Maldini: "Staramy się wyznaczać standardy i wzmacniać poczucie przynależności do klubu"

13 października 2018, 20:15, Ginevra Aktualności
Maldini:

Paolo Maldini był gościem Festiwalu Sportu zorganizowanego przez redakcję La Gazzetta dello Sport w Trydencie. Przy tej okazji wypowiedział się na wiele różnych tematów:

"Początki? Zaczynałem grać jako napastnik. Kochałem piłkę. Geny sprawiły, że chciałem się z nią zaprzyjaźnić. Piłka jest tym narzędziem, które porusza nasz piłkarski świat. Kiedy przybyłem do Milanu, zapytano mnie, na jakiej pozycji gram, ale nie potrafiłem odpowiedzieć, gdyż do tej pory grywałem tylko szkółce przyparafialnej. Było wolne miejsce na prawym skrzydle, tam zagrałem i od razu mnie zatrzymali w klubie. To były moje pierwsze kroki w czerwono-czarnej historii".

"Rekordy w Milanie? Musisz mieć szczęście i dużo grać w drużynie, która odnosi sukcesy. Nigdy nie zabiegałem o chwałę czy indywidualne wyróżnienia. Piłka nożna to sport drużynowy i tylko dzięki drużynie można zwyciężyć. Jestem zadowolony z mojej kariery. Historia mojej rodziny jest związana z barwami Milanu od lat 50-tych. Kiedy ja kończyłem karierę, mój syn już grał w sektorze młodzieżowym".

"Znaczenie rodziny? Trudno mi oddzielić piłkarza od osoby. Na boisku musisz być taki, jak i poza nim. Uprawiasz sport wyczynowy, musisz być profesjonalistą. Czasami zdarza się, że tracisz głowę, ale musisz mieć w sobie nawyk właściwego zachowania. To pierwsza rzecz, której nauczyli mnie rodzice, i to samo ja przekazałem moim dzieciom. Nie chodzi tylko o piłkę, ale o życie w ogóle".

"Dzień debiutu w Milanie? Aż do tamtego dnia nie sądziłem, że będę w stanie zagrać kiedyś w Serie A. Po zakończonym meczu, pomyślałem, że jednak dam radę. Byłem nieświadomy, podobnie jak trener, który mnie 16-latka wpuścił na boisko. Potem jednak nastąpił moment uświadomienia, że sobie poradzę".

"Mniej talentów czy zły system? Są różne pokolenia graczy z większym lub mniejszym talentem. Według mnie system z pewnością nie pomaga tym najlepszym. Albo jesteś fenomenem, albo wychodząc z Primavery nie jesteś w ogóle gotowy na grę z profesjonalistami, nawet w Serie C. To powinno dać do myślenia. Wprowadzenie drużyn rezerw, wola trenerów, by dawać młodym szansę - piłka powinna podążyć w tym kierunku, w przeciwnym razie rezultaty będą takie, jak teraz widzimy".

"Sacchi mógł trenować dłużej? Myślę, że tak. Dla nas był kluczowy, ambitny, z wieloma nowymi pomysłami. Miał rewolucyjne metody treningowe. Przybył do Milanu we właściwym momencie. Był takim maniakiem szczegółów, aż sam stał się ich więźniem. Prawdopodobnie stres za bardzo go zjadał, genialni ludzie często tak mają".

"Wizja Sacchiego nadal aktualna? Wiele elementów tak, inne natomiast ewoluowały, bo świat się zmienił. Niektóre założenia nadal jednak pozostają aktualne".

"Capello bardziej menedżer niż trener? Nie, był świetnym menedżerem, ale też wielkim trenerem. Kiedy był trenerem, to był nim na sto procent".

"Finał z Barceloną? To być może pierwszy raz, kiedy Milan nie był faworytem w finale. Kilka dni wcześniej zagraliśmy mecz z Fiorentiną, która była w Serie B i przegraliśmy 0-2. Trener wszedł do szatni i powiedział: «Chłopcy, jesteśmy bardzo mocni. Jedziemy na finał i na pewno wygramy». To było dobre rozwiązanie, aby przygotować się do meczu w Atenach".

