SCUDETTO


Milan i prowizje agentów: od Gigio do Maignana – historia trudnych relacji

13 stycznia 2026, 16:57, Redakcja Aktualności
Milan i prowizje agentów: od Gigio do Maignana – historia trudnych relacji

Nazywa się to prowizjami: to te pieniądze – zazwyczaj niemałe – których agenci piłkarzy żądają, by odblokować negocjacje albo, jak w tym przypadku, przedłużyć kontrakt. Mike Maignan, po tym jak zeszłego lata był bliski odejścia z Milanu, jest teraz gotów przedłużyć kontrakt z pensją dwukrotnie wyższą od obecnej. Czego brakuje? Przekonania jego otoczenia, które chciałoby znaczącego procentu, by faktycznie doprowadzić do przedłużenia umowy. Krótko mówiąc: coś, co w Milanello widziano już w przeszłości, pomiędzy przedłużeniami, które przeradzały się w sprawy ciągnące się miesiącami (Donnarumma, Kessié), a negocjacjami, które kończyły się fiaskiem (Zirkzee, Taremi...). Z kilkoma wyjątkami: Reijnders i Rabiot, których agenci postawili w centrum interesy swoich podopiecznych, odkładając na bok własne konto bankowe – pisze Francesco Albanesi na łamach La Gazzetta dello Sport.

Maignan i przypadek Zirkzee
Milan musi rozegrać wiele meczów w krótkim czasie. Jeden z najtrudniejszych toczy się jednak przy stole negocjacyjnym z Jonathanem Kebe, twardym agentem reprezentującym Mike'a Maignana. Relacje między stronami są dobre, zawodnik już wyraził zgodę na przedłużenie (5 milionów euro netto plus bonusy), ale to na razie nie wystarcza, by doprowadzić do ostatecznego uścisku dłoni. Kebe doskonale wie, że Maignan jest popularny: Bayern Monachium, Chelsea i Juventus uważnie się przyglądają. Naturalne jest więc, że mając takie karty w ręku, agent stara się maksymalnie naciskać na kwestię prowizji, zwłaszcza w przypadku piłkarza zbliżającego się do końca kontraktu i takiego, który zeszłego lata był o krok od pożegnania z Milanem. Jeszcze sześć miesięcy temu przedłużenie wydawało się mirażem, potem wiatr rynku zmienił kierunek: bo w piłce, jak w życiu, wszystko może zmienić się bardzo szybko. Węzeł prowizji to cienka linia, na której Milan już nieraz się potykał. Dwa lata temu Joshua Zirkzee był niemal pewnym nabytkiem Rossonerich: piłkarz powiedział "tak", a Milan był gotów zapłacić klauzulę 40 milionów euro Bolognie. Wszystko wykoleił Kia Joorabchian, agent Holendra, który w przeszłości prowadził także sprawy takich zawodników, jak: Kaká, Robinho i Tévez. Irańczyk żądał 15 milionów euro, by definitywnie sfinalizować operację – kwoty, której Milan nigdy nie brał pod uwagę. Bez przeciągania liny i bez licytacji: Rossoneri po prostu się wycofali. Ostatecznie pojawił się Manchester United, a Kia "obniżył" żądania do 10 milionów euro. Zirkzee trafił w ten sposób do jednego z najbardziej wyczerpujących środowisk ostatniego czasu, takiego, które często kończy się pochłonięciem zawodników. W tym także Joshuy, który teraz przygotowuje się do rozpoczęcia nowego życia, prawdopodobnie we Włoszech.

Telenowele Gigio i Kessiégo
Na szczęście dla przesądnych lepiej, żeby Maignan nie oglądał się za siebie. Doświadczenia Donnarummy i Kessiégo uczą, że kwestia prowizji może zamienić się w prawdziwy bumerang dla Milanu, zwłaszcza gdy mowa o przedłużeniach kontraktów. Niekończące się przeciąganie liny z tym samym finałem: odejście. Gigio i Franck opuścili Milan za darmo z powodu wygórowanych żądań swoich agentów. W 2021 roku narodziła się prawdziwa telenowela wokół pozostania Donnarummy w Mediolanie: Mino Raiola, ówczesny agent bramkarza, domagał się astronomicznej kwoty od 15 do 20 milionów euro, aby zagwarantować przedłużenie umowy. Milan doszedł do oferty 8 milionów euro netto pensji, lecz ostatecznie los sprawił, że Gigio "teleportował się" do Paryża, pozostawiając klub z pustymi rękami. Nie inaczej było w przypadku Kessiégo, gdzie przeszkodą okazał się George Atangana. Iworyjczyk, jako aktualny mistrz Włoch, odszedł z Milanu za darmo z powodu prowizji żądanych przez swojego agenta, oscylujących wokół 10 milionów euro. Mediolański klub zaproponował przedłużenie kontraktu na 6 milionów netto, druga strona żądała co najmniej 7 plus bonusy do 8,5, a do tego oczywiście wynagrodzenie dla Atangany. Także w tym przypadku Milan stał się zakładnikiem sytuacji, tracąc kluczowego zawodnika bez jakiegokolwiek zwrotu finansowego.

