SCUDETTO


Milan – Comvest, zdecydowane przyspieszenie. RedBird może zamknąć sprawę w ciągu dziesięciu dni

27 stycznia 2026, 11:11, Redakcja Aktualności
Milan – Comvest, zdecydowane przyspieszenie. RedBird może zamknąć sprawę w ciągu dziesięciu dni

To, że sytuacja znajdowała się w punkcie zwrotnym, było jasne od dawna, niezależnie od tego, na czym dokładnie ten zwrot będzie polegał. Jednak tak krótkie terminy były dość nieprzewidywalne. Era Elliott Investment Management w Milanie dobiega końca i powinna zakończyć się bardzo szybko. Kwestia dni, około dziesięciu – informuje we wtorek La Gazzetta dello Sport.

RedBird się spieszy, a finalizacja umowy z nowym inwestorem, w praktyce nowej pożyczki, lecz z dłuższym terminem zapadalności i korzystniejszym oprocentowaniem, pierwotnie planowana na koniec lutego lub początek marca, może nastąpić bardzo szybko, być może już w pierwszych dniach przyszłego miesiąca. Kolejne kroki są, rzecz jasna, zaplanowane od dawna. Przede wszystkim, jak wspomniano, spłata zadłużenia wobec Elliotta, a w konsekwencji wyjście z rady nadzorczej Milanu przedstawicieli związanych z poprzednim właścicielem. Następnie zaplanowanie nowej struktury organizacyjnej, w której – jak zapewniają w Milanie – ciągłość zostanie zagwarantowana przez prezydenta Paolo Scaroniego oraz dyrektora generalnego Giorgio Furlaniego. Na ten moment nikt nie myśli o radykalnych zmianach, również ze względu na dobre wyniki finansowe osiągnięte przez obecne kierownictwo.

Z pewnością projekt Cardinale, w tym także NBA Europe, będzie mógł wreszcie w pełni ruszyć, bez konieczności mierzenia się z hamulcami, które w ostatnich latach pochodziły właśnie od Elliotta. Co dokładnie się wydarzy i co faktycznie się zmieni – czas pokaże. Na razie jednak Milan zdecydowanie zmierza ku innej przyszłości. Z wszystkimi dokumentami gotowymi, by powitać Comvest i pożegnać rodzinę Singerów.



32 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
Rocker
Rocker
28 stycznia 2026, 00:12
Ufff… Złotousty prezydent i mistrz Excela zostają! To najważniejsze!
0
Victor Van Dort
Victor Van Dort
27 stycznia 2026, 15:23
Oto opinia i odczucia kibica ligi angielskiej na temat sytuacji w Chelsea, na którą się natknąłem i którą sobie o tak tutaj, mniej więcej przytocze...

