AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Świeżo po wywalczeniu awansu na mundial z Portugalią, Rafael Leão dziś wróci do Mediolanu, a jutro wznowi treningi w Milanello przed niedzielnym starciem z Interem. San Siro będzie głównie w barwach Nerazzurrich, bo to zespół Inzaghiego rozegra mecz jako gospodarz. Dziesiątka Milanu jest w świetnym nastroju, mimo że nie trafił do siatki w meczach z Irlandią i Armenią. Jego priorytetem było zapewnienie sobie miejsca na mistrzostwach świata, które odbędą się w czerwcu i lipcu za oceanem. Rafa nie przejmuje się tym, że od czerwca 2024 roku zdobył dla Portugalii tylko jednego gola. Na razie cieszy go szybki powrót do formy w Milanie po sierpniowej kontuzji prawej łydki. Jego cztery bramki i asysta w Serie A pomogły Allegriemu zdobyć dwa zwycięstwa i trzy remisy w okresie, gdy brakowało Pulisica i Rabiota.
Wczoraj Leão był jeszcze w Portugalii, spędzając spokojny dzień z Leonardo i Thiago, urodzonymi na początku listopada 2024 roku. Dziś polecą z nim do Włoch, a Rafael marzy, by zobaczyć ich na trybunach podczas derbów. Chce, żeby po raz pierwszy obejrzeli go grającego na San Siro. To będzie dla niego dodatkowa motywacja. Rafa jest znany z transmisji na Twitchu (teraz rzadszych), gdzie często się uśmiecha, puszcza muzykę i porusza swobodne tematy, ale jest też kochającym ojcem i piłkarzem w najlepszym momencie kariery, stojącym przed kluczowym sezonem u trenera, który może pomóc mu wejść poziom wyżej. Ci, którzy są blisko niego, mówią, że stał się bardziej dokładny i dbający o detale, zwłaszcza jeśli chodzi o regenerację i profilaktykę kontuzji. Trudno mu było zostawić drużynę na czterdzieści dni na początku sezonu i nie chce, by to się powtórzyło. Pracuje nad każdym szczegółem. Gra na mundialu u boku Cristiano Ronaldo to dodatkowa motywacja. Allegri rozmawia z nim podczas treningów jak ojciec, a w meczach mocno go dopinguje. Leão czuje się gotowy by postawić kolejny duży krok. Bardzo tego chce.
Ten sezon prowadzi do mistrzostw świata: dla Leão drugich w karierze. W Katarze miał 23 lata i mimo że ani razu nie zaczął meczu w pierwszym składzie ani w fazie grupowej, ani w 1/8 finału, ani w ćwierćfinale, strzelił dwa gole (z Ghaną i Szwajcarią). W Ameryce historia ma wyglądać inaczej: chce być podstawowym zawodnikiem, a jedyną drogą do znalezienia zaufania u trenera Martíneza i miejsca w jedenastce jest robienie różnicy w Serie A z Milanem. Choć zawsze był lojalny wobec Rossonerich, teraz ma dodatkowy impuls. W starciu z Armenią w niedzielę cieszył się ze świętowania awansu i okazałego zwycięstwa 9:1. Pozował do zdjęć z kolegami, słuchał zadowolonych przemów trenera i Ronaldo. CR7, gotowy na swój szósty mundial, pomógł mu zdobyć pierwsze trofeum z reprezentacją minionego lata, czyli Ligę Narodów po zwycięstwie w karnych nad Hiszpanią. Za kilka miesięcy Leão pojedzie z nim na mundial do USA, Meksyku i Kanady. Zanim to jednak nastąpi, przed skrzydłowym stoi realizacja celów z Milanem: powrót do Ligi Mistrzów i marzenie o drugiej gwiazdce za zdobycie scudetto.
Portugalczykowi często zarzucano nierówność formy, nawet w obrębie jednego meczu, oraz brak pracy w fazie defensywnej. U Allegriego niektóre rzeczy się poprawiają. Przeciwko Romie został zdjęty z boiska przez skurcze, częściowo spowodowane większą liczbą sprintów bez piłki. Max uważa, że Leão może dać więcej w zdobywaniu goli i w przywództwie. W okresie przygotowawczym Allegri wystawiał go jako środkowego napastnika w systemie 3-5-2, początkowo tylko na tournée po Azji i Australii. Rafa spisywał się tam bardzo dobrze, szczególnie przeciwko Liverpoolowi, a po powrocie Pulisica ma być pierwszym wyborem na tę pozycję. Będzie mógł schodzić na lewą stronę, swoją ulubioną, bo granie cały czas tyłem do bramki ogranicza jego zalety. Leão jest gotowy dawać więcej i brać na siebie więcej odpowiedzialności. Z Fiorentiną i Parmą to on podchodził i trafiał z jedenastek. Nawet przy obecności Pulisicia (który spudłował w Turynie z Juventusem), Leão może pozostać wyznaczonym wykonawcą rzutów karnych. Teraz to inny Leão – wersja "ojciec".