Zlatan Ibrahimović, "Człowiek Roku" Sportweeka: "To może być najważniejsze wyzwanie w mojej karierze"

31 grudnia 2020, 01:35, Ginevra Wywiady
Zlatan Ibrahimović,

Przedstawiamy treść wywiadu ze Zlatanem Ibrahmoviciem, który przeprowadzili dziennikarze Sportweeka, weekendowego magazynu La Gazzetta dello Sport. Napastnik Milanu zostały ogłoszony przez grono redakcyjne "Człowiekiem Roku 2020", stąd kolejny obszerny artykuł poświęcony jego osobie.  

Ibra umie przegrywać, ale w 95% przypadków zwycięża. Ibra nie szuka zaczepki, bójki po prostu się zdarzają. Nigdy nie wycofuje się ze swoich słów, ale potrafi przeprosić.  Ibra nie chce być ideałem - wystarczy mu, że jest najlepszy. Ibra, Milan i najpiękniejszy rok życia - to może być ten nadchodzący pod warunkiem, że coś wygra. Ibra i wygłupy. Ibra i magia. Ibra, chleb i mleko. Ibra, który daje ci godzinę czasu, ale potem ani razu nie spogląda na zegarek. I opowiada. Nigdy banalnie, zero dyplomacji. Jedenaście liter [w polskim przekładzie nieco więcej - red.], jedenaście razy Ibrahimović - człowiek roku 2020 . Coca-Cola light i startujemy. Podanie do Ibry.

[Io, Ibra] Ja, Ibra: Jestem egocentryczny. Gdybym nie stawiał siebie na pierwszym miejscu, nie byłoby mnie tu dzisiaj. Jest tylko jeden Ibra, prawda? Ja. Jednak w moim życiu poza boiskiem w tej chwili na pierwszym miejscu są moi synowie. Maximilian i Vincent są najważniejsi. To oczywiste. No i moje konto w banku... Żartuję!

[Infinito] Nieskończoność: Coś, co nigdy się nie kończy, co zostanie na zawsze. Odcisnąć swoje piętno. Lubię to.

[Istinto] Instynkt: Mam jakąś wizję i w dziewięciu na dziesięć przypadków ona się sprawdza. Czy to instynkt?

[Bicicletta] Przewrotka/Rower: Mój gol z Anglią w 2012 roku. Przewrotka z 40 metrów. Top. To jest moja wizja przewrotki. Są też rowery [gra słów -  w języku włoski "bicicletta" znaczy rower - red.], które kradłem w dzieciństwie. Nie jeden - wiele. Aby dostać się na trening, musiałem pokonać siedem kilometrów. Nie miałem pieniędzy na zakup roweru, więc jeśli znajdowałem jakiś po drodze, to go "pożyczałem". Brałem, wsiadałem i jechałem. Potem ktoś inny go przejmował ode mnie. I tak w kółko. Raz ukradłem rower trenera młodzieżówki Malmoe, Juli. Byłem zmęczony po treningu i musiałem wracać do domu. Po trzech dniach mu go zwróciłem i wtedy wymyśliłem tę historię o pożyczaniu. Powiedziałem mu: "Trenerze, oddaję Ci rower. Tylko go sobie pożyczyłem..."

[Babbo Natale] Święty Mikołaj: Nie proszę nigdy o nic dla siebie. To ja jestem Świętym Mikołajem, to ja przynoszę prezenty moim 27 dzieciom - dwójka jest w Szwecji, a pozostałe 25 w Milanello. W tym roku zebraliśmy wiele pochwał za to, co zrobiliśmy i co robimy. Przegraliśmy bardzo mało spotkań (Ibra nie lubi przegrywać). Nie wiem, czy to dzięki mnie, ale nieco pomogłem, coś dołożyłem od siebie. Kiedy dołączyłem rok temu, Milan był dwunasty. Wszyscy z góry wiedzieli, jak to się skończy, mieli wszystko rozpisane, zanim zobaczyli efekty, nie było dyskusji. Tymczasem wskoczyliśmy do czołówki, pokazujemy, że do niej należymy i musimy teraz kontynuować.

