Çalhanoglu: "Nigdy nie całowałem żadnej koszulki. Teraz tak zamierzam celebrować gole"

30 marca 2018, 01:55, Ginevra Wywiady
Çalhanoglu:

Między zabytkowymi lokomotywami Muzeum Nauki i Techniki w Mediolanie, które Hakan Çalhanoglu obserwuje z prawdziwą ciekawością ("Ale ja nie byłem dobrym uczniem, wolałem grać w piłkę") razem z żoną Sinem, tak jak on Turczynką urodzoną w Manheim ("Kiedy dowiedziałam się, że wywiad będzie w muzeum, chciałam mu towarzyszyć"), od razu można się domyślić, jakie będzie następne zdanie. "No właśnie, ja chcę złapać pociąg do Ligi Mistrzów". Kibice Milanu w tym sezonie oglądali na boisku dwa wcielenia Hakana: powolną, słabą i mało błyskotliwą karykaturę z pierwszych miesięcy sezonu oraz mistrza, który na lewej flance szybko biega i szybko myśli, który strzelił Arsenalowi pięknego gola, a potem kolejnego Chievo, dla którego nawet zmienił sposób celebracji. Zupełne przeciwieństwo rodaka z Romy, Undera, który salutuje na cześć Erdogana ("O tym wolałbym nie rozmawiać") - pisze dziennik Il Corriere della Sera we wprowadzeniu do wywiadu z Hakanem Çalhanoglu.

Hakan, najpierw celebrowałeś gola gestem założonych rąk. Teraz jak zamierzasz to robić?
"Po golu z Chievo pocałowałem koszulkę Milanu. Od teraz tak właśnie będę robił. To był mój pierwszy pocałunek, ani razu mi się to nie zdarzyło podczas gry w Niemczech - ani w Hamburgu, ani w Leverkusen". (Sinem się uśmiecha - o taki pocałunek nie jest zazdrosna.)

Gotowy aby powtórzyć to z Juve?
"Miejmy nadzieję. Moja pewność siebie cały czas rośnie, czuję się dobrze zarówno na boisku, jak i poza nim. W poprzednich miesiącach graliśmy dobre mecze, ale teraz nadchodzą najważniejsze spotkania - najpierw Juve, a zaraz potem Inter. Musimy wygrać i nie jest ważne, czy to ja będę strzelcem gola".

Może udałoby się z rzutu wolnego. Przybyłeś tutaj z etykietką wielkiego specjalisty od stałych fragmentów gry, jednak do tej pory w Milanie jeszcze nie strzeliłeś w ten sposób gola. Dlaczego?
"To też jest kwestia presji. 'Rzut wolny' to chyba pierwsze słowo, którego nauczyłem się po włosku. Wszyscy mówili mi: 'Hakan, strzelisz'. A ja znam swoje statystyki. W Niemczech strzeliłem kolo 15 goli, rywale starali się unikać fauli, inaczej ja im strzelałem".

Juventus Stadium wydaje się dla Milanu zaczarowanym miejscem, jednym z tych, które budzi strach.
"Ale ja grałem już na Camp Nou i sądzę, że pełne San Siro robi mniej więcej to samo wrażenie. W każdym razie, my musimy zagrać jak drużyna. Jeśli nam się uda, możemy wygrać nawet z Juve".

Co wiesz i czego się obawiasz odnośnie do Juventusu?
"To ważna drużyna, która grała w ostatnich latach dwa finały Ligi Mistrzów i posiada świetnych napastników. Będziemy musieli uważać na Higuaina, Pjanicia i Dybalę".

Czy nadchodzący mecz z Realem będzie miał na nich jakiś wpływ?
"Nie sądzę, to profesjonaliści. Ale my musimy myśleć o sobie. Z Gattuso nauczyliśmy się grać jak drużyna i pokazywać nasze zalety".

