna. Tylko kiedy oni wszyscy płakali z radości, że udaje się coś zmienić w ostatniej chwili, ja… pomstowałem.

Bo musiałem zaczynać pracę od początku, kasować coś przygotowanego, zmieniać zamysł, reagować. Wtedy zawsze żałowałem, że nie mogę po prostu być na miejscu tych ludzi i niezmącony żadną troską zwyczajnie przeżywać emocje. I właśnie to daje mi Milan.

Szanuję wszelkie opinie na temat tego karnego i wszystkich innych wydarzeń wokół tego meczu. Przy tym ogromnie cieszę się jednak, że nie mam zdolności do racjonalnego myślenia pod wpływem emocji, jakie dostarcza mi mój ukochany klub. Bo po prostu wiem, jak wygląda to z perspektywy rutyny i zapewniam was – jeśli w nią nigdy nie wpadliście, to w nią wpaść nie chcecie.

Naprawdę, w tamtej chwili nie liczyło się, czy Juventus oddał milion strzałów na naszą bramkę przy naszym jednym i czy powinni wygrać ten mecz 15:0 a remisowali 1:1. Liczyło się to, że cierpiała nasza drużyna, instytucja, dla której wszyscy chcemy jak najlepiej.

O komentarzach przepełnionych nadzieją na liczne zawieszenie i potężną karę dla Carlosa Bakki nawet się zbytnio nie wypowiadam. Dopóki istnieje domniemanie niewinności, zawsze chcę bronić piłkarza drużyny, którą żyję 24 godziny na dobę i której kibicuje. A to domniemanie istniało tutaj od początku do końca. Nikt nie pokazał żadnych zdjęć, nie udowodnił niczego.

A jeśli media o czymś spekulują, to totalnie przykre wydaje mi się branie strony przeciwnika. Czy naprawdę łatwiej uwierzyć jest w winę swoich, mimo że jest ona równie możliwa co niewinność? Nie na tym polega kibicowanie. Przynajmniej moim zdaniem.

Na koniec już – cieszę się, że zespół pokazał charakter. Nie jest kolorowo, ale w wielu względach na pewno przyjemniej oglądać tych chłopaków niż chociażby te kilka przypadkowych band z ostatnich lat. Takie sytuacje, jak te po końcowym gwizdku, pokazują, jak bardzo im zależy. Tylko tyle i aż tyle. Mamy młody zespół, który nie traktuje występów w Milanie jako 90-minutowej roboty, po której można się rozejść. A tego brakowało choćby w tym piekle sezonu 2014/2015.

Te rozważania każdemu zostawiam pod rozwagę. Jednego jestem pewien. Dopóki Milan będzie mi przesłaniał oczy na tyle, że racjonalnie o nim będę mógł myśleć dopiero po upływie jakiegoś czasu od danego wydarzenia, dopóty będę szczęśliwy. Bo będę kibicem czującym pasję w sercu. Realnego życia wystarczy mi na co dzień.

„Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Tak, Adam Mickiewicz może pisał właśnie o kibicowaniu…

PS. Zawieszenie dla Bakki zawieszeniem dla Bakki, ale brak nawet jednej kolejki pauzy dla Bonucciego po sprzedaniu kopniaka Ocamposowi… Dobra, nieważne. Zapomnijmy o tym wieczorze.

23 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
Kalosz
Kalosz
20 marca 2017, 08:55
Cześć,
Piszę późno, bo miałem problem z rejestracją tutaj, nie mogłem doczekać się maila z rejestracją, a zrobiłem to specjalnie żeby napisać ten komentarz;)

Piszę, bo też jestem sędzią i proszę Cię: w podobnej sytuacji dyktuj rzuty karne!;) Nie chcę tutaj zabrzmieć przemądrzale, ale zgodnie z nowymi wytycznymi takie zagranie zdecydowanie karane jest rzutem karnym. Dlaczego? Obrońca musi się w takiej sytuacji spodziewać dośrodkowania, jest to piłka oczekiwana a obrońca poszerza obrys ciała (jako sędzia na pewno czujesz, że rzucam terminami wziętymi z przepisów). Obrońca tylko w bezpośredniej walce o piłkę (np. bark w bark) nie ma obowiązku chowania rąk i jak najbardziej może układać je naturalnie i ułatwiać sobie nimi walkę z przeciwnikiem. Osobiście dodam, że obecne zalecenia do przepisów są bardzo dobre, bo jest bardzo mało miejsca na interpretacje. Sytuacje są dużo bardziej klarowne. Pozdrawiam!

