Suso dla Sportweeka: "Wkrótce znów zobaczycie najlepszą wersję Suso. Zaufajcie mi"

10 listopada 2019, 18:32, Ginevra Wywiady
Suso dla Sportweeka:

W magazynie Sportweek, weekendowym dodatku do La Gazzetta dello Sport, ukazał się wywiad z Jesúsem Joaquínem Fernándezem Sáezem de la Torre, znanym jako Suso. Oto treść rozmowy:  

Po porażce z Romą dwa tygodnie temu Pioli powiedział bardzo mocne zdanie: "Wydaje się, jakby zwycięstwo, remis lub porażka nie robiły różnicy". Coś wyraźnie nie gra. Przyzwyczailiście się już do przeciętności, czy też podświadomie wiecie, że na więcej was nie stać?
"Przeciwnie. Wiemy, że dla Milanu musimy dać z siebie więcej - przez wzgląd na historię klubu i na rzesze kibiców. Przechodzimy w tej chwili negatywny moment, mamy tego świadomość, ale ciężko pracujemy każdego dnia, aby wyjść z kryzysu. Jesteśmy Milanem, a w takim klubie jak ten przeciętność nie może zostać zaakceptowana".

Przed meczem ze SPAL słabo zagrałeś z Lecce i Romą. Czy zaczynasz odczuwać ciężar presji i krytyki?
"Ja jestem pierwszą osobą, która nie jest zadowolona z własnych występów, ale to nie kwestia presji czy krytyki. Kibice mają prawo krytykować. Napisałem to również na Instagramie po meczu ze SPAL. Jeden gol nie zmienia historii. Nie wymazuje zasłużonych gwizdów czy słusznej krytyki. W tej chwili nie potrafię wznieść się na właściwy mi poziom, ale jestem pewien, że wkrótce znów zobaczycie najlepszego Suso. Zaufajcie mi".

W niedzielę mierzycie się z Juve. Kogo zabrałbyś z drużyny rywala, pomijając Ronaldo?
"Trudno wybrać z tak szerokiej i bardzo utalentowanej kadry. Jeśli już muszę, to odpowiem: Pjanić. To pomocnik kompletny i idealnie pasujący do gry Sarriego".

W Milanie oczekują, że weźmiesz na siebie odpowiedzialność. Sądzisz, że już to uczyniłeś i do tego w pełnym wymiarze?
"Myślę, że odpowiedzialność powinni brać na siebie silni zawodnicy - ci, od których kibice oczekują, że będą robili różnicę wyraźniej i lepiej od innych. Dla mnie to nie problem. Jeśli ktoś mnie spyta, czy chcę wziąć na siebie odpowiedzialność, to odpowiem twierdząco. Sądzę, że dobrze sobie radziłem także w trudnych dla drużyny momentach, ale powtarzam - wiem, że te pierwsze kolejki obecnego sezonu nie były pozytywne dla mnie, ani dla całego Milanu".

Jesteś postrzegany jako lider techniczny tej drużyny. Czy możesz się stać także liderem mentalnym?
"Według mnie liderem jest się na boisku. Ktoś kto krzyczy w szatni czy jednoczy zespół poza boiskiem, to jeszcze inna kwestia".

A na czym polega bycie liderem na boisku?
"Na pomaganiu kolegom, robieniu różnicy, strzelaniu goli, asystowaniu czy na wynajdywaniu zagrań, które decydują o losach meczu albo pomagają drużynie przezwyciężyć trudny moment spotkania".

W ostatnich latach Milan opierał się na tobie i na twojej grze. Myślisz, że w pełni na to zasłużyłeś i nałożyło to na ciebie presję?
"Każda drużyna ma swoje mocne punkty, posiada cechy charakterystyczne, które odróżniają ją od innych. Jeśli Milan skłania się bardziej ku grze prawą stroną, jak to się mówi, to nie ja o tym zdecydowałem. Presja? Im bardziej się rozwijasz, im jesteś lepszy, tym bardziej rośnie presja i odpowiedzialność. Nie uważam, że jest to coś negatywnego. Przeciwnie - jeśli trener i koledzy liczą na ciebie, to znaczy, że dobrze wykonujesz swoją pracę".

Mówi się, że osiągnięcie pełni piłkarskiej dojrzałości przypada na 25-26 rok życia zawodnika. Ty już jesteś w tym wielu. Czego ci brakuje, aby dokonać definitywnego skoku jakościowego?
"Nie istnieje taki punkt, w który można powiedzieć, że już się osiągnęło maksimum. Zawsze można być lepszym. Czasami zależy to od sezonu. Prawdą jest również to, że w ostatnich czasach mieliśmy zmiany w klubie, które odbiły się mentalnie na zespole, ale teraz z Elliottem jesteśmy spokojni. Dlatego jestem pewien, że możemy dobrze grać. Mamy wszystko, co trzeba, żeby osiągnąć sukces. Czasami jest to po prostu kwestia czasu, choć w wielkich drużynach nigdy tego czasu nie ma. Jesteśmy jednak na dobrej drodze i z nowym trenerem wszystko pójdzie w lepszym kierunku".

