Ibrahimović: "Na najwyższym poziomie albo jesz albo cię zjadają. Zdecydowanie wolę jeść"

5 grudnia 2020, 13:48, Adam6 Wywiady
Ibrahimović:

Massimo Ambrosini, będący teraz współpracownikiem Sky Sport, rozmawiał ze Zlatanem Ibrahimoviciem na temat kariery Szweda i obecnej sytuacji Milanu. 

Zlatan podchodzi do Ambrosiniego

- Jesteś stary! (śmiech przyp.red.)

Który masz teraz pokój w Milanello? 

- Pokój szefa, ten duży. (śmiech)

Jaki wpływ ma na ciebie Milanello?

Czuję się tam jak w domu. Kiedy tu jestem, robię wszystko, co trzeba i nie spieszy mi się do domu, bo już w nim jestem. Byłem tu już 10 lat temu z wami, świetnymi graczami. Nie pamiętam swojego pierwszego dnia… Ach tak, testy wytrzymałościowe... Pobiłem klubowe rekordy (śmiech). I to bez rozgrzewki.  Tydzień wcześniej graliśmy mecz Barcelona - Milan. Byłem z tobą w tunelu i wszyscy mówili mi, żebym wracał z nimi do Mediolanu. Potem Galliani przyjechał do mojego domu w Barcelonie. Zdjął marynarkę i powiedział mi: "Nie ruszę się stąd, dopóki nie podpiszesz z nami kontraktu”. Żona zapytała mnie, kim on jest. Odpowiedziałem, że "to ważna osoba". 

- W Barcelonie sytuacja nie była jasna, nadal nie mam odpowiedzi na pytanie, jaki był problem. Nawet dzisiaj nie rozumiem. Powiedziałem, że odejdę. Był Milan i inne drużyny, ale pomyślałem sobie, że znam Mediolan. Jeśli taki świetny klub jak Milan, dzwoni do ciebie, to cię stymuluje i coś znaczy. Przy zawodnikach, którzy tu byli, miałem dużo bodźców. Miałem nadzieję, naprawdę wiedziałem, że coś wygramy. Lubię te wyzwania, kiedy ludzie mówią przeciwko mnie, oskarżają mnie, dają mi adrenalinę, żeby pokazać, że to nie tak jak sądzą. 

Teraz Milan jest zupełnie inny niż wtedy...

- Bez porównania. Wszyscy mówili, że to niemożliwe, że nie dam już rady. To coś więcej niż gra w świetnym zespole, który jest już na szczycie. Tutaj musisz być tym, który doprowadzi zespół z powrotem na szczyt, musisz sprawić, by inni zrozumieli, co to znaczy być na szczycie.

Bałeś się, że nie dasz rady?

Nie bałem się. Tak samo mówili, gdy podpisywałem kontrakt z United. Mówili, że tempo Premier League mnie zmęczy. A ja zawsze robię odwrotnie do tego, co mówią inni. 

Czujesz się inaczej niż dziesięć lat temu? 

- Jest różnica. Dziesięć lat temu byłem innym graczem, walczyłem o każdą piłkę. Wtedy byli tutaj gracze, którzy mieli inny status, większą osobowość i charakter. To było inne ego. Dzisiaj denerwuję się tak samo, może nawet bardziej. Ale mam równowagę. Jeśli widzę, że ktoś nie może czegoś zrobić, zmieniam strategię. Kiedyś traktowałem wszystkich tak samo. Nie mogę cię zmienić, musisz być sobą. Osoba musi być sobą, kiedy jesteś młody, jesteś bardziej jak rock and roll, teraz lepiej rozumiem sytuację. Moja filozofia jest taka, być może dla Brazylijczyków jest inna. Trenują po cichu, a następnie dają widowisko w grze. Teraz koledzy powiedzieli mi „wskaż drogę, a my pójdziemy za tobą”. W starym Milanie było trochę inaczej. Mówiłeś coś, a Seedorf zawsze miał swoje zdanie. Był wspaniałą postacią, jednym z najsilniejszych graczy, z którymi grałem, miał też świetny charakter. Ja nie twierdzę, że zawsze mam rację. 

Prawie zawsze...

- Ja tylko mówię co myślę i czekam, aż ktoś przedstawi swoją wersję. To źle, jeśli ktoś się nie zgadza i siedzi cicho. 