[Rissa] Bójka: Mam skłonność do bójek - to prawda. Dzięki temu czuję, że żyję. Swoją pierwszą bitwę stoczyłem sam ze sobą, żeby zrozumieć kim jestem i czego chcę. Sam sobie byłem jedynym prawdziwym wrogiem. Kiedy pokonałem samego siebie, wtedy mogłem rozwinąć skrzydła. Byłem młody, a rzucając wyzwanie samemu sobie zrozumiałem, że mogę robić to, co chcę i że potrafię. Wtedy zdecydowałem, że chcę być numerem jeden na świecie. Miałem mniej więcej 13-14 lat. Bardzo mocno wierzyłem w siebie, podczas gdy wszyscy byli przeciwko mnie. Byłem sam przeciw wszystkim. Nikt we mnie nie wierzył, więc to ja musiałem być tym, który wierzy. Kiedy pytałem innych: "Co robić? Jak to działa?" Odpowiadali, że nikt wcześniej nie był w podobnej sytuacji. Wtedy zrozumiałem, że to moja historia, muszę napisać ją sam, muszę wszystko zrobić sam.

[Retromarcia] Bieg wsteczny: Czy patrzę wstecz albo się wycofuje? Nie, bo już za późno.

[Rimpianto] Żal: Nie lubię niczego żałować. Jest w sumie jedna rzecz - to że nie mogłem spotkać na żywo Muhammada Ali, który był dla mnie inspiracją. Na tym świecie rzadko ktoś lub coś jest w stanie mi zaimponować. Ali był numerem jeden, fenomenem ze względu na to, jaki był i co robił.

[Riconoscenza] Wdzięczność: Tak, potrafię powiedzieć "dziękuję". Muszę podziękować mojej rodzinie, która zawsze jest ze mną. W dobrych i złych chwilach. We wzlotach i upadkach. Jesteśmy bardzo zżyci, zawsze są obok mnie.

[Ansia] Lęk: Chodzi o ten, który wywołuję u innych, czy ten, który sam odczuwam? Ja nie mam żadnych lęków. Nie bałem się nawet pustej lodówki, kiedy nie miałem co jeść. To był instynkt samozachowawczy.

[Amore] Miłość: Miłość widać po tym, jak traktujesz innych. To nie tylko deklaracje - trzeba ją udowodnić. Jest miłość ludzi, którzy mnie wspierają. I moja pierwsza w życiu miłość - Helena, moja żona.

Helena: Jest matką moich dwóch synów. Ma mnóstwo cierpliwości. Nie jest łatwo ze mną wytrzymać. Nasza rodzina liczy cztery osoby (plus pies i świnia!), a ja nie jestem w niej najważniejszy, bo jestem sławny. Każde z nas ma swoją przestrzeń, swoje 25%. Wszyscy jesteśmy tak samo ważni. Panuje równowaga. Ja robię to, co muszę i moja żona tak samo. Wszyscy mają prawo głosu. Ja nie wtrącam się do jej spraw. Ona się opiekuje naszymi dziećmi, zajmuje się tym sama w Szwecji. Często proszę ją o radę, ale nigdy w sprawie zmiany klubu. Tutaj rządzi piłka nożna. Za każdym razem prosiłem ją jedynie o spakowanie walizek do przeprowadzki i Helena zawsze się przeprowadzała. Jesteśmy razem od wielu lat. Pierwszy raz zobaczyłem ją w centrum Malmoe. Rzadko bywałem w centrum, byłem z Rosengardu, z getta. Pierwszy raz kiedy pojechałem do centrum i zobaczyłem tych wszystkich blondynów, wydawało mi się, że trafiłem na plan filmowy. Miałem 17 lat, to był dla mnie inny świat. Spodobało mi się i zacząłem wieczorami często jeździć do centrum. Pewnego dnia zobaczyłem Helenę na dworcu - przypadkiem, akurat wysiadała z taksówki, a ja byłem z bratem. Powiedziałem: "Wow, prędzej czy później muszę ją poznać". Była inna niż reszta dziewczyn. Wysłałem jej wiadomość, gdy odkryłem, że mamy wspólnego znajomego. Ona nie wiedział, kim jestem. Napisałem, że jestem tym chłopakiem w czerwonym Ferrari. Co za żenada... Ale gdy wywodzisz się z getta, fajnie jest móc się pochwalić ładnym samochodem. To znak, że udało ci się wyrwać. Miałem 19 lat, dopiero co przeszedłem do Ajaksu. Ona patrzyła na mnie jak na chłopczyka, ale ja nie odpuszczałem. Starałem się cały czas jej pokazywać, że jestem dojrzałym człowiekiem. Zeszliśmy się na stałe, gdy przeszedłem do Juve, a Helena przeprowadziła się ze mną do Turynu. Nadal jesteśmy razem.