Ten wywiad odbywa się w tak zwanej sali kominkowej w Milanello. Na ścianach zdjęcia niezliczonych sukcesów Milanu. Kiedy na nie patrzysz, dostrzegasz całą historię tego klubu, ciężar tradycji i dawnych zwycięstw? Piłkarzom Milanu zarzuca się, że nie czują wagi barw, które reprezentują.
"Wszyscy znamy historię Milanu i piłkarzy, którzy uczynili z niego wielki klub. Oczywiście, to inne czasy i inny typ zawodników. Na ścianach tej sali wiszą zdjęcia Milanu Sacchiego, który był najlepszą drużyną świata. Osiągnięcie takiego poziomu jest bardzo trudne. Nasz zespół jest młody, świadomy tego, że musi się rozwijać. Kibice do tej pory zachowywali się bardzo dobrze i wykazali ogromną cierpliwość. W zeszły sezonie byliśmy tylko punkt od Ligi Mistrzów. Nie można powiedzieć, że to był zły wynik. W tym sezonie zaczęliśmy słabo, ale jest czas, by odrobić straty. Mnie się bardzo podoba w Milanie. Przed dwa lata z rzędu miałem możliwość odejścia, ale tego nie zrobiłem. Zostałem tutaj, bo tak chciałem. Kosztowałem klubu tyle co nic. Jak na taką cenę, myślę, że mój wkład w grę Milanu był bardzo dobry. Więc jeśli pytasz, czy jestem zadowolony z tego, co dałem klubowi, odpowiem, że tak, bardzo".

Czyli krótko mówiąc - czujesz ciężar tych barw?
"Tak, w tym sensie, że rozumiem, co znaczy grać dla Milanu na takim stadionie jak San Siro, który jest najpiękniejszy we Włoszech. Kiedy wchodzę na murawę, spoglądam na te wysokie, imponujące trybuny, na bramki i szklane barierki z tyłu... Za każdy razem jestem tak samo poruszony, jak wtedy, gdy jako dziecko oglądałem San Siro tylko w telewizji".

W zeszłym sezonie pod względem liczby asyst i stworzonych okazji bramkowych byłeś jednym z najlepszych w Europie, a przez pewien czas nawet lepszy niż Messi. Tymczasem w mediach społecznościowych jesteś zawodnikiem, który dzieli kibiców jak mało kto. Jest ci z tego powodu przykro, nie obchodzi cię to, czy motywuje do lepszej gry, aby twoi przeciwnicy zmienili zdanie?
"Fakty są takie, że ja nie muszę niczego udowadniać. Ludzie wiedzą, na co mnie stać. Jeśli ktoś mnie krytykuje, to dlatego, że oczekuje ode mnie więcej i wie, że mnie na to stać. Jeśli piłkarz nie jest krytykowany, to dlatego, że nikt się niczego po nim nie spodziewa. Krytyka spadła na Cristiano Ronaldo, na Messiego w reprezentacji Argentyny, a mówimy o dwójce należącej do grona najlepszych graczy w historii piłki nożnej. Jeśli mam powiedzieć, czy lubię krytykę, to powiem nie, nikt jej nie lubi, ale takie są realia piłki. Nie rozumiem jedynie tych, którzy rzucają wyzwiska na stadionie. Nie jest w porządku obrażanie kogoś, kto wykonuje swoją pracę, ale mam świadomość, że jeśli ktoś płaci za bilet, może mówić, co chce".

Jak na ciebie wpływają gwizdy albo wyzwiska na stadionie?
"Nie deprymują mnie. Pracuję nad tym, aby w każdej chwili meczu zachować koncentrację na grze. Próbuję swoich zagrań, bo jeśli nie będę tego robił, nigdy nie będą mi wychodziły. Ale jak tylko jedno wyjdzie, to pada gol albo asysta".

Zarzut wobec ciebie jest taki, że potrafisz grać tylko na jednej pozycji i tylko w jednym ustawieniu 4-3-3. To prawda?
"To ja ci coś powiem. Aż do pierwszego meczu ligowego z Udinese wszyscy uważali, że mogę grać jako trequartista. Mówili, że Giampaolo mnie odmienił, że pokazywałem, że mogę pełnić tę rolę, i tak dalej. Potem wystarczył jeden słaby mecz, jedna porażka i wszystko się posypało".

