Puchar Włoch 1966/67, 1971/72, 1972/73, 1976/77, 2002/03

Moim zdaniem: Ech…

27 listopada 2017, 19:39, cinassek Felietony
Moim zdaniem: Ech…

Powiedzieć, że nie jestem przekonany do zaistniałej sytuacji i mnie ona zaskoczyła, to nic nie powiedzieć. Myślę, że jak każdy z nas przyjąłem informację o zmianie trenera z „gałami na wierzchu”. Oczywiście nie dlatego, że sportowa postawa drużyny nie dawała ku temu podstaw (śmiech przez łzy), ale przyszła chyba w najmniej oczekiwanym w ostatnich tygodniach momencie. Pytanie pozostaje otwarte – czy to ma jakikolwiek sens? I oczywiście odpowie na nie czas.

To chyba najfajniejsza rzecz w piłce nożnej. Kto wie, może właśnie ten aspekt powoduje, że ta z pozoru niezbyt skomplikowana gra cieszy się tak ogromną popularnością. Po prostu nie da się wyrokować, co się wydarzy. Oczywiście, wiele sytuacji da się przewidzieć bardziej, inne trochę mniej, a jeszcze inne w ogóle.

No bo kto by powiedział, że Zinedine Zidane obejmie Real Madryt i z marszu wygra dwa razy Ligę Mistrzów, doprowadzając jakiś zespół po raz pierwszy w historii do obrony tego tytułu? Kto mógł przewidzieć, że w połowie 2016 roku mistrzostwo Anglii będą świętowali kibice Leicester? Ba! Czy przykład nawet z naszego polskiego podwórka – kto by powiedział, że Pogoń Szczecin pod wodzą Macieja Skorży popadnie w taki kryzys?

Ale to jest właśnie piłka. Coś się zazębi, coś się nie zazębi. Coś odpali wbrew logice, coś się zatnie na takiej samej zasadzie. Z perspektywy kibica pozostaje tylko kibicować, cieszyć się chwilami i jak najmocniej trzymać kciuki, żeby jednak „żarło”.

A co jak nie „zażre”? No właśnie – najczęściej płaci trener. Zgadzam się z Vincenzo Montellą, że zaistniała sytuacja to po części wina wszystkich, ale konsekwencje ponieść musi szkoleniowiec. To jest dowódca bandy, a nikt nie będzie wymieniał wszystkich kucharzy, skoro może po prostu podziękować szefowi kuchni. A zwłaszcza, jeśli ci przyrządzający posiłki kosztowali latem 200 milionów euro…

Czytam, że decyzja o zwolnieniu trenera nadeszła z samej góry. Nie podjął jej z poczuciem pełnej racji ani Marco Fassone, ani Massimiliano Mirabelli, ale właśnie Yonghong Li oraz – zapewne – jego wierny doradca David Han. I ja nie mam prawa się temu dziwić. Mając na karku 300 milionów pożyczki, której termin spłaty upływa za niespełna rok, oraz coraz wyraźniejszą perspektywę braku jednego z głównych źródeł zakładanego dochodu, a więc kasy z Ligi Mistrzów, można się… przestraszyć.

Ta po prostu, przestraszyć. Sądzę, że Fassone uczulił Li, że nie od razu Kraków zbudowano i nie może oczekiwać bycia królem na świecie po transferowym szaleństwie. Ale nie sądzę również, że powiedział mu: „Słuchaj, kolego. W sumie to będzie gorzej niż przed rokiem, już przed Bożym Narodzeniem ligowe szanse na pierwszą czwórkę mocno się zawężą, a co dalej, to zobaczymy”. Na pewno nie.

Montella żegnając się z Milanello mówił o świadomości popełnionych błędów, ale również zaznaczył, że jest mu trochę przykro z powodu okresu, w którym nadchodzi zwolnienie. Teraz możemy gdybać – a co, jeśli decyzja zostałaby podjęta przed miesiącem? A przed dwoma tygodniami? A może jednak przełom czaił się tuż za rogiem i obecna chwila jest najgorszą z możliwych? Tego się nigdy nie dowiemy. Trenera z Kampanii nie broni ani miejsce, ani styl, ani bilans bramek, ani najbliższe perspektywy.

Ciekawe, czy wyrzuty sumienia czuje Nikola Kalinić. Gdyby wykorzystał z Toro jedną z tych czterech setek, to człowiek, który tak bardzo chciał go pozyskać za duże pieniądze, jeszcze by w Milanie pewnie pracował. Z naciskiem na jeszcze, co powinno zmniejszyć ewentualne przykre samopoczucie Chorwata. Formuła zmierzała do wyczerpania.

