MILAN GÓRĄ W DERBACH MEDIOLANU!
Milan po bramce Pervisa Estupiñána pokonał Inter 1:0. Seria bez porażki w derbach trwa – to już siódmy taki mecz bez porażki Rossonerich (od 22 IV 2024)!
Massimiliano Mirabelli udzielił wywiadu dziennikowi Il Giornale oraz La Gazzetta dello Sport. Oto najciekawsze kwestie, które poruszył dyrektor sportowy Milanu:
Drogi Massimiliano, jest pan głównym odpowiedzialnym za marcato Milanu - wielkie pieniądze i słabe wyniki. Jak pan się obroni?
"Autentycznymi liczbami mercato oraz nadzieją na przyszłość".
Zacznijmy zatem od liczb.
"Milan wydał na zakupy 230 mln euro i zyskał 70 mln ze sprzedaży. Różnica wynosi minus 160 mln. To kwota, jaką Barcelona właśnie wydała na jednego piłkarza - Coutinho. Ale to nie wszystko, chcę jeszcze dodać dwie rzeczy".
To znaczy?
"Nic nie wydaliśmy na prowizje dla agentów i na odprawy zawodników z ważnymi kontraktami".
To wszystko?
"Dodam jeszcze, że przedłużyliśmy umowy z Donnarummą, Calabrią, Suso, Cutrone i Plizzarim - młodym bramkarzem, który świetnie sobie radzi w Ternanie i o którym wkrótce usłyszycie. Pytam ekspertów w tym temacie: ile są warte te umowy? To jest majątek Milanu zagwarantowany na przyszłość".
Gdyby mógł pan cofnąć się w czasie, zrezygnowałby pan z jakiegoś transferu?
"Odpowiem z przekonaniem: z żadnego. Powód jest prosty. Jestem przekonany, że stworzyliśmy dla Milanu solidną podstawę na przyszłość. Jestem też pewny, że z czasem ci, na których narzeka się najwięcej, jak Andre Silva, Biglia, Kalinić, Calhanoglu, wzniosą się na swój naturalny poziom, który jest o wiele wyższy od tego aktualnego. Zmieniłbym tylko jedną rzecz dotyczącą zarządzania".
Jaką?
"Nie spieszyłbym się tak bardzo z niektórymi decyzjami".
Na który z najbardziej dyskutowanych transferów nadal by pan postawił zakład?
"Na Andre Silvę i Hakana Calhanoglu".
Dokonacie jakichś korekt w styczniu?
"Tylko w kwestii transferów wychodzących. Nasze zarządzanie jest rygorystyczne, z poszanowaniem reguł UEFA".
Montella przed opuszczeniem Milanello poddał w wątpliwość swoją odpowiedzialność za mercato. Zgadzał się czy nie?
"Podzielał w pełni wszystkie decyzje. Nadal mam w telefonie nektóre entuzjastyczne smsy z czasów mercato, na przykład gdy trwały negocjace w sprawie Bonucciego".
Przejdźmy do Gattuso. Czy był juz potencjalnym kandydatem, kiedy dołączył jako trener Primavery?
"Absolutnie nie. To była okazja, aby docenić pracę Rino i jego sztabu w Primaverze, która zaczęła słabo, ale potem fantastycznie się podniosła. Kiedy razem z właścicielami doszliśmy do wniosku, że potrzebna jest zmiana trenera, David LI powiedział: Proszę wybrać kogo pan chce spośród szerokiego grona. Wybrałem Rino, wziąłem na siebie odpowiedzialność i jestem zadowolony z jego pracy. Jesteśmy dwoma pracoholikami i pod koniec każdego długiego dnia pracy mówi do mnie w dialekcie kalabryjskim: mi sta portanno finito co znaczy wykańczasz mnie".
A propos Chińczyków - jak układają się relacje?
"Dobrze. Z Davidem Li obserwujemy razem mecze i treningi, to człowiek, który zna się na piłce".
Jak zakończy się telenowela z Donnarummą w roli głównej?
"To bardzo prosta sprawa. Kiedy znaleźliśmy się na rozdrożu, zdecydowaliśmy się odnowić umowę z Donnarummą. On podjął tę samą decyzję i nigdy nie zmienił zdania. Co więcej, wprost o tym napisał i potwierdził swoją wolę pozostania. Chcielibyśmy, aby został w Milanie do końca kariery".
Jak można sobie poradzić z konkurencją zagranicznych klubów, które stać na wydawanie fortun podczas mercato?
"Czas by - nie mając szejków do dyspozycji - coś wymyślić w tym temacie. Trzeba zaplanować reformy, które pozwolą włoskiej piłce konkurować w Europie oraz wypromować na nowo reprezentację po bolesnym wykluczeniu z udziału w mundialu. Jedna z propozycji mogłaby być następująca: zliberalizować reguły dotyczące liczby obcokrajowców spoza Unii, ograniczyć kadry do 25 graczy, ale z obowiązkiem wystawiania w meczu przynajmniej 6 Włochów. W ten sposób wprowadziłoby się w życie mechanizm, który mógłby zainteresować także inne kraje, zmuszając kluby do dbania o sektor młodzieżowy i zapewniając obroty".