[Invidia] Zazdrość: Czym jest zazdrość? Nie znam tego uczucia. Nigdy nikomu nie zazdrościłem, nawet tym niebieskookim zawodnikom z Malmoe, którzy wydawali się milej widziani niż ja. Zawsze byli wybierani w pierwszej kolejności. Ja się denerwowałem. Czułem się inny i to było dla mnie dziwne, bo nie znałem jeszcze tego świata. Dla mnie wszyscy byliśmy i jesteśmy tacy sami - blondyni i bruneci. Potem trochę poszperałem w historii i odkryłem, że obcokrajowcy rzadko odnosili sukcesy. Wtedy zrozumiałem, że liczy się to, skąd jesteś (choć nie dla mnie) i dlatego pracowałem jeszcze ciężej, żeby im pokazać, że jestem od nich lepszy. Jeśli ktoś zazdrości mnie, to mam nadzieję, że zdoła przekuć to uczucie w odwagę i siłę, aby osiągnąć w końcu to, czego pragnie, a nie jest w stanie.

Milan: Forza Milan! Grałem w wielu klubach i mam wobec wszystkich szacunek, a także wspaniałe wspomnienia. Milan jest jednak tym miejscem, gdzie czuję się jak w domu. Jestem w Milanello codziennie od rana, a nigdy nie spieszy mi się do wyjścia. Pierwszy raz poczułem to po przenosinach do Milanu w 2010 roku. Z Gallianimi i Berlusconim, z tamtą ekipą i wszystkimi ludźmi, którzy wtedy pracowali w klubie, poczułem inny "feeling", inną atmosferę. Sprawiali, że czułeś się jak u siebie. Jesteś u siebie, rób, na co masz ochotę, ale musisz mieć wyniki. Podobało mi się to, bo mogłem być sobą, a jednocześnie grałem dla jednego z największych klubów świata. Dlatego dla mnie Milan to jest "top of the top". W Mediolanie mam wielu przyjaciół, nie będę się czuł obco, jeśli zdecyduje się tu zamieszkać po zakończeniu kariery. W ciągu ostatnich 10 lat miasto bardzo się rozwinęło, jest bardzo międzynarodowe, podoba mi się... Przykro mi, że nadszedł Covid-19...

[Mamma] Mama: Jurka jest silna, najsilniejsza ze wszystkich. Kiedy byłem nieposłuszny, biła mnie. Kiedy popełniałem błędy (choć myślałem, że robię dobrze, ale było odwrotnie) biła mnie bardzo mocno. Naprawdę mocno. A spróbuj zbić kogoś takiego jak ja... Teraz też mnie atakuje, kiedy coś jest nie tak. Była sama z piątką dzieci. Cały dzień chodziła i sprzątała domy, więc kiedy wracała do nas, była zmęczona. A my robiliśmy zamieszanie. Ja byłem bardzo aktywnym dzieckiem, ciągle w ruchu. Mieszkałem u ojca, ale chodziłem jeść do matki. Robiła nam makaron z ketchupem - jedzenie biedaków. Chleb i mleko, żeby zapchać żołądek. Miała niewielki budżet i musiała gotować dla wszystkich. Wyrzucała mnie za drzwi mówiąc, że za dużo jem, ale nie było w tym złośliwości. Kiedy robiłem coś złego, to mnie biła. Pewnego razu wspiąłem się na dach i spadłem. Wróciłem do domy z podbitym okiem, bardzo bolało. Otworzyłem drzwi i podbiegłem do niej z płaczem, a ona spojrzała i mnie spoliczkowała... Bam! Zapytałem: " Ale dlaczego?"  "Kto ci kazał wchodzić na dach? Sam jesteś sobie winien" - powiedziała. Koniec rozmowy. To silna kobieta, dużo pracowała w swoim życiu, nie było jej łatwo. Może jesteśmy, jacy jesteśmy, bo tak nas wychowała.