No właśnie, a wcześniej czemu nie wychodziło?
"Często się nad tym zastanawialiśmy: dlaczego? Byli nowi piłkarze, nowe twarze, nowe charaktery. Potrzeba czasu, aby wszystkich zintegrować i sprawić, by się zaprzyjaźnili. Na przykład ja teraz wiem, jak grają Suso i Bonaventura, znam ich, rozumiem ich sposób poruszania się po boisku".

Milan - zdaje się - radzi sobie dużo lepiej bez Montelli, ale także Montella - zdaje się - radzi sobie dużo lepiej bez Milanu.
"Tak czasem bywa w piłce. Trenerzy przychodzą i odchodzą, każdy ma swoje metody, swoją filozofię, swój system gry, być może zmieniają się tylko detale i jakiś gracz lepiej lub gorzej się w tym odnajduje. To jak z nauczycielami. Niektórzy mają inny sposób tłumaczenia, dzięki któremu lepiej rozumiesz temat".

Teraz twoja pozycja na boisku jest tą właściwą?
"No cóż, na lewej stronie grałem już w Leverkusen i dobrze się tam czuję, potrafię się dobrze porozumieć z Rodriguezem i Jackiem".

To nie jedyna zasługa Gattuso, jak się zdaje. Jak bardzo był dla ciebie ważny?
"W tej chwili zmusza nas, byśmy dawali z siebie 101% na każdym treningu i to nam się podoba. Drużyna zaczęła też dobrze grać. Jeśli o mnie chodzi, to bardzo mi pomógł, rozmawiał ze mną i dał mi odczuć, że we mnie wierzy".

Jakie rady ci dał?
"Mówił mi, że mam za dużo na głowie i że mam się od tego uwolnić oraz myśleć tylko o grze. Mentalnie na pewno mnie podbudował. Ale nie tylko on - cały jego sztab stworzył w Milanello świetną atmosferę. Lubimy przychodzić na treningi. Także moi koledzy oraz Mirabelli i Fassone bardzo mi pomogli w trudnych momentach. W tych dobrych zawsze jest wokół wielu ludzi..."

Co sprawiało ci największą trudność?
"Nigdy nie grałem poza granicami Niemiec, nie rozumiałem języka, trudno mi było się porozumieć. Pierwszy miesiąc był bardzo ciężki. Mieszkaliśmy w hotelu, nie mieliśmy domu".

Teraz zadomowiłeś się także w Mediolanie?
"Teraz już tak, wszystko idzie o wiele lepiej, mieszkamy blisko Casa Milan, tak że jeśli jest jakiś problem, to w minutę jestem w biurze! (śmiech). Mediolan mi się podoba: zwiedziliśmy Duomo, które jest piękne, poza tym wokół jest mnóstwo sklepów, moja żona ma wiele okazji, żeby zrobić zakupy. Włosi są podobni do Turków: bardzo ciepli i sympatyczni".

Co robisz w czasie wolnym?
"Ja lubię spędzać czas w domu, moją żona dobrze gotuje. I spędzam wiele czasu z moim psem, Dumanem, wyżłem weimarskim. On ma dar poprawiania humoru. Jeśli zdarzy się porażka, wracam do domu, a on potrafi mnie rozweselić".

Z kim z zespołu najbardziej się przyjaźnisz?
"Z Rodriguezem, który mówi po niemiecku. Borini pomagał mi z włoskim i spędziłem wiele czasu w tym samym hotelu z Contim. Właśnie wysłałem mu wiadomość, życząc mu powodzenia".

Urodziłeś się w Niemczech, ale wybrałeś grę dla Turcji, twojego rodzinnego kraju. Dlaczego?
"Wybór nie był łatwy. Jestem wdzięczny Niemcom, bo tam się urodziłem i tam nauczyłem się grać w piłkę. Ale gra dla własnego kraju to co innego. Turcja to mój dom i moja rodzina".

W kwestii numeru 10 - niedawno spotkałeś Dejana Savicevicia. Dał ci jakąś radę?
"Powiedział mi 'strzelaj, strzelaj'. Jego gra była niesamowita, to był fenomen".

