ZWYCIĘSTWO NA 100-LECIE SAN SIRO!
To jedna z tych scen, które warto opowiadać nie tylko jako świadectwo wydarzeń, ale też jako anegdotę pomagającą lepiej zrozumieć sytuację. Massimiliano Allegri, wchodząc do sali prasowej na Stadio Artemio Franchi we Florencji, natknął się na Christophera Nkunku, który również wracał właśnie z pomeczowych wywiadów. Witając się z nim, powiedział na oczach obecnych dziennikarzy: "Och, na szczęście strzeliłeś gola!". Uśmiechy i uścisk, zanim każdy z nich udał się w stronę swojego mikrofonu, czekając na rozpoczęcie konferencji. Jak to często bywa, szkoleniowiec Rossonerich użył żartu, by rozładować napięcie po trudnym meczu, przeżywanym z dużym żalem i wieloma wyrzutami sumienia, zakończonym sporą goryczą, bardziej z powodu samej gry niż wyniku, który w gruncie rzeczy był nawet pozytywny, biorąc pod uwagę poprzeczkę Brescianiniego i znakomitą interwencję Maignana po strzale Keana w doliczonym czasie gry.
Faktycznie, dla Milanu wyszło to nieźle: punkt zdobyty we Florencji, gdzie przegrywał przez ostatnie dwa lata, niezmienione dystanse do lidera Interu i trzeciego Napoli, kilku zawodników bardziej wypoczętych od innych (Modrić na ławce przez cały mecz, tylko pół godziny gry dla Rabiota i Leão) oraz dobre wiadomości od dwóch pozostałych napastników: Füllkruga, bardzo dobrego przy dwóch asystach typowej "dziewiątki", niewykorzystanych przez Pulisica, oraz Nkunku, autora swojego trzeciego gola w Serie A. Allegri jednak nie może być zadowolony.
We Florencji bowiem zobaczyliśmy dokładnie te same błędy, co w meczu z Genoą: mnóstwo zmarnowanych okazji, zespół prezentujący różny poziom gry w obu połowach, dekoncentrację przy prowadzeniu rywala, wyrównanie w doliczonym czasie, brak jasności myślenia przy finalnym szturmie oraz ryzyko przegrania meczu w ostatniej akcji. Allegri doskonale zdaje sobie z tego sprawę i wykorzystał konferencję prasową, by zwrócić uwagę swoim piłkarzom, po tym jak w pomeczowej wypowiedzi w czwartek na San Siro ostrzegał, że wady widoczne przeciwko drużynie Gilardino powinny posłużyć za lekcję na kolejne spotkania.
W Como prawdopodobnie wrócą podstawowi zawodnicy. Jasne jest jednak, że przede wszystkim musi wrócić Milan cyniczny i uważny sprzed kilku tygodni, a nie ten "rzut monetą", który widzieliśmy w ostatnich dwóch meczach i zbyt często w ciągu ostatnich trzech sezonów.
tylko kto na prawa obrone? tomori? a srodek gabbia/pavlo/winter?
bo atekamehameha na prawej obronie to zbyt ryzykowna opcja na como chyba...
4-3-3, wydaje się warte sprawdzenia. ale brakuje nam obrońców, więc lepsze byłoby 3-4-3, gdzie niekoniecznie muszą być wahadłowi, a po prostu pomocnicy zbiegaliby na boki, żeby zachować zagęszczenie środka pola i nie zajechanie Modrićia.
Szwab i Kapitan mogą grać w środku, Ameryka nie musi koniecznie trzymać się skrzydła.
Athekame jest za słaby na Milan, Tomori nie nadaje się na prawego obrońcę, Alexis ostatnio tragiczna forma, mógłby odpocząć.
Albo zagramy dobrze albo 0 punktów i strata 6 do Interu, a Napoli również czyha…