Vincenzo Montella dla Corriere dello Sport: "Zmiany w klubie odbiły się na drużynie. To nieuniknione"

7 maja 2017, 15:28, Ginevra Wywiady
Vincenzo Montella dla Corriere dello Sport:

Trener Vincenzo Montella udzielił wywiadu dziennikowi Corriere dello Sport. Szkoleniowiec rossonerich odniósł się między innymi do ostatnich słabych wyników, zmian w klubie oraz przyszłości drużyny. Oto co miał do powiedzenia:

 

Trenerze, pana Milan wydawał się bardziej skoncentrowany i zdeterminowany przed wyczekanym closingiem... W pierwszych trzech spotkaniach pod nowym zarządem zdobyliście tylko 2 punkty.

Tak, bez wątpienia coś się zacięło, choć przez większość sezonu wszyscy gwarantowaliśmy maksymalne skupienie. Nowemu zarządowi też zależało, by tak pozostało, ale to, co się stało gdzieś w podświadomości, to nie jest niczyja wina. Doszło do istotnej zmiany, trzeba na nowo odzyskać równowagę. Takie sytuacje się zdarzają, nie da się tego uniknąć.

 

Jak to jest pracować bez presji i telefonów Silvio Berlusconiego?

Od stycznia już do mnie nie dzwonił, ale z mojej strony jest zawsze maksymalny szacunek. Moim punktem odniesienia był Galliani. W mojej karierze zawsze rozmawiałem i pertraktowałem z działaczami, którzy pośredniczyli między mną a właścicielem klubu. Nigdy nie pozwoliłem sobie dzwonić do Berlusconiego z pominięciem Gallianiego.

 

Bez ingerencji, pośredniej lub bezpośredniej, Milan Montelli, który 11 grudnia 2016 był drugi w tabeli na równi z Romą, doświadczył potem trzech negatywnych miesięcy. Dlaczego?

To przypadek. Albo nie... Może straciliśmy punkty, bo prezes już nie ustalał za mnie składu... Ale żarty na bok. Milan wypełnia na razie wszystkie założenia postawione na początku tego sezonu. Pozycja w tabeli prawie zawsze odzwierciedla prawdziwą wartość drużyny.

 

Brak silnej presji wyników, także ze względu na trudną operację zmiany właściciela, zdaje się, posłużył drużynie i pomógł zachować spokój.

To nieprawda, że nie mieliśmy celów. Zawsze był i nadal jest nim awans do europejskich pucharów. A poza tym mieliśmy stworzyć bazę na przyszłość, by nadać zespołowi włoską tożsamość. Ten cel udało się osiągnąć.

 

Po derbach nastąpiła podwójna nieoczekiwana i negatywna wpadka: tylko jeden punkt wywalczony z Empoli i Crotone.

Musimy odzyskać stracone punkty w dwóch kolejnych spotkaniach, aby zamknąć kwestię awansu do Ligi Europejskiej. Drużyny takie jak Empoli i Crotone, które zamykają się w obronie, sprawiają nam więcej trudności niż inne. W takich sytuacjach mój zespół potrzebowałby większego luzu w grze.

 

Tak wielki napastnik jak Montella nie potrafił zaszczepić instynktu strzeleckiego i mentalności zwycięzcy formacji atakującej Milanu. Dlaczego?

To wyłącznie moja wina. Ewidentnie bardziej skupiłem się na fazie defensywnej, jako że w przeszłości krytykowano mnie za nonszalancję. W rzeczywistości moim celem jest zawsze zaszczepić drużynie styl gry prowadzący do zwycięstwa z wykorzystaniem graczy pasujących do tego celu. Mój zespół, mimo swoich braków, podoba się naszej publiczności, która stale daje tego wyraz. Ja z tego tytułu jestem dumny z mojego Milanu.

 

Jaka przyszłość czeka Milan Montelli?

Ja jestem skupiony na teraźniejszości, na awansie do Ligi Europejskiej. Zresztą jestem przekonany, że przyszłość buduje się w chwili obecnej. I prywatnie, i publicznie.

 

Jest coś, co trener by zmienił w przeszłości, gdyby mógł?

Zawsze można się uczyć na błędach. Jeśli postępujesz zgodnie ze swoją logiką, nie możesz sobie nic wyrzucać. Moje trenowanie jest zawsze zgodne z moimi zasadami.

 

Vincenzo Montella okazał się nie tylko „optymalizatorem”, ale także „stabilizatorem” całego otoczenia Milanu, po kilku latach burz na boisku i poza nim.

Jeśli mamy argumenty, to nie trzeba podnosić głosu. Jeśli jakiś gracz nie jest leniem albo draniem, jego trener powinien zawsze bronić go publicznie. W tym roku rozwój indywidualny naszych graczy był bardzo znaczny.

 

Czego musi dokonać nowy Milan, aby wrócić na pewien poziom? Przede wszystkim liczy się awans do Ligi Mistrzów?