"Pierwszy raz na środku obrony? Wtedy tak, ale wcześniej już tak grałem. Moje pierwsze rozgrywki ligowe grałem na środku, w reprezentacji też tak grywałem i również na mundialu w 94 roku wystąpiłem w tej roli".

"Sacchi i Capello? Sacchi bardziej naciskał, nadal miewam koszmary w nocy [śmiech - red.]. Byłem bardzo młody i to była nieustanna nauka. Rozmawiamy o Sacchim, Capello, Ancelottim, ale dla mnie wszystko się zaczęło z Liedholmem, który nauczył mnie grać w piłkę i mnie wypromował. Trzeba zrobić krok wstecz i uznać, że to on zapoczątkował wielką epokę w Milanie".

"Czas z Ancelottim? Wspaniały. Carlo jest mistrzem, jeśli chodzi o zarządzanie zespołem. Przyjaciel, dawny kolega z boiska i w tamtym czasie czułem się u niego doskonale, to był szczyt tego, co mogła mi podarować piłka nożna".

"Ancelotti w Napoli? W Parmie nie lubił wychodzić poza swój schemat. Tamto doświadczenie sprawiło, że potrafi spojrzeć na ukształtowaną drużynę z innej perspektywy. Teraz w Napoli pozmieniał pozycje graczom, którzy sprawdzili się w innych rolach, jak Insigne czy Hamsik. Odniesie wiele sukcesów".

"Trenerzy od pucharów i trenerzy od ligi? Kiedy myślałem o Sacchim i o tym, że wygraliśmy tylko jedno mistrzostwo w ciągu czterech lat, to zastanawiałem się, dlaczego nie potrafiliśmy we Włoszech wygrać tyle, co w Europie. Prawdopodobnie dlatego, że on w każdych warunkach (niezależenie od kondycji, pogody, rywala) zawsze chciał grać tak samo, a to może być ograniczenie. Ale dzięki takiej grze, możesz dotrzeć na światowe szczyty".

"Liga włoska w latach 90-tych? Poziom był bardzo wysoki".

"Gattuso trener ligowy czy pucharowy? Zobaczymy [śmiech - red.]. Zobaczymy w tym sezonie. Ma bardzo silne poczucie przynależności, a to jest cecha, którą jako zarząd chcemy przekazać dalej. Obraz Rino się zmienia. Na początku był tylko tym walecznym, teraz w jego zachowaniu i słowach widać ogromny skok jakościowy. Nie przez przypadek może liczyć na nasze zaufanie".

"Czy liczyłem, że Rino będzie trenerem? Był bardzo odważny. Ale Rino ma wiedzę piłkarską i potrafi słuchać. Dla młodego trenera to kluczowe w zarządzaniu zawodnikami oraz relacjami w klubie".

"Berlusconi - pierwsze skojarzenie? Prezes. Mój prezes. Wizjoner. Po przybyciu powiedział nam, że będziemy najlepsi na świecie. Wszyscy się z tego śmialiśmy. Mieliśmy za sobą negatywne lata, nie mieliśmy za bardzo pojęcia, co nowego wniesie".

"Brak silnych osobowości w piłce? Piłka nożna się zmienia i zwykły przedsiębiorca będzie miał trudności, aby zarządzać klubem, ale pasja nadal robi różnicę".

"Monza w Serie A? Według mnie dadzą radę. Kiedy Galliani opowiada o piłce, to oczy mogą się zaświecić. Piłka nożna to choroba, trudno się z niej wyleczyć. Zaskoczył mnie ich powrót, ale to coś pięknego, bo tam właśnie kiedyś zaczynali. Będę im trochę kibicował".

"Relacje z Gallianim? Każdy, kto wybiera współpracowników, realizuje swoją wizję. Przeszłość nie ma znaczenia. Kłótnie są normalne, ale spędziliśmy razem 25 bardzo intensywnych lat. Zawsze chciałbym się otaczać osobami, które niekoniecznie się ze mną zgadzają w każdej sprawie. Tylko w ten sposób można się rozwinąć".

