COMO – MILAN 1:3!
Como pokonane, pora wrócić do naprawdę poważnych wyzwań, bo na San Siro zawita balansujące nad strefą spadkową Lecce, a - jak wiemy - takich meczów Milan nie lubi najbardziej. Goście mają serię dwóch spotkań wyjazdowych w Mediolanie, gdzie ostatnio ulegli Interowi 0-1. Nie mielibyśmy w sumie nic przeciwko, aby Milan też zanotował taki wynik w perfekcyjnym stylu "corto muso".
Obie ekipy grały ze sobą w tym sezonie już dwa razy i w obu przypadkach górą był Milan, który w lidze wygrał mecz wyjazdowy 2-0, a następnie w Pucharze Włoch odnotował zwycięstwo u siebie 3-0. Statystyka pod kątem domowych meczów z Lecce jest zdecydowanie po stronie Rossonerich, którzy u siebie przegrali z apulijską ekipą tylko raz w historii - w 1997 roku.
Trener Massimiliano Allegri po dość szczęśliwym zwycięstwie z Como może ponownie nieco zamieszać w składzie, bo ostatnie doniesienia mówią, że w miejsce Modricia i Fofany na boisku mogą się pojawić Jashari i Ricci. Niewykluczona jest też przerwa dla Saelemaekersa, którego może zastąpić Athekame. Do kadry powraca Pavlović, ale Serb raczej zacznie z ławki, bo jego uraz odniesiony w meczu z Fiorentiną jest nadal świeży i uniemożliwia mu swobodną grę głową. Do wyjściowego składu w ataku wraca Pulisic, który ma tworzyć parę z Leão. Dla Amerykanina ekipa Lecce to jedna z ulubionych ofiar - jego zdobycz bramkowa przeciw apulijskiej drużynie to 6 goli w 5 spotkaniach. Allegri ma w miarę luksusową sytuację kadrową, bo nieobecny na ten moment jest tylko Gimenez.
Trener Eusebio Di Francesco z kolei nie ma najłatwiejszej sytuacji kadrowej, bo będzie musiał obyć się bez kontuzjowanych Berishy, Pierreta i Camardy, a także zdyskwalifikowanych Gaspara i Veigi. Do kadry po pauzie wracają natomiast Banda i Ramadani, a pierwsze powołanie otrzymał nowy nabytek Giallorossich, Sadik Fofana, pozyskany z Grazer AK.
Początek meczu 21. kolejki rozgrywek Serie A pomiędzy Milanem a Lecce w niedzielę o godzinie 20:45 na stadionie San Siro. Sędzią głównym tego spotkania będzie Luca Zufferli z San Daniele del Friuli. Transmisja w polskiej stacji Eleven Sports 1. Zapraszamy!
Przewidywane składy:
AC MILAN (3-5-2): Maignan – Tomori, Gabbia, De Winter; Saelemaekers, Ricci, Jashari, Rabiot, Bartesaghi; Pulisic, Leão. Trener Allegri.
US LECCE (4-3-3): Falcone – Kouassì, Siebert, Tiago Gabriel, Gallo; Coulibaly, Ramadani, Maleh; Pierotti, Stulic, Sottil. Trener Di Francesco.
A gdzie się podziało najzwyklejsze kibicowanie, przeżywanie meczu i zwykłe drżenie o wynik? Sporo tego teraz, wiadomo - ale póki co na półmetku jest o niebo lepiej niż rok temu. Wszystko musi dzisiaj być rozrywką i netflixem, ciągłymi zastrzykami dopaminowymi? Piłka nożna to alegoria życia i emocji mamy całe spektrum.
Rezultat się liczy. Jakby się cofnąć w czasie do 1994 z całym „dobrodziejstwem” inwentarza dzisiejszej cywilizacji to płacz byłby 10x większy, Scudetto z 36 bramkami strzelonymi przez cały sezon, a przed finałem z Barceloną to byłby lincz na Capello, że z taką cyniczna gra to w ogóle nawet nie ma po co wychodzić na boisko.
Dzięki Guardiola, wychowałeś całe pokolenie systemowców. Zakażmy najlepiej dekretem gry defensywnej, skróćmy czas meczów, zlikwidujmy spalonego. Wtedy będą padać wyniki 10-6 i nie trzeba będzie odrywać w końcu łba od tiktoka w trakcie oglądania meczu, bo sama piłka nożna tiktokiem się stanie. Bo tylko ciągła stymulacja uwagi się liczy.
No i piękne jest takie uczucie gdy przychodzi pan maruda Max Allegri i psuje wszystkim zabawę.
Jak Conte rok temu grał tak cynicznie to takiego jojczenia nie było. Rozumiem krytykę jufkuv i somsiadow, ale nie rozumiem srania we własne gniazdo (które intensywnością przewyższa nieraz krytykę z zewnątrz).
Można jechać na zarząd, sam to notorycznie robiłem i robię (fanculo a Furlani e RedBird), ale patrzę w tabele, bilans punktowy rok do roku… i złego słowa na drużynę i Maxa powiedzieć nie mogę.
Forza cynizm.
Forza pragmatyzm.
Forza niski blok defensywny.
Forza granie na wynik.
Forza defensywa.
Forza Milan!
Niech żyje i króluje nam Max Allegri i syn jego Adrien Rabiot.