Rebić dla Sportweeka: "Znam swoje zalety i mam silną psychikę. Nie zamierzałem odchodzić z Milanu bez prawdziwej szansy"

20 lipca 2020, 23:17, Ginevra Wywiady
Rebić dla Sportweeka:

Oto treść wywiadu, którego Ante Rebić udzielił Sportweekowi, weekendowemu dodatkowi do La Gazzetta dello Sport:

Ante Rebić nigdy nie jest taki, jaki się wydaje, ale nie ma w tym żadnych sztuczek czy oszustw. Po prostu jest jak cebula - trzeba go odkrywać warstwa po warstwie. Zapraszamy zatem państwa do wielopoziomowego świata 26-letniego Chorwata. Najlepsze w nim jest to, że każda warstwa skrywa jakąś niespodziankę. Jawi się jako człowiek oszczędny w słowach, ale każde brzmi jak wyrok. Jego głos jest niski i życzliwy, a spojrzenie magnetyczne. Mówią o nim, że jest nieśmiałym introwertykiem, a jednak sporo o sobie opowiada. Jeśli to prawda, że oczy są zwierciadłem duszy - w przypadku Ante tak niebieskie, że prawie przezroczyste - to oczy napastnika Milanu, który dołączył latem zeszłego roku i na razie jako jedyny w drużynie osiągnął dwucyfrową liczbę goli, zwiastują szczerość i skłonność do konkretu. Widać to po jego żelaznym uścisku dłoni, który mówi: "Chcę ci zaufać, ale lepiej uważaj, jeśli mnie zdradzisz". I widać to zwłaszcza w poniższym wywiadzie, w którym Ante nigdy się nie chowa. Tak jak i na boisku.

Pewien mój przyjaciel, pół-Włoch, pół-Słowianin, mówi o tobie: typowy przykład człowieka z Bałkanów, genialnego i nieokiełznanego, niezbyt zrównoważonego, którego trudno zaszufladkować.
[Śmiech] Są dwaj Rebicie. Prywatnie jestem bardzo spokojny, trochę zamknięty, bo nie lubię, gdy zbyt dużo się o mnie mówi. Na boisku jest inny Ante, który wszystkim się naprzykrza.

Komu bardziej: kolegom, rywalom czy sędziemu?
To zależy. Kiedy arbiter dobrze sędziuje, sprawiedliwie 50 na 50, jestem spokojny. Gdy jednak widzę, że zbyt często się myli i zawsze na korzyść jednej strony, to mi się to nie podoba. Staję się nerwowy. W rzeczywistości to sprawiam wrażenie nerwusa, ale w środku jestem spokojny. Po prostu na zewnątrz wygląda to odwrotnie [śmiech].

To też jest twoja siła? To natężenie emocji, które znajduje ujście podczas meczu?
Ja określiłbym się mianem zawodnika świadomego. Znam swoje zalety: jestem silny fizycznie, szybki, obunożny. Mam też silną psychikę.

Co to znaczy?
Podam ci przykład. W wygranym meczu przeciwko Juve w pewnym momencie powiedziałem coś Higuainowi. Nie lubię takich jak on, wielkich i wysokich, którzy przy najmniejszym kontakcie leżą na murawie trzy minuty. To samo Bernardeschi. Podobnie było ze Spal. Ibra też dostaje masę ciosów, ale od razu się podnosi bez narzekania. Inni za dużo płaczą. Krótko mówiąc, powiedziałem coś do Higuaina i wtedy Szczęsny zwraca się do mnie: "Przegrywasz 0-2, nie zgrywaj bohatera". Ja nie odpowiedziałem. Normalnie to bym odpowiedział, bo inna rzecz, której nie lubię, to kiedy mnie lekceważą. Ale wtedy nie powiedziałem ani słowa. Szczęsnemu odpowiedziałem w inny sposób [bramką na 4-2 - red.]. To jest właśnie silna strona mojej psychiki. Gdy ktoś mnie atakuje, to mnie nakręca.

Zdarzało ci się wcześniej, że rywale cię lekceważyli?
Dwa lata temu przed finałem Pucharu Niemiec. My z Eintrachtu przeciwko Bayernowi na Olympiastadion w Berlinie. W przeddzień meczu obie ekipy trenowały na murawie stadionu. Najpierw oni, potem my. Natknęliśmy się na graczy Bayernu i słyszę, jak Thiago Alcantara mówi do mojego kolegi, Kevina-Prince'a Boatenga: "Murawa jest doskonała, jutro nie dotkniecie piłki". Myślę sobie: "Może jutro nie wygram, ale już po tobie". Wygraliśmy 3-1, a ja strzeliłem dwa gole.

Dumny i pewny siebie. Co jeszcze?
Kiedyś mój rodak Mario Mandziukić powiedział: "Może w waszych oczach jestem trochę nudziarzem, ale dla mojej rodziny jestem bardzo zabawny". Ja też robię to, co ja lubię, a nie to, co lubią inni.