Jak się czujesz? 

Dużo trenuję. Z wiekiem ważne jest, aby zrozumieć, jaki jestem fizycznie. Ale teraz jestem dużo lepszy niż wcześniej. 

Podoba ci się to, jak Stefano Pioli buduje drużynę? 

Mamy trenera, który prosi o precyzyjną grę. Podoba mi się to, jak gramy, znalazł sposób, aby jak najlepiej wykorzystać moje umiejętności. Sprawia, że ​​gram najlepiej, aby pomóc drużynie. Dużo ze mną rozmawia i dużo ode mnie wymaga, bo dużo wymaga od drużyny. To normalne, że zawsze chcę grać, ale to on też zawsze mówi mi, żebym grał, nawet gdy chcę odpocząć. Jestem dyspozycyjny, koledzy z drużyny bardzo mnie szanują i pomagam im. Bardzo odczuwam poczucie odpowiedzialności i bardzo to lubię.

Czy ten Milan stać na zdobycie jakiegoś trofeum? 

Wiemy, że drużyna nie jest taka jak Inter i Juventus, które mają lepszą kadrę. Jesteśmy młodzi, może ktoś nie jest gotowy na wszystkie mecze. Musimy wygrywać, jeśli czegoś chcemy, a oni nie są do tego przyzwyczajeni. Na meczu z Rio Ave była presja, zaczęli o coś grać. Mają trochę doświadczenia, ale nie są do tego przyzwyczajeni. 

Czy możecie celować w powrót do Ligi Mistrzów?

- Chyba tak. Jestem tutaj 8 miesięcy i tak mi się wydaje. Ale liczą się nie tylko jakość i talent, ale też poświęcenie i dyscyplina. Wszystkie drobne szczegóły, które robią różnicę. 

Widziałeś The Last Dance?

- Tak, podobał mi się. Zawsze mówili, że gra ze mną jest trudna, jestem agresywny. Kiedy wyszedł Last Dance, był to doskonały przykład. Nie mówię, że jestem jak Jordan, ale mam taki sposób pracy. To mentalność, aby wygrać. Wywieram dużą presję. W Milanie wiele od ciebie oczekują, bo musisz wygrywać. W moim świecie robię wszystko, aby wygrać. W moim świecie to normalne, że robisz coś dobrze, a jeśli popełnisz błąd, normalne jest, że ktoś ci zwróci uwagę. Czy przesadzam? Nadal tu jestem, wygrałem to, co wygrałem. Tu jest powód. Istnieje tak duża presja, aby być na tym poziomie i nie wszyscy to rozumieją, ponieważ nie są na tym poziomie aż tak długo. Byłem tu od zawsze. Albo jesz, albo cię zjadają. Ja wolę jeść. 

Kiedy zakończysz karierę? 

Nie wiem. Mam dwoje dzieci. Dzięki nim stawiam na presję i dyscyplinę, muszą zrozumieć, jak to działa. Dyscyplina, szacunek i poświęcenie. To szczegół, który cię buduje. Kariera trenerska? Nie sądzę. To bardzo stresująca rzecz. Jeśli byłeś piłkarzem, trzymaj się z dala od boiska. Tak długo, jak będę mógł dobrze grać, to będę. Kiedy jesteś stary, mówimy tylko o ciele, tak jak w przypadku Tottiego. Nie brakuje talentu. Jeśli ktoś ma rytm, może to zrobić. To jest ważna rzecz. Nie tracisz jakości, to niemożliwe. To kwestia atletyczna. 

Potwierdzenie Piolego i przedłużenie umowy?

- Pioli zapytał, co zamierzam. Odpowiedziałem: "Wystarczy, nie będę kontynuował". Myślałem o wyrzeczeniach i o rodzinie w Szwecji. Nie dam tak rady przez kolejny rok. Pioli odpowiedział: "Szanuję to". Dzień później zadzwonił znowu: "To nie takie proste. Wczoraj zbyt łatwo pozwoliłem ci odejść. Jeśli nie zostaniesz, to tutaj będzie zupełnie inaczej". Odpowiedziałem: "Mister, już postanowiłem". Potem wyjechałem na wakacje. Kontrakt nie był istotny, w tym wieku już nie jest potrzebny. Potrzebuje tylko szacunku i wartości. Wyzwanie jednak było piękne i trudne. Doszedłem też do wniosku, że nie chcę niczego żałować. Zadzwoniłem więc do Mino i mówię: "Dogrywaj szczegóły, jedziemy dalej". Ale na początku powiedziałem "nie" i że nie zostanę na kolejny rok. 

