Straszna nerwówka, nie dziwię się Łysemu - ale sami jesteśmy sobie winni. Najważniejszy jest awans (nasza gra pozostawia wiele do życzenia) - FORZA MILAN!
Gdy Abbiati obronił nogami myślałem, że zemdleję, a gdy jeszcze złapał piłkę od van Persiego... Byłem bardzo wkurzony, że mogliśmy tak sfrajerzyć prawie pewny awans i przy wyniku 4-0 u siebie, od braku awansu uratował nas bramkarz..
w drugiej połowie graliśmy już lepiej. Tworzyła się większa dziura i mieliśmy swoje szanse. Niestety nic nie chciało wpaść (szczególnie dwuseta Nocerino)
Były nerwy ale to co to za mecze gdy wygrywa się łatwo, przyjemnie i bezstresowo. To jest LM, tu się walczy :D