SCUDETTO


Milan w obliczu małej rewolucji

7 czerwca 2024, 12:36, Redakcja Felietony
Milan w obliczu małej rewolucji

Sezon 2023/2024 przeszedł do historii. W dzisiejszej piłce nożnej wszystko dzieje się tak dynamicznie, że 1 czerwca rozegrany został finał Ligi Mistrzów, a już kilka godzin wcześniej pierwsze reprezentacje spotkały się towarzysko przed zbliżającym się Copa América. W Europie za kilka dni rozpoczną się Mistrzostwa Europy. Świat piłki gna przed siebie i nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Władze drużyn klubowych między sezonami tylko pozornie mają dużo czasu i mogą w zaciszu gabinetów dokonywać rozliczeń, godzinami snuć plany na bliższą i dalszą przyszłość. Kto szybko nie podejmie kluczowych decyzji, może zostać daleko w tyle za konkurencją.

Zmiana na ławce…
Oczywiście nie inaczej jest w przypadku Milanu. Ostatnie kolejki minionego sezonu, nawet w obliczu trwającej walki o wicemistrzostwo kraju upłynęły pod znakiem spekulacji na temat zmiany na stanowisku szkoleniowca, a także odejść dwóch kluczowych zawodników. W pewnym momencie doszło do tego, że kibiców bardziej interesowały kwestie przyszłego sezonu niż jeszcze trwającego. Znak czasów? Niewątpliwie. Coraz częściej istotniejsze staje się nie to, kto wygra najbliższy mecz, lecz to, jak potoczą się równolegle prowadzone rozmowy w kontekście kolejnych już rozgrywek. Rossoneri nie są tu wyjątkiem i wszyscy mają świadomość, że aby liczyć się w walce z najlepszymi, praktycznie na żadnym etapie sezonu nie można zająć się jedynie teraźniejszością.

Świat piłkarski pędzi, a wewnątrz niego z różnym skutkiem stara się odnaleźć Milan. Nie ma innego wyjścia. Stefano Pioli praktycznie przestał być trenerem półtora miesiąca temu, gdy jeszcze walczył o wicemistrzostwo kraju. W międzyczasie Julen Lopetegui w zasadzie został trenerem Rossonerich i przestał nim być, zanim w ogóle podpisał kontrakt. Antonio Conte objął funkcję szkoleniowca tylko w sennych marzeniach kibiców z Curva Sud i Zlatana Ibrahimovicia. Paulo Fonseca podobno już jest pewny prowadzenia Milanu w przyszłym sezonie, ale oficjalny komunikat ma przyjść za około tydzień. A skoro tydzień w piłce to cała wieczność, to czy nie dojdzie do nieoczekiwanego zwrotu akcji? Tutaj akurat już nic nie powinno się wykoleić i chyba każdy z niecierpliwością czeka na ogłoszenie Portugalczyka pierwszym trenerem czerwono-czarnych. Czy to oznacza, że wszyscy są z tego wyboru zadowoleni? Nic bardziej mylnego. Po prostu każdy chyba jest już zmęczony ciągłymi pogłoskami, plotkami, nieoficjalnymi doniesieniami. Zmęczony do tego stopnia, że przybycie Fonseki przyjmie z ulgą, byle tylko choć jeden temat oficjalnie zamknąć. I rozpocząć przygotowania do nowych rozgrywek.

…zmiany na boisku…
Nie inaczej jest z plotkami dotyczącymi kadry piłkarskiej. Klub z końcem sezonu opuściły dwie ostoje, na których barkach przez ostatnie lata odbudowywał się cały Milan. Simon Kjær i Olivier Giroud. Obaj oczywiście ogłosili swoje decyzje jeszcze w trakcie trwania poprzedniego sezonu. Nie było bowiem czasu, aby zachować to w tajemnicy, a tym bardziej nie podejmować decyzji przed zakończeniem rozgrywek. I o ile zastąpienie Duńczyka pod względem sportowym nie powinno być trudne, o tyle odejście najpiękniejszego z Francuzów wiąże się z koniecznością zatrudnienia konkretnej strzelby. I tu sytuacja wygląda bliźniaczo (lub jeszcze gorzej) do kwestii wyboru szkoleniowca. Joshua Zirkzee, Serhou Guirassy, Benjamin Šeško, Jonathan David. Te nazwiska, ze wskazaniem na Holendra, przewijają się we włoskich mediach regularnie od wielu tygodni. 

Mimo to klub nadal nie podjął żadnych oficjalnych decyzji, co wzbudza coraz większy niepokój wśród całej społeczności Rossonerich. Im dłużej trwają negocjacje, tym pozycja Milanu słabnie, minęły bowiem czasy, w których połowa topowych zawodników marzy o grze w czerwono-czarnych barwach. Klub przez lata przestał elektryzować i dopiero od trzech sezonów mozolnie wraca na swoje miejsce, do czego prowadzi wyboista i bardzo długa droga. Co mogłoby pomóc? Na pewno sprawność na rynku transferowym. Zamiana dziesiątek, ciągnących się w nieskończoność plotek na jeden mocny konkret na pewno dałoby jasny sygnał innym, że z Rossonerimi trzeba się znów liczyć nie tylko na boisku, ale i w gabinetach. Dlatego wypada mieć nadzieję, że najbliższe dni przyniosą pozytywne informacje w tym aspekcie. Czekanie z podejmowaniem decyzji do zakończenia Mistrzostw Europy może bowiem spowodować konieczność rozglądania się za opcjami rezerwowymi. A przecież nie tylko środek ataku jest pozycją, która bezapelacyjnie wymaga wzmocnień.