Aż 70% kibiców Chelsea deklaruje, że kompletnie nie ufa obecnym właścicielom w kwestiach sportowych. Dla kogoś, kto nie śledzi na bieżąco sytuacji klubu, może się to wydawać dziwne, bo Chelsea wygrała Ligę Konferencji, wróciła do Ligi Mistrzów i zdobyła klubowe Mistrzostwo Świata w nowej formule, co był ich najlepszy sezon od lat. Po przejęciu przez Amerykanów i odejściu Romana Abramowicza Chelsea ma jednak ogromny problem tożsamościowy i przestaje być klubem sportowym, bo liczy się wyłącznie czysty zysk w tabelkach Excela, a nie wygrywanie. Piłkarze są traktowani jak aktywa, które mają rosnąć na wartości, kibic jak klient, a drużyna zmienia się w żywy poligon inwestycyjny. Enzo Maresca był piątym trenerem Chelsea, od kiedy władzę na Stamford Bridge przejęli Amerykanie. Jeszcze za rządów Romana Abramowicza The Blues słynęło z niedawania długiej liczby szans swoim trenerom, ale ci mieli zdecydowanie większą władzę. Dziś wprost przyznają, że trener nie jest współtwórcą projektu, a kimś w rodzaju wykonawcy. Właśnie między innymi za próbę zburzenia tego systemu wyleciał Maresca. Zarząd miał wymagać od trenera nieustannej rotacji najważniejszych piłkarzy. W mediach mówiło się nawet o tym, że większe zdanie w kwestii dobierania składu na mecz miał sztab medyczny, który zamiast wysyłać sugestie, decydował, który piłkarz przez jaki czas może grać na murawie. Na podstawie badań ustalano dla zawodników ich aktualne limity minutowe. Niezależnie od wyniku i sytuacji na boisku, trener musiał kurczowo się tego trzymać. Zdarzyło to iść nawet do tak absurdalnej sytuacji, że jeden z członków sztabu medycznego zasiadł na ławce rezerwowych, by przypominać trenerowi o zmianach. Według Mareski najważniejsze twarze były chronione aż za bardzo. On uważał, że zbytnia zachowawczość sprawiała, że nie mógł wypracować idealnej formy drużyny. Trener za niektóre zmiany musiał później świecić twarzą, jak wtedy, gdy zmieniał Palmiera przy wyniku 2:2, a kibice zaczęli skandować "Nie wiesz, co robisz". Później pojawiły się plotki, że zmiana nie była jego decyzją, tylko góry. Ze sportowego punktu widzenia nadmierna ochrona graczy psuje rytm meczowy i jest to fakt. Tajemnicą pozostaje czy faktycznie była ona nadmierna. Nie wiemy na ile i czy w ogóle sztab medyczny przesadzał. Włoch jest trenerem, nie lekarzem, co warto mieć z tyłu głowy słysząc tego typu doniesienia. Szczególnie, że takie zachowanie klubu to pokłosie poprzednich sezonów, gdy Chelsea miała gigantyczny problem z kontuzjami. W odpowiedzi na to właściciele postanowili wdrożyć system oparty na danych. To nie jest tak, że zarządowi super zależy na zdrowych piłkarzach, aby ci byli gotowi na najważniejsze starcia. Kontuzja czy gorsza forma zawodnika oznaczają, że jego wartość rynkowa spada. Jak już wspomniałem wcześniej, piłkarze w Chelsea to aktywa, a głównym celem menadżera aktywów jest ochrona ich wartości. W czasie, gdy zmieniane są supergwiazdy, to szanse dostają młodzi piłkarze, którzy grając mogą zbudować swoją pozycję na rynku. Problem w tym, że nie są jeszcze gotowi, by rywalizować o wszystkie najważniejsze puchary. Często pojawiały się głosy, że brak doświadczenia jest jednym z największych problemów ekipy Enzo Maresca. Tego nie da się zbudować szybko, zwłaszcza mając najmłodszy skład w lidze i drużynę, w której panuje ogromny przemiał piłkarzy. Amerykańskich właścicieli mało to obchodzi. Tak naprawdę sportowo to najważniejsze, żeby Chelsea meldowała się w Lidze Mistrzów. I to nie z powodu prestiżu, ale znacznie większych pieniędzy oraz wzrostu wartości zawodników. Wiadomo, że sukces sportowy podbija wartość składu, więc nie jest on całkowicie marginalizowany. Nie traktuje się go jednak jako priorytetu, bo w dużej mierze to hazard. Liczba czynników wpływających na sukces lub jego brak jest tak ogromna, że z punktu widzenia kogoś, kto chce jak najwięcej zarobić na interesie, nie warto stawać go na pierwszym miejscu. Obecność w klubie twarzy zarządu Tothabaoliego jest jawnym konfliktem interesów. Chelsea oficjalnie walczy ze sprzedażą biletów na rynku wtórnym, ale jednocześnie w jednej z takich firm handlujących biletami na rynku wtornym udziałowcem jest Bowly. Na platformie powiązanej z właścicielem bilety na mecz Chelsea potrafiły sięgać nawet sześć tysięcy funtów. Premier League wymienia tę stronę jako nieautoryzowaną. Kibice próbowali zgłaszać to do ligi, szukając możliwości konfliktu interesów, ale przynajmniej na razie nie poczyniono żadnych sensownych kroków. Pomimo że wszystko stało się dla klubu sposobem na dorobienie się kilku dolarów, Chelsea i tak nie wygląda najlepiej finansowo i balansuje na krawędzi złamania zasad finansowych. Ciężko się dziwić, skoro w kilka lat władali półtora miliarda euro, a poprawa wyników sportowych nie była znacząca. I zanim ktoś wyjedzie mi tu z przytaczaniem poprzedniego sezonu, przypomnę, że Chelsea do ostatniej kolejki walczyła o to, by w ogóle zagrać w Lidze Mistrzów, w której nie grała od dwóch sezonów. Wygranie Ligi Konferencji było bardziej wymogiem niż sukcesem, a zwycięstwo w KMŚ, choć warto je docenić, bo pokazuje potencjał drużyny i kunszt taktyczny Maretki, było jednak triumfem w miesięcznym turnieju, w którym liczy się forma w danym momencie, a nie na przestrzeni całego sezonu. W kampanii 2022-2023 The Blues zaliczyło zysk, ale tylko dzięki temu, że sprzedali hotele wokół stadionu i kobiecą drużynę piłkarską. Nawet można by było to uznać za pewnego rodzaju sukces. Tylko właścicielem firmy, która to nabyła, był Bowly. Tak, dokładnie, gość przełożył aktywo z jednego koszyka do drugiego i wpisał je sobie w tabelce jako zysk. No po pierze to się zgadza, tu nie ma wątpliwości, ale schylanie się po takie ruchy raczej nie świadczy o dobrym kierunku. Wielu właścicieli klubów w Anglii uznało to za robienie sobie z zasad jaj. Po osiągnięciu zysku pomogła też bezduszna sprzedaż lokalnych