COMO – MILAN 1:3!
Kilka danych na temat wczorajszego wieczoru: Milan wygrał; Milan jest drugi w tabeli, 3 punkty za Interem, po rozegraniu dwudziestu kolejek (po tym jak w zeszłym sezonie zajął ósme miejsce); Milan jest pierwszą drużyną, która wygrała w tym sezonie w Como; Milan strzelił Como 3 gole: u siebie drużyna Fàbregasa do wczoraj straciła łącznie tylko 4 bramki; Milan oddał 4 strzały celne, zdobywając trzy gole, a Como oddało 6 strzałów celnych, zdobywając jedną bramkę; Mike Maignan zanotował 8 interwencji, niektóre imponujące, wobec tylko jednej interwencji Jeana Buteza, bramkarza Como; Milan wygrał – podsumowuje w artykule MilanNews.
Przypomnienie kluczowych danych z wczorajszego meczu, który Milan wygrał 1:3 na stadionie Stadio Giuseppe Sinigaglia, odrabiając straty dzięki występom na poziomie mistrzowskim Mike'a Maignana i Adriena Rabiota, jest konieczne po tym, jak po końcowym gwizdku można było przeczytać w różnych mediach społecznościowych (i nie tylko) komentarze niektórych kibiców Milanu rozczarowanych zwycięstwem swojego zespołu. Chciałoby się powiedzieć: niemal smutnych. Drużyna Milanu i Allegri zostali przez tłum przy klawiaturach oskarżeni o zbrodnię zwycięstwa bez ładnej gry. A jednak trzy punkty i tak zostały zdobyte. Pojawia się więc pytanie: czym właściwie jest ładna gra? Czy naprawdę w piłce nożnej, w sporcie, tworzenie większej liczby sytuacji bramkowych jest ważniejsze niż wywiezienie zwycięstwa? Czy naprawdę można mówić o szczęściu, jeśli Mike Maignan, bramkarz i kapitan Milanu, opłacany po to, by pełnić na boisku jedną z jedenastu ról, ma wyjątkowo udany dzień? To tak, jakby (zachowując odpowiednie proporcje i absolutnie nie porównując tych zawodów) powiedzieć, że to tylko szczęście, gdy chirurg pomyślnie przeprowadza skomplikowaną operację, bo wykonał wszystkie etapy prawidłowo. On po prostu wykonuje swoją pracę i robi to dobrze.
Milan przeciwko Genoi oddał 33 strzały, a przeciwko Fiorentinie w ciągu 25 minut stworzył trzy gigantyczne okazje, które mogły ustawić mecz. A jednak nie zostały one wykorzystane, ponieważ Rossonerim zabrakło cynizmu i zasłużyli na remis. Jest jedno zdanie Allegriego, wypowiedziane na konferencji prasowej przed meczem Como – Milan, które dobrze podsumowuje przekaz: "Na 'gdyby' i 'ale' nigdzie się nie zajedzie. Każdy ma tyle punktów, na ile zasługuje. Każdy ma do czego się przyczepić... 'Gdyby Pulisic strzelił 3 gole we Florencji...' Ale ich nie strzelił".
Milan wygrał, bo Maignan zagrał dobrze, wykonując swoją pracę, czyli broniąc; ponieważ Rabiot zagrał dobrze, robiąc nawet trochę więcej niż zwykle – zdobywając decydującą dublet. To wystarczyło i to wystarcza Milanowi, by cieszyć się drugim miejscem. Nie oznacza to, że Milan jest drużyną idealną, wręcz przeciwnie, marginesów do poprawy jest wiele i Allegri jako pierwszy podkreśla to za każdym razem. Nie oznacza to też, że Como zagrało źle tylko dlatego, że przegrało, wręcz przeciwnie. Wczorajszy mecz był wart trzech punktów i te trzy punkty zdobył Milan, który był lepszy od Como, ponieważ wygrał, a w piłce nożnej, jak w sporcie w ogóle, rywalizuje się po to, by zwyciężać. Cytując jeszcze raz Maxa: "Piłka nożna jest bardzo prosta, nie komplikujcie jej".
Najsłabszy mistrz? A co to takiego? Mistrz to mistrz. Jeśli się uda wygrać to będzie oznaczać że byliśmy lepsi od innych. Proste i logiczne.
Maignan wykonał swoją robotę? Okej, ale jeżeli to zrobił w tak efektowny sposób to znaczy że inni nie odrobili zadania dopuszczając do tyłu okazji bramkowych.
Wczoraj nam się udało. Inn razem może być tak że poniesiemy porażkę której będziemy się długo wstydzić.
Ja nie wymagam tego że będziemy Barceloną czy drugim Bayernem, ale grajmy tak jak w drugiej połowie. Skutecznie ale i też w takich meczach nie pozwalajmy na aż taka dominację, jaka miała wczoraj że strony Como w pierwszych 45 minutach. Druga zaś połowa była nie tylko właśnie skuteczna ale również mądrze zarządzana i gdyby nie kiksy Tomoriego którego strona hulał młody skrzydłowy Como, to nie byłoby zbyt wielu szans dla gospodarzy na bramkę.
Różnica polega na tym, że w tym sezonie posiadamy świetnego Rabiota i Modricia, oni w dużej mierze robią różnicę i dają to, czego zabrakło w ostatnich sezonach.
Co by nie mówić Milan ma niezłą kadrę, szczerze uważam, że Juve czy Roma wyglądają przy nas gorzej. Mike, Puli, Leao potrafią przesądzić o losach spotkania i na tym właśnie bazujemy, na sporadycznych przebłyskach danego zawodnika.
Jak narazie dopisuje nam szczęście, moim zdaniem pozycja w tabeli przekłamuje nieco stan faktyczny i boleśnie to odczujemy jak fart nas nagle opuści. Podobnie było w ostatnich sezonach Padre, niby łapali się do czwórki, ale było w tym dużo przypadku.
Drugie miejsce nie pozwala na narzekanie, ale chyba wszyscy są zgodni, że gra wygląda bardzo słabo i nie daje kibicom żadnej radości. No nie podoba mi się taki Milan i tyle.
Zamysł taktyczne niby jest, ale ogranicza się głównie do przyczajenia się i kontry. Jeśli ofensywne drużyny rozczytają to i zmienią podejście, to będziemy bić głową w mur, jak przy starciach z cieniasami.
Nie pogniewam się by się wywali w ciągu tygodnia w lidze i LM jak w minionym sezonie :) zero tituli
Natomiast jego ostatni pobyt w Turynie już nie był tak kolorowy, bo i w kadrze brakowało jakości. Przy średnich zawodnikach Stara Dama okrutnie cieniowała, grali paskudnie, a do tego wcale dobrze nie punktowali, chłop był bezradny. Dlatego go zwolnili.
Dokładnie to samo widzę teraz w Milanie. Gramy straszny piach, ale lepsi zawodnicy pozwalają częściej wyrywać punkty. W tej chwili druga gwazdka wydaje się być w zasięgu, bo strata do Interu jest minimalna, ale zupełnie w to nie wierzę. Nie wierzę w tego trenera. Oby doczłapać do top4 i będzie ok.
Corsa
Nie przypominaj tego Juventusu "glamour", bo mi się Święcickim odbija :D
Dla mnie osobiście najlepszym wyjściem byłby Milan grający efektownie i efektywnie xD
Daleko nam jeszcze do bycia cyniczną drużyną, ten cynizm jest dopiero w powijakach.
https://www.youtube.com/watch?v=rAtKr_nsZSs