SCUDETTO


Paolo Maldini: "Czuję się gwarantem projektu Milanu. Na razie przynosi satysfakcję klubowi i kibicom"

25 września 2022, 23:39, Ginevra Wywiady
Paolo Maldini:

Paolo Maldini udzielił obszernego wywiadu podczas Festiwalu Sportu zorganizowanego w Trydencie: 

"Scudetto w roli dzialacza? Bardzo ważne i zupełnie inne. Jeśli nie grasz, nie możesz pozbyć się nagromadzonej adrenaliny. Czujesz napięcie przed meczem, ale nie możesz wyjść na boisko. Obserwujesz. To całkiem inna praca. Kiedy wróciłem do klubu w 2018 roku, musiałem jeszcze zyskać wizję tego, jak wygląda praca działacza. Od tamtego czasu zebrałem pewne doświadczenie. To były wspaniałe trzy lata. Nasz projekt okazał się bardzo satysfakcjonujący dla klubu i kibiców.

Jakie przychodzą ci wspomnienia? Kiedy podpisałem kontrakt z Milanem miałem chwile trudności - nie czułem się ani na to gotowy, ani odpowiedni do tej roli. Leonardo naprawdę wiele mnie nauczył o piłce nożnej i o życiu. A potem przychodzi mi na myśl mecz ostatniej kolejki w Sassuolo i feta na Piazza Duomo.

To jakim byłeś piłkarzem, daje ci przewagę w negocjacjach z graczami? Mam przewagę, ale nie wynika to tylko z faktu, że byłem częścią historii Milanu. Przewagą jest bycie związanym z tym klubem, który był świetny w latach 50-tych i 60-tych., był świetny w późnych latach 70., był świetny z Berlusconim. Ma historię, której nawet nie trzeba przedstawiać, mówi sama za siebie. Zawodnika, który to wie, łatwiej jest przekonać, ale musisz być szczery w tym co mówisz - w ten sposób zyskujesz zaufanie.

Spotkanie na Ibizie z Theo? Pierwszym prawdziwym transferem był Krunić, z którym umówiliśmy się już rok wcześniej, to była pierwsza rzecz, którą zrobiłem sam. W sprawie Theo najpierw poszliśmy porozmawiać z Realem. Do Theo zwracałem się jak do mojego syna. Z moimi zawodnikami mam relację trochę jak ojciec-syn. Bardzo dobrze wiem, jakie trudności napotykają ludzie w tym wieku. Mówię, że są chwile piękne, ale też chwile trudne. Staram się przede wszystkim wspierać ich jako ludzi, a dopiero potem jako piłkarzy.

Trudności? Są różne trudności, ponieważ jest to inny projekt niż ten zwycięski ze złotych lat Berlusconiego. Były trudne lata, bez kwalifikacji do Ligi Mistrzów, dlatego musisz powiedzieć graczom o wiarygodnym i zwycięskim projekcie, ale i zredukowanych kosztach. Czuję się trochę gwarantem tego projektu Rossonerich. To normalne, że w dużej firmie ludzie nie zapuszczają korzeni, ja natomiast je mam. Mam je odkąd tata zaczął grać dla Milanu w latach 50-tych, kiedy poszedłem na testy do Linate i kiedy przywiozłem tutaj moje dzieci.

Wspomnienie z debiutu? To były cudowne lata. Młodość to fantastyczny czas. W wieku 16-tu lat znalazłem się jako chłopiec w środowisku pełnym dorosłych mężczyzn. Wiem, co wycierpiałem, pamiętam swoją niepewność i co musiałem poświęcić. Gdybym miał kogoś, kto wspierałby mnie trochę bardziej, czułbym się lepiej. Chcę wspierać moich graczy.