piłkarzy. Największym przykładem jest Conor Gallagher. Anglik był wychowankiem i kapitanem, był częścią lokalnej tożsamości. Kimś więcej niż piłkarzem. Dla klubu był jednak wyłącznie liczbą w Excelu, dodatkowo wyjątkową, bo jego sprzedaż w papierach oznaczała czysty zysk, potrzebny, aby uniknąć kar PSR. Premier League nakłada na kluby surowe limity strat wynoszące maksymalnie 105 milionów funtów w ciągu trzech lat. Złamanie tych zasad może srogo kosztować. Kiedy tylko pojawiła się okazja, by sprzedać Gallaghera, klub od razu postanowił to zrobić. I wcale nie za jakieś wielkie pieniądze, jak na ich możliwości, tylko 42 miliony euro. Tak właśnie wypłukuje się tożsamość drużyny. Chelsea zapoczątkowało w Europę także politykę długich kontraktów. To bardzo biznesowe podejście. Budujesz wartość piłkarza w długim terminie, w pełni kontrolujesz jego karierę i liczysz na eksplozję, która pozwoli sprzedać go z zyskiem. Dodatkowo, a pewnie i nawet przede wszystkim, długie kontrakty umożliwiają amortyzację, czyli rozłożenie kwoty wydanej na zawodnika na kolejne lata. Co dzięki temu Chelsea wydając ponad 1,5 miliarda euro w bardzo krótkim czasie nie padła łupem kar. Od pewnego czasu Chelsea prześmiewczo zaczęto nazywać Brighton 2.0. Mewy są modelowym przykładem klubu stawiającego na eksport piłkarzy. Trudno nie odnieść wrażenia, że funkcjonują w wymarzony dla Amerykanów sposób. Kupują zawodnika po to, by sprzedać go drożej i tak w kółko. Zamiłowanie właścicieli Chelsea do Brighton daje się we znaki na każdym kroku. Drektor sportowy The Blues oraz szef działu scoutingu zajmował wcześniej takie stanowisko w Mewach. Pójdźmy dalej. Pierwszym trenerem zatrudnionym przez nową władzę był Graham Potter, były trener Brighton. Ale to nie wszystko. Trzy najdroższe sprzedaże Mew to trzy transfery do Chelsea: Joao Pedro, Marc Cucureya i Moises Caicedo. Chelsea dosłownie próbuje przeszczepić ten projekt do nowego organizmu i zrobić go z większym rozmachem. Pomóc w tym ma powoli powstająca sieć klubów, w której na razie znajduje się jedynie Strasburg. Uznany francuski klub od przejęcia przez Amerykanów znacząco zwiększył wydatki na transfery, a zatem poszła też silniejsza pozycja na lokalnym rynku. Jeszcze w 2021 roku wydali na transfery 4,5 miliona euro. Rok później 7 milionów. Od 2023 roku wydałem kolejno 61 milionów euro, 62 miliony euro i 110 milionów euro. W obecnym sezonie wydali najwięcej spośród całej ligi. O co więc chodzi kibicom? O to, że wszystko to ma miejsce kosztem utraty suwerenności. Strasburg zmienił się w przedszkole Chelsea, to obecnie najmłodsza drużyna w Europie. Właściciele wprost traktują ich jako przedsionek swojej najważniejszej drużyny. Do klubu na potęgę wypożyczani są piłkarze, którzy nie mieszczą się w kadrze The Blues, a kiedy sami stworzą swojego zawodnika, prawie pewnym jest, że niebawem dołączy on do Chelsea. Dotyczy to zresztą całych struktur, bo następcą Enzo Mareskiego został człowiek, który okazał się fenomenem w Strasburgu. Z którego nic by się nie spodziewał. W artykule weszło w październiku czytamy, że na linii Strasburg-Chelsea odnotowano już ponad 10 transferów. Najgłośniejszym przypadkiem jest transfer Emmanuela Emeha. Napastnik był kluczową postacią drużyny i przede wszystkim jej kapitanem. Kiedy Chelsea zgłosiła się po niego, ten w trakcie wycia jeszcze zawodnikiem Strasburga, poleciał do Londynu i zrobił sobie zdjęcie pod obiektem treningowym z koszulką The Blues. Widzieliście kiedyś coś podobnego? No, mocne upokorzenie tak legendarnego klubu. Oczywiście po powrocie do Francji nie został przywitany złotymi laurami. Był wygwizdany, a na trybunach pojawił się transparent nazywający go pionkiem Amerykanów. Szymon Janczyk podaje jeszcze inny podobny przykład. Nawet jeszcze bardziej kuriozalny, który tylko pokazuje szacunek Amerykanów do swojego drugiego dziecka. Wspomina historię Samuela Smitha, który w lipcu trafił do Strasburga, we wrześniu wrócił do Londynu, a dzień później został wypożyczony do Swansea. Na początku każdego spotkania najbardziej zorganizowana grupa kibiców symbolicznie milczy przez pierwsze 15 minut. Niestety cała ta wojna z władzami wygląda jak walka z wiatrakami. Ten właściciel w ciągu kilku najbliższych lat raczej nie powinien się zmienić. Amerykanie zainwestowali w Strasburgu zbyt wiele energii i pieniędzy, by nagle sprzedać klub i pogodzić się z oczywistą stratą. Podobnie niestety ma to miejsce w Chelsea. I kibice również otwarcie protestują, ale zapewne na niewiele się to zda. Fani The Blues protestowali ostatnio między innymi przed meczem z Brentfordem czy Southampton. Setki fanów zebrało się przed Stamford Bridge z transparentami i flagami. Marka, jaką zbudował Roman Abramowicz, jest dziś bezdusznie wykorzystywana, a najbardziej cierpią na tym kibice, którzy dla nowej władzy w klubie stali się klientami. I to żadna moja interpretacja, tylko słowa jednego z byłych dyrektorów naczelnych, który wprost przyznał, że nie jest fanem piłki nożnej. Jedna z oddanych grup kibiców Chelsea zorganizowała ankietę, w której prawie 91% kibiców opowiedziało się negatywnie na pytanie o zaufanie do decyzji sportowych obecnych właścicieli. Aż 82% jest bardzo niepewnych co do przyszłości klubu, a niecały 1% fanów deklaruje pełne zaufanie do Amerykanów. Jak sami widzicie, wśród ankietowanych panuje ogromny pesymizm, z którym, jak wspomniałem sekundę wcześniej, kibice nie są w stanie zbyt wiele zrobić. Lokalna społeczność w klubie umiera, a za tym idzie również upadek tożsamości. Tak jak wspominałem, być może ten model ostatecznie okaże się być rewolucyjnym na polu etku finansowym czy sportowym. Nie wykluczam, że przyniesie nawet później sukcesów, ale nie zmienia to faktu, że z romantycznego punktu widzenia, szczególnie w Anglii, w futbolu zawsze chodziło o coś więcej. I to więcej właśnie zaczyna znikać. Dzięki. (Jerzyk ze Świata Futbolu)