Liczę na to, że to przeczytasz, ustosunkujesz i mimo wszystko dotrze to do jak największego grona, abyśmy się nie buntowali przeciwko sędziom, którzy na to nie zasługują;)
0
Kalosz
Kalosz
20 marca 2017, 09:00
A i jeszcze jedno!
Może i powinieneś mi współczuć itd. ale mi ciężej zrozumieć zachowanie naszych obrońców niż decyzję sędziego. Sędzia musiał wskazać na wapno, obrońcy musieli chować ręce przy takim zagraniu. Kto zrobił to co powinien? Mimo to dalej będę kibicował i Vangioniemu i De Sciglio bo są nasi, czerwono-czarni;)
0
17 marca 2017, 09:15
Było o Mickiewiczu, a teraz zacytuję fragment poematu, pt. "Pan Sylwiusz, czyli (przed)Ostatni Mecz na San Siro"...

Chińczycy wiele obiecywali,
Ale pieniędzy jużci nie zebrali...
W tym czasie Milan radził sobie w kratkę,
wygrał z Weroną, w Turynie wdał się w słowną jatkę.
Stara Dama strzałów oddała co niemiara,
Lecz dzielnie bronił zamku Donnarumma.
Próbował Higuain, Pjanić i Dybala,
W końcu gwizdkiem zwycięstwo dał Massa...
Na nic krzyki, tłuczone puchary, obelgi,
Walczymy fino alla fine, skwitował jenerał Allegri...
1
Mirabelli
Mirabelli
16 marca 2017, 19:24
Po raz kolejny to powtórzę:

MISTRZ PIÓRA W ACMILAN.COM.PL
6
kshaq34
kshaq34
16 marca 2017, 18:47
Niezłe podsumowanie.
Ja napiszę od siebie taką sytuację. Oglądaliśmy mecz w gronie znajomych. Jedni bardziej zainteresowani, inni mniej. Ja oczywiście za ACM, jeden z kolegów za Juve. Oglądamy sobie, imprezka mała się rozkręciła. Jedna na dole w pokoju druga przed monitorem. Mecz jak mecz. Do przerwy 1:1. Kolega w końcu nie wytrzymuje około 55 min i wychodzi. Na podsumowanie rzucił "i tak będzie 2:1 bo Juve karnego dostanie"... na początku się śmiałem bo nie chciało mi się w to wierzyć ale po końcowym gwizdku zasłużył sobie na czteropak browara (tak na marginesie nie był to kibic Serie A a Premier League). Jak widać na powyższym obrazku, przepraszam że tak w skrócie opisałem, każdy ktokolwiek się zna i ogląda Serie A nawet raz na pół roku wie co i jak się tu dzieje. Smutne to ale prawdziwe.
1
Biegan
Biegan
16 marca 2017, 15:45
Mnie też irytowało to najeżdżanie na drużynę, mimo braku jakichkolwiek dowodów, czegokolwiek. Miło było czytać.
Edytowano dnia: 16 marca 2017, 15:45
0
rrrado
rrrado
16 marca 2017, 15:03
No to jest normalne podejście kibicowskie, w Italii jeszcze bardziej wypaczone i jeszcze bardziej intensywne... piszesz "Nie obchodzi mnie karny na Dybali", tak reaguje kibic Milanu i czuje się pokrzywdzony. Kibic Juventusu ma wyryte w pamięci takie rzeczy jak karny na Dybali, drugą rękę w polu karnym i dla niego nie do końca słuszny karny w 95 minucie to żadna rekompensata tylko powie "sprawiedliwość", ba... jeszcze przypomni nieuznanego gola Pjanicia z pierwszego meczu. Milanista zaraz będzie przypominał pamiętną bramkę Muntariego, która się wyryła w jego pamięci na lata. Taka jest włoska piłka, każdy pamięta swoje krzywdy, każdy widzi w sobie ofiarę sędziów. Świetnym przykładem jest Roma, klub który w tym sezonie dostaje karne z kapelusza seriami, zdecydowanie najwięcej w całej lidze... co mówią piłkarze Romy? Ano cały czas powtarzają jak mantrę, że Juventus wygrywa z nimi dzięki pomocy sędziów. Takich emocji nie ma w żadnej innej lidze, tu jest pasja, szaleństwo i czasem wręcz histeria.

