SCUDETTO


LGdS: Wynikowiec kontra wyznawca pięknej gry: Allegri i Sarri, dwaj Toskańczycy, którzy nie mogą na siebie patrzeć

28 listopada 2025, 14:36, MiKuu Aktualności
LGdS: Wynikowiec kontra wyznawca pięknej gry: Allegri i Sarri, dwaj Toskańczycy, którzy nie mogą na siebie patrzeć

Niech powyższe zdjęcie nikogo nie zmyli. To przede wszystkim kwestia grzeczności i  drobne uprzejmość przed kamerą. Dokładnie tak samo będzie zresztą w sobotni wieczór na San Siro. W takich sytuacjach mówi się po prostu: photo opportunity. W rzeczywistości Massimiliano Allegri i Maurizio Sarri raczej nie wybraliby się razem na kolację świadomie i z własnej woli. Nie ma między nimi jakiejś przesadnej wrogości, broń Boże: nie działają sobie wzajemnie na nerwy w dosłownym tego słowa znaczeniu. Często nawet się komplementują. Ale powiedzmy też otwarcie: w przeszłości nie szczędzili sobie kilku mniej lub bardziej bolesnych szpileczek.

Ich znajomość i wzajemne spotkania na boiskach mają już swoje lata. Aby wrócić do ich pierwszych konfrontacji na ławkach, trzeba cofnąć się do wczesnych lat dwutysięcznych w Toskanii, kiedy Allegri prowadził Aglianese, a Sarri – Sangiovannese. Max dopiero rozpoczynał swoją trenerską karierę, Maurizio miał już natomiast za sobą wiele lat pracy, pracując jeszcze w klubach drugiej kategorii. Dwadzieścia lat później licznik wskazuje 19 bezpośrednich starć i zdecydowaną przewagę Allegriego: 11 zwycięstw, 4 remisy i 4 porażki szkoleniowca Rossonerich. Rywalizowali, prowadząc osiem różnych drużyn: oprócz Aglianese i Sangiovannese były to jeszcze Sassuolo, Hellas Verona, Juventus, Empoli, Napoli i Lazio. Po drodze rozwinęli dwie zupełnie różne filozofie i dwa podejścia do gry, które z czasem zostały sprowadzone do dwóch pojęć: giochismo (Sarri) i risultatismo (Allegri). Max, trener który nie ma problemu z odnoszeniem kolejnych zwycięstw „na krótki nos” i Maurizio – trener przekonany, że zwycięstwa przychodzą (a przynajmniej powinny przychodzić) poprzez ładną grę.

Różne spojrzenia na futbol na pewno pomogły rozniecić iskrę między nimi, ale nie tylko o to chodzi. Cofając się w czasie, pierwsze zgrzyty między nimi odnajdziemy już w 2017 roku. Na przykład w grudniowym meczu Napoli – Juventus, kiedy Sarri wspomniał Inter w kontekście liczby dni odpoczynku między jednym a drugim spotkaniem. Allegri odpowiedział wtedy: „Już go nie słucham, za każdym razem wymyśla coś nowego. Moim zdaniem robi to celowo, żeby wprowadzić mnie w zamieszanie, więc odpuszczam”. A potem doprecyzował: „Maurizio… Nie nadążam za nim: raz chodzi o boisko, innym razem o tydzień przerwy…”. Obracali się więc w klimacie bardzo toskańskiej ironii.

Akt drugi: luty 2018. Sarri powiedział wtedy: „Są drużyny, które wyznaczają pewną epokę. Jestem przekonany, że za dwadzieścia lat będzie się tak mówić o Napoli, mając nadzieję, że uda się również coś wygrać”. Allegri, nie odnosząc się wprost do Maurizio, kilka dni później skomentował: „Zawsze mówię i będę powtarzał, że na końcu liczy się to, czy zdołasz dopisać do kroniki coś, co wygrałeś. Bo inaczej zapominamy już o tym po dwóch dniach, a co dopiero za dwadzieścia lat. Czy ktoś będzie pamiętał, że w tamtym meczu piłka odbiła się od słupka i mogła wpaść do bramki? W życiu trzeba być bardzo praktycznym”.