Korpo piłka nie daje radości, nikomu poza tymi którzy się nią nie interesują ale zarabiają na tych co się nią interesują.
Edytowano dnia: 27 stycznia 2026, 15:44
5
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 18:10
co do długich kontraktów - i władze u angoli, i władze jułefy już jakiś czas temu podjęły decyzję, że 7-8 letnie kontrakty nie będą tak amortyzowane, tylko maksymalnie na 5 lat. oczywiście za decyzją stało to, co robiła Chelsea
0
mufi
mufi
27 stycznia 2026, 19:25
sporo czasu macie chłopaki :) żony, dzieci nie macie ?
1
DarQ
DarQ
27 stycznia 2026, 14:59
Nie za bardzo wiem , na czym miały (mają) polegać te hamulce Elliota. Może kiedyś się dowiem. Wiem tylko, że Singer jest mega pazerny , to prawdziwa excel-lencja salonowa i tym swoim stylem reperował nasz budżet co było paradoksalnie dla na pozytywne.
Natomiast sam Maldini o tym mówił , że w Elliocie było mu czasem ciasno , zarówno w sferze kompetencji ( kto jest od czego), jak i finansów.
Sprawa Bobana jest nam wszystkim znana.
Tymczasem RedBird jest bardziej wylewny finansowo. Czasami (lub wersja "często" - dla miłośników Elliotta) nie trafiają z transferami.
I w tym kontekście stawiam tezę. Czy Paolo Maldini lepiej nie odnalazłby się w zarządzie , który nie musi reparować budżetu i finansów? W tej sytuacji załóżmy, że pracowałby w czasach właścicielskich RB i dla ułatwienia nam wyobrażenia , dyr. generalnym nie byłby ani Gazdis , ani Furlani tylko jakiś Pan Y.
Czy to nie byłoby z korzyścią dla klubu , jak i dla samego Paolo?
0
Mirek99999999
Mirek99999999
27 stycznia 2026, 17:00
Tego nigdy się nie dowiemy. Może udało by się wejść na wyższy poziom, a może było by podobnie jak teraz. Moim zdaniem nawet jak Paolo dostał by większą kasę na transfery to niewiele by to dało. Formuła z Piolim się wyczerpywała, a nie sądzę by ktoś chciał zwolnić trenera co z kadrą, którą Maldini ulepił mu za "drobniaki" od Elliotta wygrał scudetto, a rok później awansował do półfinału LM. W dużej mierze wszystko zależy od odrobiny szczęścia i doboru odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie. Można wydawać grube miliony i przez wiele lat kopać się po czole jak MU po odejściu Fergusona. Maldini trafił ściągając Pioliego, Zlatana i Kjaera, z pomocą przyszła przerwa pandemiczna, a potem gra przy pustych trybunach, gdyby któregoś z tych elementów zabrakło historia mogła by się potoczyć zupełnie inaczej...
0
Zuber
Zuber
27 stycznia 2026, 17:10
Jak Elliott miałbyć bardziej rozrzutny jak oni w tym czasie wyprowadzali klub na prostą. Wytłumacz mi to proszę, bo twoja niechęć do nich i miłość do RB bije na kilometry, a to praktycznie jest taki sam system zarządzania klubem z tym, że Singer potrafił od początku dobrać dobrych wykonawców.
0
DarQ
DarQ
27 stycznia 2026, 18:59
Zuber
" twoja niechęć do nich i miłość do RB bije na kilometry".
Problem polega na tym, że Ty w tych słowach znajdujesz jakąś obelgę. A nie powinno tak być. Mam prawo lubić bardziej tych, a Ty tamtych...i tak pewnie jest. Natomiast dziwnie jest przebywać na forum jak ciągle się czyta , że zarządca jest podłym szczurem - straszna dziecinada.
Ale ja nie o tym - to już było wałkowane. Coś dziwnego pojawiło się w Twoim i Mirka komentarzu.
Ja wyraźnie napisałem aby umiejscowić Paolo w RB i nawet nie chodziło mi o sam RB , bo specjalnie by nie łapać zbędnego kontekstu usunąłem Gazdisa i Furle, tylko chodziło mi o tego drugiego w kolejności właściciela, który już nie martwi się tak o uzdrowienie budżetu tylko ma większy komfort. A Wy jak dzik w żołędzie, na ślepo ciągle o tym Elliocie. Zastanawiające ? Prawda?
Te Wasze namiętne zlewanie Paolo z Elliotem, wywołuje sporo gniewu wobec następcy ( to nie mój problem) ale ten gniew obniża mocno zakres szerszego spostrzegania i na forum ( to już mnie dotyczy) nie można sensownie wymienić poglądów.