Jak wspominasz derby z lutego? Giroud jest mistrzem i kropka. Wygrał Mistrzostwa Świata, gra w reprezentacji, jest wzorowym profesjonalistą. Główną cechą mistrza jest to, że jest pokorny i pracuje zespołowo. Mistrz pojawia się wtedy, gdy jest potrzebny. Na początku miał kilka kontuzji, ale potem już poszło. Ale to historia wielu zawodników, którzy wiedzieli, że można wygrać. Wewnętrznie wiedzieliśmy, że to jest okazja do spełnienia marzeń, czuliśmy to, wierzyliśmy i wyniki przyszły. Kosztował milion plus bonusy, ale mówiąc szczerze klauzula z bonusami się nie aktywowała, bo nie zagrał odpowiedniej ilości spotkań. 

Praca z Massarą? Przede wszystkim nasza para narodziła się z trójki, kiedy Leonardo zdecydował się odejść i zostałem sam. Aby pozostać w klubie, poprosiłem o stworzenie zespołu zarządzającego. Zadzwoniłem najpierw do Bobana, mojego wielkiego przyjaciela i znawcy piłki, potem potrzebowaliśmy jeszcze dyrektora sportowego. Dostałem wtedy wiele telefonów z dobrymi opiniami na temat Ricky'ego. Ja go nie znałem, ale razem powspominaliśmy czasy gry na włoskich boiskach. Porozmawialiśmy, spodobał mi się i wystartowaliśmy. Jesteśmy w tym samym wieku, ale mamy inną historię i inną wizję. To kluczowe. Massara jest wielkim znawcą piłki i bardzo pracowitym człowiekiem. Mamy te same zasady życiowe i jesteśmy prawie jak para, przez większość tygodnia żyjemy w symbiozie. Kjaer podobał mi się jako piłkarz, ale nie znałem go szczegółowo. Jednak Ricky bardzo nalegał na jego sprowadzenie.  

Pewność wygrania scudetto? Była idea, którą trzeba było zaszczepić. Zdarzyło mi się to również jako zawodnikowi przy ostatniej wygranej Lidze Mistrzów. Pierwsza część sezonu nie była tak dobra, nie graliśmy dobrze w listopadzie. Szukaliśmy z Carlo bodźca i padł pomysł, żeby wygrać Ligę Mistrzów. Z Zaccheronim to samo, kiedy wygraliśmy scudetto. Jestem raczej realistą, ale też wielkim marzycielem. Myślę, że to podstawa wielu sportowców i wielu zespołów, marzących o osiągnięciu maksymalnego wyniku. To coś, czego nauczyłem się z biegiem czasu i co daje pewność. Nie byłem pewien, czy mogę wygrać scudetto, ale wierzyłem w to - wiem, ile wart jest zespół. Powiedziałem to w Boże Narodzenie. Nie mieliśmy budżetu na rynek transferowy. Juventus wziął Vlahovicia, Inter Gosensa, potem i u nas znalazło się trochę pieniędzy, ale powiedziałem: „Nie chcę ich, jesteśmy silni i bez tego". Reszta jest historią...

Wtedy nastąpiła eksplozja formy Kalulu? Wtedy poza grą byli Kjaer, Romagnoli i Tomori. Musieliśmy stawić czoła 6-7 meczom z Kalulu i Gabbią. Trzymaliśmy kciuki, ale fajną rzeczą w zeszłorocznym scudetto jest to, że wszyscy byli bohaterami: Tatarusanu z rzutem karnym obronionym w derbach, mój syn Daniel z bramką w Spezii. Cała grupa była zaangażowana, także dzięki prowadzeniu trenera Piolego, który jest w tym naprawdę fantastyczny. 

Jaki jest Gerry Cardinale? Na wszelki wypadek opowiedziałem mu swoja historię [śmiech]. Ktoś, kto pochodzi z innego kontynentu, jest przyzwyczajony do oglądania innych sportów… To tak jakbym poszedł na lunch z legendą baseballu. Opowiedziałem mu o swoim pochodzeniu, moim życiu. Gerry to osoba, która ma energię. Chce pracować i słuchać. Bardzo mi się to podoba. Jego idea jest taka, aby nadać ciągłość temu, co zrobił Elliott. Przejęli klub, który został uzdrowiony finansowo i teraz powinien być w stanie zrobić kolejny krok naprzód ku nieco wyższym celom. 

