AC MILAN – US CREMONESE 1:2
Z pewnością nie było to wymarzona inauguracja nowego sezonu Serie A dla Massimiliano Allegriego i jego drużyny...
Dziennikarz Peppe Di Stefano, który odpowiada za relacje dotyczące Milanu na łamach Sky Sport, wyraził swoją opinię na temat sytuacji Milanu, nie tyle na poziomie sportowym, co w kwestii zarządzania klubem, która wpływa również na aspekty techniczne drużyny.
"Allegri dzień po meczu pojawił się w Casa Milan, najwyraźniej po to, by porozmawiać z zarządem także na temat kadry, która jest z pewnością uboższa niż w poprzednim sezonie. To wydaje się dość oczywiste, niezależnie od meczu z Cremonese. Jasne jest, że od dwóch i pół roku filozofia Milanu się zmieniła: ogromny nacisk kładzie się na finanse, bilans i równowagę ekonomiczną. Wydaje się, że celem klubu jest kupowanie zawodników w przedziale 18–25 milionów euro i sprzedawanie ich za 50–55, jak to było z Tonalim czy Reijndersem, lub za 40, jak w przypadku Thiawa. Obecnie najważniejsze jest zrozumienie, na czym skupia się klub".
"Wracając do teraźniejszości: dziś Milan potrzebuje lidera w obronie, dynamicznego środkowego pomocnika oraz doświadczonego napastnika. Istnieje realne ryzyko, że Milan zakończy okienko z Harderem i pomocnikiem takim jak Fabbian – zawodnikiem utalentowanym, ale nie będącym nawet podstawowym graczem w Bolognie, który zostałby kupiony przez Milan zgodnie z tą samą filozofią: młody gracz z potencjałem do rozwoju. To tworzy lukę w stosunku do drużyn, które już teraz wygrywają i są zbudowane na zwycięstwo od razu. Jeśli ciągle stawiasz tylko na młodych z przyszłością, a nie na pewnych graczy na teraz, to oczywiście oddalasz się od czołówki tabeli".
Za kilka lat będziemy opierać się na grajkach typu Fabbian i walczyć o awans do LK. Za następne kilka, będziemy opierać się na graczach typu Baschirotto i walczyć o utrzymanie. Chyba, że do tego czasu Janusz Cardinale spakuje mandżur i ewakuuje się na inną krowę, którą można wydoić do sucha.
To już teraz wiem, dlaczego sprzedano Tijjiego za tak niską kwotę, bo zwyczajnie więcej nie mogą oczekiwać Furlanie i inne kmiotki.
To ma sens.
Potem za duży podatek od dochodu wyjdzie i zgrzytanie zębami. :P
ehh piękne to było, naprawdę piękne..
Wyniki, trofea, sukcesy == pieniądze.
O ile teraz jeszcze można wyprzedać "sukces" z tego co zostało przez kilka lat zbudowane (hmm niewiele z tego zostało), ale w tym modelu nie da się zarabiać dużych pieniędzy na dłużą metę. O niszczeniu klubu nawet nie piszę bo to widać już od kilku lat.
Za Elliotta progres finansowy szedł w parze ze sportowym. Obecność Maldiniego była gwarantem, że nie staniemy się tylko bezduszną korporacją, dla której liczy się tylko zysk. RedBird to nowotwór dla Milanu, zerowe ambicje byle wynik finansowy się zgadzał. Dziad Cardinale tylko czeka, żeby sprzedać klub z zyskiem, a, że sprawa ze stadionem nie idzie po ich myśli to pewnie zostaniemy z tymi korposzczurami na lata.
Na kim będą zarabiać korpomądrale, bo chyba nie liczą, że w klubie środka tabeli, bez pucharów co sezon uda się "wyprodukować" gracza o tej wartości.
Jak im takiego nie wyprodukują w Milanello, to zwolnią wszystkich, zatrudnią inny zestaw trenerów i będą tak powtarzać, niestety dla nas, aż do upadku klubu.
Sprzedajemy dobrych graczy, kupujemy tańszych, słabszych, licząc że odpalą
8 miejsce na koniec sezonu
Przychód spada
Droga do nikąd