0
Mirek99999999
Mirek99999999
27 stycznia 2026, 21:37
DarQ
Czy ty umiesz czytać ze zrozumieniem? W skrócie napisałem, że Paolo miał farta budując drużynę dla Elliotta, wszystkie elementy zgrały się niemal idealnie, oraz że wątpię by udało mu się to drugi raz powtórzyć nawet z większym budżetem. Transfery to loteria, czasami mają większą szansę powodzenia, czasami mniejszą i nawet gdyby znowu fartem trafił z transferami to zabrakło by katalizatora w postaci trenera bo Pioli się wypalił, a nikt w klubie nie miał by jaj go wtedy zwolnić. A tobie na samo wspomnienie zbudowania drużyny dla Elliotta zapaliła się czerwona lampka w głowie i wyłączyła myślenie:)
2
ósmy
ósmy
27 stycznia 2026, 14:45
Mazel tov!
0
elszyc22
elszyc22
27 stycznia 2026, 14:16
Cardinale pozbędzie się hamulców. To teraz w końcu nareszcie pokaże Europejcom jak się robi soccer w iście jankeskim stylu.
1
Rafał0209
Rafał0209
27 stycznia 2026, 13:38
Nic to nie zmienia facet spłaca kredyt innym kredytem i tyle. byleby do wybudowania stadionu, wtedy szukać jelenia co mu miliardy da za klub by się to wszystkie lata ładnie zwróciły. dlatego nie martwmy cię nasz cel to top4 niezmiennie ten sam pozostanie. żadne tytuły czy bitka o LM nie wchodzą w grę. nikt tu nie będzie przepłacać, nom chyba że Furlani na nowe kuku sobie wyda kilkadziesiąt baniek xd
2
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 14:50
facet jeszcze musi znaleźć kredyt na ten stadion XD
0
Jaca23
Jaca23
27 stycznia 2026, 12:30
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony RedBird uwolni się od droższego kredytu, co teoretycznie powinno klubowym finansom wyjść na plus, ale od teraz zarządzać będą właściwie tylko ludzie RedBird, co jak pokazała historia różnie może wyglądać, na czele ze słupem Scaronim pakującym do sprzedaży Leao, czy Furlanim wciskającym się w sprawy sportowe, kompletnie się na tym nie znając.