Chodzi o Ligę Mistrzów? Chciałbyś coś obiecać? Nic nie obiecuję. Tylko tyle, że nie przekroczymy naszych finansowych granic. Wszystko zależy od restrukturyzacji całej włoskiej piłki. Różnica między nami a angielskim futbolem jest prawie nie do zniwelowania. Różnice w budżecie do dyspozycji stawiają nas w trudnej sytuacji. Dwudziesta drużyna ligi w Anglii ma wyższy budżet. Mamy inną broń, np. historię i więcej pomysłów. Bezpieczną granicą na najbliższe lata jest to, że w relacji przychodów do inwestycji nie wyjdziemy poza nasze możliwości.

Gotowy na wspaniałe noce w Lidze Mistrzów? Mamy chęci, determinację i ambicję. Chcę ambitnego zespołu, jesteśmy Milanem i nasza historia mówi sama za siebie. To nie jest kwestia, która odnosi się tylko do Milanu, ale do całej Serie A. Nasze prawa telewizyjne też są warte zbyt mało w porównaniu do tego, kim jesteśmy. 

De Ketelaere? Przede wszystkim mercato jest dynamiczne. Próbowaliśmy najpierw sprowadzić Botmana, który wyczerpałby nasz budżet. Wtedy zwrócilibyśmy się w stronę innych zawodników w tej roli. Miedzy pomysłami, które mieliśmy w maju, a tym, co ostatecznie z tego wyszło, prawie nie ma związku. Na tym etapie naszej drogi, nie możemy sprowadzać zawodników średniego kalibru, ale tych z wielkim potencjałem. Charles jest jednym z nich. To gracz z rocznika 2001, pokazał się już z dobrej strony w Lidze Mistrzów. Potrzebuje czasu. Wiem, że kibice i media nie lubią czekać, ale my musimy. Ja podaję przykład Platniego, który przez pierwsze pół roku w Juventusie wcale nie brylował. Potem wygrał wszystko. Zawodnik 21-letni nie jest gotowy, aby wziąć na siebie całą odpowiedzialność w takim klubie, jak Milan. My musimy zapewnić mu odpowiednią równowagę. Wiemy, co trzeba zrobić, aby młodzi gracze dobrze się rozwijali. Inwestycja w młodych to ryzyko, nie zawsze się wygrywa, ale wobec Charlesa mamy naprawdę niewiele wątpliwości.  

Trener Pioli i jego idee? Znałem go, bo graliśmy razem w drużynie U-21 wiele lat temu. Nie wiedziałem, że na boisku ma tak wielką energię, która jest zaraźliwa. To coś niesamowitego. Codziennie potrafi przekazać coś wyjątkowego, podziela nasze plany, nasze strategie na rynku transferowym. Nigdy nie szuka alibi. Wszystko, o co go poprosiliśmy, on zaakceptował, bo taką jest osobą. On się rozwinął, a my przy nim. To urodzony lider. Był postrzegany jako "normal one". To w dzisiejszych czasach wielka rzecz. Czasami dzwonią do mnie agenci, którzy opisują graczy jako tych, co "zawsze trenują, są punktualni". Ja oczekuję, że opowiedzą mi coś wyjątkowego, ale w tej chwili normalne rzeczy stały się wyjątkiem. Z trenerem mamy szczególną więź, dyskutujemy, czasem się zgadzamy, a czasem kłócimy. To sangwinik. W końcu znalazł środowisko, w którym może pokazać, kim naprawdę jest jako człowiek i jako trener.

Jak Pioli pracuje podczas okienka transferowego? Daje nam swoje opinie na temat strategii, przyszłości. Nie skupiamy się tak bardzo na nazwiskach, ale na profilach. Na początku tak nie było. Powiedział nam, że wielu graczy z tych, którzy przybyli, nawet nie znał. Dzielimy się pomysłami na to, co potrzeba drużynie. Na przykład Botman i Tomori to zupełnie różni gracze. W różnych momentach potrzebujesz czasem jednego, a czasem drugiego, potem zmieniasz zdanie i zmieniasz też strategię.