Oto pozostałe kwestie, które dyrektor Mirabelli poruszył w wywiadzie dla La Gazzetta dello Sport:
"Obecny czas jak wakacje? Wakacjami bym tego nie nazwał. Praca trwa zawsze tylko nad innymi aspektami. Trzeba zawsze być na bieżąco. W weekend na przykład będę w Niemczech obejrzeć kilka spotkań".
"Jakieś nazwiska w notatniku? Powoli, powoli. Mówię o aktualizowaniu wiedzy, nie o mercato. Nikogo nie kupimy, mówię wam to jako oficjalną informację. Jeśli chodzi o sprzedaż, to może się coś wydarzyć, ale niewiele. Nazwiska to te same, które przewijają się w prasie. Najbardziej konkretne zainteresowanie dotyczy Gustavo Gomeza, którego chce Boca".
"Przydałby się zmiennika dla Kessiego? To ma sens, ale zapytam was inaczej: po zakupie jedenastu graczy, przyjście dwunastego jest najlepszym wyborem? W lecie mercato było bardzo intensywne, ale za tym nie tęsknię. Na wszystko przyjdzie czas. Uważam, że w tej chwili rozwiązanie mamy u siebie. Na przykład Montolivo. W tej chwili naszym priorytetem jest wzrost wartości kadry, którą już mamy".
"Przepłaceni piłkarze? Nie wydaje mi się. Wszyscy patrzą na ogólną kwotę, ale zachęcam do zagłębienia się w szczegóły. Nikogo nie przepłaciliśmy. Powiem więcej - gdybyśmy jutro zdecydowali się wystawić wszystkich an sprzedaż, to jeszcze byśmy zarobili".
"Fassone? Jesteśmy jak para - dwa ciała, jedna dusza. Nie robimy nic bez porozumienia z drugim. Cała reszta to wymysły".
"Montella? Osobiście i zawodowo przykro mi z powodu tego, jak to się skończyło. Gdyby działało tak, jak powinno, Milan byłby teraz w Lidze Mistrzów, a on na swoim miejscu".
"Gattuso? Potrzebowaliśmy, aby nasi młodzi gracze odebrali jasny przekaz, czym jest DNA Milanu".
Mirabelli- skaut z którego zrobili dyrektora, ego większe niż jego brzuch, choćby skały srały nie przyzna się do błędu
Sorry, ale z miesiąca na miesiąc coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jednak Fassone i Mirabelli to nie jest jeden organizm. Jeden jest profesjonalistą na poziomie, a drugi nieokrzesanym chłopem i mam już dość tej jego pychy. Niech zrobią z niego skauta (może i w tym jest dobry) ale nie żadnego dyrektora wychodzącego do mediów i mówienia co i jak jest- bo takie wypowiedzi jak ta o Silvie, Calhanoglu czy cała saga z Donnarrumą i nim jest po prostu nie na miejscu. Nie wyobrażam sobie jakby Fassone mógł coś takiego powiedzieć. Może i Raiola to pijawka bez serca i ludzkich odruchów- ale mówiąc że problemem zawsze był Mirabelli a nie Fassone wskazał ziarno prawdy w całym worze kłamstwa i obłudy. On po prostu jeszcze nie wie jak zachowywać się w roli dyrektora sportowego tak wielkiego klubu, a rzucając go na tak głęboką wodę możemy sami sobie narobić problemów. Czekam na obrońców skauta z Interu...
Edit: Jeszcze a propos tego, że skaut z Interu jest naszym DS - myślę, że osiągając sukcesy ma każdym szczeblu rozgrywek we Włoszech, człowiek zasługuje na szansę. Na pewno zostanie rozliczony z wyników i nie będzie przyspawany do stołka, jeśli wyniki będą marne.
Sukcesy Maxa - no ok, nie wyraziłam się precyzyjnie, chodzi o każdy szczebel, na którym pracował - zawsze osiągał awans w pierwszym sezonie, stąd dostał szansę w Sunderlandzie i Interze. A teraz dostaje szansę w wielkim klubie :P Czasami już tak jest w pracy, że ktoś w ciebie uwierzy i da ci szansę.
Agenci - masz dane, żeby dyskutować na ten temat? Nie wiem, ile razy trzeba jeszcze tłumaczyć zawiłości nowej umowy Donnarummy...
Zainwestowałam w klub, tak jak inwestuję co roku od 2008. Bo kibice jeżdżą na mecze swojego klub. Nie wiem, czy słyszałeś...
Ogólnie nie rozumiem tej ludzkiej frustracji i rzucania się o to, że ktoś chce wierzyć w swój własny klub i zarząd, bo widzi potencjał... Serio jest potrzeba, żeby pluć na siebie jadem?
- Chcesz pracować w Interze?
- Nie, wiesz, jeszcze nie wywalczyłem awansu do Serie A. Potem na acmilan.com.pl będą się czepiać :P