AC MILAN – US CREMONESE 1:2
Z pewnością nie było to wymarzona inauguracja nowego sezonu Serie A dla Massimiliano Allegriego i jego drużyny...
"To nie będzie rewolucja" – zapewniał z przekonaniem Igli Tare kilka miesięcy temu. Cóż... jeśli to nie jest rewolucja: osiem nowych twarzy (zarówno nowych zakupów, jak i powrotów z wypożyczeń), szesnaście odejść (sumując transfery definitywne i wypożyczenia), dwa wygasłe kontrakty, jedno rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, zmiana trenera oraz przybycie dyrektora sportowego, którego od (zbyt) dawna brakowało w strukturach klubu – to kiedy w takim razie można mówić o rewolucji?
To prawdziwa rewolucja, która zresztą jeszcze się nie zakończyła, ponieważ od teraz do końca miesiąca jeszcze coś może się wydarzyć, i z pewnością się wydarzy. Ale to nie wszystko: Milan, który się odnawia i przeobraża, aby nie zaliczyć kolejnego rozczarowującego sezonu jak poprzedni, zmienia się również taktycznie. Allegri od pierwszego dnia pracy zaczął dostosowywać Rossonerich do swojego wizerunku. Jest kilka rzeczy, które szczególnie wyróżniają się w porównaniu z poprzednimi wersjami Milanu. Różnice te były widoczne już w sparingach przedsezonowych i zostały potwierdzone w pierwszym oficjalnym meczu z Bari.
System gry
Podstawowym założeniem trenera i zarządu, przynajmniej dopóki okno transferowe nie zostanie zamknięte, jest prowadzenie drużyny, kierując się zasadą "z konieczności cnota". Innymi słowy: dopasować ustawienie taktyczne do cech piłkarzy dostępnych w kadrze. Dotychczas wyraźnie komunikowano, że "punktem docelowym" z taktycznego punktu widzenia ma być system 4-3-3. Ostatnio jednak wśród obserwatorów zaczynają się pojawiać pewne wątpliwości. Bo konstrukcja Milanu w tym pierwszym półtora miesiąca była oparta na systemie 3-5-2. I chociażby dlatego, że sprzedaż Okafora najprawdopodobniej nie zostanie zrekompensowana pozyskaniem innego skrzydłowego. A jeśli można zrezygnować z "alter ego" Leão, to nasuwa się myśl, że klasyczni skrzydłowi nie są już tak nieodzowni.
Trzeba jednak podkreślić, że to 3-5-2 nie ma nic wspólnego z klasycznym "sztywnym" ustawieniem rozrysowanym na papierze. Mowa raczej o systemie bardzo hybrydowym, w którym linia obrony funkcjonuje w trakcie meczu momentami jako trójka (czy piątka), a momentami jako czwórka. Gdzie elastyczność zawodnika takiego jak Saelemaekers pozwala szybko zmienić ustawienie i z pary napastników stworzyć trójząb.
Trudna do rozszyfrowania taktyka będzie jedną z mocnych stron Milanu Allegriego, który będzie dostosowywał ustawienie także do siły ofensywnej rywala. Najprościej mówiąc: przeciwko drużynom, które stosują wysoki pressing i atakują bez zbytniego wahania, normalnym będzie oglądanie Milanu broniącego się piątką w tyle. I odwrotnie. Milan pozostanie także drużyną, która jednym ze swoich największych atutów uczyni grę z kontry. Aspekt, w którym Allegri jest prawdziwym mistrzem.
Obrona
W meczu z Bari wyraźnie dało się zauważyć schemat, który pojawiał się już podczas sparingów. Linia obrony była zasadniczo ustawiona jako trójka, ale z Tomorim, który miał zadanie mocno przesuwać się na prawą stronę, praktycznie przechodząc z roli trzeciego stopera do typowego prawego obrońcy. Działo się to w fazie posiadania piłki, a w tym samym czasie po przeciwnej stronie Estupiñán (w zależności od sytuacji na boisku) albo zostawał wyżej (co dawało rozwinięcie do czwórki w linii), albo cofał się, by wspierać defensywę (pozostając w systemie z trójką obrońców).
Efekt? Pierwszy gol Milanu przeciwko Bari padł właśnie po tym, jak Tomori oderwał się od linii, wyszedł szeroko na prawą stronę aż do strefy ofensywnej i dośrodkował piłkę na głowę Leão. To sytuacja niemal niespotykana wcześniej w Milanello, również dlatego, że historycznie Milan (poza nielicznymi wyjątkami) niemal nigdy nie grał trójką w obronie. W momentach, gdy ustawienie wraca do klasycznej czwórki w obronie, wszystko staje się bardziej "standardowe" i znane: boczni obrońcy ruszają do przodu, środkowi się rozszerzają, a jeden z pomocników cofa się między nich, by rozpocząć rozgrywanie akcji.
