SCUDETTO


Szczęście Allegriego i różne drobiazgi

26 stycznia 2026, 09:53, Redakcja Aktualności
Szczęście Allegriego i różne drobiazgi

W mediach społecznościowych krąży filmik autorstwa Gli Autogol, poświęcony szczęściu Maxa Allegriego, a szczęście to bez wątpienia temat, który od dawna powraca, gdy mówi się o sezonie Milanu [WIDEO]. Nieprzypadkowo w niemal wszystkich telewizyjnych studiach do wczoraj dyskutowano o starciu o scudetto między Interem i Napoli, odpowiednio pierwszym i trzecim zespołem tabeli, kręcąc nosem na drugie miejsce Rossonerich. Dało to również początek klasycznym debatom na temat zawodników i piłkarzy nastawionych na wyniki , o tym, kto kreuje, a kto kończy, kto błyszczy, a kto wykorzystuje każdy mały błąd przeciwników. Rzymski wieczór, zakończony ostatecznie remisem (gol głową De Wintera i rzut karny Pellegriniego), w pewnym sensie odnawia tę dyskusję i najpewniej nadchodzące mecze nie zmienią opinii o Milanie i Massimiliano Allegrim – podsumowuje w poniedziałek SportMediaset.

W tym wszystkim jedyną prawdziwą kwestią pozostaje dziś chyba tylko walka o scudetto. Pięć punktów straty do Interu, zespołu ewidentnie bardziej kompletnego pod wieloma względami, to różnica, którą nie będzie łatwo zniwelować, nawet biorąc pod uwagę europejskie puchary Nerazzurrich oraz mecze Pucharu Włoch, które drużyna Chivu będzie musiała rozegrać, w przeciwieństwie do Milanu. Szczęście Allegriego jest jednak w połowie mitem: mówimy to, mając świadomość, że mecz na Stadio Olimpico był kolejnym wieczorem wielkiego cierpienia. Pytanie brzmi jednak tak: prowadząc na pół godziny przed końcem, czy remis z Romą to punkt zdobyty, czy dwa stracone? I dalej: czy po tym, jak w dziesięciu meczach z pierwszą dziesiątką tabeli Allegri zdobył aż 24 z 30 możliwych punktów, dzięki siedmiu zwycięstwom i trzem remisom, można wciąż mówić wyłącznie o szczęściu Milanu?

To, co prezentuje Milan, wydaje się nam raczej świadomym i wyraźnym wyborem filozofii gry. Potwierdzają to również niektóre decyzje personalne Allegriego. Odkąd ma do dyspozycji niemal wszystkich zawodników, nierzadko zdarza się, że trener Rossonerich zachowuje na ostatnie trzydzieści minut (moment, gdy rywale są najbardziej zmęczeni) kilku najbardziej niebezpiecznych piłkarzy. W Rzymie byli to na przykład Pulisic i Füllkrug. Woli więc pozwolić przeciwnikowi przejąć inicjatywę wtedy, gdy ma on więcej energii (również do obrony), a spróbować zamknąć mecz w drugiej części spotkania. Z silnymi rywalami to działa – i nie jest przypadkiem, że zdobył przeciwko nim tak wiele punktów – działa gorzej z mniejszymi zespołami, przeciwko którym Milan stracił kilka okazji, powiększając dystans do Interu (który takich meczów nigdy nie przegrywa).

Nie jest to pochwała gry nastawionej na wyniki, ani oda do drużyny Milanu, która z pewnością nie daje widowiska. Ale jeśli po 22 meczach przegrałeś tylko w pierwszej kolejce (21 kolejnych meczów bez porażki – najdłuższa obecnie trwająca seria bez przegranej w pięciu największych ligach Europy), można to nazwać szczęściem, lecz z pewnością nie jest to przypadek. Na koniec warto dodać jeszcze jeden, wcale nie błahy fakt: w bardzo delikatnej kolejce, z bezpośrednimi starciami między zespołami z miejsc od drugiego do piątego, Milan ostatecznie stracił dwa punkty do Juventusu, który i tak pozostaje pięć punktów z przodu, zyskał jeden punkt nad Napoli (teraz –4) i utrzymał czteropunktową przewagę nad Romą. Wszystkie te drużyny są bezpośrednimi rywalami w walce o miejsca premiowane awansem do Ligi Mistrzów. To prawda, Inter odjechał, ale czy wszyscy nie mówili, że scudetto i tak nie jest celem Milanu?