Czego nauczyła cię porażka z Arsenalem?
"Że sędzia może wpłynąć na losy meczu. Ale również tego, że nie można przegrywać 1-3, bo w księgach zostaje tylko wynik, wiec nie można nigdy odpuszczać". To na pewno spodoba się Gattuso. 

27 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
WinstonSmith
WinstonSmith
30 marca 2018, 12:25
Zabawne jak niektórzy nadal muszą się "przekonywać" do Hakana, podczas gdy daje drużynie tak wiele. No ale jeśli jesteś człowiekiem, który pisze o nim "przereklamowany Turek" to głupio się potem przyznać, że ogląd sytuacji zmienił się o 180 stopni, więc ostrożnie wycofujesz się rakiem z głupot, które pisałeś. ;)

Dla mnie Calhanoglu odblokował się właśnie po zakończonej sprawie sądowej, w której jego była partnerka oskarżyła go (bezpodstawnie oczywiście) o zmuszenie do usunięcia ciąży.
Takie wydarzenie siada na psychice, bo grozi ci potencjalne więzienie i to nie pozwala się skupić. Ciężko się dziwić.

Dlatego życzę Hakanowi wyłącznie czystej głowy, bo umiejętności ma niesamowite. Przed zawieszeniem przecież biły się o niego topowe kluby!
Edytowano dnia: 30 marca 2018, 12:26
3
AC Kamil
AC Kamil
30 marca 2018, 10:15
Calhanoglu od samego początku zaskoczył mnie tym jak pracuje solidnie w defensywie, nawet kiedy nie grał najlepiej na początku sezonu to nie można mu było odmówić dużego zaangażowania i swoje w obronie robił. Wcześniej miałem przekonanie, że to typowy zawodnik tylko do przodu, a tu taka miła niespodzianka.
0
Michał92
Michał92
30 marca 2018, 09:36
z Hakanem mamy tą samą rase psa! :D
Edytowano dnia: 30 marca 2018, 09:38
4
matten
matten
30 marca 2018, 12:26
Jaka to rasa, bo się nie znam?
0
Susanoo
Moderator Susanoo
30 marca 2018, 12:29
"I spędzam wiele czasu z moim psem, Dumanem, wyżłem weimarskim."
2
Michał92
Michał92
30 marca 2018, 20:02
Tak jak kolega susano napisal, wyżeł weimarski :)
0
BadMad
BadMad
31 marca 2018, 00:23
Hm,tzn tam widzę że spędza sporo czasu z żoną i ze sinem o psie nic nie widzę lol
0
muamba_kabumba
30 marca 2018, 09:36
Jeśli Hakan rzeczywiście dobrze się czuje na skrzydle , to może lepiej jednak poczynić inwestycje w 2 linie ...
0
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński
30 marca 2018, 09:32
Może i się przekonam do Turka w Milanie. Akurat ten wywiad na duży plus.
1
Orzelek79
Orzelek79
30 marca 2018, 09:18
W ofensywie jeszcze może się poprawić ale za to jak zasuwa w defensywie .... oby tak dalej. Jutro walka do upadłego.
0
Rossoner1996
Rossoner1996
30 marca 2018, 07:49
Tragicznie zredagowany tekst.
0
grzesiekpl88
Moderator grzesiekpl88
30 marca 2018, 10:37
To załóż stronę o Milanie, poświęć swój wolny czas i zrób to lepiej a nie hejtuj ludzi, którzy to robią najlepiej jak potrafią. Bo patrząc na Twoje posty ewidentnie widać, że tylko szukasz zaczepki i prowokujesz. Avatar zobowiązuje widzę...
10
milanistamarco
milanistamarco
30 marca 2018, 10:52
Pozostało już tylko wyciągnąć matuli z portfela 20 PLN, poprosić kogoś starszego z kontem bankowym o zakup z 5 lajków i gotowe - prosty przepis na udany dzień.
0
