MILAN GÓRĄ W DERBACH MEDIOLANU!
Milan po bramce Pervisa Estupiñána pokonał Inter 1:0. Seria bez porażki w derbach trwa – to już siódmy taki mecz bez porażki Rossonerich (od 22 IV 2024)!
Trener Massimiliano Allegri wypowiedział się po remisie z Romą: "Po meczu wszyscy jesteśmy mądrzejsi i wiemy, co trzeba było zrobić. W pierwszej połowie, po naszym dobrym starcie, Roma przejęła inicjatywę. Maignan dwa-trzy razy nas ratował. W drugiej połowie mecz wyglądał inaczej i wydawało się, że możemy wejść na odpowiednie tory, ale wtedy oczywiście przytrafił się rzut karny. Trzeba unikać błędów, kiedy rywal gra mocno w pressingu. To jednak dobry punkt, zyskaliśmy punkt na Napoli, jesteśmy nadal na dobrej drodze do finałowego celu. Strata do Interu? My nie myślimy o Interze, myślimy o sobie. Teraz czekają nas kolejne mecz poza domem. Nasz terminarz ostatnio to sześć wyjazdów i trzy mecze u siebie. Myślimy tylko o kolejnym rywalu. Tak jak zawsze powtarzam, cel Milanu to pierwsze czwórka. Oczywiście, jest ambicja, by grać o wszystko, ale to inny temat. Rzeczywistość jest taka, że Milan musi być w pierwszej czwórce. Teraz jesteśmy na drugim miejscu, ale do końca jeszcze daleka droga. Jest wiele do poprawy. Athekame wszedł i zagrał dobry mecz. De Winter też dobrze się rozwija. Z wielkim spokojem, stąpając twardo po ziemi, myślimy o tym, co dalej. Brak postępów w grze? Pierwsza połowa to była męka, poza pierwszymi 7-8 minutami. Powiedziałem na początku: Patrz, jak czysto dzisiaj gramy. A potem zaczęliśmy popełniać wiele błędów i cierpieć pod naporem rywala. Oczywiście, utrzymanie przez cały mecz takiego tempa, jak narzuciła Roma w pierwszej połowie, nie jest możliwe. Potem wyszliśmy na prowadzenie i zapowiadało się, że prędzej będzie 2-0 dla nas, niż 1-1, natomiast przytrafił się karny".
Nieprzegranie tego meczu to był ultraważny wynik w kontekście top 4. Musimy Romę oddalić od nas jak najbardziej bo się robi nieciekawie z odradzającym się Juve i zdrowiejącym Napoli.
zdrowe Napoli jest przed nami, Inter wiadomo
Nie gramy w żadnych europejskich pucharach, kopiemy się po czole w meczach z dołem tabeli, a z lepszymi stawiamy autobus i liczymy na minimalne zwycięstwo.
Nie odczuwam jako kibic żadnej satysfakcji z oglądania tego Milanu. Na początku sezonu to jeszcze człowiek się napawał tabelą która oczywiście dalej wygląda bardzo dobrze ale im dalej w las tym ta radość mija.
Allegri wybitnie umie zabić radość z oglądania futbolu.
Grając tak jak gramy, generujemy też sami sobie duże trudności w wyprowadzeniu piłki z obrony. Bardzo dużo wymian podań między obrońcami, którzy umówmy się, demonami techniki i wizji rozgrywania nie są, a którzy pod naciskiem rywali wywalają piłkę do przodu, gdzie gracze tacy jak Leao czy w szczególności Nkunku badzo łatwo tracą piłkę przez co naprawdę ciężko jest nam przesunąć ciężar gry wyżej i oddalić go od naszej bramki.
Oczywistym jest także, że mamy problemy na bokach. O ile Alexis kiedy jest zdrowy i jest w formie daje radę i potrafi szarpnąć z prawej strony, tak wszyscy nasi pozostali wahadłowi mocno odstają. Bartesaghiego można rozgrzeszyć, bo ładnie się rozwija i ma atuty fizyczne, oraz dobrze potrafi kopać ze stojącej piłki, tak w rozegraniu na małej przestrzeni i wyprowadzeniu piłki podaniem jest nadal dość słaby. Estupinian to wiadomo rozczarowanie, a Athekame to taki gość na sztukę. Niby jest na boisku, ale jak go widzisz to wiesz, że z przodu nic nie wniesie, a modlisz się, żeby i z tyłu nic nie zawalił. Na tych pozycjach jest sporo do poprawy.
Podobnie zresztą jak w próbach uruchamiania napastników. Kiedy widzę po raz kolejny piłkę do Nkunku, który jest plecami do bramki i ma tę piłkę przyjąć/zastawić/odegrać szybkim podaniem to wiem od samego początku że nic z tego nie będzie. 80% takich prób kończy się stratą. Obrońcy zjadają go fizycznie i najczęściej odbierają mu piłkę czysto, bez faulu. Do takiej gry potrzebny jest gość taki jak Fulkrug. Bez silnego, fizycznego napastnika na boisku, przeciwko zespołom takim jak Roma, Napoli, Inter, Como będziemy mieć wielkie ciężary z przedostaniem się w okolice pola karnego rywali.
I tak całościowo...po prostu źle się to ogląda. Jest to męczące. Finalnie i tak liczy się wynik, więc jak dojedziemy powiedzmy na 2 miejscu do końca sezonu to będę zadowolony. Niesmak jednak pozostanie.
Czy kadry Romy, Napoli, Juventusu są aż tak mocne, żeby balansować punktami mniej więcej tyle co oni tyle co oni, nie grając w europejskich pucharach?
Czy kadra Milanu jest w jakimkolwiek stopniu przygotowana fizyczna?
Pomijać fakt, że mamy jednak nad nimi 4 punkty przewagi co nie jest wcale tak mało to wszystkie te ekipy mają zbliżony skład, a Napoli bez kontuzji to nawet sporo mocniejszy. Jeśli chodzi o punkty to trudno się o coś przyczepić, gorzej o styl, ale chcieliśmy Allegrego to mamy Allegego.