MILAN GÓRĄ W DERBACH MEDIOLANU!
Milan po bramce Pervisa Estupiñána pokonał Inter 1:0. Seria bez porażki w derbach trwa – to już siódmy taki mecz bez porażki Rossonerich (od 22 IV 2024)!
Trzy kolejki, siedem punktów. Tyle brakuje Milanowi, aby spełnić marzenia. Upragnione mistrzostwo to piękny sen kibiców Milanu. Aby stał się rzeczywistością Rossoneri muszą w niedzielnym spotkaniu zdobyć trzy punkty. Rywal? Bardzo niewygodny i grający z sercem Hellas. Droga po marzenia wiedzie przez wypełniony po brzegi Stadio Marcantonio Bentegodi.
No właśnie wypełniony, ale nie przez samych kibiców gospodarzy. Niedzielne spotkanie obejrzy około 31 tysięcy widzów, z czego ponad połowa będzie jutro wspierać Milan. Fani Rossonerich na finiszu sezonu nie zawodzą i jeżdżą w ogromnych ilościach za swoją drużyną, nawet podczas spotkań wyjazdowych.
Wróćmy jednak do wydarzeń czysto piłkarskich. W piątkowym meczu, mimo perturbacji w pierwszej połowie Inter dość pewnie ograł u siebie Empoli i to Nerazzurri, być może tymczasowo, ale zasiedli w fotelu lidera wyprzedając Milan o jeden punkt. Teraz Rossoneri muszą odpowiedzieć swoim rywalom zza miedzy. I oby zrobili to zwycięstwem.
Czeka ich jednak bardzo trudne zadanie. Hellas pod wodzą Igora Tudora spisuje się w rozgrywkach Serie A bardzo dobrze i już wielokrotnie piłkarze z Werony w tym sezonie urywali punkty czołówce. Gialloblu zajmują obecnie dziewiąte miejsce w tabeli, ale mają zaledwie 4 punkty straty do siódmej w tabeli Fiorentiny. Pozycja ta gwarantuje występy w Lidze Konferencji. Gospodarze niedzielnego starcia mają więc o co walczyć.
Trener Hellasu nie może narzekać na kłopoty kadrowe. Z podstawowych zawodników brakuje jedynie Pawła Dawidowicza, który od kilku miesięcy leczy kontuzje zerwanych więzadeł w kolanie. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji byłego zawodnika Juventusu. Podobnie sytuacja ma się w Milanie. Wszyscy piłkarze są gotowi do jutrzejszego meczu, poza oczywiście Simonem Kjaerem, który leczy dokładnie ten sam uraz co Polak. Wraca również Alessandro Florenzi, który po meczu z Bologną przebył zabieg artroskopii kolana.
Piłkarze z miasta Romeo i Julii wystąpią w ustawieniu 3-4-2-1. Nie zabraknie oczywiście ich kluczowych postaci. Na boisku zobaczymy min. Antonina Baraka, Gianluke Caprariego czy przede wszystkich Giovaniego Simeone, który w tym sezonie znajduje się w kapitalnej dyspozycji.
Jeśli chodzi o Milan to wydaje się, że na ten moment mamy dwie niewiadome w składzie. Chodzi o pozycję trequartisty i prawego skrzydłowego. Ostatnie doniesienia mówią, że szanse dostaną Rade Krunić i Alexis Saelemaekers. Gdyby tak się stało to Junior Messias, Brahim Diaz i Ismael Bennacer zaczęliby na ławce rezerwowych. Nie można jednak wykluczyć wstępu na pozycji "10" Francka Kessiego . W takiej sytuacji jego miejsce w środku pomocy zająłby Algierczyk.
Ostatnie spotkanie mediolańczyków z piłkarzami z Werony miało miejsce w listopadzie zeszłego roku. Po niesamowitej pogoni, Rossoneri wygrali 3:2 mimo, że przegrywali już 0-2 na San Siro. Bramki dla Milanu strzelali Olivier Giroud, Franck Kessie i samobójczego gola zaliczył Koray Gunter. Dla Gialloblu strzelali Gianluca Caprari i Antonin Barak. Ostatnia wizyta Milanu w Weronie również zakończyła się zwycięstwem Milanu. Podopiecznie Stefano Piolego wygrali po golach Rade Krunicia i Diogo Dalota.
Mecz 36. kolejki Serie A pomiędzy Hellasem Verona, a Milanem rozpocznie się w niedzielę, 8 maja o godzinie 20:45 na Stadio Marcantonio Bentegodi. Arbitrem głównym tego spotkania będzie Daniele Doveri z Volterry. Transmisja na żywo w Eleven Sports 3
PRZEWIDYWANE SKŁADY:
HELLAS VERONA (3-4-2-1): Montipo - Casale, Gunter, Ceccherini - Faraoni, Tameze, Ilić, Lazović - Barak, Caprari - Simeone.
AC MILAN (4-2-3-1): Maignan - Calabria, Kalulu, Tomori, T. Hernandez - Kessie, Tonali - Saelemaekers, Krunić, Leao - Giroud.
patrząc na tabelę z ostatnich 5-6 kolejek to Hellas jest na 6 miejscu (11 pkt) Milan 14 pkt
Atalanta na 13 (dzisiaj tą wygraną trochę w górę pójdą) i 18 Sassuolo
liczę że w końcu się przełamie Diaz albo Oliver
Forza Grande Milan
Najważniejsze aby dziś nie przegrać, bo merdom nie zanosi się już na potknięcie.
W zeszłym roku była walka o LM, teraz jest równie piękna walka ale o cos więcej :)