Kogo potrzebujecie na styczeń i czerwiec? Może młodego napastnika? Jesteśmy ostrożni w kwestii tego, co może być potrzebne. Musimy zobaczyć, jak pójdzie ten sezon. Przed poprzednim sezonem zakładaliśmy coś, co potem uległo diametralnie zmianie. Musimy być mentalnie otwarci. 

Jakich słów używa Pioli, żeby zmotywować graczy? To są statystyki, słowa rywali, byłych kolegów albo byłych trenerów. Może nawet częściej trenerów niż paru byłych kolegów. To osoba wrażliwa, rozumie, jak zmotywować grupę, więc od czasu do czasu wywiesza jakiś tekst.

Jak czuje się Ibra? On sam wie, że powrót do zdrowia jest trudny, ale kiedy z razem z Ricky'm Massarą udaliśmy się do niego z propozycją nowej umowy, powiedzieliśmy mu, że musi uważać się w stu procentach za pełnoprawnego zawodnika i mieć na celu powrót oraz odgrywanie głównej roli w drugiej części sezonu. On też wyszedł od tego zamysłu, chce wrócić do gry. W zeszłym roku, kiedy czuł się dobrze, był decydującym graczem. Musi uważać się za piłkarza w stu procentach. Nie musi się martwić przyszłością. Trochę odczuwa ten lęk, że będzie musiał zakończyć karierę, ale to normalne. Z czasem zaczynasz rozumieć, że kontynuowanie jest tylko męką. Co będzie robił w przyszłości? Będzie Zlatanem [śmiech]. 

Co oznaczają derby? W Mediolanie panuje duży respekt, tego uczy Mediolan - szacunku dla rywala. Pamiętam, że gdy Nesta dołączył do Milanu, to nie chodził w miejsca, których nie znał. Powiedziałem mu, że tutaj jest spokojnie i że jest się szanowanym. Mediolan, który mierzy się w półfinale Ligi Mistrzów, to Mediolan zwycięski. Najbardziej emocjonujący mecz to właśnie derby, ale to normalne. Kibice muszą być kibicami, ale piłkarze i działacze powinni się zachować odpowiedni dystans. 

Nowy stadion? Muszę powiedzieć, że współistnienie Milanu i Interu w ostatnich latach przebiegało dobrze. Podzieliliśmy się trofeami, stadionem, fetą na mieście. Współdzielenie stadionu to absolutnie żaden problem. Nie wiem natomiast, jakie decyzje będzie trzeba podjąć w przyszłości. To jasne - mówię to jako osoba, która przeżyła tam swoją historię -  że jest to stadion pełen wspomnień dla wszystkich fanów Milanu. Ale czy chcemy żyć wspomnieniami czy wybudować coś nowego, aby stworzyć nowe wspomnienia? Milan nie kończy się na San Siro, idzie dalej. Musimy stworzyć coś, co pozwoli nam konkurować z najlepszymi i tym czymś jest nowy obiekt. W przeciwnym razie będziemy nadal opowiadali sobie dawne dzieje, a nie jest to coś, co napawa mnie entuzjazmem. 

Galliani: "Galliani to milanista i to taki z krwi i kości. Kiedy przeciwko Spezii sędzia pomylił się i anulował nam gola, po 15 dniach pojechał sędziować mecz Monzy. Galliani wchodzi do szatni i mówi: "Jak pan śmiał anulować tego gola Milanowi?" W przeszłości były między nami nieporozumienia, teraz mamy fantastyczne relacje. On nie pozwala zapomnieć o tym, co zrobił dla Milanu, jest prawdziwym milanistą. To świetny działacz, to co zrobił w Monzy, jest niesamowite. Dużo zdrowia dla Gallianiego! Wiele mu zawdzięczamy.