Magia: Mam na koncie bardzo wiele sztuczek. Najważniejsza z nich to robić różnicę na boisku. Wielu wydaje się niemożliwe, że ja, prawie dwumetrowy człowiek, potrafię to, co potrafię. Tymczasem nie raz, a wiele razy pokazywałem na co mnie stać. Lubię to. W młodości miałem w głowie myśl, że chcę być możliwie najbardziej kompletnym piłkarzem - nie tylko świetnie dryblować, strzelać czy grać głową - chciałem być najlepszy we wszystkim. Jestem graczem kompletnym - to cała moja magia.

[Ostinazione] Upór: Jestem skoncentrowany. Kiedy do czegoś dążę, to chcę to zrealizować. Kiedy jestem na boisku, to jest skoncentrowany na 200% i tego samego wymagam od wszystkich kolegów. Potem możemy pożartować. Po meczu.

[Odio] Nienawiść: Nienawiść to brzydkie słowo. Czuć do kogoś nienawiść to poważna sprawa. Oznacza, że przekroczyłeś granicę. W moim świecie nie ma nienawiści. Ja nie nienawidzę. Jeśli zapytasz, czego nie lubię, to odpowiem, że fałszywych ludzi. Jeśli jesteś choć trochę inteligentny, potrafisz takich rozpoznać. Nienawiść nie ma sensu. Jestem, kim jestem, ale mogę też stać się zupełnie kimś innym, bo poznałem dwie strony medalu - biedę i bogactwo. Właśnie - jedna z rzeczy, których nie lubię, to ten sztuczny, fałszywy światek. Znani pozdrawiają znanych, jakby się znali: "Hej, jak się masz?" Jeśli ja cię nie znam, to cię nie znam.

[Oro] Złoto: Złoto jak "Złota Piłka"? Nie zamieniłbym moich 12 szwedzkich złotych piłek "Guldbollen" na jedną od France Football. Dla mnie te nagrody oznaczają kontynuację. Widziałem wielu, którzy wygrywali Mistrzostwa Świata, Europy, Ligę Mistrzów, również Złotą Piłkę. Mieli swój cudowny, fantastyczny rok, a potem znikali. Ja tymczasem jestem w grze od 25 lat. Zawsze na topie. Więc nie zamienię tego na jedno trofeum, bo to jak porażka, jak przypadkowy złoty strzał. Ja nie jestem człowiekiem jednego sezonu. To wielka różnica.

[Vittoria] Zwycięstwo: Zwycięstwa to mój narkotyk. Trudno to wyjaśnić, ale kiedy jestem na boisku, po prostu muszę wygrać. Za wszelką cenę i zawsze. Mam swoją statystykę zwycięstw w gierkach treningowych - 95%. To szczera prawda. Kiedy przegrywam, to można to zauważyć, ale nie zdarza się to zbyt często, bo ja nie przegrywam. Mam wielką obsesję zwycięstwa, naprawdę wielką. Być może dało się to dostrzec także w zespole, jak na przykład w remisowym meczu z Parmą. Możliwe, że jeszcze pół roku temu wszyscy byliby zadowoleni z tego wyniku, ale po tamtym meczu wszyscy byli wkurzeni. I tak samo następnego dnia. Tak powinno być. (Zasadniczo narkotyk to złe słowo. Ludzie, którzy się narkotyzują, są słabi. Ci którzy mają wszystko i zabijają siebie - nie mam do nich szacunku. Na ulicy są ludzie, którzy nie mają co jeść, śpią pod mostem, ale się trzymają, bo są silni). Wygrywałem w każdym klubie, w którym grałem, ale ten rok z Milanem jest na pewno najpiękniejszym i najtrudniejszym wyzwaniem w mojej karierze. Zobaczymy, jak to się zakończy, bo jeśli coś z tego wyjdzie, to będzie to najpiękniejsze zwycięstwo, najlepsza rzecz, jakiej dokonałem. Nie boję się marzyć, że może nam się udać.