Ja dziękuję Montelli za to, że sprawił mi wspaniałe Boże Narodzenie 2016. Za to, że podarował wiele pozytywnych emocji. Za zremisowane derby w niesamowitych okolicznościach, za zwycięstwo z Juventusem, które miałem okazję obejrzeć na żywo, przez co wpadłem w jedną z największych euforii w swoim życiu. Za piękną jesień zeszłego roku, za zaufanie i poprowadzenie Suso, za odważne dawanie szans Locatellemu, za postawienie na Cutrone…

Jasne, lista grzechów i błędów też jest pokaźna. Nie zamierzam się jednak nad nią rozwodzić, pewnie w komentarzach wiele osób zrobi to za mnie. I z wieloma takimi zarzutami nie sposób się będzie nie zgodzić. Mam jednak w sobie coś takiego, że żegnając się z osobą, która choć niebezpośrednio, to jednak przewijała się w moim życiu dzień w dzień, staram się zapamiętać te pozytywne momenty – bo lubiłem tego człowieka i życzyłem mu jak najlepiej. Teraz, kiedy będę myślał „Montella”, stanie mi przed oczami Superpuchar czy inne świetne momenty, które przeżyliśmy wspólnie. Bo tak jak nam tutaj, tak i jemu tam najbardziej zależało na dobrych wynikach Milanu.

Vincenzo życzę bardzo dobrze i liczę, że nie pozostanie długo na bezrobociu. Ale my musimy już patrzeć wprzód, a tam rysuje się sylwetka Gennaro Gattuso. Czy jestem przekonany co do słuszności tego wyboru? Nie. Czy uważam, że to jest właśnie ta długo poszukiwana osoba? Nie. Wreszcie – czy sądzę, że to wypali? Nie. Czy trzymam kciuki z całego serca za to, żeby jednak wypaliło? Tak. Czy chcę kiedyś śmiać się z siebie i swojej niewiary? Pragnę jak mało czego!

Ale to tylko pobożne życzenia. Czytając teraz opinie Milanistów z całego świata mam wrażenie, że największe społeczne oczekiwania w stosunku do Rino sprowadzają się do tego, żeby kogoś pobił, zamknął w kontenerze na śmieci, albo chociaż sprawił jednego siniaka. Musimy jednak rozróżnić piłkarza-Gattuso od trenera-Gattuso. Jasne, pewne cechy, styl bycia i charakter pozostają na zawsze, ale dowodzenie zespołem zza linii to zupełnie co innego niż uprzykrzanie życia rywalom na pozycji defensywnego pomocnika.

Rozumiem problem dyrektorów – długo chcieli kontynuować z Montellą, co – w mojej opinii – przynajmniej w najbliższych tygodniach byłoby najrozsądniejsze, ale właściciel w pełni racjonalnie zdenerwował się ostatecznie i postawił na swoim. Co w takiej sytuacji? Darujmy sobie nazwisko Carlo Ancelottiego, bo to nie ta para kaloszy i nie o tej porze sezonu. Czy jest na rynku ktoś inny, kto zna dobrze realia Serie A i z miejsca gwarantuje poprawę ligowych wyników - bo o to nam wszystkim chodzi - oraz brak konieczności adaptacji? Giampiero Ventura (śmiech bardziej pusty niż dorobek bramkowy Milanu z Torino).

No więc wobec takiego obrotu spraw, Gennaro Gattuso prawdopodobnie był jedną alternatywą. Jego będzie dużo trudniej obrażać czy wyśmiewać, patrząc z perspektywy kibiców. Jego osobę będzie dużo trudniej podważać. Negować. Ale wiem też, jak ja się czuję od stycznia 2014 roku do teraz i wiem, jak czuje się wielu z Was, drodzy czytelnicy. To nie jest spojrzenie na legendę, która na białym koniu przekracza bramy Milanello. To jest pełne trwogi zwrócenie wzroku w kierunku wielkiego nazwiska, które ryzykuje jego nadszarpnięcie, tak jak stało się to w przypadku Pippo Inzaghiego (oczywiście nadal cieszącego się miłością i szacunkiem, nawet pomimo tych kilku przykrych miesięcy w garniturze).

I choć Rino nie gwarantuje momentalnej poprawy gry i wyników pierwszej drużyny, to nie wiem, czy nawet nie bardziej martwi mnie kwestia porzucenia przez niego Primavery. Ten projekt miał kapitalną prasę – wpajanie czerwono-czarnych wartości młodym chłopakom przez klubową legendę, kilka ciekawych transferów, wreszcie świetna forma i seria znakomitych wyników. Ale tego już nie ma, łeb tego zamysłu został już ukręcony. Szkoda. Wielka szkoda.