Jakie to uczucie oglądać Daniela strzelającego dla Milanu? To była huśtawka nastrojów, życie jest pełne szalonych emocji. Z emocjonalnego punktu widzenia muszę się powstrzymywać, trzeba dostosować się do pełnionej funkcji, ale trudno jest udawać. Wiem, że Daniel jest tam, gdzie jest, bo na to zasługuje. Co więcej, jego nazwisko tylko mu utrudniało sprawy i prowadziło do porównań. Teraz  z powodu mediów społecznościowych jest jeszcze więcej złośliwości niż dawniej. Ja wcześniej wysłuchiwałem tylko głosów na peryferyjnych boiskach, to nic przyjemnego. Ale moi synowie to wiedzą, sami zdecydowali się na ten zawód i karierę. Także decyzja o koszulce z numerem 3 należy do nich. Są pełnoletni i dorośli. 

Co powiedziałbym ojciec Cesare? Byłyby bardzo zadowolony. On i mama cieszyliby się bardzo, że udało mi się jako działaczowi zdobyć to scudetto i że ich wnuk grał i strzelał. Byłaby to dla nich wielka radość, ale na pewno widzieli to z góry.

Czego brakuje po nim najbardziej? Ojca brakuje, bo był ojcem. Czują to wszyscy, którzy stracili rodziców. Mamy brakuje tak samo. Myślę, że ojciec w ostatnich latach życia cieszył się bardzo dziećmi i wnukami. W chwilach sukcesu, brakuje tego, że można pokazać ojcu czy dziadkowi, co zdołało się osiągnąć. Natomiast ojciec jest tak często wspominany, że cały czas czuję jego obecność. W nadchodzących dniach zostanie mu zadedykowana trybuna w Milanello. Jego wspomnienie jest wiecznie żywe.  

Berlusconi? Dzwonił do mnie ostatnio, żeby polecić mi zakup pewnego zawodnika, ale nie mogę powiedzieć, o kogo chodzi [śmiech]. Często dzwoni do Piolego. Najczęściej radzi mu, aby nie wyprowadzał akcji od bramkarza, ale potem gdy Maignan robi podanie na 80 metr i strzelamy gola, to szaleje z radości. Jest zadowolony z drogi, którą obrał klub. Wciąż jest kibicem Milanu.

Maignan jest w trójce najlepszych bramkarzy świata? To bardzo subiektywne. W porównaniu do innych bramkarzy jego gra jest wyjątkowa. Potrafi grać obiema nogami, jest najlepszym z naszych obrońców, jeśli chodzi o wyprowadzanie piłki. To bramkarz nowoczesny, bardzo skrupulatny, chce osiągnąć sukces, jest ambitny. To był niezwykle udany zakup, wspaniała inwestycja w nowoczesną piłkę. 

O czym rozmawiasz z obrońcami? O wszystkim po trochu. Zdarza się, że z obrońcami rozmawiamy o grze, zwłaszcza jeden na jeden. Tematy są różne: piłkarskie, życiowe, wychowawcze. Rozmawiamy niemal codziennie. Teraz coraz częściej rozmawiam indywidualnie, nie z całą grupą. Mając takiego trenera jak Stefano, prawie nie ma sensu się powtarzać po jego słowach, która są bardzo dobitne. 

Nietypowy sezon? Nie wiem, czego się spodziewać po tym sezonie. To dziwny rok. Nikt nie wie, jak to się potoczy. Ci, którzy nie pojadą na mundial, dostaną wolne. Potem zrobimy okres przygotowawczy przed styczniem. Wszystko zależy też od tego, czy wyjdziemy z grupy Ligi Mistrzów. Jeśli będziemy przechodzić dalej, to będziemy mieć znowu mecz co trzy dni. Postanowiliśmy rozbić sezon na dwie części. Myślę, że nasza drużyna jest mocniejsza niż rok temu, nie trzeba wysyłać Cardinale żadnych sygnałów [śmiech]. Jesteśmy aktualnymi mistrzami i nie możemy się bać odpowiedzialności.

