Suso: "Inter już dwa razy próbował mnie pozyskać, ale ja nie myślę o zmianie"

20 października 2018, 15:37, Ginevra Wywiady
Suso:

Suso udzielił wczoraj wywiadu dziennikowi Il Corriere della Sera, w którym naturalnie odniósł się do meczu derbowego, a także m.in. do zainteresowania Interu jego pozyskaniem czy nadchodzących narodzin dziecka. Oto słowa Hiszpana:

Jesus, jesteś najlepszym z asystujących w pięciu największych ligach (6 asyst) i strzeliłeś Sassuolo dwa gole na przegnanie kryzysu. Od czego zależy ten twój magiczny moment?
"Kiedy dużo pracujesz, może nie od razu widać tego wyniki, ale ja już od pewnego czasu dobrze grałem i czułem się fizycznie tak, jak chciałem. Jestem bardzo zadowolony, na razie wszystko idzie po mojej myśli tu w Milanie, gdzie jest wiele osób, z którymi dobrze się rozumiem na boisku, oraz w reprezentacji. To naprawdę doskonały moment".

Ma z tym coś wspólnego także syn, na którego czekasz?
"Muszę powiedzieć, że mój związek zawsze był fantastyczny, ale to jasne, że dziecko wnosi jeszcze coś więcej, jestem bardzo szczęśliwy i nie mogę się doczekać narodzin. To powinno się wydarzyć w pierwszym tygodniu listopada, w tym samym miesiącu, kiedy ja się urodziłem".

Syn będzie się nazywał Alessio. To na cześć Romagnoliego?
"Na pewno nie! [śmiech]. Urodzi się tutaj we Włoszech - kraju, który bardzo kochamy, chcemy mu dać włoskie imię".

Zatem jeśli w niedzielę wieczorem zdobędziesz gol, to dedykację już znamy.
"Po meczu z Sassuolo moja dziewczyna wysłała SMS-a, żeby powiedzieć mi, iż spodziewała się dedykacji dla dziecka. Ale to nie był dla nas najłatwiejszy moment, w tym także dla Gattuso, więc spontanicznie pobiegłem go uściskać. Ale w derbach, jeśli się uda, to już postanowione".

Zostańmy przy Gattuso. Co jest w nim takiego specjalnego?
"To cudowna osoba, nie usłyszycie od nikogo złego słowa na jego temat. Oczywiście, wszyscy musimy się poprawić - piłkarze i sztab. Ale on przybył w zeszłym roku w trudnym momencie, jest właściwą osobą, na właściwym miejscu. Jako dziecko oglądałem jego grę w telewizji, to człowiek, który wygrał wszystko i sądziłem, że będzie bardziej zdystansowany, tymczasem poza boiskiem może z nim pogadać o wszystkim".

A trenowanie pod okiem Leonardo i Maldiniego jak wygląda?
"Z Leonardo czasem rozmawiamy o meczach, ale interesuje go wszystko, pyta mnie choćby o samopoczucie mojej dziewczyny. Maldini, cóż - to Milan we własnej osobie. Jest tutaj każdego ranka, patrzy, jak trenujemy, rozmawia z nami, myślę, że pomaga nam się rozwijać".

Kiedy się na niego patrzy, to przychodzi chęć, aby samemu stać się symbolem klubu?
"Niedawno rozegrałem 100. mecz, on ma ich na koncie 900. To coś nadzwyczajnego. Myślę, że mam możliwość, aby trafić do serc ludzi".

Nie dajesz się porwać innym wielkim klubom europejskim? Twój ojciec kibicuje Realowi...
"Na rynku transferowym nigdy nic nie wiadomo, może w pewnym momencie nie będą mnie już chcieli... Ale ja jestem bardzo szczęśliwy, w tej chwili ani myślę, żeby gdzieś odchodzić".

Miałeś możliwość dołączyć do Interu.
"Dwa lata z rzędu pojawiała się oferta Interu za mnie, ale ja jestem tutaj bardzo zadowolony, nigdy nie myślałem o zmianie. Inter starał się o mnie także ostatniego lata i trochę mnie zaskoczyło, kiedy dyrektor Mirabelli powiedział publicznie, że nic o tym nie wie. Tymczasem nawet o tym rozmawialiśmy".

Powiedziałeś, że chińska era to był niewypał. Wy, piłkarze odczuwaliście tę klubową niepewność?
"W okresie chińskich właściciel było trochę zamieszania, ale my piłkarze nigdy nie mieliśmy problemów. Ja co najwyżej czytałem każdego dnia w prasie, że będą musieli mnie sprzedać..."