Poważne kontuzje? 

Zawsze mówiłem, że zatrzymam się na szczycie i gdy doznałem tej kontuzji w United, myślałem że to koniec, ponieważ miałem 35 lat. Zamierzałem wejść z rodziną w nowy rozdział mojego życia. Ale po kontuzji wróciłem na boisko i zdałem sobie sprawę, że muszę kontynuować karierę. Dziękuję piłce nożnej. Kim byłbym bez niej? Nie jest łatwo z niej zrezygnować. Nie boję się, ale nie wiem, co mnie czeka. Nie jestem gotowy, żeby już kończyć, czuję się zbyt dobrze. Na tym poziomie pogram tak długo, jak będę mógł coś zrobić, pomóc drużynie.  Dlatego podpisałem umowę na 6 miesięcy w styczniu, żeby być szczerym z nimi i ze sobą. Nie wiedziałem, czy po sześciu miesiącach nadal tu będę. 

Jak się czujesz w Mediolanie?

Bardzo dobrze, ale tęsknię za rodziną. Nie jest to łatwe, pierwszy raz jestem w klubie bez nich. Sportowy cel usuwa mi z głowy tęsknotę za rodziną. 

Mediolan podczas koronawirusa?

Jesteśmy w szczególnym momencie. W styczniu Mediolan był lepszym miastem niż 10 lat temu, międzynarodowym. Potem nadszedł Covid, miasto bardzo cierpi i przykro mi. 

Co daje ci adrenalinę?

Za dużo tu pozytywności, nie podoba mi się, teraz jest za łatwo. Bardziej mi się podoba, gdy mnie atakują i dlatego rosnę jeszcze bardziej. Mam bodźce, ale potrzebuję więcej adrenaliny. Ale jestem przykładem dla zespołu. Nie mogę robić głupstw. Lubię jednak, gdy coś się dzieje. To mnie nakręca.  

7 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
zbylon
zbylon
5 grudnia 2020, 20:24
Hmm jeśli krytyka go mobilizuje, to uważam, że jest generalnie słaby, a karne to lepiej od niego wykonuje Stevie Wonder po pijaku :) Proszę mu to przekazać :)
3
Andre
Andre
5 grudnia 2020, 20:07
Ibra jest zawsze głodny zwycięstw i trofeów, dlatego wciąż gra na najwyższym poziomie. Prowadź nas po scudetto, a reszta drużyny pójdzie za Tobą.
3
robert150695
robert150695
5 grudnia 2020, 15:21
Faktycznie jak Zlatan przychodził w 2010 roku i miał w szatni Seedorfa, Rino, Pirlo, Nestę to czuł dużo większy respekt wobec drużyny, a teraz on jest tym guru ;)
0
Rafał0209
Rafał0209
5 grudnia 2020, 15:15
Zlatan może wielu się wydawać zadufanym w sobie bucem który wymaga od innych , ale gdy go ktoś bliżej pozna zaobserwuje że przede wszystkim ten facet , wymaga od siebie, wystarczy spojrzeć kiedy nie wykorzysta sytuacji czy źle zagra, jego mina mówi wszystko a w środku z samym sobą dobrze tam się nie patyczkuje ,to wspaniały piłkarz myślę że jako 40 letni facet zagrać w LM w barwach klubu który jest jednym z największych w historii tych rozgrywek , to piękna wisienka na torcie wspaniałej kariery . No i oczywiście nikt nie mówi by się zatrzymywał na tej wisience a jak będzie miał ochotę kontynuować to co roku może dokładać truskawkę i grać jak najdłużej .
8
dysha1992
dysha1992
5 grudnia 2020, 14:55
Wychodzi na to, ze trzeba coś zorganizować, jakąś udawaną akcję żeby stymulować Ibrę xD
1
WeahYeah
WeahYeah
5 grudnia 2020, 14:55
Nie wiedziałem, że piłkarze są kanibalami..
Poza tym bardzo fajna lektura.
0
Nelson_Dida
5 grudnia 2020, 14:12
No to pozostaje życzyć smacznego Zlatan
7

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się