Potrzebna jest organizacja, intuicja i oczywiście wyniki. Od czego zacząć? 1 lipca chciałbym zobaczyć ponownie wielu chłopaków, którzy w tej chwili są tu ze mną w Milanello. Sądzę, że przy kilku wzmocnieniach, ci, którzy są już w klubie, mogliby się prezentować jeszcze lepiej. Wielu moich graczy się rozwinęło. Ich chęć i poświęcenie widzieliśmy wszyscy, młodzi pokazali się z bardzo dobrej strony. Jestem z nich dumny, abstrahując od naszej pozycji w tabeli.

 

Nowy zarząd rossonerich zamierza poczynić poważne inwestycje na rynku transferowym? Jest nadzieja?

Chodzi o wielkie pieniądze? Może wystarczyć nawet mniej. Ceny na rynku transferowym są nielogiczne. Na pewno celem jest dogonienie poziomu Juventusu, Romy, Napoli i Interu. Nerazzurri, mimo że tabela mówi inaczej, mają duży potencjał.

 

W niedzielę czeka mecz z Romą na San Siro. Mecz, który trzeba wygrać za wszelką cenę?

To nie jedyny mecz, który trzeba wygrać. Na pewno będzie to świetne widowisko. Myślę, że to spotkanie takie jak inne. Czy to nasza ostatnia szansa? Nie jeśli o nas chodzi. Mamy szóste miejsce i nadal trzy punty przewagi.

 

Rzym i Roma: ile i jakie wspomnienia panu towarzyszą? Może też żal, że nie dostał pan kolejnej szansy jako trener?

Nie. Dla mnie trenowanie drużyny Giovanissimi, a potem prowadzenie pierwszego zespołu to była ogromna szansa. To była doskonała szkoła, która potem pozwoliła mi stać się trenerem tak dobrze zorganizowanej drużyny jak Catania. Zatem niczego nie żałuję. Mój powrót do Rzymu? Kto żyje w stolicy, ten wie jak trudno jest się stamtąd wyrwać, wciąż mam tam mieszkanie.

 

Czy ten Milan wzmocni wkrótce silny napastnik taki jak Montella? Mówi się o Dżeko...

Jego występy mówią wszystko, potrafi się odnaleźć w drużynie i ma warunki fizyczne na miarę środkowego napastnika. Ale ja preferuję niższych napastników, bo są sprytniejsi. Idealny strzelec? Nie ma jednego modelu, musi po prostu zdobywać wiele goli.

 

W niedzielę przeciwko Romie będzie miał pan do dyspozycji Romagnoliego [Alessio jednak nie wydobrzał i nie dostał powołania – red.]. Jego brak dało się odczuć przeciwko Empoli i Crotone, a Donnarumma był najlepszy na boisku...

Romagnoli, oprócz fazy defensywnej, jest też bardzo dobry w wyprowadzaniu piłki. Z pewnością te dwa mecze pozostawiły wielki niedosyt, powinniśmy być bardziej skuteczni. Ale moja drużyna nie jest leniwa i nieudolna. Musi być bardziej zdecydowana i zdeterminowana w takich potyczkach.

 

W niedzielę zatem nastąpi pierwsze zwycięstwo dedykowane nowym właścicielom?

Jeśli do tej pory nie nastąpiło, to dlatego, że przy tak skomplikowanej zmianie władzy, co się rusza i zmienia w podświadomości każdego z nas. Klub stara się robić wszystko z maksymalną uwagą, nie burząc żadnej równowagi. Yonghong Li i Han Li budzą moje zaufanie. Ja jestem bardzo spokojny. 

3 komentarze
Musisz być zalogowany, aby komentować
matten
matten
7 maja 2017, 18:33
Jejku, co ci dziennikarze mają z tym napastnikiem... Jestem przekonany, że nawet Robak wbiłby sporo bramek, gdyby obsługiwali go jakościowi pomocnicy. W tym okienku nie ma co inwestować góry pieniędzy w topowego napastnika, bo zabraknie nam środków na wzmocnienia w innych formacjach. Bakka i Lapadula dadzą radę jeśli będą dostawać dobre piłki, a za rok można pomyśleć o jakimś wielkim nazwisku, które pociągnie sprzedaż koszulek i inne kwestie marketingowe.
3
Presidente
Moderator Presidente
7 maja 2017, 17:44
Ceny na rynku transferowym są nielogiczne.

Zapomniał dodać, że zabijają ducha futbolu.


A na poważnie. Montella musi zostać i tyle. Potrzebna jest stabilizacja a nie zmiany co kilka miesięcy, bo Silvio lepiej wie jak trenować. Latem wzmocnienia i walka o LM, choć łatwo nie będzie.
2
SKYcalcioTV
SKYcalcioTV
7 maja 2017, 15:48
Mam jakieś przeczucie, że latem zrobimy naprawdę dobre transfery. Przemyslane i nie przeplacone. Kilku mlodych i kilku doświadczonych graczy. Niech Montelle w spokoju prowadzi zespół w nowym sezonie. A pozniej go rozliczymy na pewno.
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się