Problemy Interu i Juventusu? Problemy się zdarzają. Inter, tak czy inaczej, rozegrał wielki sezon. Nie wiem skąd problemy. Zdarza się. Dzięki Bogu nam idzie bardzo dobrze. Mam tak wiele rzeczy na głowie, że nie mam czasu myśleć o konkurencji. Rozumiem też trudności finansowe. My na szczęście obraliśmy drogę równowagi finansowej, nie dało się już zarządzać klubem tak jak w przeszłości.

Czy odrzuciliście jeszcze jakieś inne oferty oprócz tej za Leao? Tak, był też jeden przypadek, że powiedzieliśmy "nawet się nie pokazujcie". Czy chodzi o Theo? To ty tak mówisz [śmiech]. To absolutnie topowy zawodnik. Ale nie tylko o niego chodzi, także o innych. Jeśli mimo wszystko ktoś się zgłosi, to trzeba się zastanowić. Ale nie musimy nikogo sprzedawać. Nasze finanse są w porządku. Natomiast nie istnieją już piłkarze nie na sprzedaż. 

Czy jest jakiś gracz, o którym marzysz? Nie lubię takich rozważań. Jestem wielkim realistą i trzymam się tego, co jest możliwe do zrealizowania. Lubię marzyć, ale w ramach możliwości. Nie podam żadnego nazwiska, bo mam nadzieję, że uda się sprowadzić tych, o których marzę. 

Kolejne marzenie? Zawsze jest to dobro klubu, ale też własne. Paul Singer, który widział na żywo tylko dwa mecze Milan od momentu przejęcia klubu przez Elliott - derby w lutym i mecz scudetto z Sassuolo - powiedział nam: "Jestem pod wrażeniem. Macie szczęście. Dzięki waszej pracy możecie dawać szczęście". On widział tylko to, co najlepsze [śmiech]. Ma jednak rację. Iść do pracy, aby dawać innym szczęście, to wielka sprawa. Przekazywanie dobrych wieści to szczęście. Kiedy jesteś wiarygodny, ludzie biorą cię jako przykład. To bardzo miłe. To są drobne, ale ważne rzeczy. 

Praca w roli działacza? To na pewno rzecz, dzięki której się rozwinąłem. Pomogła mi zobaczyć całokształt trudności, z jakim musi się mierzyć osoba zarządzająca. Nie musiałem tego robić, było mi naprawdę wygodnie, ale gdy pojawiła się szansa, to złapałem ją we właściwym momencie i mam nadzieję, że wykorzystam ją na najwyższym poziomie. Nie spodziewałem się tego, powoli się dostosowałem, choć w pierwszych miesiącach w ogóle tego nie czułem. Wszystko było dla mnie nowe, ale Leonardo tylko się z tego śmiał". 

Pożegnanie Federera? To smutne pytanie, sprawia mi przykrość. Jestem zakochany w tym, co Federer wniósł do świata sportu. Niewielu jest sportowców, którzy byli dla mnie inspiracją. On jest jednym z tego wąskiego grona. Wybrałem się na turniej, aby zobaczyć go na żywo. On mnie komplementował, a ja powiedziałem do niego: "Za twój backhand oddałbym dwa Puchary Mistrzów". To był niewiarygodny talent, wszystkim miłośnikom sportu będzie go bardzo brakowało. Zakończył karierę w wielkim stylu". 