Dlaczego?
"Tego nie wiem. Może to ze względów taktycznych albo psychologicznych. Ale nie z mojej strony. Ja mogę grać na środku za napastnikami. Latem graliśmy przeciw Bayernowi i Manchesterowi United i dobrze nam szło. Oczywiście, wolę grać na prawej, ale nie mam żadnego problemu, by grać na środku".

Inny zarzut jest taki, że potrafisz grać tylko lewą nogą. To prawda?
"A wrzutka prawą nogą do Calhanoglu w meczu z Brescią po tym, jak znalazłem się pod linią końcową, zamiast schodzić do środka? A gol w derbach trzy lata temu po ograniu Mirandy w polu karnym i strzale prawą nogą przy dalszym słupku? Kiedy jednak mogę się uwolnić spod opieki obrońcy i strzelać lewą nogą, dlaczego miałbym grać prawą?"

Grasz dobrze trzy miesiące, a potem znikasz.
"Bo w listopadzie-grudniu zaczynam cierpieć z powodu pubalgii. W tym sezonie zacząłem odczuwać ból mięśnia przywodziciela już w połowie września. Z Lazio nie grałem z tego samego powodu. To jest problem, który pojawia się co roku i którego nie da się rozwiązać".    

W czym według ciebie możesz i powinieneś się poprawić?
"Gdybym wiedział, to już bym to zrobił".

Na przykład, mógłbyś się nauczyć ścinać ze skrzydła w stronę pola karnego. Gattuso zawsze ci wyrzucał, że nie zamykasz akcji przy wrzutce na drugi słupek, tak jak to robi Callejon?
"To prawda, ale on jest w tym najlepszy na świecie. Mogę się poprawić w tego typu zagraniach, ale każdy ma swoje cechy charakterystyczne".

O co prosił cię Pioli?
"Ważniejszy niż to, co sobie powiedzieliśmy, jest rodzaj pracy, jaki z nim wykonujemy. Wszystko z piłką, tak jak ja lubię, jak byłem przyzwyczajony w reprezentacji Hiszpanii. Posiadanie piłki, gierki. Wcześniej też to robiliśmy, ale rzadziej i z mniejszą intensywnością. Dla mnie to miła odmiana".

Po wygranej z Genoą napisałeś na Instagramie: "Mamy świadomość, że, aby wrócić do czołówki, potrzeba dużo, dużo więcej". Czego potrzeba?
"Wielu rzeczy, w tym trochę szczęścia. Jeśli w potyczce z Torino zdobylibyśmy drugiego gola w jednej z wielu stworzonych sytuacji bramkowych, przebieg meczu uległby zmianie i być może nie tylko to. Tymczasem to oni zdobyli dwa gole w pięć minut i przegraliśmy".

Dlaczego ta drużyna wygląda na rozbitą, jak tylko straci gola, co było widoczne na przykład w domowym meczu z Fiorentiną? W tamtym meczu kibice dosłownie odwrócili się do was plecami, opuszczając San Siro jeszcze przed końcowym gwizdkiem.
"Mieliśmy za sobą przegraną z Torino, a po 10 minutach rywale mieli już rzut karny. W takiej chwili to normalne, że myślisz sobie: Znowu? Po raz kolejny musimy gonić wynik? Siłą rzeczy zostaje ci to w głowie".

Ty i Mediolan: czujesz, że to twoje miasto?
"Tak, wszystko mi się tu podoba. Od lotniska, przez restauracje, ludzi, po nową dzielnicę City Life, gdzie wkrótce zamieszkam".

Co chciałbyś powiedzieć kibicom w tej chwili?
"Żeby mieli nadal cierpliwość i wspierali drużynę. Wiem, że to niełatwe, ale zdołamy odwrócić negatywną passę".

A jeśli chodzi o ciebie?
"Proszę ich, aby mi zaufali. Gram w Milanie i kibicuje Milanowi. Do ostatniego dnia zawsze będę dawał z siebie wszystko".

Na Instagramie zamieściłeś zdjęcie z twoim synem Alessio, siedzącym między twoją żoną Alis i tobą, na którym uśmiechasz się do niego, trzymając w ręce zdjęcie wykonane podczas USG, przedstawiające kilkutygodniowy płód.
"Powiem prawdę. Alessio był zaplanowany i wyczekany. Drugie dziecko natomiast to nieoczekiwany prezent od losu. Budzę się rano po meczu z Torino, a moja żona Alis mówi mi: Myślę, że jestem w ciąży".

Odkąd zostałeś ojcem, odkryłeś w sobie coś, o czym nie wiedziałeś?
"10 listopada Alessio będzie miał roczek. Jego narodziny otworzyły przede mną nowy świat. Wcześniej byłem skoncentrowany tylko na piłce, w mojej głowie nie było nic innego. Dziś jestem o wiele szczęśliwszym człowiekiem, także dlatego, że uczę się rzeczy, których istnienie wcześniej ignorowałem".