Trzeba mieć nadzieję, że Furlani i spółka dobitnie przekonali się o tym, że nie znają się na tym sporcie, zostaną w swoich wygodnym gabinetach z włączonym Excelem, a działać w sferze czysto piłkarskiej pozwolą ludziom, którzy się na tym znają jak Tare.
0
Mirek99999999
Mirek99999999
27 stycznia 2026, 12:52
Furlani przekonał się rok temu, że nie potrafi w transfery, oddał część władzy Tare, a mimo to na koniec okienka wyskoczył z Nkunku, mimo iż Tare na prośbę Allegriego całe mercato szukał napastnika o innym profilu...
3
Pavlović31
Pavlović31
27 stycznia 2026, 13:04
Furlani to zrobił specjalnie żeby Tare nie zapomniał kto tu szefuje i nie będzie tak dobrze ;)
0
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 13:09
mieli spłacić Elliotta w 3 lata, nie dali rady; teraz spłata rozłożona ma być chyba do 2031. czy łączne odsetki z 9 lat Elliott + Comvest będą mniejsze niż miały być z 3 lat dla Elliotta? chyba nie musimy odpowiadać na to pytanie
0
Von Strauss
Von Strauss
27 stycznia 2026, 11:58
"Z pewnością projekt Cardinale, w tym także NBA Europe, będzie mógł wreszcie w pełni ruszyć, bez konieczności mierzenia się z hamulcami, które w ostatnich latach pochodziły właśnie od Elliotta."