"Definicja siebie samego? Trudno powiedzieć. Grałem na różnych pozycjach. Na pewno mogę powiedzieć, że jestem zakochany w piłce i mam nadzieję, że też uczciwy. Czasami byłem bardzo ostry. Kiedyś, podczas wręczania jakiejś nagrody wraz z Maradoną, pokazali nasze ostre starcie. Powiedziałem do niego: «Diego, wybacz mi, ale nie pamiętam tamtego epizodu»".

"Noc w Stambule? Prawdopodobnie, obok finału mundialu przegranego w karnych przeciw Brazylii, najgorszy moment w karierze. Piłka nożna daje i odbiera, ale ostatecznie trzeba się zawsze pogodzić z wynikiem, zwłaszcza jeśli na boisku dałeś z siebie wszystko. Odrobienie strat przez Liverpool? Nie kalkulowaliśmy, jeśli obejrzycie jeszcze raz mecz, przy stanie 3-3 mieliśmy wiele okazji. Stan emocjonalny drużyny może ulec zmianie nawet przez drobny epizod. Jeśli jesteś silny i masz właściwą mentalność, możesz uporać się z pewnymi przeżyciami. Nam na szczęście się udało".

"Radzenie sobie z emocjami w finale LM? W wieku 20 lat jest to trudne. Musisz wyjść na boisko i grać. Kiedy jesteś już po 30-tce, potrafisz inaczej do tego podejść, ale bardzo zależy ci na wygranej, bo sądzisz, że to może być ostatni raz".

"Trzej najsilniejsi rywale? Maradona to było coś niezwykłego. Grałem też przeciwko Platiniemu, który był wielkim mistrzem, ale Maradona to był Maradona. Kolejny to Ronaldo z Interu, potrafił wszystko. A potem... Jeśli mogę wymienić kogoś z Włochów, to powiem Totti. Choć nasza rywalizacja ograniczała się tylko do krajowego podwórka".

"Messi czy Ronaldo? Nie chciałbym nic odbierać Cristiano, który jest fenomenalny, ale powiem Messi. To esencja piłki nożnej, także ze względu na to, jak się zachowuje na boisku - kiedy jest faulowany, to mało protestuje. W ostatnich piętnastu latach z pewnością był najlepszy".

"Milan niezwyciężonych? Kiedy raz uda się osiągnąć jakiś rekord, chciałbyś utrzymać go jak najdłużej. Myślisz przede wszystkim o wygraniu rozgrywek, ale dodatkowy cel na pewno pomaga".

"Ostatni mecz na San Siro? Zachowanie zawodnika, które jest niezgodne z regułami, budzi większe zainteresowanie niż sto innych dobrych. Ja pamiętam tamten dzień. Jestem przekonany, że byłem dobrym człowiekiem. Rozległy się jakieś gwizdy, ale nie wiadomo było o co chodzi. Cieszę się, że tak się stało, podobnie jak z hołdu, który otrzymałem na stadionie we Florencji".

"Reprezentacja? Zrezygnowałem przed mundialem 2006, a Włosi wygrali. Widocznie takie było przeznaczenie. Tak czy inaczej mam za sobą wspaniałą, niesamowitą historię. Chciałbym jeszcze raz zagrać 1/8 finału mundialu z Koreą. Nigdy nie denerwowałem się na sędziów, ale tamtego wieczoru to było niemożliwe. Dałem z siebie wtedy wszystko, co najgorsze jeśli chodzi o słownictwo, oczywiście po hiszpańsku, tak jak nauczyłem się od żony".

"Podróże międzynarodowe? Japonia i  Puchar Interkontynentalny? Pierwszy raz był okropny, zmiana strefy czasowej i dziwne treningi. Zimno. Trąbka, która grała non stop. Dwa pierwsze finały wygraliśmy, potem mierzyliśmy się z wielkimi drużynami jak Sao Paolo i Velez, a na koniec zrewanżowaliśmy się Boca Juniors, zamykając koło".

"Miłość do tenisa? To coś innego, w tenisie musisz być obecny w grze przez cały czas. To wyzwanie, a ja lubię wyzwania. Także sama gra jest technicznie piękna, między innymi dzięki rakiecie. Moje kolana nie są szczęśliwe, ale ja tak".