Gattuso to nie jest wymysł na parę dni czy tygodni. Na pewno nie – po prostu nie widać realnej kandydatury trenera „z nazwiskiem”, który mógłby tu się pojawić lada dzień. Tomas Tuchel, Laurent Blanc? To na ławce włoskiego zespołu byłaby zagadka, choć może trochę mniejsza w przypadku Francuza z racji na jego przeszłość piłkarską w Napoli i Interze.

Media nie bez powodu od dawna pompują temat Antonio Conte. Wydaje się, że to będzie cel numer jeden dla Fassone i Mirabellego na obsadzenie funkcji szkoleniowca, a uda się to zrobić pewnie najwcześniej latem. I to oczywiście opcja bardzo dobra i ciekawa. Tylko co wtedy z Gattuso? Powrót do Primavery, pożegnanie z klubem? Czy sam Rino po takim awansie chciałby znowu zejść o pokaźny stopień w dół? A może pokaże swoją wartość i zostanie na dłużej?

Nikt nie wie, jak to się ułoży. Zidane w Realu też chyba miał być tylko na chwilę. Gattuso może zacząć względnie dobrze – od obicia Benevento i spokojnego wejścia w nowe buty. Co potem – czas pokaże. Z całego serca życzę naszemu wojownikowi powodzenia, nawet jeśli z tyłu głowy rozum podpowiada, że to się nie uda. Oby miłość zwyciężyła nad rozsądkiem. Oby, ech… Znowu trzeba się karmić nadzieją, ale to chleb powszedni fana.


Jeszcze w poniedziałek z rana napisałem newsa, że przed drużyną spokojniejszy tydzień, bo jedyny od września do Bożego Narodzenia, gdzie nie ma meczu pomiędzy weekendami. No tak… Nie wziąłem poprawki na to, że jesteśmy AC Milan. Tu nie może być spokojnie. Ale kiedyś karta się odwróci, bo silna wiara zawsze popłaca. Oby tylko prędzej niż później.