Rossoner1996
Rossoner1996
30 marca 2018, 11:21
Zabiorę matuli 20zl, które podzielę na równe części i dam prowadzącym na studiach i bede miał już wszystko zaliczone. Wykorzystam tez resztę wolnego i zrobię taka stronę, ze mucha nie siada. Dzięki za podsuniecie pomysłu.
1
milanistamarco
milanistamarco
30 marca 2018, 11:25
Brawo, tygrysie.
2
Zielony2009
Zielony2009
30 marca 2018, 11:46
Pamiętam Rossonera jeszcze jako naiwnego dzieciaka, ale widać, że przeszedł długą drogę. Dla mnie każdy ze sceptycznym podejściem jest cenny zwłaszcza wśród hurra-optymizmu i spijania sobie z dzióbków, które ostatnio panuje wśród kibiców ACM.
1
grzesiekpl88
Moderator grzesiekpl88
30 marca 2018, 12:09
Zielony - sceptycyzm też jest potrzebny tak samo jak realizm, którego tu również nie brakuje. Natomiast rzucenie byle krytyki jeśli nie jest konstruktywna nie ma żadnej wartości merytorycznej.
Edytowano dnia: 30 marca 2018, 12:10
5
Rocker
Rocker
30 marca 2018, 15:00
Zielony, naiwny szczypiorek przerodził się w dorodną cebulę? Przecież on tu sceptycyzmem nie próbuje hamować hurraoptymizmu innych kibiców, tylko zwyczajnie czepia się pracy twórców tej strony.
4
Rossoner1996
Rossoner1996
30 marca 2018, 16:31
Przykładać trzeba się do wszystkiego, nawet jeśli robi się to w wolnym czasie i za darmo. Może ostatnio trochę przeginałem, za co przepraszam. Nie założe jednak maski żeby Wam wszystkim się przypodobać i nie sprawiać zamieszania.
0
nadgnity
nadgnity
31 marca 2018, 00:26
Co jest tragicznego w tym tekście. Serio pytam bo nie zauważyłem nic co byłoby nie tak.
0
Dryzu1899
Dryzu1899
30 marca 2018, 07:41
Fajny wywiad, Hakan wydaje się sympatycznym gościem, oby tylko cały czas podnosił sobie poprzeczkę. Ufam mu, mimo iż w ostatnim czasie całowanie herbu działa na mnie jak płachta na byka.
4
tmqTV
tmqTV
30 marca 2018, 08:31
Mam podobne odczucia - kiedy tylko widzę piłkarzy całujących herb to automatycznie zapala się lampka i przychodzi na myśl Donnarumma, a później, niestety, Raiola.
1
GreyWay
GreyWay
30 marca 2018, 09:32
Ja to mimo wszystko lubie. Wydaje mi się, że Gigio robił to szczerze, tylko oczywiście Raiola coś wymyślił
1
grzesiekpl88
Moderator grzesiekpl88
30 marca 2018, 12:14
Całowanie herbu nie musi od razu oznaczać dozgonnej miłości do klubu. Dla niektórych może być po prostu wyrazem szacunku tak jak całujesz rękę kobiety. No i wdzięczności za szansę jaką otrzymał.
1
Kac_Jawa
Kac_Jawa
30 marca 2018, 07:07
Oj będziemy mieli z niego pociechę. Oby odpalił rzuty wolne, bo będzie radochy co niemiara. Trzymałem za niego mocno kciuki i potrzebował czasu, żeby go ludzie docenili. Za Silve również trzymam, mam nadzieję, że będzie kluczowy w końcówce sezonu.
7
flash04
flash04
30 marca 2018, 04:23
Obyś czarował nas jak kiedyś Dejan :-) Forza Hakan!
3
MK92
MK92
30 marca 2018, 08:35
Ano racja. Milan wciąż czeka na graczy pokroju Savićevicia czy Kaki w ofensywie. Hakan ma wielki potencjał. Pytanie tylko, czy nie lepiej by mu było właśnie na pozycji trequartisty?
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się