[Vecchiaia] Starość: Wszyscy twierdzą, że jestem stary, bo mam 39 lat. Ja nie chcę mieć przywilejów, chcę być taki jak inni, na tym samym poziomie, na tych samych warunkach. W ten sposób każdego dnia wywieram presję sam na sobie. Starość mnie jednak nie przeraża. Zawsze gdy sobie coś zaplanowałem, nie wychodziło tak, jak tego chciałem. Jestem bardziej za hasłem "carpe diem". Każdy dzień to nowy dzień, co się wydarzy, to się wydarzy. Trzeba przede wszystkim dbać o zdrowie i o tych, którzy nas otaczają - pozytywna energia, pozytywne wibracje - gdyż wszystko może się zmienić w ciągu minuty.  Kiedy zmarł mój brat Sapko, kiedy zabrała go białaczka - 40-latka w przeciągu 14 miesięcy - zrozumiałem, że życie szybko ucieka. Musisz się nim cieszyć, dobrze się czuć, żeby potem niczego nie żałować.

[Ira] Gniew:  Bardzo się wkurzam, kiedy przegrywam, ale umiem przegrywać. Nie szukam wymówek. Nigdy. Jak się wkurzę, lepiej się trzymać ode mnie z daleka. Helena mnie zna i mówi wtedy "no to cześć". Kiedy zwiększam głośność, ona przycisza i wychodzi. Nie żeby mi przyznać rację. Przeciwnie - mówi mi, że jestem głupi. I wychodzi.

[Cazzate] Głupstwa: Ja popełniłem ich bardzo wiele. W tym świecie wszyscy uważają, że są idealni. Ale jeśli nie zrobisz głupstwa, to się nie nauczysz, nie rozwiniesz. Ja wciąż będę je popełniał. Zrobiłem ich w życiu bardzo wiele. Pewnego razu ukradłem samochód, ale nie dlatego, że był mi potrzebny, jak tamte rowery. To było tylko dla adrenaliny. Potem jednak od razu uciekłem, bo źle się z tym czułem. Była nas piątka przyjaciół, typowe wygłupy ludzi z getta. Było tego wiele. W sporcie też było tego wiele.... Teraz jestem dojrzalszy. Ja nie szukam zaczepki, po prostu się zdarza. Kiedy byłem w Milanie i zdarzyła się ta pierwsza draka z Onyewu, byłem szczery i szybki - od razu zadzwoniłem do Gallianiego. Mówię do niego: "Słuchaj". Nie, nie "słuchaj". Powiedziałem: "Przepraszam. Zanim inni do ciebie zadzwonią, powiem Ci co się stało. Bla, bla bla, zrób z tym co chcesz, zabierz mi miesiąc wypłaty, akceptuję wszystko". On był jednak był lepszy ode mnie, powiedział: "Jesteśmy rodziną, przeprosiłeś, idziemy dalej".

[Compagni] Koledzy: Wybiorę jedenastkę ze względu na klasę albo sympatię. Tych, którzy coś wnieśli w moje życie. No to: Ibra, Ibra, Ibra... No dobra, będę poważny. W bramce Buffon. Najlepszy. W Juve spędziliśmy razem fajny czas. To była wyjątkowa ekipa, mój pierwszy topowy klub. Wszyscy byli dla mnie tym, czym teraz jestem ja dla tych młodych w Milanie... (Zobaczymy, czy w przyszłości ktoś będzie tak opowiadał o mnie!). Mogłem się od nich wiele nauczyć, byli przykładem. Maxwell, lewy obrońca, to mój przyjaciel. Potem na środku obrony dwie bestie: Nesta i Cannavaro. Z Fabio był niezły ubaw, woził mnie na skuterze po Neapolu, był szalony, ale ja jeszcze bardziej. Byłem młody, nie miałem doświadczenia. Cannavaro i Thuram mieli go zanadto. Fajnie byłoby móc z nimi zagrać dzisiaj, byłoby zupełnie inaczej. Prawa obrona: Maicon. Kiedy dołączył, nie uważano go za tak dobrego zawodnika, jakim się potem stał w Interze. To były trzy piękne lata. Potem Nedved - numer jeden. Od niego nauczyłem się najwięcej - od strony mentalnej i piłkarskiej. Kiedy zobaczyłem jego grę, zrozumiałem, że to, co robię, to za mało, że muszę postarać się bardziej. Nedved to tytan pracy. Pracował przed, w trakcie i po treningu. Wariat. Potem Vieira i Xavi. Tamta Barcelona to była fenomenalna drużyna. Pierwsze sześć miesięcy to był top, potem z winy trenera [Guardioli] nie czułem się tam dobrze. Mogę wymienić ludzi, z z którymi nie grałem? Może na prawą obronę dam Cafu - bardziej zadziorny. W ataku to proste: Zidane trequartista. Kiedy on wchodził na boisko, to wszyscy inni też zmieniali się w Zidane'ów. Ronaldo "Il Fenomeno", mój idol. I Maradona, bo to najlepszy piłkarz wszech czasów. Tak, on był lepszy nawet ode mnie. Tym razem ja jestem trenerem, a kto wie - może pewnego dnia naprawdę nim zostanę.