W Milanello przed derbami panuje inny klimat?
"Nawet nieświadomie masz w głowie, że derby to wyjątkowy mecz, jesteśmy wszyscy bardzo skoncentrowani, takie mecze najłatwiej przygotować. Dla Gattuso natomiast nic się nie zmienia".

Przed derbami 2016 powiedziałeś, że w razie strzelenia dwóch goli, pójdziesz do Milanello na piechotę, ale wtedy mieszkałeś blisko, więc się nie liczyło.
"Ale wtedy nie wygraliśmy. Teraz niczego nie obiecuję. Ale jeśli strzelamy i nie wygrywamy, to ja już wolę tylko asystować, ale zwyciężać".

A propos - zgranie z Higuainem wydaje się doskonałe.
"To mistrz, bardzo dobrze wprowadził się do zespołu, pomaga tym najmłodszym. Znałem go od strony piłkarskiej, ale to także wspaniały kolega".

Spotykacie się także poza boiskiem?
"Przez trzy miesiące byliśmy sąsiadami, codziennie rano jeździliśmy razem na trening. Ja byłem senny, a on gadał, gadał, gadał... Parę razy chciałem go porzucić na autostradzie".

Rozmawialiście o piłce? Wyjaśniał ci, jak masz mu dogrywać?
"On mówi trochę więcej ode mnie, ja wolę się czasem wyłączyć. W każdym razie, kiedy dwie osoby znają się na piłce, wiedzą, że to tylko kwestia czasu, zgrania się i poznania".

Zdaniem wielu to Inter jest silniejszy. Co ty o tym sądzisz?
"Inter jest faworytem. My musimy zachować spokój, derby są jak partia pokera - potrzeba szczęścia i chłodnego umysłu. Jeśli wyjdziemy na prowadzenie, nie możemy się bać, ani spieszyć. Musimy pozostać zjednoczeni i nie stracić gola, to prawda, że dobrze gramy, ale liczą się punkty".

Ile punktów warte są derby?
"Zawsze trzy, ale to kwestia wiary w siebie. To są mecze, które pomagają ci robić postępy z podwójną szybkością".

Kogo zabrałbyś Interowi?
"W zeszłym roku powiedziałem, że Rafinhę... Powiedzmy, że w tym roku nikogo nie wymienię".

Drybling i zejście do środka, strzał z lewej nogi - twoje zagrania są zawsze takie same, a jednak obrońcy nie potrafią cię zatrzymać. Jak ty to robisz?
"Myślę, że to przede wszystkim kwestia timingu, musisz wybrać właściwy moment, zobaczyć, jak jest ustawiony rywal. Na treningu tymczasem nie potrafię nikogo ograć - albo oni są zbyt szybcy, albo ja jestem bardziej skoncentrowany podczas meczu!"

Jacy inni piłkarze występujący w tej samej roli zrobili na tobie wrażenie?
"Bardzo mi się podoba Hazard, bardzo dobrze się go ogląda. Jako dziecko kochałem Kakę".

A gdyby przyszedł Ibra?
"Ma doświadczenie i charakter, ale w tej chwili rozmowy o transferach nie mają zbyt wiele sensu".

Kiedy mówią ci, że jesteś tym najbardziej decydującym graczem, to czujesz presję, czy dumę? 
"Presję nie, bardzo miło jest być docenianym".

7 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
muamba_kabumba
muamba_kabumba
20 października 2018, 22:28
Niezły wzrost u nas Hiszpan notuje .. kupiliśmy go za ok.2 mln z LFC ( jeżeli się nie mylę ) .. dziś jego wartość rynkowa wg. transfermarkt to 40 mln ... a cena na realnym rynku pewnie oscyluje w okolicach 60 mln.
0
Paolo Zatonelli
Paolo Zatonelli
20 października 2018, 20:24
Inter, masz poczęstuj się...aaa nie dla psa, ..., dla Milanu to :)
1
AdamoX
AdamoX
20 października 2018, 16:57
Tego samego idola mamy heh . JA KURDE NIE WYTRZYMAM DO TYCH DERBOW
1
marastorun
marastorun
20 października 2018, 16:22
Kaka ;)
2
marastorun
marastorun
20 października 2018, 16:22
KAKA ????
0
karp_fso
karp_fso
20 października 2018, 16:01
"W zeszłym roku powiedziałem, że Rafinhę... Powiedzmy, że w tym roku nikogo nie wymienię". A jakby tak w zimę utrzeć nosa niebieskim...
1
GreyWay
GreyWay
20 października 2018, 15:47
"Jako dziecko kochałem Kakę" - +1000 do uwielbienia
5

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się