18 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
jasiom22
jasiom22
28 listopada 2017, 22:47
Słuszna ocena, mam podobne odczucie w kluczowych kwestiach, szczególnie w tej czy sie sprawdzi... sądze ze już do końca stycznia będzie wszystko wiadomo. Forza Rino! I oby Locatelli i Cutrone dostawali conajmniej tyle szans co za Montelli. ;-)
1
matten
matten
28 listopada 2017, 18:38
Jaki morał płynie z tego tekstu? Zamiast zwalniać Montellę trzeba było zwolnić Kalinicia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
3
Obserwator
Obserwator
28 listopada 2017, 13:37
Genialnie się Ciebie czyta.
3
Yabaye
Yabaye
28 listopada 2017, 12:47
Paradoksalnie to bardzo dobry czas na zmianę. Teraz Benevento, potem mecz o nic w Europie, a potem lżejszy kalendarz w lidze. Gattuso ma czas na zaproponowanie i wprowadzenie swoich pomysłów.
0
kshaq34
kshaq34
28 listopada 2017, 11:21
Jak zwykle super robota. Świetny felieton i przyjemnie się czyta. Ja tam od razu nie przekreślałbym Rino. Wiem wiem wcześniejsze przygody choćby Pippo czy Seedorfa nie napawają optymizmem, ale patrzę w tym momencie z perspektywy swojego podwórka. Do Korony na początku sezonu lub w roli ratownika przychodził Ojrzyński, Bartoszek, Sasal, Pacheta a teraz Lettieri. Wszyscy bez sukcesów i ze średnim bardzo doświadczeniem. W wielu przypadkach jednak, z takim a nie innym składem (często prorokowanym spadkiem) osiągali niezłe wyniki. Dajmy szansę Rino i poczekajmy choćby te 2 miesiące. Zobaczymy co i jak i wtedy powiemy coś więcej na temat jego pracy i warsztatu. W Primaverze robił świetną robotę. Oby i taką robił w pierwszej drużynie. Jak napisał Cinassek rozum mówi nie ale serce ogromne TAK. Daję kredyt zaufania bo i tak ten sezon już praktycznie można spisać na straty jeśli chodzi o SerieA. Pozostaje LE i Puchar gdzie możemy jeszcze powalczyć. FORZA MILAN. FORZA RINO!!!
3
Mieszko
Mieszko
28 listopada 2017, 10:02
Świetnie napisane. Nic dodać nic ująć :) pozdrawiam
3
MK92
MK92
28 listopada 2017, 02:20
Bardzo dobry felieton! Milan w bieżącej dekadzie już chyba nauczył nas cierpliwości, więc nie stawiajmy krzyżyka na Gattuso w roli trenera pierwszego zespołu bez odbycia się choćby jednego treningu pod jego okiem... Jesteśmy tylko obserwatorami i mimo wielu newsów tak naprawdę niewiele wiemy co w rzeczywistości dzieje się za kulisami w Milanello i Casa Milan. Ale przynajmniej będzie ciekawie z Rino przy bocznej linii boiska, a gorsza gra raczej i tak nam nie grozi ;) Forza Milan! Per sempre con te!
4
Michał92
Michał92
28 listopada 2017, 09:56
Dajmy mu po prostu przez chwile popracować bez pitolenia :)
3
per93milan
per93milan
28 listopada 2017, 00:02
Fajnie opisałeś całą sytuację. Tak myślę, że większość kibiców jest zaskoczona. Wydawało się, że jeżeli po meczu z Napoli nie został zwolniony to będzie na stanowisku jeszcze przez dłuższy czas. Tym bardziej, że terminarz jest bardzo korzystny dla Milanu. I mogliśmy, jako kibice, żyć nadzieją na lepszą grę zespołu i wygrane. Jednak futbol to nie tylko emocje, ale też rozum. Kierownictwo Milanu już od dłuższego czasu musiało zadawać sobie pytanie dokąd zajdą z Montellą jako trenerem. Po serii gier z wszystkimi drużynami okazało się, że zespół jest na poziomie środka tabeli. Środek tabeli nie daje awansu do europejskich pucharów. Awans poprzez LE, na podstawie rozgrywanych meczów w grupie, też wydawał się mało prawdopodobny. Zespół z Montellą jako trenerem nie robił progresu. Była stagnacja, a u niektórych zawodników niestety regres formy. Można dodać jeszcze bałagan taktyczny(formacja, zadania taktyczne zawodników) i niezrozumiałe do końca rotacje w składzie (szczególnie w obronie). Dlatego zarząd Milanu, aby ratować sezon musiał podjąć decyzję, czy pozostawić Montellę czy go zwolnić. O takim scenariuszu pisałem na początku listopada. Mój wpis z 3 listopada :"Moim zdaniem jeśli miałoby dojść do zwolnienia Montelli to w ciągu najbliższych 2-3 tygodni. Szybko zatrudnić nowego szkoleniowca z doświadczeniem, a może będziemy mieli szansę powalczyć na wiosnę w LE. Liga raczej już odpada. Jeśli do tego nie dojdzie to chyba lepiej byłoby dotrwać z nim do końca sezonu. Z wyjątkiem gdyby groził nam spadek, ale mam nadzieję, że to tylko moje czarne wizje. I wtedy po sezonie zatrudnić prawdziwego fachowca." Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że się on spełni. Szczególnie, że po meczu z Napoli nic się nie stało.Myślałem, że nasz zarząd nie jest tak twardy. Ale się myliłem. Prawdopodobnie porażka z Napoli była wkalkulowana, ale pozostałe mecze do końca rundy miały być wygrane. I takie ultimatum pewnie miał Montella. Był remis, więc musiano zwolnić Montellę. Ironia losu jest taka, że ostatecznie pogrążył go jego ulubiony zawodnik... Ta cała sytuacja pokazuje mi, że nasz zarząd ma konkretny plan i będzie go konsekwentnie realizował. Niezależnie od tego kto będzie trenerem w najbliższym czasie. Zmiana trenera była potrzeba, ponieważ -moim zdaniem- już dawno stracił on uznanie w oczach zawodników (np. Bonaventura). Od dłuższego czasu miałem wrażenie, że był świadomy tego, że cała sytuacja go przerosła i nie ma pomysłu jak ją rozwiązać. Odbijało się to w jego wypowiedziach na konferencjach, niemal identyczne po każdym meczu. Teraz zobaczymy, jak poradzi sobie Gattuso. Może coś ciekawego pokaże :). Chociaż dla mnie jest to opcja tymczasowa. Lepszy byłby trener bardziej doświadczony typu Juppa Heynckesa. Podsumowując, Montellę zapamiętam z tego co piszesz w swoim artykule. Postawy zespołu z pierwszej części sezonu 2016/2017 i zdobytego Superpucharu. Pewnie dlatego, że był to powrót sentymentalny - po kilku latach marazmu - do lat w których dominowaliśmy w lidze i Europie. Wystarczyło niewiele, aby rozbudzić w sercu emocje :) Mam tylko nadzieję, że to jest dopiero początek zmian i nie będę musiał czekać zbyt długo. Forza Milan!
1
Marosso
Marosso
27 listopada 2017, 23:49
Powinieneś zamienić Cinassek na ,,Lekkie Pióro” Naprawdę jestem pełen uznania jak potrafisz pisać i przy tym trafić w sedno sprawy. Dzięki za artykuł i także wierząc czekam na odwrócenie karty.
1
Owiec
Owiec
27 listopada 2017, 22:14
Właśnie najbardziej smuci mnie temat Primavery...mam nadzieję że Gattuso tam wróci, ktoś musi pilnować naszych młokosów żeby zostali Milanistami! A co do serii moim zdaniem....jak ja za tym tęskniłem! Jak zwykle idealnie opisane, genialnie napisane! Brawa dla Ciebie Cinnasku :D
1
Paolo Zatonelli
Paolo Zatonelli
27 listopada 2017, 21:46
Ciekawie napisane, artykuł porusza wiele tematów - brawo :) Temat Skorży przemilczę, bo ten gość od już paru dobrych lat nie potrafi odnaleźć samego siebie, nawet widziałem gdzieś niedawno śmieszną statystykę, od jak dawna nie odniósł sukcesu ligowego. a co do pozostałych przykładów trenerskich - niby trochę racji w tym jest, ale czy w tych klubach doszło do takiej zmiany kadrowej, jak u nas? Zmiany były, ale nie aż takie. Poza tym fajnie to jest opisane w "Futbonomii", że czasami po prostu odpowiedni człowiek trafi na odpowiednią ekipę, jest kilka zwycięstw, a później atmosfera, wyuczony schemat gry i chemia na boisku robią cuda. Zniesmacza mnie to szastanie sprawą seniorów kosztem młodych, gdy w końcu wydawałoby się, że zaczęli łapać z Rino wiatr w żagle, ten jeden, który miał być niedoścignionym wzorem jest rzucony na głęboką wodę bez koła ratunkowego, a sam ledwie pływa. Dobrze napisałeś że czas w piłce nożnej jest kluczowy - być może na wiosnę cudownie dogonimy czołówkę z trenerem X i będziemy z łezką w oku wspominać jesień...albo i bez sentymentu :) Montelli dziękuję za Superpuchar, rok temu były niesamowite wzruszenia. Życzę mu powodzenia, bo chłop nie sprostał tak gigantycznemu nowemu przedsięwzięciu, ale w Serie A spokojnie potrenuje sobie jeszcze parę ekip.
2
Marcin1995
Marcin1995
27 listopada 2017, 21:48
Przecież Skorża 2015 tytuł i superpuchar z Lechem
0
Paolo Zatonelli
Paolo Zatonelli
27 listopada 2017, 23:21
Rany, to faktycznie 2015, a mam wrażenie, jakby to było lata temu. Dzięki Marcin1995 za uwage. Tak, czy siak - w Pogoni nie popisał się, podobnie w Arabii.
0
Arva
Moderator Arva
27 listopada 2017, 20:56
Jak zwykle w punkt. Propsuję!
2
GreyWay
GreyWay
27 listopada 2017, 20:39
Jak zwykle idealnie w punkt cinassek.
1
SuperSnajper
Moderator SuperSnajper
27 listopada 2017, 20:08
"przyszła chyba w najmniej oczekiwanym w ostatnich tygodniach momencie" Dla mnie to właśnie idealny moment. bardzo słaby mecz za nami, więc jest powód. W domyśle nowy trener ma kilka dni, żeby na spokojnie podejść do pierwszego mega słabego rywala i go oklepać. A później już z górki :P "Czy jestem przekonany co do słuszności tego wyboru? Nie. Czy uważam, że to jest właśnie ta długo poszukiwana osoba? Nie. Wreszcie – czy sądzę, że to wypali? Nie. Czy trzymam kciuki z całego serca za to, żeby jednak wypaliło? Tak. Czy chcę kiedyś śmiać się z siebie i swojej niewiary? Pragnę jak mało czego!" a z tym zgadam się w 100%! Teraz tylko czekam aż Ci którzy nie mogli się doczekać zwolnienia Montelli jak zaczną narzekać na Milan pod wodzą Rino. Ech...
2
HIM1998
HIM1998
27 listopada 2017, 20:01
Z czystym sumieniem mógłbym podpisać się pod opinia zawartą w artykule rękami i nogami.
4

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się