A co lubisz robić?
Na przykład wziąć quada i pojechać gdzieś, gdzie nikt nie zawraca głowy, na wzgórza wokół Imotski, mojego miasta. Bierzemy jedzenie i idziemy do lasu, gdzie nie ma nawet zasięgu w telefonie. Jeśli zginiesz, nikt cię nie znajdzie [śmiech].

Czy to prawda, że po mundialu otrzymałeś wyznania miłości od wszystkich niezamężnych kobiet z twojego miasta?
Na ulicach pojawiły się wielkie plakaty, ale tylko dlatego, że doszliśmy do finału. Przed mundialem - zero.

Rodzina?
Tata Bosko prowadzi firmę wynajmującą autokary turystyczne. Zajmuje się wszystkim, co dotyczy mojego życia poza piłkarskiego. Mama jest sekretarką w kancelarii prawnej. Mam dwie siostry.

Czy to dzięki ojcu zacząłeś kopać piłkę?
Nie, to przez mojego kolegę ze szkoły, Ivana. Miałem 6-7 lat.

A propos szkoły - mówi się, że nie była to twoja wielka pasja...
To nieprawda. Skończyłem liceum o profilu ekonomicznym. Dwa lata w Imotski i dwa lat w Splicie, gdzie przeniosłem się, aby grać. Wolałem piłkę niż szkołę, ale wypełniałem swoje obowiązki.

Jako 19-latek trafiłeś do Fiorentiny. Za wcześnie?
W pierwszych dwóch sezonach w Splicie już jako profesjonalista strzeliłem 5 i 10 goli. Zdecydowałem się spróbować czegoś na wyższym poziomie, ale być może nie byłem jeszcze gotowy do gry we Włoszech. Nie znałem włoskiego. Montella nie znał angielskiego. Największy jednak problem to był brak gry. Powiedzieli mi: "Będziemy mieli dwóch napastników - Mario Gomeza i Giuseppe Rossiego. Potem jest Ilicić, a ty jesteś czwarty". Najpierw kontuzji doznał Gomez, potem Rossi, więc myślę sobie: "Nadszedł mój moment". Tymczasem nic z tego. Tak więc odszedłem do Lipska.

Tam poznałeś Rangnicka.
Dobrze wypadłem na mundialu w Brazylii, więc Rangnick, który dowodził sektorem sportowym Red Bulla, zadzwonił do mojego agenta i powiedział, że chce mnie w zespole. Specjalnie przyjechał do Florencji: "Witaj w Red Bullu. Wybieraj: chcesz grać w Salzburgu czy w Lipsku?" Wybrałem Lipsk, który był w drugiej lidze niemieckiej, ale projekt, który przedstawił mi Rangnick, był bardzo ciekawy, a teraz fakty przemawiają na jego korzyść. Tam też jednak grałem mało, bo trener Alexander Zorniger miał swoją grupę zaufanych piłkarzy, w której nie było miejsca dla nowicjuszy.

Zatem wróciłeś do Florencji.
Na sześć miesięcy. Trenerem był Paulo Sousa. Grałem przede wszystkim w Pucharze Włoch i Lidze Europy. W Serie A mniej, ale trzy z czterech razy wychodziłem w podstawowym składzie. Występowałem w czwórce pomocników w ustawieniu 3-4-3, grałem na całej długości flanki. To był 2016 - rok Mistrzostw Europy. Nie chciałem ryzykować, że ominie mnie turniej, dlatego poprosiłem mojego agenta, by znalazł mi inny klub - nie ważne gdzie, byle grać. Przeniosłem się więc do Werony, ale trener Cacić i tak mnie nie powołał do kadry. Jego strata - odpadł w 1/8 finału.

Cztery lata temu nastąpił zwrot w twojej karierze, kiedy to trafiłeś do Eintrachtu Frankfurt.
Trenerem był Niko Kovac. Znałem go z reprezentacji Chorwacji do lat 21. W pierwszym meczu, przeciwko Szwecji, strzeliłem gola w pierwszej minucie. Od tamtej chwili połączyła nas szczególna więź, a kiedy ja czuję czyjś szacunek oraz poważanie, odpłacam takim samym szacunkiem, albo nawet większym. Tak samo, gdy ktoś mnie nie szanuje - odpłacam tym samym. Nie potrafię udawać. Między Niko i mną zawsze panowała szczerość i jasność. Mówił mi, co zrobiłem dobrze, a co nie. Ja słuchałem i wykonywałem polecenia. To zrobiło różnicę. Ogólnie to zawsze słucham rad, a potem sam podejmuję decyzje.

