MILAN GÓRĄ W DERBACH MEDIOLANU!
Milan po bramce Pervisa Estupiñána pokonał Inter 1:0. Seria bez porażki w derbach trwa – to już siódmy taki mecz bez porażki Rossonerich (od 22 IV 2024)!
Priorytetem Milanu pozostaje obrońca, który uzupełni formację defensywną, jednak mercato mediolańskiego klubu jest również uzależnione od ewentualnych odejść. W tym kontekście gorącym nazwiskiem pozostaje Christopher Nkunku, o którego od kilku dni mocno zabiega Fenerbahçe, na wyraźne życzenie Domenico Tedesco, trenera Turków, z którym Francuz pracował już w Lipsku, być może w najlepszym okresie swojej kariery. Z Stambułu nie nadeszła jednak jeszcze oferta na poziomie, który pozwoliłby Milanowi uniknąć wykazania straty kapitałowej. O jakiej kwocie mowa? Co najmniej 33 miliony euro, biorąc pod uwagę, że kilka miesięcy temu zapłacono Chelsea 37 milionów jako kwotę bazową. Dodatkowo sam Nkunku nie wydaje się szczególnie przekonany do opuszczenia Włoch. Chris, który w ostatnim meczu, w jakim wystąpił (przeciwko Hellasowi Werona 28 grudnia), zdobył swój pierwszy dublet w barwach Rossonerich, przerywając strzelecką posuchę trwającą od gola w Pucharze Włoch przeciwko Lecce pod koniec września, chce powalczyć o swoje szanse w Milanie.
Gdyby francuski napastnik jednak spakował walizki, przy via Aldo Rossi naturalnie rozpoczęłoby się poszukiwanie następcy, zważywszy że Santiago Gimenez będzie pauzował przez okres od trzech do czterech miesięcy (jak ujawnił Massimiliano Allegri przed wyjazdowym meczem z Cagliari). Mało prawdopodobne jest jednak, by Milan sięgnął po klasycznego środkowego napastnika po sprowadzeniu Niclasa Füllkruga. Poszukiwany profil byłby bardziej zbliżony do samego Nkunku: druga linia ataku, zdolna w razie potrzeby grać również jako "dziewiątka". Na razie jednak Francuz pozostaje na swoim miejscu. Podobnie jak Ruben Loftus-Cheek, którym interesuje się Lazio, lecz Allegri uważa go za bardzo ważnego zawodnika dla zespołu. Anglik, mimo zalotów ze strony Sarriego, nie jest na sprzedaż. Zresztą wysoka pensja znacznie skomplikowałaby ewentualne negocjacje dotyczące jego przenosin do Rzymu.
Przy braku odejść w Casa Milan rozważa się więc obecnie pozyskanie obrońcy za darmo lub za niewielkie pieniądze. Celem jest znalezienie stopera o międzynarodowym poziomie, który mógłby opuścić swój obecny klub na zasadzie wypożyczenia, najlepiej z przeszłością w Serie A. Idealnie w ten identykit wpisuje się Koreańczyk Kim Min-jae, mistrz Włoch z Napoli, który następnie szybko przeniósł się do Niemiec, do Bayernu Monachium. Byłby to idealny transfer, jednak na razie Niemcy nie są zbyt otwarci na jego oddanie. Co więcej, Kim zarabia ogromne pieniądze: 9 milionów euro netto rocznie. Nawet przy wypożyczeniu potrzebna byłaby pomoc Bayernu w pokryciu jego wynagrodzenia. Krótko mówiąc, na dziś wszystko jest bardzo skomplikowane, choć sam Koreańczyk mógłby przychylnie patrzeć na powrót do naszego ligi. Dlatego wciąż żywe pozostają alternatywne i nieco "prostsze" opcje, jak ta prowadząca do Axela Disasiego z Chelsea (bardziej niż do Niklasa Süle z Dortmundu). Francuz jest odsunięty od składu w Londynie i już zeszłej zimy był wypożyczany do Aston Villi. Relacje między Milanem a Chelsea są bardzo dobre i jeśli działacze Rossonerich zdecydują się mocniej nacisnąć na gaz, transakcja jest jak najbardziej możliwa. Jednak, jak podkreślił Igli Tare przed meczem z Cagliari, Milan nie odczuwa wielkiego pośpiechu. Allegri na Sardynii potrafił poradzić sobie bez Gabbii i Pavlovicia, czyli dwóch z trzech podstawowych obrońców. Transfer dojdzie do skutku, ale obecna sytuacja nie jest postrzegana jako absolutny stan alarmowy.
Sprzedaż RLC to pewnie temat na lato i oby się udało, bo zarabia chore pieniądze w stosunku do tego co ma do zaoferowania jako, co najwyżej, solidne uzupełnienie kadry.
Moim zdaniem każdy kolejny odpad z Chelsea sprowadzony do Milanu coraz bardziej podważa status klubu jako elitarnego w świadomości przeciętnego kibica. Ale może przesadzam.