FIORENTINA – MILAN 1:1
Tylko remis Rossonerich na Stadio Artemio Franchi. Gola na wagę jednego punktu zdobył w 90. minucie Christopher Nkunku.
Pierwszy groźny strzał w meczu oddała Fiorentina - Gosens próbował pokonać Maignana z dalszej odległości, ale trafił obok słupka. Gospodarze raz po raz dość groźnie atakowali lewą flanką, próbując zaskoczyć obronę Milanu celnym dośrodkowaniem. Wyprowadzili też groźną kontrę, zatrzymaną ostatecznie przez De Wintera, po której Milan sam ruszył z kontrą, ale ostatecznie Pulisic po indywidualnej szarży zderzył się z De Geą w polu karnym i nic z tej akcji nie wyniknęło. W 19. minucie Amerykanin miał fantastyczną sytuację po dwójkowej akcji na jeden kontakt z Fullkrugiem, ale trochę za mocno wypuścił sobie piłkę i nie zdołał zmieścić jej w siatce. Dwie minuty później bardzo podobnie pograli zawodnicy Milanu, ale Pulisic w idealnej sytuacji został zatrzymany przez bramkarza Fiorentiny. Chwilę później De Gea ponownie musiał ratować zespół przed golem po strzale Gabbii głową z rozegrania rzutu rożnego. To był najlepszy moment Milanu w tej połowie, który powinien zakończyć się bramką. Fiorentina ponownie próbowała dojść do głosu, ale w 26. minucie to Pulisic jeszcze raz był blisko bramki, jednak strzeli tuż obok słupka. Gospodarze nie odpuszczali jednak, zaś Milan próbował się odgryzać, wciąż jednak brakowało konkretów z obu stron i utrzymywał się bezbramkowy remis. Estupinan o mało nie popisał się asystą... dla Fiorentiny, ale na szczęście dla Rossonerich Gudmundsson nie wykorzystał prezentu. Jeszcze przed przerwą na trybuny za protesty pod adresem sędziów został odesłany trener Fiorentiny, Paolo Vanoli. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Drugą połowie ponownie bardziej aktywnie rozpoczęła Fiorentina, która nie ustawał w swoich próbach sforsowania bramki Maignana, przy zasadniczej bierności Milanu. Po niespełna godzinie gry na boisku pojawili się Leão, Rabiot i Bartesaghi w miejsce Füllkruga, Jashari i Estupiñan. Chwilę później na boisko wszedł też Fofana za Loftusa-Cheeka. Fiorentina była blisko zdobycia bramki po dośrodkowaniu Dodo i strzale głową Gosensa. Gospodarze byli bardziej aktywni i częściej próbowali oddawać strzały, co w końcu przyniosło efekt. W 66. minucie po rozegraniu rzutu rożnego najwyżej do piłki wyskoczył Comuzzo i pokonał bramkarza Milanu. Trener Allegri dokonał ostatniej zmiany - w miejsce Pavlovicia, który zdarzył się ze strzelcem gola i potrzebował opatrunku, pojawił się Nkunku. Milan musiał odrabiać straty i w konsekwencji otwrzyć się nieco z tyłu narażając się na kontry. W 82. minucie Fagioli faulował Saelemaekersa tuż na lini pola karnego, ale rzut wolny wyraźnie przestrzelił Bartesaghi. W 88. minucie lekko niecelną próbę z dystansu podjął Ricci. Chwilę później Milan w końcu odgryzł się Fiorentinie, która była stroną zdecydowanie lepszą przed większość drugiej części gry. Świetne podanie Fofany wykorzystał Nkunku i w 90. minucie zrobiło się 1-1. Gospodarze mieli jeszcze dwie bardzo dobre sytuacje, aby w doliczonym czasie ponownie objąć prowadzenie. Najpierw Brescianini trafił w poprzeczkę, a potem Maignan obronił strzał Keana. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1-1 i kolejnym rozczarowującym remisem.
FIORENTINA - MILAN 1-1 (0-0)
66' Comuzzo, 90 'Nkunku
FIORENTINA (4-3-3): De Gea; Dodò, Comuzzo, Pongračić, Gosens (82' Ranieri); Mandragora (65' Brescianini), Fagioli, Ndour (91' Sohm); Parisi (82' Fortini), Kean, Guðmundsson (82' Solomon).
MILAN (3-5-2): Maignan; De Winter, Gabbia, Pavlović (74' Nkunku); Saelemaekers, Loftus-Cheek (63' Fofana), Jashari (60' Rabiot), Ricci, Estupiñan (60' Bartesaghi); Pulisic, Füllkrug (60' Leão).
Żółte kartki: Kean, Estupiñan, Fagioli, Rabiot, Fofana.
Czerwona kartka: trener Vanoli (za protesty)
Sędzia: Davide Massa (Imperia)
*** SKRÓT SPOTKANIA ***
Można by przełączyć na skoki, ale tam znowu Stoch pożegnał się z Zakopanem nie wchodząc do 2 serii xD
Za 4 kolejki może być problem o top4
Matko Bosko, zaś będziemy gonić własny ogón
Brawo trener, brawo Pulisic i reszta bandy bez ambicji i zaangażowania.
Tfu!!
0:1