"Powrót do Milanu? Byłem na wakacjach, pracowałem nad letnim turniejem ICC. Leonardo zadzwonił do mnie, mówiąc, że kontaktowano się z nim w sprawie jego obecnego stanowiska. Najpierw powiedział mi tylko o tym, a dzień później zadzwonił, mówiąc: «Co o tym powiesz, co sądzisz». Rozmawialiśmy przez 10 dni, potem zapytał, czy chciałbym do niego dołączyć. Doszliśmy do porozumienia w dwa dni".

"Dyrektor do spraw rozwoju strategicznego w obszarze sportowym? Leo i ja dzielimy się sektorem sportowym. A jest tego bardzo dużo. Nie chodzi tylko o zarządzanie drużyną, piłkarzy, trenerów, zakupy i sprzedaż. To także wyznaczanie pewnych standardów, wzmacnianie poczucia przynależności do klubu".   

"Jak wygląda mój dzień? Rano udaję się do biura w Casa Milan, które dzielę z Leonardo. Przybyłem w najgorszym momencie, w trakcie mercato i od razu zostałem pochłonięty przez świat, który nie ma nic wspólnego z grą w piłkę. Potem na szczęście zaczęła się liga i mieliśmy chwilę, żeby złapać oddech i odpocząć oraz czas na to, by spotkać się z drużyną".

"Porównania z przeszłością? W oparciu o nasze doświadczenie staramy się nawiązać do dawnych wartości. W Milanie musisz mieć świadomość, że dążysz do sukcesów. Celem jest jak najszybszy powrót do rywalizacji z czołówką europejską. Mamy trzyletni kontrakt. To nie jest dużo czasu, ale spróbujemy".

"Motywacja dla graczy? Poczucie silnej obecności klubu u naszego boku było dla nas ważne, więc tak samo jest obecnie. To młodzi ludzie i ciągły dialog ma kluczowe znaczenie. Nie zaprzeczam, że rozmowa o awansie do Ligi Mistrzów, ze względu na wyniki ostatnich lat, to nie jest łatwy temat, ale jesteśmy przekonani, że możemy się tam znaleźć. To nasz podstawowy cel".

"Paqueta? Mercato jest zamknięte [śmiech - red.]. To utalentowany gracz, jeszcze nie ukształtowany w stu procentach, ale jest w stanie rozbudzić marzenia".

"Zbliżające się derby? W ostatnich latach były bardzo fajne. To będą derby pomiędzy konkurencyjnymi ekipami, które grają o coś ważnego. Obie drużyny mierzą wysoko".

"Skok w tabeli? Musimy trzymać się pierwszej czwórki. Mamy już za sobą mecz z Napoli i Romą, szczególnymi rywalami. Brakuje nam jeszcze odpowiedniej kontroli w krytycznych fazach meczu, ale pracujemy nad tym".

"Liga Europy? Trend się zmienił. W zeszłym roku włoskie drużyny dobrze sobie poradziły. Rozmawiamy o pucharze, który daje przepustkę do Ligi Mistrzów, co jest bardzo motywujące. Będziemy się starać i zagramy na maksimum, również dlatego że dotąd go nie zdobyliśmy".

"Cutrone może zostać symbolem Milanu? W takie rzeczy chcemy zawsze wierzyć. Stworzenie grona zawodników sektora młodzieżowego, którzy rozwiną swoją karierę w pierwszej drużynie, to zawsze trudne zadanie".

"Strata w budżecie martwi? Nie jestem osobą, do której należy kierować to pytanie, ale na pewno nie jest to dla nas niespodzianka".

"Słowa Bigli? Powiedział, że jest zawstydzony w naszej obecności? Z naszej strony może liczyć na pełne otwarcie i bliską, osobistą relację. Odczytywanie nastrojów zawodników jest dla nas kluczowe. Mam nadzieję, że dystans między nami i wszystkimi naszymi graczami zniknie".

