MILAN GÓRĄ W DERBACH MEDIOLANU!
Milan po bramce Pervisa Estupiñána pokonał Inter 1:0. Seria bez porażki w derbach trwa – to już siódmy taki mecz bez porażki Rossonerich (od 22 IV 2024)!
W piątek w Casa Milan odbyła się konferencja prasowa z udziałem Niclasa Füllkruga, który został zaprezentowany jako nowy zawodnik Milanu. Oto co miał do powiedzenia niemiecki napastnik:
Czy trafiłeś do odpowiedniej drużyny w idealnym momencie?
„Tak, uważam, że trafiłem do zespołu, który ma ogromną jakość. To zdrowa, zjednoczona grupa, z niesamowitą energią. Prawie mnie to przeraziło, jak naprawdę potężna była ta energia po zwycięstwie z Cagliari, to wiele mówi. Myślę, że z moim charakterem dobrze się tu odnajdę, mogę dołożyć coś od siebie i pomóc drużynie najlepiej, jak potrafię. To idealny moment na moje przenosiny do Milanu”.
Aklimatyzacja i numer 9 na koszulce:
„Drużyna bardzo mi pomogła w aklimatyzacji. To niezwykle pozytywna grupa, bardzo zjednoczona. Koledzy przyjęli mnie świetnie, dzięki czemu od razu mogłem dawać z siebie maksimum. Numer 9 kojarzy mi się z golami. Wcześniej nie nosiłem go często – właściwie tylko w reprezentacji Niemiec. Nie mam jednego konkretnego idola, ale wiem, jaka historia wiąże się z tym numerem w Milanie. Mam nadzieję, że będę godny prestiżu reprezentowania tych barw”.
Jakie to uczucie zadebiutować na San Siro?
„Dwa lata temu grałem tu z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów – to był mój pierwszy raz na San Siro. Ale grać tutaj w koszulce Milanu to zupełnie co innego. Ten klub ma magiczną aurę. To coś wyjątkowego móc reprezentować Milan na tym stadionie. Jestem bardzo wdzięczny za tę szansę. Kibice podarowali mi wspaniały wieczór. Oczywiście chciałbym strzelić gola na wagę zwycięstwa – to byłby debiut idealny. Zdobyliśmy tylko punkt, ale przed nami jeszcze wiele pięknych wieczorów, nie mam co do tego wątpliwości”.
Co możesz dać Milanowi?
„Jeszcze przed transferem oglądałem sporo meczów. Od lat śledzę Serie A, więc nie można przy tym pominąć Milanu. Wiedziałem, jak gra ta drużyna i w jaki sposób mogę jej pomóc. Jestem innym typem napastnika niż pozostali w kadrze. W ofensywie mamy ogromną jakość – Leão, Pulisic, Nkunku. Ja mogę dać przewagę fizyczną i grę w polu karnym. W pierwszych dwóch meczach zrozumiałem, że będę musiał mocno walczyć z obrońcami – jestem gotów na poświęcenie i trudne pojedynki dla dobra zespołu”.
Allegri i możliwe 4-3-3 z tobą, Leão i Pulisiciem:
„Przede wszystkim muszę jasno powiedzieć: to, co mówi trener, nie jest do przekazywania mediom. Nie mogę na to odpowiedzieć. Trener wystawi skład, który jego zdaniem ma największe szanse na zwycięstwo. Allegri ma ogromne doświadczenie i potrafi dostosować ustawienie do zawodników. Najważniejsze jest zwycięstwo drużyny, nie jednostki. Czasem w 20–30 minut można dać więcej od kogoś, kto gra od początku. Gra trójką z przodu jest jedną z opcji. W niedzielę chcemy osiągnąć pozytywny wynik, żeby pozostać wysoko w tabeli”.
Ibrahimovic:
„Miałem okazję go poznać i porozmawiać z nim. Jako młody chłopak oglądałem go bardzo często – był napastnikiem kompletnym. Zna mnie jako piłkarza, dał mi kilka rad i powiedział, czego ode mnie oczekuje. Mam nadzieję, że na boisku pokażę to samo, co w ostatnich latach kariery, i że moje występy spodobają się także tutaj”.
Kto zrobił na tobie największe wrażenie? I dlaczego wybrałeś Włochy, a nie Niemcy?
„Mamy naprawdę znakomitych piłkarzy. Modrić to zawodnik z olbrzymimi sukcesami i doświadczeniem na koncie. Półtora roku temu grałem przeciwko niemu w finale Ligi Mistrzów Borussia - Real. To najważniejszy chorwacki piłkarz w historii, niesamowita jakość w obu fazach gry. Szansa wspólnej gry z Luką robi wrażenie. Jest tu wielu piłkarzy najwyższej klasy. Myślę, że dobrze dogadam się ze skrzydłowymi przy ich dośrodkowaniach, z Nkunku, Pulisiciem i Leão możemy wzajemnie się uzupełniać. Włochy zawsze miały w mojej głowie wyjątkowe miejsce. Zastanawiałem się, czy to kraj dla mnie. Grali tu Klose, Bierhoff, Völler. Rozmawiałem z Rudim. Zawsze bardzo dobrze wypowiada się o Serie A. Bierhoff powiedział mi, że odniosę tu sukces. Mam nadzieję dobrze wpasować się w charakterystykę Milanu: lubimy mieć piłkę, tworzyć wiele sytuacji. To liga skrojona pode mnie. Styl życia, Milan – nie mogłem odmówić gry we Włoszech. Jestem wdzięczny za zaufanie i wiarę, że mogę pomóc drużynie”.
Cel: czwarte miejsce czy scudetto? I czy był faul Østigårda w meczu z Genoą?
