Trzy punkty rzutem na taśmę!
CREMONESE – MILAN 0:2!
To była i pozostanie piękna historia. Chłopak wychowany w centrum sportowym Vismara, który dwukrotnie doprowadził do oklasków na San Siro, teatrze marzeń każdego dziecka zaczynającego grać w Milanie. Milan – Sassuolo pozostanie meczem Davide Bartesaghiego, ale gdy na chwilę wyjdziemy poza tę osobistą bajkę, protokół tego spotkania nieuchronnie, i znacznie bardziej prozaicznie, wybacz nam Davide, rodzi mało przyjemne pytania i refleksje. Ponieważ 19-letni lewy obrońca nie zawsze będzie tam, aby ratować Rossonerich – podsumowuje w artykule Marco Pasotto (La Gazzetta dello Sport).
Podstawowy problem polega na tym, że ten Milan, patrząc na rozwój rozgrywek ligowych, nie może się chować w kontekście walki o scudetto. Nie może, bo zmusza go do tego tabela, a jednocześnie pozostaje drużyną, która wciąż obnaża wyraźne braki. Zalety bez wątpienia przeważają nad wadami, ale te wady są dość poważne. Milan zdołał wywieźć punkt z meczu z beniaminkiem Sassuolo dzięki obrońcy, a nie tym, którzy powinni być odpowiedzialni za rozwiązywanie takich problemów.
Brakuje ataku i prawdopodobnie nie jest to wyłącznie kwestia liczb. Owszem, minęło zaledwie sześć dni od fajerwerków Pulisica w Turynie, ale nie zawsze może być Kapitan Ameryka, notujący kosmiczną średnią bramek na europejskim poziomie, który zakłada pelerynę superbohatera. Brakuje prawdziwego punktu odniesienia, jasnej i rozpoznawalnej postaci w ofensywie. Kogoś na wzór Giroud. Dlatego Allegri nadal utrzymuje się w ścisłej czołówce tabeli, ale za każdym razem zmuszony jest improwizować, nie mogąc oprzeć się na ustabilizowanym ustawieniu ofensywnym. Dla przykładu: Pulisic i Leão, którzy powinni tworzyć podstawową parę ataku, rozegrali razem zaledwie 135 minut. Nkunku zaczyna pokazywać bardzo nieśmiałe oznaki poprawy – i nie ma się co dziwić, skoro mamy święta – ale to wciąż za mało, by poruszyć cały ten sektor. Do tego dochodzi Gimenez, uwikłany w wielką tajemnicę kostki, która brzmi jak parodia tytułu filmu przygodowego. Po tym, jak już tydzień temu wyjaśniono, że z medycznego punktu widzenia Santi jest wyleczony, Allegri właściwie nie wie już, co mówić. Przed meczem z Sassuolo ograniczył się do lakonicznego "mamy nadzieję, że odzyskamy go jak najszybciej", dodając, że pod względem liczbowym "dobrze byłoby móc liczyć na czterech napastników". Nie jest to raczej pean na cześć Meksykanina.
Max Allegri na konferencji dodał również, że "klub uważnie obserwuje rynek" i łatwo się domyślić, że nie odrzuca pomysłu wzmocnienia linii ataku. Nazwiskami, które w ostatnich dniach przewijały się najczęściej, są Zirkzee i Füllkrug – dwaj środkowi napastnicy o bardzo różnych cechach, ale tacy, którzy mogliby dać trenerowi konkretne gwarancje. W gruncie rzeczy celem jest uniknięcie sytuacji, w której ponownie trzeba będzie wystawiać Loftusa-Cheeka jako wsparcie dla napastnika z braku alternatyw. A potem, oczywiście, niech przychodzą też magiczne momenty à la Bartesaghi: ważne jednak, by dla Milanu nie stały się one warunkiem koniecznym.
Co dobitnie pokazują ostatnie dwa mecze, gdzie wszystkie pięć zdobytych bramek strzeliliśmy wyłącznie lewą nogą:)
W pełni zgadzam się z komentarzem ponizej, my nie potrafimy zagrać ataku pozycyjnego i to mając tyłu technicznych zawodników.
Druga sprawa to podejście Allegriego/drużyny do gry kiedy prowadzimy, zawsze jest to samo chcemy dowieść wynik.
Wczoraj pierwsze pół godziny podobnie jak pierwsza połowa z Torino grana na stojaco przez calą drużynę (i nie ważne kto grałby wtedy w ataku to by wyglądało tak samo bo my nawet nie byliśmy w okolicy pola karnego Sassuolo).
Później podobnie jak w drugiej połowie z Torino potrafimy przyspieszyć a wtedy okazuje się że i Nkunku może coś dać tej drużynie, tworzymy okazję gra się zaczyna kleić, prowadzimy 2:1 i znowu gdzieś od 60/65 minuty oddajemy piłkę Sassuolo z myślą że to sobie dowieziemy (to samo było z Pisą, to samo było z Parmą) a później znowu zdziwienie że się nie udało.
Pisałem o tym już kilka razy, liga niesamowicie się wyrównała, teraz nawet słabsze drużyny jak im pozwolisz grać potrafią coś stworzyć pod względem piłkarskim a nie tylko lagą do przodu jak to było jeszcze 15/20 lat temu (zresztą wystarczy zobaczy wczorajsze bramki Sassuolo żeby zobaczyć że to były kapitalne akcje) i dopóki Allegri tego nie zrozumie i nie będzie chciał dominować słabszego przeciwnika po objęciu prowadzenia to takie straty punktów będą się często zdarzać.
slabsze druzyny przyjezdzaja na san siro i klepia sobie w naszym polu karnym, a my na palcach jednej reki przeprowadzamy ladne, szybkie wymiany podań zakończone strzałem w swiatło bramki.
ja wiem, ze max to nie guardiola i nie oczekuje tikitaki, ale jesli chodzi o ten aspekt gry, to mysle, ze stac nas na wiecej.