13 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
Diavo
Diavo
15 października 2018, 23:15
Hehe ale się uśmiałem "Według dziennikarzy z Antypodów, wszystko wskazuje na to, że Bolt może zostać zawodnikiem... AC Milan."
0
acmti__
acmti__
16 października 2018, 14:05
Komercyjnie bomba :D
0
karp_fso
karp_fso
14 października 2018, 07:58
"Wprowadzenie drużyn rezerw [...]" - czyli co temat Milanu B wróci? Oby. Fajnie się czyta wywiady z Maldinim, inteligentny facet. Dobrze że mamy go znowu w Milanie.
3
MK92
MK92
15 października 2018, 10:45
Tak jest. Paolo fajnie się wypowiada i człowiek z ciekawością czeka na każde kolejne pytania, zwłaszcza te dotyczące wspaniałej przeszłości. Tylko szkoda tych wydarzeń z maja 2009 roku...
0
lyndonmilan1
lyndonmilan1
14 października 2018, 00:08
Poza tematem
oglądał ktoś mecz Flamengo - Fluminense ?
Paqueta dostałby za ten mecz ocene od Milannews 6-6.5.
Ktoś pisał że Lucas jest specjalistą od wolnych a tymczasem wykonywał je Vitinho który był najlepszy na boisku (zanotował dwie asysty).
Plus jest taki że żeby odebrać Paquecie piłkę trzeba go sfaulować.
Brazylijczyk oddał jeden dobry sztrzał na bramkę ale piłka odbiła się od obrońcy którą dobił Uribe na 3-0, miał też dobre jedno podanie po którym powinien mieć asyste na swoim koncie ale piłkę wybił obronca.

Trochę kreatywności wniesie do naszej pomocy o ile transfer ten dojdzie do skutku.

Edytowano dnia: 14 października 2018, 00:10
1
pepe82
pepe82
14 października 2018, 10:13
Kreatywnosci no I rywalizacji w zespole.
1
mpt1899
mpt1899
14 października 2018, 11:57
Zgadzam sie Lyndonmilan1. Mnie bardziej przypominal cofnietego Higuaina niz Kake. Silny na nogach, super uwalnia sie od przeciwnika, dobry przeglad pola i duzo gra z pierwszej pilki albo na dwa kontakty co bardzo pezyspiesza gre, caly czas szuka gry, pokazuje sie, wrecz gestykuluje, zeby mu zagrac (jakbym widzial Igle) i co wazne na lewej i w srodku jest wszedzie, jak btb. To tylko jeden mecz ale bardzo bym chcial miec Gonzalo w pomocy. On ma 21 lat. Brac go.
0
muamba_kabumba
14 października 2018, 12:38
Jak tutaj już kilka osób mądrze zauważyło ... niema co zbytnio patrzeć na sztuczki techniczne Lucasa .. raczej trzeba zwracać uwagę na takie aspekty jak utrzymanie się przy piłce, rozrzucenie piłki na wolne przestrzenie i gra na jeden kontakt. To, że chłopak potrafi minąć rywala jest dużym + , niemniej nie wiadomo jak to będzie wyglądało w lidze włoskiej. Mimo wszystko do Kaki to mu jeszcze sporo brakuje, na pewno chłopak ma dynamikę i świetną technikę .. ale "zjadanie" metrów z piłką czy techniczne strzały z dystansu to nasz Riki miał nie do podrobienia.. niemniej mam nadzieje, że Lucas nawiąże grą do naszego ASA , jeżeli dołączy oczywiście.
1
grzyweek7
grzyweek7
13 października 2018, 22:21
Paqueta, Ramsey, Ibra i można walczyć o LM.
1
MK92
MK92
13 października 2018, 21:30
Wywiad z naszą legendą warto przeczytać i w środku nocy.
6
Sławek94ACM
Sławek94ACM
14 października 2018, 01:36
Dokładnie, w środku nocy :)
2
WinstonSmith
WinstonSmith
13 października 2018, 20:46
"Paqueta? Mercato jest zamknięte [śmiech - red.]" Żeby tylko nam Paolo nie wyłysiał od tych kondorowych frazesów XD
11
radson1406
radson1406
13 października 2018, 21:03
Co do Paquety to wspomne tylko za dzis wieczorem sa derby na Maracanie i warto obejrzec jak zaprezentuje sie Lucas w meczu Flamengo-Fluminense.
0

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się