…zmiany w szatni
Gdy Simon Kjær oficjalnie ogłosił, że 30 czerwca kończy się jego przygoda z Milanem, chyba każdy kibic Rossonerich poczuł smutek, ale i był świadomy konieczności takiego ruchu. Nieoceniona rola Duńczyka w szatni nie mogła przysłonić faktu, że sportowo miał on coraz mniej do zaoferowania. I środek obrony to kolejny temat, który od miesięcy spędza sen z powiek całej czerwono-czarnej społeczności. Z mistrzowskiego duetu Tomori-Kalulu pozostało bowiem tylko wspomnienie, a minione rozgrywki były rekordowe pod kątem nagromadzenia absurdalnych zdarzeń w zakresie dyspozycji poszczególnych zawodników. Każdy klub, chcący liczyć się na arenie krajowej i międzynarodowej, powinien mieć w kadrze pięciu, w szczególnych przypadkach sześciu stoperów. W Milanie taką liczbę przez dużą część sezonu zawierała lista niedostępnych do gry środkowych obrońców. 

Kjær, Tomori, Thiaw, Kalulu, Caldara, Pellegrini, Simić, Gabbia. Tak szeroka gama posiadanych środkowych obrońców (abstrahując od jakości niektórych z nich) w pewnym momencie sezonu nadal była zbyt krótka i zmusiła Stefano Piolego do eksperymentu (skądinąd całkiem udanego) w postaci przesunięcia Theo Hernándeza na środek defensywy. Dlatego ta pozycja wymaga również dokładnego przemyślenia i podjęcia ważnych decyzji, zwłaszcza w obliczu odejścia Duńczyka. Zjazd formy sportowej to jedno, Milan stopniowo tracił bardzo jakościowego stopera i nikt nie potrafił na dłuższą metę przejąć roli lidera środka defensywy od walecznego Wikinga. I to druga, nie mniej ważna strona medalu. Wraz z odejściem Simona Kjæra i Oliviera Giroud Rossoneri tracą również liderów mentalnych, doświadczonych przywódców w szatni, do których chyba jako jedynych z obecnej kadry pasuje używane z lubością lata temu przez Adriano Gallianiego określenie Mistrzowie.

Teoretycznie piątka Tomori, Kalulu, Thiaw, Gabbia i Simić powinna być jak najbardziej wystarczająca do walki o najwyższe cele, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie topową formę pierwszej trójki. Z drugiej strony każdy z nich przez ostatnie miesiące miał swoje większe lub mniejsze problemy, które sprawiły, że najrówniejszym stoperem Rossonerich był ten, na którego liczono najmniej, czyli Matteo Gabbia. To oczywiście duży plus, ponieważ solidne występy wychowanka w wyjściowej jedenastce zawsze cieszą podwójnie, zwłaszcza w Milanie, który ten temat w ostatnich latach mocno zaniedbał. Jednak pokazuje również to, jak drastyczny spadek formy zaliczyli pozostali. Dodatkowo chyba żaden z nich nie ma cech przywódczych, które pozwoliłyby wejść w buty odchodzącego Kjæra, stąd pomysł sprowadzenia Matsa Hummelsa jawi się jako bardzo ciekawa opcja, i wydaje się, że klub powinien zrobić wszystko, aby zrealizować ten transfer.

Najbliższe tygodnie będą bardzo ważne i władze Milanu muszą podjąć minimum trzy trafne decyzje. Wypełnienie luki po Piolim, Kjærze i Giroud pod każdym kątem będzie zarówno kluczowe, jak i szalenie trudne. Przewijające się w mediach informacje o konieczności wzmocnienia innych pozycji są drugorzędne, choć oczywiście nie można ich traktować po macoszemu, niemniej to trafne zastąpienie wyżej wymienionej trójki zdefiniuje najbliższy sezon. Klub stracił trzech wybitnych tenorów i nie ma możliwości popełnienia błędu przy wyborze ich następców. Jeśli tak by się stało, cała kapela może zacząć fałszować, a na to Rossoneri nie mogą sobie pozwolić.

AUTOR FELIETONU: Łukasz Majchrowski



8 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
Szewa90
Szewa90
10 czerwca 2024, 18:24
Jakby przyszedł Hummels i Zirkzee to większość problemów rozwiązana. Z obiecanych 100 milionów powinno jeszcze trochę zostać na prawego obrońcę, albo dobrego defensywnego pomocnika do konkurowania z Bennacrem.
0
Mercik
Mercik
7 czerwca 2024, 18:06
Bardzo fajny artykuł! Czyli znalazł się ktoś kto potrafi dobrze i fajnie wszystko opisać? :)
Edytowano dnia: 7 czerwca 2024, 18:06
5
majer1987
majer1987
7 czerwca 2024, 18:08
Może ;)

Dzięki za mile słowa!
6
Mercik
Mercik
7 czerwca 2024, 18:17
W takim razie życzę Ci zapału i wytrwałości :) !!!
2
Krzysztof
Krzysztof
7 czerwca 2024, 15:01
brac hummelsa, dzik jakich mało:)
7
cbvirus
cbvirus
7 czerwca 2024, 14:43
"doszło do tego, że kibiców bardziej interesowały kwestie przyszłego sezonu niż jeszcze trwającego."

No ciekawe czemu? Może dlatego, że po dwumeczu z Romą graliśmy już tylko o marchewkę?
7
kozik___13
7 czerwca 2024, 13:01
Hummels pójdzie do Interu bo tam nie żałują na pensji
5
hyrus13
hyrus13
7 czerwca 2024, 12:57
Nieściągnięcie Hummelsa będzie taką samą zbrodnią jak odpuszczenie Acerbiego.
11

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się