W każdej lidze zawsze obwinia się arbitrów o sprzyjanie czołowym ekipom, Bayern w Niemczech, Barca i Real w Hiszpanii itp. To wcale nie jest trudne do zrozumienia zjawisko - ta drużyna ma najwięcej karnych i wokół niej jest najwięcej kontrowersji około pola karnego, która najczęściej przebywa w polu karnym przeciwnika i która najwięcej atakuje... zwykle czołowe kluby najwięcej atakują, statystyka.
0
Obserwator
Obserwator
16 marca 2017, 18:30
Powiem Ci ze Twoj drugi akapit do mnie trafił szacunek .
0
Owiec
Owiec
16 marca 2017, 15:02
Wspaniały wywiad, ale teraz tak nie na temat, czy mi sie wydaje czy tu są sami Milaniści a ani jednej Milanistki? Ciekawe nie sądzicie? ;D
0
SuperSnajper
Moderator SuperSnajper
16 marca 2017, 15:21
Coś masz słabe informacje. Przynajmniej 1 milanistka to Ginevra, która jest w redakcji :P
1
ACstach
ACstach
16 marca 2017, 17:08
W sumie to nigdy do końca nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie;)
0
Owiec
Owiec
16 marca 2017, 18:39
Ale wiecie, wydaje mi sie no a o tym nie wiedzialem ;D
0
Ginevra
Ginevra
16 marca 2017, 21:53
Nie znam statystyk na stronie. Mogę jedynie podsumować staty z fejsbuka - tam mamy 6% pań na około 5100 polubień. Pamiętam z dawnych czasów, że więcej było milanistek udzielających się na stronie. Teraz trudno stwierdzić. W każdym razie wiele osób często zaczyna posty od "panowie...", więc panie dalej nie czytają :P
3
ACstach
ACstach
16 marca 2017, 12:56
"Dawno już nie było takiego spotkania z naszym udziałem, które budziłoby aż tak ogromne kontrowersje i na temat którego opinie byłyby aż tak różnorodne" - niestety od paru lat w naszych meczach jest bardzo dużo kontrowersji. To był akurat mecz z Juve i dlatego taki "BUM" się zrobił. Jednak to co wyrabiają sędziowie to nic nowego i nie tylko przy okazji meczy Milanu niestety. Boli mnie to jak drzazga w .....

Jeżeli chodzi o wynik to przegraliśmy zasłużenie bo obecnie nie mamy nawet co do Starej Damy podskakiwać piłkarsko, co do tego nie ma wątpliwości. Przy złych decyzjach arbitrów na naszą korzyść nigdy nie jestem zadowolony bo wiem, że po pierwsze to się zemści i to podwójnie na nas, po drugie nie mam z tego żadnej satysfakcji bo już rzygam mnogością błędów ostatnimi laty, a po trzecie nie na tym powinna polegać piłka nożna żeby co drugi mecz arbiter ustalał wynik spotkania. Cały czas mam nadzieję, że dożyję czasów kiedy to o wynikach nie będzie decydował chłopyszek z gwizdkiem, który wszystkiego nie widzi bo nie jest jakimś bóstwem tylko człowiekiem, a będzie to sprawiedliwość. Powtórki, powtórki i jeszcze raz replaye.
Edytowano dnia: 16 marca 2017, 13:05
1
Geri
Geri
16 marca 2017, 09:33
Ja raczej też na ogół jestem skłonny przyznać, że sędzia ma rację kiedy ma rację, nawet przeciwko Milanowi. Nie lubię zakrzywiać rzeczywistości nawet jeśli w pierwszej sekundzie emocje potrafią brać górę. Tutaj racji sędzia nie miał.

Czy mógł gwizdnąć karnego? Zawsze może, nawet jakby piłka trafiła w udo.
Czy powinien? W żadnym wypadku i argumentacja jest dokładnie opisana w powyższym tekście cinasska.