7 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
ksieciunio
ksieciunio
26 stycznia 2026, 12:52
21 meczów bez porażki to nie może być tylko kwestia szczęścia. A marnowanie sytuacji to nie tylko domena rywali Milanu. Mecz z Violą powinien być rozstrzygnięty już po 1szej połowie. Z Sass sędzia nie uznał prawidłowej bramki na 3-1 która ustawiłaby spotkanie. To samo z Genoą (dwa nieodgwizdane karne dla Milanu w końcówce). Przykładów znajdzie się więcej. Zgadzam się że styl mamy toporny ale zachowajmy trochę obiektywizmu. Pzdr
0
boguc69
26 stycznia 2026, 13:38
to też kwestia umiejętności Mańka, bo gdyby nie on to w rubryce "porażki" widniałaby cyfra dużo większa niż "1"
0
roox
roox
26 stycznia 2026, 12:25
W zasadzie to tylko te punkty cieszą, a tak to oczy krwawią. Leao jest obecnie w jakimś mega dołku, Pulisic 8 bramek i zaczyna na lawce, brak gry 9-tką chociaż jest dostępna. Wyglądamy jak Lecce, które gra obronę częstochowy.
0
boguc69
26 stycznia 2026, 12:10
nawet gdyby anulować wyniki pierwszej kolejki, to mając sezon bez porażki i tak nie bylibyśmy liderem

praktycznie w każdym meczu Mike dokonuje jakiegoś cudu albo atakujący przeciwnika partolą na potęgę stuprocentowe sytuacje

z każdym kolejnym meczem obrona wygląda na coraz bardziej dziurawą

strach pomyśleć, na którym bylibyśmy miejscu, gdyby całego tego farta zabrakło

jeśli scudetto nie jest celem w sezonie, gdy nie gramy w Europie i wypisaliśmy się z Pucharu Włoch, to kiedy kuźwa będzie celem?????
0
Zuber
Zuber
26 stycznia 2026, 11:09
Takie szczęście, że zasnąłem już podczas pierwszej połowy i wstałem rano. Tragiczne są to widowiska z naszym udziałem. Lepiej chyba skrót z rana obejrzeć niż się denerwować. Kompletny brak zajawki na oglądanie takiej gry.
3
Gol
Gol
26 stycznia 2026, 10:45
Allegri gra taką piłkę od wielu lat i nie zawsze mu to szczęście dopisuje, także mocno to jest nad wyrost. Punktujemy bo z Allegrim głównie to się liczy, nawet wczoraj okropny mecz z Romą prawie wygraliśmy gdyby nie indywidualny błąd. Szczęście to można mieć raz czy dwa, chociaż głównie to szczęście to tak naprawdę brak posiadania zimnej krwii przez naszych rywali aby wykorzystać wykreowane okazje.
0
Rafał0209
Rafał0209
26 stycznia 2026, 10:39
Wystarczy obejrzeć kilka meczów Milanu by wiedzieć że to OGROMNE SZCZĘŚCIE sprawiło że mamy tylko jedną porażkę w lidze. Inter ma 4 razy tyle porażek a 5pkt więcej w Tabeli. to czyja filozofia gry jest lepsza strach przed porażką czy zawsze bicie się o zwycięstwo mimo ryzyka porażki. filozofia gry Allegriego to zawsze była kontrola spotkania, 1:0 oddanie piłki rywalowi ale pełna kontrola nad wydarzeniami z boiska, to co dziś oglądamy nie ma nic wspólnego z jego filozofią gry, nie ma jaj się przyznać że mu to się wymyka spod kontroli i nad tym coraz bardziej nie panuje.
5

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się