Bezbramkowy remis na San Siro...
MILAN – JUVENTUS 0:0
Zaufanie trenera jest, ale trzeba się pospieszyć, bo w przeciwnym razie istnieje ryzyko, że w ciągu kilku tygodni znajdzie się na drugim planie. Jeśli przed meczem Allegri powiedział, że spotkanie z Udinese to jedno z czterech najważniejszych w sezonie, to dla Santiago Gimeneza to jedno z najważniejszych w ogóle. Meksykanin musi koniecznie zaznaczyć swoją obecność w protokole meczowym, bo duch poświęcenia i oddanie sprawie są istotne, ale napastnik żyje z goli, a notoryczne gubienie się w polu karnym wpędza zawodnika w zły nastrój i z czasem budzi wątpliwości u trenera.
Początek sezonu dla Santiego był burzliwy. Spotkało go niemal wszystko: anulowane gole (z Cremonese, Lecce), słupki (dwa tylko w meczu z Bologną), rażące błędy i nieprzyjemne incydenty na treningach (Jashari z kontuzją). Jak na sezon, który miał być odkupieniem po zeszłosezonowych wątpliwościach, początek nie należy do najbardziej obiecujących. Pozytywne jest to, że nie ma on tendencji do sportowej depresji. Spędził sierpień z jedną nogą poza Milanello, ale od razu dał jasno do zrozumienia, że chce walczyć o swoje miejsce w Milanie, a nie w innym klubie. Oczywiście, te karty trzeba jednak wyłożyć na stół we właściwym czasie. No i właśnie – czas nagli. Mówiliśmy o pośpiechu, bo o to tu chodzi.
W systemie gry z dwoma napastnikami Gimenez ryzykuje bardziej niż w ustawieniu z jednym. Leão uczy się roli fałszywej dziewiątki i radzi sobie całkiem nieźle. Pulisic to kreatywność, z której trudno zrezygnować, a Nkunku potrafi zagrać praktycznie na każdej pozycji z przodu. Podsumowując: jeśli Santi nadal będzie się gubił, Allegri w ciągu kilku spotkań może postawić na inne opcje, nie tracąc przy tym siły ofensywnej. "Santiago miał wiele okazji, musi zachować spokój, bo zawsze strzelał gole i jeszcze będzie je strzelał" – powtórzył trener przed meczem z Udinese. To samo mówił po spotkaniu z Bologną. Niestety dla Meksykanina, Milan musi się odrodzić – to obowiązek – i nie może sobie pozwolić na czekanie na kogokolwiek dłużej, niż jest to konieczne.
Tymczasem media :)
Tego życzę i Santiago i nam… :]
Dzisiaj bramka i asysta i rusza w końcu z kopyta :)
Jak głowa dojedzie to będzie strzelał widać że się stara. Robi miejsce kolegom. Ale fakt marnuje setki na potęgę.
Coś mu musi wpaść aby się odblokował. Oby w Udine.
Forza Santi. Forza Milan