Dwa miesiące później, przed meczem Juve – Napoli, atmosfera znów się zaostrzyła po tym, jak Sarri sprytnie przerzucił presję na Juventus. Max zareagował ostro: „Pomóżcie mi to zrozumieć. Tutaj nikt nigdy nie ma żadnej odpowiedzialności? Ten nie ma presji, tamten nie ma presji – to w takim razie logiczne, że wygra Juventus. Bo w Pucharze Włoch Napoli nie ma presji, w Lidze Mistrzów nie ma presji, w Lidze Europy nie ma presji – oni nigdy i nigdzie nie mają presji”. I nawet bez bezpośrednich ripost ich spojrzenie na futbol zawsze stawiało ich na dwóch różnych planetach. Allegri: „Nie muszę być estetą, żeby zadowolić ludzi. Muszę ich zadowolić, wygrywając. A jeśli w pewnym momencie trzeba zagrać brzydko, żeby dowieźć wynik, to się tak gra”. Sarri, po drugiej stronie rzeki: „Dla mnie wynik osiąga się poprzez grę, nie potrafię myśleć inaczej. Naszym celem zawsze było piękno”.To dwa tory, które nigdy się nie spotkają.

Największe napięcia pojawiły się jednak wokół decyzji Juve, czyli wtedy, gdy w 2019 roku Allegri został zwolniony, a Juventus postanowił postawić właśnie na Sarriego, który podczas prezentacji mówił o bardziej ofensywnym futbolu i o chęci zadowolenia kibiców. Sarri nigdy nie wymienił Allegriego z nazwiska, tak samo jak Allegri nigdy nie wymienił Sarriego, kiedy chwilę później powiedział: „Na końcu liczy się wygrywanie, cała reszta to gadanie. Piłkarze są jak konie, trzeba patrzeć, jak pracują. Taktyka i schematy to bzdury”. Na odpowiedź Sarriego nie trzeba było długo czekać: „Czy ja też wierzę w te koncepcje? Mam tylko nadzieję, że nie zorientują się prezesi, bo inaczej nasze pensje mocno pójdą w dół… Myślę, że istnieje jakaś droga pośrodku – to po prostu różne poglądy i różne sposoby wykonywania tej samej pracy”. Listę można zamknąć jeszcze jednym cytatem Allegriego, z listopada 2022, przed meczem Juve – Lazio: „Charakterologicznie jesteśmy przeciwieństwami”. Banał, ale… zawsze warto go przypomnieć. A na marginesie: przed nadchodzącym spotkaniem Milanu z Lazio, na konferencji przedmeczowej, Max powiedział o Maurizio: „Wykonuje świetną robotę, Lazio jest bardzo dobrze trenowaną drużyną”. Czyżby miałby to być jakiś zalążek pokoju? 


#

3 komentarze
Musisz być zalogowany, aby komentować
biedrus
biedrus
28 listopada 2025, 15:26
Gdzie osiągnięciami Sarriego do osiągnięć Maxa? Widać, że jedna filozofia Maxa jest skuteczniejsza. Kiedyś był taki trener Zdenek Zeman człowiek legenda, który wygrał raz Serie C i dwa razy Serie B i co z tego, że grał atrakcyjny futbol?
1
Manolas
Manolas
29 listopada 2025, 05:29
Co? Nie ma co porównywać tych dwóch trenerów. Kompletna inna historia i epoki w prowadzonych klubach. Daj teraz Guardiolę do naszej kadry i myślisz że nagle Kawior prosto piłkę kopnie ? uważam że Sarri jest znacznie lepszym trenerem i w Juve poradził sobie nieporównywalnie lepiej niz później Max i nie prowadził maszynki do zdobywania trofeów jak Bayern byś mógł mieć większe porównanie do ich gablot.
1
daro12555
daro12555
29 listopada 2025, 07:56
Max jest dobrym trenerem i tyle .Obecnie jest w Milanie przecieniany nie gramy w pucharach .I tak Roma jest pierwszą w tabeli i gra w pucharach czy ma lepszych zawodników niż my nie .Max po za Juve nic praktycznie nie osiągnął może jeden sezon u nas ale wtedy miał senatów w kadrze młodego Ibre ,Silve czy Pato .Nasze wygrane nie przekonowuja to gra z kontry i fatastyczna gra Mika a słabsze drużyny nie potrafimy zdominować. Chęcia już w przyszłym roku widziałbym Fabregasa dopóki jeszcze dla nas jest dostępny .Como gra świetna ofensywną ładną dla oka piłkę i są tylko kilka punktów za nami .Kadrę mają słabsza jedynie z tej kadry u nas na pewno grałby Paz .Max pewnie na przyszły sezon zostanie ale to tyle futbol dla koneserów. Więc dużej części zagranicznej kibiców może się nie podobać.
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się