W Eintrachcie grałeś w parze z Luką Joviciem. To zawodnik na miarę Milanu?
Nie potrafię powiedzieć, nie podpisał jeszcze kontraktu z Milanem. To jednak nie przypadek, że przeszedł do Realu Madryt. Nie poszło mu zbyt dobrze, bo miał zbyt wiele urazów. Nie wiem też, co się wydarzyło w jego głowie, że teraz mają tam o nim wyobrażenie, które nie jest prawdziwe. My, Chorwaci jesteśmy wszyscy dość szczególni. W Niemczech nie odróżniają nas od Serbów, dla nich jesteśmy wszyscy "jugolami". Dla was, Włochów wszyscy jesteśmy Słowianami. Jović powinien skupić się tylko na piłce, bo jest naprawdę dobry.

W Eintrachcie grałeś jako skrzydłowy, jako cofnięty napastnik, jako trequartista. Jaka jest twoja ulubiona rola?
Moje ulubiona rola to grać z kimś takim, jak Ibra, kto wygrywa górne piłki i otwiera mi wolną przestrzeń na boisku. W zeszłym sezonie w Eintrachcie dobrze nam szło, bo ja ciągnąłem grę do przodu, Jović strzelał, a Haller wygrywał wszystkie górne piłki. Wiedziałem, że Haller zawsze wygra w powietrzu, więc szedłem w ciemno do przodu. Tak samo, jak teraz z Ibrą.

Co wyniosłeś z pobytu w Niemczech?
Nauczyłem się ciężko pracować. Tam nie pozwalają nikomu zostać w tyle. Poza tym otrzymujesz tyle, ile dajesz z siebie.

Co wiedziałeś o Milanie przed dołączenie do drużyny?
Pamiętam Ronaldinho, Beckhama, Szewczenkę, oczywiście Maldiniego, Nestę... Natomiast Bobana, który jest Chorwatem jak ja i urodził się w tym samym mieście co ja, już nie pamiętam. Podobnie Savicevicia. Byłem za mały.

To prawda, że Boban był decydującą postacią, jeśli chodzi o twój transfer do Milanu?
Tak. Zadzwonił do mnie też po meczu z Juve. Cieszył się z tego, że pokazuję, iż dobrze zrobił, sprowadzając mnie do Milanu.

Co nie funkcjonowało w pierwszych miesiącach twojego pobytu w Milanie?
Z Giampaolo nigdy nie rozmawiałem. Kiedy w styczniu pojechałem do Frankfurtu, aby sprzedać mój dom, a tymczasem prasa pisała, że wracam do Eintrachtu, ja powiedziałem: "Chciałbym zagrać 4-5 meczów z rzędu w Milanie. Jeśli zagram źle, to znaczy, że to nie jest poziom dla mnie i pierwszy przyznam, że nie mogę zostać". Nie chciałem odchodzić bez otrzymania prawdziwej szansy. Kiedy ta się pojawiła, to ją wykorzystałem.

Czego brakuje Milanowi, aby wrócić do poziomu drużyny z twoich wspomnień?
W ostatnich latach kilka razy zmienił się właściciel, zmieniali się trenerzy... Drużyna miała problemy. Pierwsze 3-4 miesiące tego sezonu zaczęły się słabo jak zwykle, teraz jednak obraliśmy właściwy drogę i chcemy nią podążać, bo mamy jakość w zespole. Wszyscy gracze, którzy są w Milanie, dobrze się spisywali w poprzednich ekipach. Potrzebowali tylko trochę spokoju i zaufania. Od stycznia gramy dużo lepiej niż wcześniej, lepiej się znamy. Dziś wiem, jak porusza się Castillejo, jak podaje Bennacer... Ja znam lepiej moich kolegów, a oni mnie. I w dziesięć dni pokonaliśmy Romę, Lazio i Juve.

Ta drużyna jest już wystarczająco dojrzała, aby iść dalej o własnych siłach czy też nadal potrzebny jest ktoś taki, jak Ibra?
Jest potrzebny. Ibra jest liderem. Przed meczem z Juve mówił nam: "Pokażę juventinim, jak się gra w piłkę". To był jego sposób, aby nas zmotywować. Także Begović, Kjaer... To doświadczeni gracze, którzy wiedzą, jak cię uspokoić albo zdopingować.

Czego nauczył cię Ibra?
Wniósł bardzo wiele i pomógł wielu. Ale gdy coś mówi, wielu się nie odzywa. Ja natomiast kiedy się z nim nie zgadzam, to mu to mówię.

To prawda, że w czasie meczu raz gaśniesz, a raz się ożywiasz?
Mój sposób gry jest bardziej wyczerpujący niż u innych. Zawsze poruszam się wzdłuż boiska, robię 30-metrowe sprinty sto razy w ciągu meczu. To jasne, że po pewnym czasie muszę na chwilę odpocząć. Trener i koledzy o tym wiedzą.