Pisze On później też o tym, że współczuje arbitrowi bo miał trudny wybór. Ja mam w ostatnich latach wrażenie, że sędziowie ogólnie mają jakieś "odgórne zarządzenie", że w wybitnie trudnej sytuacji mają gwizdać przeciwko Milanowi, bo tego klubu nikt nie będzie bronił. W ostatnich latach nawet kibice nie stali murem za swoimi. To trochę tak jak "albo oburzysz jednych, albo drudzy mogą coś pomruczeć po kątach". Jeśli Milan na koniec sezonu będzie poza szóstką to dlatego, że chaos w klubie, a nie dlatego, że to sędzia coś popsuł...
1
mistrzMALDINI
mistrzMALDINI
16 marca 2017, 09:32
Super Artykuł! ;)
2
SuperSnajper
Moderator SuperSnajper
16 marca 2017, 09:19
No widzisz, Ty potrafisz spojrzeć obiektywnie po jakimś czasie a inni nie potrafią nawet po kilku latach. Później zdarzają się nawet tacy co po zasłużonej porażce obwiniają wszystko inne i wychodzą po prostu na idiotów. Tutaj karny był dyskusyjny, mało kto z kibiców wie dokładnie jak sędzia powinien był to zinterpretować i łatwiej było "bronić swoich" nawet bez wiedzy i argumentów. Jednak często zdarzało się w świecie piłki czy nawet tu na stronie gdzie przy ewidentnym "zagraniu" (czy to faul czy nurkowanie) widzieć zupełnie inne spojrzenie na ta sytuacje. Dla mnie żadne czucie i wiara nie powinno przysłaniać oczywistych rzeczy i spojrzenia na nie nawet wbrew kibicowskiemu odczuciu. To tak jak cały świat wyśmiewał Xaviego po którymś tam pojedynku w LM jak odpadli a Xavi argumentował, że przecież mieli większe posiadanie piłki to powinni wygrać. No on widział powód do awansu, a że absurdalny to co zrobić. Albo gdy Boateng zawodowo odwalił jaskółkę i Milan dostał karny a tutaj na stronie pare osób broniło go solennie, że tyle razy był faulowany to teraz się sam rzucił i karny słuszny .... Ja lubie czuć tą wolę zwycięstwa gdy gra Milan, mimo, że jestem setki km od stadionu i nie mam na to żadnego wpływu. Uwielbiam czuć ta ogromną radość po wygranej w ważnym meczu (w ostatnich latach to już zapomniałem jak to jest ....), ale i tą niemoc gdy w wielkim meczu jednak się nie udaje ale ekipa walczy i się stara. Jestem wtedy z nimi duchem i staram się dodac siły na jeszcze jednak sprint, jeszcze jedno super zagranie otwierające droge do bramki przeciwnika. Jednak jeżeli widzę, że jakiś Rossonero fauluje w polu karnym i sędzia dyktuje karny to nie myśle: jaki ten sędzia stronniczy tylko jaki ten zawodnik słaby/nierozgarnięty że popełnił taki głupi faul.
0
Paolo Zatonelli
Paolo Zatonelli
16 marca 2017, 09:17
Dobrze, że podparłeś Twoje rozważania osobistą praktyką z kartoflisk (którą ligę sędziujesz btw?). Po licznych analizach w necie, raczej większość osób powinna podzielić Twoje zdanie. Również po analizach w necie - trochę się uśmiałem, ale przez zaciśnięte wargi - widząc mema z ukaraniem Bakki i właśnie niewinnym Bonuccim obok.
2
16 marca 2017, 09:13
To w końcu "Otóż każdemu Milaniście, który przyjął wskazanie na jedenasty metr ze spokojem i z miejsca stwierdził: „No fakt, miał prawo, słusznie”… szczerze współczuję" czy "Szanuję wszelkie opinie na temat tego karnego"?
0
SuperSnajper
Moderator SuperSnajper
16 marca 2017, 09:20
Akurat szanowanie wszystkich opinii nie wyklucza tego, że współczuje tym co przyjeli decyzje o karny na spokojnie :)
3
Banny
Banny
16 marca 2017, 12:47
Martinez, gdybyś Ty był tak szybki jak głupi to w Moskwie mógłbyś się z rakietami ścigać :D
2
Banny
Banny
16 marca 2017, 13:19
O Boże, jaki suchar. Ciężko będziesz miał znaleźć kolegów.
0
Majkel69
Majkel69
16 marca 2017, 09:11
A ja cenię kibiców którzy w sytuacjach spornych potrafią wydawać oceny obiektywne, a nie wieszać psy na arbitrach za słuszne decyzje i robić z nich sprzedawczyków i złodziei. Ta decyzja jednoznacznie słuszna nie była. Ale jak sam piszesz mogła pójść w obie strony i zostać rozgrzeszona. To nic złego mieć jakieś standardy. W przeciwnym wypadku (jeśli cel uświęca środki) równie dobrze moglibyśmy zachwycać się sukcesami na drodze do których ukochany klub kupował mecze. Jesteśmy kibicami czy to nie znaczy, że raz możemy być dumni z drużyny a raz zażenowani jej postawą? raz zadowoleni z postawy arbitra, raz wkurzeni, że nas skrzywdził, a raz skrępowani faktem, że dał nam zwycięstwo na srebrnej tacy?^^
2

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się