Na przykład?
"Na przykład radości z obserwowania małego człowieczka, który stawia pierwsze kroki. A ogólnie odkryłem możliwość odcięcia myślenia o piłce. Wcześniej nawet w domu miałem w głowie tylko piłkę. Teraz, kiedy otwieram drzwi i widzę, jak Alessio do mnie biegnie, od razu wyłączam myślenie o piłce. Odcinam się. Istnieje tylko on i nic więcej".

Już odkryłeś, czy jest lewonożny jak ty?
"Jeszcze nie, bo za każdym razem jak rzucałem mu piłkę, to się nią nie interesował".

Musiało cię to boleć?
"Ależ skąd, tak jest lepiej [śmiech]".

Czy było coś, z czego z trudem przyszło ci zrezygnować po narodzinach Alessio?
"Mam oczywiście mniej wolnego czasu niż wcześniej, każdy rodzinny wyjazd musi być zorganizowany w najdrobniejszych szczegółach. Już nie jest tak łatwo się przemieszczać. Teraz po każdym wyjeździe mam dość przynajmniej na dwa kolejne miesiące".

Dlaczego Alessio - włoskie imię?
"Bo tu się urodził i myślałem, że tak będzie właściwie. Kiedy w przyszłości wrócimy do Hiszpanii, będzie miło, że Alessio zachowa cząstkę kraju, w którym przyszedł na świat". 

13 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
MK92
10 listopada 2019, 20:15
Ogółem fajnie się czytało. Potwierdziło się to, że Suso ma problemy z pubalgią, tak jak miał Kaka. Swego czasu gdzieś czytałem o tych bólach odczuwanych przez Hiszpana w pachwinie, ale do teraz myślałem, że to tylko jakieś domysły. Z tym chyba rzeczywiście ciężko grać na 100 procent.
0
MilanHomer
10 listopada 2019, 19:44
Czekam na tą wersję 2 lata, mam nadzieję, że na gwiazdkę zrobi prezent i zagra całe, dobre spotkanie.
0
MrAncelotti
MrAncelotti
10 listopada 2019, 19:33
Trzeba zrobić wymianę z Bologną na Ricardo Orsoliniego, który profilem idealnie pasowałby do Milanu.
1
epl
epl
10 listopada 2019, 19:20
Jak niewiele trzeba aby "zasłużyć" na na niechęć a nawet pogardę.
Człowiek od kilku sezonów ciągnie Milan za uszy do góry, a wystarczy kilka słabych występów aby już go sprzedawać, wyrzucać itd.

Myślę, że powinien usiąść na ławkę (Castillejo jest na tę chwilę lepszy), ale też uważam że może wrócić do formy i znowu robić różnicę.
2
wielki prostownik
wielki prostownik
10 listopada 2019, 21:03
Nie kilka słabych występów a około 30. Suso gra piach od grudnia 2018. W tym czasie miał raptem kilka przyzwoitych meczów. Reszta to kiepskie lub bardzo kiepskie. Kiedyś rzeczywiście ciągnął Milan. Teraz jest jego kotwicą.
0
Rocker
Rocker
10 listopada 2019, 19:16
Cztery mecze rozegrał w reprezentacji i się „przyzwyczaił” ;)
2
Katan
Katan
10 listopada 2019, 19:39
W młodzieżowej nie grał?
0
Rocker
Rocker
10 listopada 2019, 19:48
Grał, grał! 8 spotkań w U21 sześć lat temu. To przyzwyczajenie stamtąd?
1
Grande
Grande
10 listopada 2019, 19:05
Dzięki za wszystko, ale czas na zmiany. Nie wyobrażam sobie dalszego, czyli od nowego sezonu, opierania drużyny na nim, Hakanie, Biglii i ewentualnie Kessim. Chyba, że ma być zachowane status quo, to ok.
0
Fushnikov
Fushnikov
10 listopada 2019, 18:57
Zaczniesz podawać??
2
FanatykACM
FanatykACM
10 listopada 2019, 18:46
New Suso .Nówka nieśmigana .
0
Endriu
Endriu
10 listopada 2019, 18:45
Biega z kupa w gaciach. Opierajac gre na zawodniku ktory uwaza ze dal Milanowi wiele a jest pierwszym hamulcowym to porazka. Szkoda ze nie odszedl juz 2lata temu. Oby udalo mu sie jak najszybciej znalesc naiwniaka ktory go zatrudni.
0
Chaos11985
Chaos11985
10 listopada 2019, 18:39
Zwykły ligowy średniak, o którym nikt nie będzie pamiętał za 10 lat.
0

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się