Tłum: Adam6 & Ginevra


#

21 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
serginho83
serginho83
1 października 2022, 14:46
Paolo ufamy Tobie :)
0
MK92
MK92
30 września 2022, 19:30
Nudne to się robi, ale o Paolo można pisać właściwie tylko dobre rzeczy. Mamy szczęście, że było i jest nam dane żyć w czasach Milanu Maldiniego jako gracza i jako dyrektora. Po prostu ikona tego klubu.
2
Hali100
Hali100
27 września 2022, 12:15
Stadion, kilku nowych sponsorów, zwiększenie $ z praw telewizyjnych i wskakujemy znów na szczyt :)
Ale to dopiero za kilka lat :)
0
BadMad
BadMad
27 września 2022, 10:50
Super wywiad. Natomiast co do jednej rzeczy Paolo się zapędził, oddawac 2 PM za backhand Federera,wypraszam sobie:-D
0
PanPrzemus313
PanPrzemus313
26 września 2022, 13:25
Czyli historia współczesnego i zwycięskiego Milanu zaczęła sie na boisku od Krunicia

Forza Rade
5
Jaca23
26 września 2022, 11:21
Wywiady z Paolo zawsze się dobrze czyta. Są pełne konkretów, rzadko nawet jako działacz gryzie się w język, choć z wiadomych przyczyn o pewnych rzeczach mówić nie może. Świetny piłkarz i człowiek.
7
Rossu
Rossu
26 września 2022, 09:13
Maldini = Milan
Milan = Maldini
9
kamilus
26 września 2022, 11:26
Hotel = Trivago
6
biedrus
biedrus
26 września 2022, 09:13
"Szukaliśmy z Carlo bodźca i padł pomysł, żeby wygrać Ligę Mistrzów" - wpadnijcie na podobny pomysł ze Stefkiem
12
Mil_online
Mil_online
26 września 2022, 09:07
Maldini out.

Miało być 300 milionów ełro, miały być transwery, a ten leń na tenisek sobie jeździ.
4
Rossu
Rossu
26 września 2022, 09:15
Juventus i Roma są przed nami na lata świetlne przez te transfery :(
8
Rossu
Rossu
26 września 2022, 09:33
A tak zupełnie szczerze, to nigdy nie rozumiałem fenomenu tenisa :P
Jedyny fenomen (poza Milanem), który mnie kiedykolwiek porwał, to Adam Małysz. Na resztę jestem obojętny.
6
26 września 2022, 08:57
Mi tego Paolo mówić nie musisz. To było oczywiste od początku :)

" Kosztował milion plus bonusy, ale mówiąc szczerze klauzula z bonusami się nie aktywowała, bo nie zagrał odpowiedniej ilości spotkań. "
Top on the top

"potem i u nas znalazło się trochę pieniędzy, ale powiedziałem: „Nie chcę ich, jesteśmy silni i bez tego"."

Jak to było? Przegraliśmy sezon przez mercato i spadniemy za top4? I w ogóle wszystko złe w Milanie, bo nie kupowaliśmy na potęgę jak inni. To ten tzw. "glos rozsądku" xD


Świetnie widzieć, że Adriano i Paolo się pogodzili. Dwie wspaniałe i unikatowe istoty. Takich jak ich czy Rino już nie robią.
7
Daman
Daman
26 września 2022, 08:32
To wielkie szczęście mieć taką osobę tak oddaną dla klubu. Forza Paolo !
0
Juzio
Juzio
26 września 2022, 05:07
Brawo Meloni tzn Maldini.
0
Vol'jin
Vol'jin
26 września 2022, 04:52
świetna robota :)

Paolo się coś rozgadał bo chyba jeszcze wywiad w Gazeccie się szykuje z nagłówkiem pewny przedłużenia Leao :)
2
DragonAC
DragonAC
26 września 2022, 04:08
super wywiadzik. mój Kapitan
0
primo2p
primo2p
26 września 2022, 00:47
Wow ale długi wywiad.
Ale przeczytałem od deski do deski.
Forza Paolo, świetnie się słucha Twoich wypowiedzi.

Ps. Ciekawe o kim mówił SB?
5
Manolas
Manolas
26 września 2022, 00:58
Gytkjear
1
Manolas
Manolas
26 września 2022, 08:57
Francesco Lodi?
0
karp_fso
karp_fso
26 września 2022, 00:29
Latka lecą, ale Silvio dalej się próbuje bawić w trenera Milanu :D
18

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się