11 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
MK92
MK92
31 grudnia 2020, 22:40
Super rozmowa z naszym mistrzem.
2
lopezito84
lopezito84
31 grudnia 2020, 17:19
Nie znam nikogo kto dostał złotą piłkę i zniknął.
0
SNIPER
SNIPER
31 grudnia 2020, 23:23
Tak zupełnie to może nikt ale z przykrością muszę jako przykład podać mojego idola...Kakę
Dostał złotą piłkę, a potem kontuzje, ławki. Kontuzje zniszczyły mu dalszą karierę, Real swoje dołożył. Ale przyznać trzeba, że odkąd dostał tę nagrodę to jego kariera wyhamowała. Modrić dostał tę nagrodę u schyłku właściwie. Może i zasłużył za całokształt i osiągnięcia ale ilu było takich, którzy zasłużyli ale zawsze był ktoś, kto był ciut lepszy??

Dla mnie i dla wielu Kaka będzie geniuszem i najlepszym piłkarzem jakiego oglądałem ale rozumiem co miał Ibra na myśli.
2
lopezito84
lopezito84
1 stycznia 2021, 18:16
Ale oni i tak nie zniknęli Modrić do dziś gra na dość wysokim poziomie a Kaka na cóż przede wszystkim ta złamana noga wyhamowała jego Karierę faktycznie ale po złotej piłce grał jeszcze sezon w Milanie i zdobył chyba Champions League.
0
Vol'jin
1 stycznia 2021, 19:08
Owen, Sheva w 2006 rozpoczął się jego zjazd brutalnie mówiąc
1
lopezito84
lopezito84
2 stycznia 2021, 16:38
Vol'jin ok ale oni nie zniknęli grali nadal na dość wysokim poziomie a Sheva po złotej piłce też w Milanie jeszcze wymiatał wszystko skończyło się od Chelsea natomiast Z Owenem bym się połowicznie zgodził bo słabo go w Realu i MU pamiętam ale to co robił w Liverpoolu przeszło do historii więc też raczej nie zniknął.
0
plotek
31 grudnia 2020, 09:18
Mam nadzieję mistrzuniu, że poprowadzisz chłopaków w przyszłorocznej LM jak najdalej x)

Szczęśliwego nowego Panowie i Panie aby kolejny rok pokazał nam takie wyniki jak i ten. Pyk
10
Master of AC Milan
Master of AC Milan
31 grudnia 2020, 09:52
@Plotek- kolejny rok niech będzie lepszy jeżeli chodzi o wyniki oraz finanse. Szczęśliwego nowego roku!
2
Kuczi1899
Kuczi1899
31 grudnia 2020, 08:39
Ginevra jak zawsze top work !
Dzięki. Idealnie się czytało przy ostatnim śniadaniu w tym roku :D

Szczęśliwego nowego 2021 dla wszystkich !
13
Majki85
Majki85
31 grudnia 2020, 08:38
Genialne!
5
Master of AC Milan
Master of AC Milan
31 grudnia 2020, 08:37
Ibra to jeden z najlepszych na świecie. Nawet jak nie gra bo w 6 meczach 10 bramek i 1 asysta, gość jest niesamowity!
FORZA ZLATAN! FORZA MILAN!
6

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się