Taremi, Popović i wyjątki
Niech podniesie rękę ten, kto pamięta Matiję Popovicia, łagodnego olbrzyma mierzącego prawie dwa metry wzrostu, który dwa lata temu był o krok od założenia koszulki Milanu. Napastnik, skrzydłowy, ofensywny pomocnik z rocznika 2006. Klub z Mediolanu wypatrzył go po sezonie z dorobkiem 20 goli i 5 asyst w 24 meczach w barwach drużyny Partizana Belgrad U-17. Popović miał zająć ostatnie wolne miejsce dla zawodnika spoza UE, wyprzedzając konkurencję kilku wielkich europejskich klubów. Do fiaska doprowadził improwizowany przylot Popovicia i jego agentów na lotnisko Malpensa, nieuzgodniony z Milanem, który był poirytowany tym ruchem. Do tego doszły zbyt wygórowane żądania finansowe otoczenia piłkarza. Popović trafił później do drużyn młodzieżowych Monzy i Napoli, a dziś, mając 20 lat, ma trudności z przebiciem się w CSKA Moskwa.

Innym znamiennym przypadkiem był Mehdi Taremi, na finiszu letniego okna transferowego 2023 roku. Wszystko było dogadane za 15 milionów euro, lecz w ciągu 24 godzin Porto i sam irański napastnik wywrócili negocjacje do góry nogami, narzucając nowe warunki oraz wprowadzając do rozmów nowego agenta, który domagał się wyższych prowizji. Nawet międzynarodowa pośredniczka Daria Bahrami, pozostająca w kontakcie z Taremim, nie zdołała uratować transakcji.

Po drugiej stronie mamy jednak pozytywne wyjątki: Adrien Rabiot i Tijjani Reijnders. Ich agenci ułatwili negocjacje, godząc się na kompromisy. Mama Véronique, reprezentująca Adriena, obniżyła swoje żądania, by ułatwić transfer do Mediolanu za 10 milionów euro, zatrzymując jedynie procent od ewentualnej przyszłej sprzedaży. Również w przypadku Holendra, który trafił do Milanu w 2023 roku za 20 milionów euro, agenci zmniejszyli swoje oczekiwania. Wkrótce przekonamy się, czy Maignan będzie trzecim na tej liście.



13 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
Tanger
13 stycznia 2026, 19:46
Agent też człowiek i z czegoś żyć musi. Skoro piłkarze zarabiają miliony, to nie ma się czemu dziwić, że agenci są równie odklejeni i doją ile się da. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
0
Pavlović31
13 stycznia 2026, 19:11
Są też przypadki że piłkarze zwalniali swoich agentów (nie powiązane z Milanem). Na przykład Insigne i chyba Lukaku? Przy czym byli oni w stajni Raioli? A Lewy rozstał się z Kucharskim.
Edytowano dnia: 13 stycznia 2026, 19:14
1
PatrzęKtoJakGraHA
PatrzęKtoJakGraHA
13 stycznia 2026, 19:24
i takich przypadków życze jak najwięcej bo to jest obłęd że oni tyle zarabiają
1
hyrus13
hyrus13
13 stycznia 2026, 17:40
W sumie to szkoda, że agentowi Francka nie odpalili tej prowizji.
1
Conceição
Conceição
13 stycznia 2026, 17:39
Hieny, wiadomo nie od dziś Mino Raiola był chyba pierwszym o którym słyszałem w tym kontekscie, dziś to już norma.

Najlepszy agent to Cezary Kucharski.
0
DarQ
DarQ
13 stycznia 2026, 17:28
A tak lubiłem pracę agentów piłkarskich.
Ten artykuł kompletnie zmienił moją opinię ;)
0
Trefniś
Trefniś
13 stycznia 2026, 17:39
A taki "mądry" byłeś zawsze w temacie tych kontraktów xD
Efekt Dunninga-Krugera w pigułce.
1
DarQ
DarQ
13 stycznia 2026, 18:37
nic się nie zmieniło. nadal jestem " mądry", albo mądry albo wciąż głupi.
0
DarQ
DarQ
13 stycznia 2026, 18:38
nigdy nie gloryfikowałem pracy agentów. o co chodzi?
0
k__f__c
k__f__c
13 stycznia 2026, 17:16
To piłkarze nie mają nic do gadania w tych negocjacjach?
0
elporto
elporto
13 stycznia 2026, 17:25
Oczywiście, że mają. Z tym, że jeden piłkarz jest zainteresowany organicznym rozwojem i budowaniem kariery (Reijnders) a inny pieniędzmi (Kessié i kontrakt z saudyjskim Al-Ahli w wieku 28 lat...)
1
hyrus13
hyrus13
13 stycznia 2026, 17:39
W sumie to cholera wie co oni tam podpisują. Natomiast jeśli mają coś do gadania to taki Zirkzee jest skończonym idiotą.
0
Pavlović31
13 stycznia 2026, 19:21
Agent odpowiada za negocjacje. Jeśli chce prowizji to nie konsultuje tego z piłkarzem. Klub zrywa negocjacje i piłkarz może nie wiedzieć z pierwszej ręki że poszło o prowizje (albo może). Piłkarz może też twardo postawić warunki agentowi że chce podpisu za wszelką cenę ale to zależy od agenta co zrobi. Tak to niestety wygląda.
Edytowano dnia: 13 stycznia 2026, 19:21
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się