Pomoc
To prawdziwa kopalnia złota Milanu na sezon 2025/2026. Sześciu pomocników (jeśli Musah zostanie), z których każdy ma inny profil, a poziom techniczny wzrósł wykładniczo dzięki obecności Modricia. Do tego gwarancja gry w obu fazach dzięki zawodnikowi takim jak Jashari. Co więcej, Ardon, Luka i Ricci to gracze, którzy mogą występować zarówno jako defensywni pomocnicy, jak i mezzala.
W meczu z Bari to Ricci zajął miejsce w centrum drugiej linii. Miał zasadniczo dwa zadania: rozgrywać piłkę bez zbędnych fajerwerków, ale z odpowiednią szybkością, oraz kryć tyły Loftusa-Cheeka i Fofany. W porównaniu do "starego" Milanu (pomijając różnice w systemie gry), szczególnie rzucały się w oczy ich ruchy. Kiedyś był to zespół zachowawczy, pełen niepewności. Teraz środek pola emanuje energią, a dwaj gracze typu mezzala grają bardzo ofensywnie, także dlatego, że w systemie 3-5-2 cała drużyna ma większe zabezpieczenie w defensywie (choć to wciąż wymaga dopracowania: Bari, kiedy zdołało podejść pod pole karne Milanu, potrafiło być bardzo groźne).
Loftus-Cheek to zawodnik, który naturalnie potrafi prowadzić piłkę i wchodzić w pole karne, ale to szczególnie Fofana często znajdował się w sytuacjach strzeleckich, niemal jak dodatkowy trequartista. Oczywiście, w starciach z silniejszymi rywalami ten obraz może się zmienić.
Atak
W oczekiwaniu na nowego napastnika oraz na moment, gdy Gimenez wróci do formy, Allegri do tej pory radził sobie, stawiając na nietypowy duet Leão–Pulisic. Rafa jako nominalna "dziewiątka", ale oczywiście z zadaniami ruchu i szukania przestrzeni, a Christian krążący wokół niego (głównie wychodząc z lewej strony).
Trzeba przyznać, że Portugalczyk, w porównaniu do wcześniejszych prób przesuwania go do środka, poradził sobie lepiej. I można przypuszczać, że to nie tylko efekt taktycznej dojrzałości, ale również kwestia mentalna: łatwiej realizować założenia trenera, z którym ma się dobrą relację. Jego gol przeciwko Bari był godny prawdziwego środkowego napastnika.
Prawdziwym kluczem taktycznym tego nietypowego ataku jest jednak Pulisic, który po raz kolejny udowodnił, że potrafi odnaleźć się w każdej roli. Na pozycji trequartisty potrafi grać w każdym sektorze boiska, a nawet jako cofnięty napastnik zazwyczaj wybiera właściwe ruchy i ma dobre wyczucie czasu. Co więcej, mając więcej przestrzeni niż wtedy, gdy gra na skrzydle, zyskuje na nieprzewidywalności. Gdy na prawej stronie włącza się do akcji Saelemaekers, Kapitan Ameryka może pozostać na lewym skrzydle. Gdy któryś z pomocników włącza się do akcji, Pulisic potrafi uwolnić przestrzeń i otworzyć korytarze.
Było wprost pytanie o ustawienie, o 4-3-3. Odpowiedział, że po prostu wrzuci zawodników na boisko i wtedy się zobaczy. I będzie dynamiczne przechodzenie pewnie w zależności od tego co się dzieje na boisku.
No i jak kiedyś to ujął Max, Il calcio e molto semplice (napisał książkę o tym tytule, polecam), a cała reszta otoczki ma tendencje do komplikowania całej sprawy.
Hybryda 3-5-2 w defensywie i 4-3-3 w ofensywie wydaję się dużo korzystniejsza.
Niestety dla mnie śledzę dokładnie ligę włoską od 15 lat i można powiedzieć że dojrzewałem w czasach Allegriego w Seria A i oprócz solidnej obrony (to trzeba przyznać drużyn Allegriego) to ładna gra i jakieś wyszukane schematy w ataku drużyn allegriego to jedne wielkie mrzonki xd. Odkąd pamiętam to Allegri w ataku bazował na indywidualnościach i cała nadzieja w tym że Pulisic i Leao będą w świetnej formie bo inaczej to będziemy meczyć bułe z dołem tabeli.
Ja nie byłem i nie jestem fanem Allegriego ale mam nadzieję że w swoim stylu czyli tym męczeniem buły doprowadzi nas w tym sezonie chociaż do top 4 i jeżeli to zrobi to wyjątkowo nie będę mu w tym sezonie wytykał braku stylu gry bo LM w obecnym sezonie jest koniecznością i to nie ważne w jakim stylu.