„Uważam, że rozsądne jest mówienie o celu w postaci czwartego miejsca. W zeszłym sezonie nie został on osiągnięty. Milan ze względu na swoją historię musi grać w Lidze Mistrzów. Skupiam się na tym, na co mam wpływ: najbliższy mecz i zwycięstwo. Trzy punkty to trzy punkty bliżej celu. Co do wczoraj – były trudne sytuacje dla sędziego, nie chcę go oskarżać, ale decyzje były raczej na naszą niekorzyść. Poczułem stopę rywala na swojej, byłem przekonany, że należał się rzut karny lub przynajmniej analiza VAR. Ale idziemy dalej. Mieliśmy okazje, by odwrócić losy meczu, nie możemy wszystkiego zrzucać na arbitra. Były jednak negatywne dla nas epizody”.
Co nie zadziałało w West Hamie? Cel bramkowy?
„W Werderze, Borussii Dortmund i reprezentacji przez 3–4 lata wszystko układało się świetnie: regularna gra, gole, asysty. Do tego poziomu chcę wrócić. West Ham nie był łatwym miejscem. Przychodziłem po bardzo długim sezonie – 57 rozegranych meczów. Nie miałem odpowiedniego okresu przygotowawczego po Euro, a od razu trafiłem do Anglii. Fizycznie nie byłem gotowy i tam to nie zagrało. Teraz chcę rozpocząć nowy rozdział. Czuję się świeżo i w formie. W tych dwóch meczach czułem się bardzo dobrze. Sztab medyczny Milanu przygotował dla mnie świetny program. Odczucia są bardzo pozytywne, jeśli tak zostanie, gole przyjdą. Ile? Nie wiem. Jeśli piłka trafi w pole karne, spróbuję ją zamienić na bramkę. Na koniec sezonu zobaczymy, ile tego będzie. Oby kilka naprawdę ważnych”.
Czy wcześniej byłeś blisko Milanu?
„‘Blisko’ to chyba przesada. Były kontakty, ale nie aż tak zaawansowane. Milan zawsze był dla mnie wielkim klubem. Poznałem go w 2003 roku, w finale Ligi Mistrzów z Juventusem – miałem wtedy 9 lat. Potem oglądałem ich mecze w Champions League. Dwa lata temu grałem tu przeciwko Milanowi i zrozumiałem, że to wyjątkowy klub. Pomyślałem wtedy, że jeśli kiedykolwiek pojawi się szansa, skorzystam z niej. I bardzo się cieszę, że tu jestem”.
Czy Milan to klub ostatecznego przełomu?
„Nie wiem. Milan może być dokładnie tym, czego teraz potrzebuję – i jednocześnie oni potrzebują mnie. To miejsce, które daje mi pewność siebie jako prawdziwej ‘dziewiątce’ i punktowi odniesienia w ataku. To niewdzięczna rola, ale dobrze się w niej czuję. To dobry moment zarówno dla mnie, jak i dla Milanu – spotkaliśmy się we właściwym czasie”.
Chciałbyś zostać w Milanie? Mundial?
„Tak, oczywiście. Wybrałem Milan świadomie. Czuję się tu bardzo dobrze. To drużyna o ogromnej wartości emocjonalnej, bardzo kochana przez kibiców. Lubię grać w prestiżowych klubach – to pozytywna presja. Wiele meczów zaczynamy jako faworyci i musimy temu sprostać. To wymaga pracy, ale ta drużyna chce brać na siebie tę odpowiedzialność. W reprezentacji miałem dobre występy, ale straciłem miejsce przez kontuzje. Mam bardzo dobrą średnią bramek w kadrze. Uwielbiam reprezentację Niemiec i powrót na mundial jest dla mnie kluczowym celem”.
Czy znałeś Mediolan? Kontakt z Bierhoffem?
„Bywałem w Mediolanie już wcześniej. Teraz nie jestem tu na zwiedzanie – jestem tu po gole i sukces, tak jak Bierhoff. Zadzwonił do mnie, opowiadał o mieście, klubie i magii gry dla Milanu, o dumie z występów na San Siro. Żeby wygrywać, potrzebne są gole napastników. Wszyscy musimy strzelać więcej. Rafa i Chris zaczęli bardzo dobrze, nie zaszkodzi, jeśli będzie więcej zawodników, którzy regularnie trafiają do siatki”.
Gdybyś zdobył z Milanem drugą gwiazdkę, zakryłbyś lukę między zębami złotym zębem?
„Nie (śmiech). To część mnie. Ktoś ma charakterystyczny nos, ja mam tę lukę. To moja tożsamość i nie stanowi dla mnie problemu. Zostanie niezależnie od tego, jak zakończy się sezon”.
Nie jest to napastnik idealny, ale szkoda, że nie sięgnęliśmy po niego latem kosztem Nkunku. Mielibyśmy więcej opcji w ataku i jakieś 30 mln w kieszeni.
Żaden bananowy pozorant z kolorową przeszłością, jaką teraz produkują metodą taśmową.
Na początku nie chciałem go tutaj, uważałem że nie prezentuje odpowiedniej formy i wartości.
Ale już jest Milanistą, i nie wiedzieć czemu - nie potrafię tego wyjaśnić - poczułem do niego dużą sympatię.
Trzymam kciuki Fullkrüg.
"Zdrowy, prawdziwy facet- poczułem do niego sympatię"
:) żart - bez urazy.
Konwenans rozmowy był luźny. Do tego dziennikarz zrobił risercz i wiedział, że Niclas ma duży dystans do siebie. Myślę że nikt tam nie był zażenowany.