Co ci się podoba w Mediolanie?
Wszystko: miasto, ludzie, klimat.

Sklepy, do których lubisz wchodzić?
Lubię samochody, ale nie chcę być postrzegany jak typowy piłkarz, nie chcę, żeby ludzi widzieli we mnie tylko to, że mam Ferrari czy Porsche i nic poza tym.

Gdyby to zależało od ciebie, zostałbyś w Milanie?
Już mówiłem, że tak.

16 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
Miszcz
Miszcz
21 lipca 2020, 09:15
No ale jak to ? Wywiad bez pierdzielenie kocopołów, zawoalowanych deklaracji czy mówienia o tym, że odejdzie za 70 milionów do Bayernu?
Uwielbiam takich gości. Nawet jak mu nie szło, to siedział cicho i czekał na swoją szansę. Pokora, praca i świadomość własnej wartości. Kilku jego teraźniejszych lub byłych już kolegów mogłoby się od niego tego nauczyć.
13
MrAncelotti
MrAncelotti
21 lipca 2020, 08:52
Czy ja dobrze zrozumiałem? 19-letni Rebic nauczył się angielskiego, bo rozumiał, że to ważne, ale trafił na 40-letniego Montellę, który nawet dukać nie potrafi?
A co do Giampaolo - kolejny piłkarz potwierdza, że on nie nadaje się do poważnego trenowania.
9
tober12
20 lipca 2020, 23:39
Dzięki Ginevra! Świetnie się to czytało :) Rebić kozak, wystarczyło mu zaufać i dać tą szansę :) "może nie wygram, ale już po tobie - wygraliśmy 3-1, a ja strzeliłem 2 gole" :D "Przeniosłem się więc do Werony, ale trener Cacić i tak mnie nie powołał do kadry. Jego strata - odpadł w 1/8 finału" :D Ibra mówi "Pokaże juventinim jak się gra w piłkę" :D już wiem czyją koszulkę kupię na nowy sezon :)
Edytowano dnia: 20 lipca 2020, 23:43
21
Ginevra
Ginevra
20 lipca 2020, 23:41
Moje ulubione fragmenty xD
12
dykt4tor
dykt4tor
21 lipca 2020, 02:32
Juz widzę, żę wywiady z Rebiciem to złoto, więcej! :D
3
Zimer9009
Zimer9009
20 lipca 2020, 23:37
Podoba mi się ostatnie pytanie, a właściwie odpowiedz.

Nie ma kurtuazji, owijania w bawełnę i mówienia, że tak ale nie można przewidzieć przyszłości etc. tylko jak cały wywiad- szczerze i prosto z mostu ;)
4
Janczelotti
Janczelotti
20 lipca 2020, 23:37
"Nie potrafię powiedzieć, nie podpisał jeszcze kontraktu z Milanem." Czyżby Ante o czymś wiedział?
2
Ginevra
Ginevra
20 lipca 2020, 23:43
Też mnie zastanowiło to "jeszcze". Nie wiem, co dokładnie miał na myśli, ale tak jest w tekście "jeszcze nie podpisał".
2
tober12
20 lipca 2020, 23:48
Gdzieś tam Jovic się w mediach przewijał, może coś wie Antek na ten temat.
0
dragantomek@gmail.com
[email protected]
21 lipca 2020, 00:11
napewno Jovico cos dopytywał Ante nie ma bata
1
dykt4tor
dykt4tor
21 lipca 2020, 02:30
"Hello amigo, how are you? Come to Milan!"
0
muamba_kabumba
21 lipca 2020, 20:08
Ciekawe w jakiej formule byłaby opcja wzięcia Jovicia z Realu .. o ile takowa wgl istnieje.
0
Zuber
Zuber
20 lipca 2020, 23:31
Boban miał nosa z tym transferem. Fajnie też, że Silva tam odżył, bo może wymienimy ich bezgotówkowo co było by dobrą opcją.
3
patoo_07
20 lipca 2020, 23:31
Czyli wiemy już, dlaczego Ibra tak patrzy spod byka na Rebica.
0
TR3V0R
TR3V0R
21 lipca 2020, 13:03
Dokładnie, prawdopodobnie jest to jedyny zawodnik który jak mu się coś nie podoba to mówi to i pewnie to się nie podoba Zlatanowi przez co widzimy czasami na boisku takie reakcje a nie inne.
0
Miszcz
Miszcz
21 lipca 2020, 13:20
Co za bzdury za przeproszeniem. Tak się właśnie zdobywa szacunek Ibry, pokazując charakter i mówiąc co się myśli. Mówił o tym wiele razy w swoich książkach. Dlatego miał problem z Guardiolą, który nic nie mówił i udawał, że wszystko jest ok.

Jego najlepsi przyjaciele z boiska najpierw się z nimi ścierali - Vieira czy Sinisa.
2

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się