To skoro tu były hamulce, to jak ta jazda bez hamulców będzie wyglądać? Bo ja się boję xD

Czekam, aż Furlani po spłacie Elliotta da wywiad w gazecie:

"Reijnders? Singerowie kazali sprzedawać. Royal? Dla Singera to był priorytet. Tonali? Singer wiedział o uzależnieniu, sam mu pomagał obstawiać. Maldini - Singer już w 2020 chciał się go pozbyć."

xD
4
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 11:23
"Na ten moment nikt nie myśli o radykalnych zmianach, również ze względu na dobre wyniki finansowe osiągnięte przez obecne kierownictwo."

w klub władowano 1,2 mld jurków, to jest wielka fura siana... przez pierwsze 2 lata Milan zarobił jakieś 10 mln, to jest zysk rzędu +/- 0,4% rocznie. czy ci wielcy hamerykańscy wyjadacze, zebrani we wszelkiego rodzaju fundusze, konsorcja, naprawdę zadowalają się zarabianiem takich ochłapów? w pierwszym lepszym polskim banku dostaliby na lokacie pewnie co najmniej ze 3%
0
Bandon
Bandon
27 stycznia 2026, 11:33
No tylko Red Bird nie planuje zarabiać na Milanie w perspektywie rocznych zysków klubu, tylko podnieść maksymalnie jego wartość i zarobić na sprzedaży. Wartość podnoszą między innymi stadionem, czy zielonym excelem. Później przyjdzie Pan Arab i nie zapłaci 700 mln Euro, tylko 2,7 mld Euro.
10
Matim
Matim
27 stycznia 2026, 11:34
Tutaj raczej nikt nie ma na myśli wielkich zysków. Od kilku lat przychody kluby regularnie wzrastają. Do tego trzy lata z rzędu klub nie przyniósł strat.

W sezonie 2020/21 klub wygenerował 297,7mln przychodu
Po pierwszy sezonie RedBird 2022/23 to było 400-405mln
W poprzednim sezonie 2024/25 już 494,5 mln.

Oczywiście rosną też wydatki, ale finanse są zdrowe i są perspektywy w dłuższym czasie na dodatkowy wzrost przychodów.
5
Tzeentch3
Tzeentch3
27 stycznia 2026, 11:42
Jeszcze bym dodał, że Milan to nie jest ich główne źródło zarabiania, a samo jego posiadanie można zakładać wpływa pozytywnie na marketing i pozostałe biznesy.
1
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 11:48
ale "przychód" to nie "dochód". gdyby nie ratujący sytuację transfer Reijndersa to bylibyśmy grubo pod kreską, po tym sezonie będzie jeszcze gorzej. ciekawe kto tym razem jest pierwszy do odstrzału? (wg mnie każdy oprócz Pulisicia, który jest amerykańską twarzą projektu)

sprzedaż może się zawsze wykrzaczyć (np jeśli doszłoby ze stadionem do takiej sytuacji jak w Valencii), co wtedy z inwestorami? będą zadowoleni?
0
Matim
Matim
27 stycznia 2026, 11:53
Ależ oczywiście, że przychód to nie dochód i z tego powodu ratowaliśmy budżet sprzedając Reijndersa. Wystarczyłoby, że Milan lepiej zagrałby w LM, dzięki temu zakwalifikował się do KMŚ, a przez ligę do LM w tym sezonie i ta sprzedaż nie byłaby konieczna.
Dlatego priorytetem dla klubu jest powrót do LM, a nie Scudetto pomimo tego, że kibicom niezbyt to się podoba.
5
kamilus
kamilus
27 stycznia 2026, 12:08
"ciekawe kto tym razem jest pierwszy do odstrzału?"

Leao? Moim zdaniem w Milanie będzie albo on albo Allegri, a jeśli ugramy awans do LM, to nie wyobrażam sobie pożegnania Maxa.
3
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 12:20
z tą kwalifikacją do KMŚ to nie takie proste - trzeba wygrać LM albo być jedną z dwóch najlepszych włoskich drużyn w rankingu jułefy (w czystej teorii w KMŚ powinno grać pierwszych 12 drużyn z rankingu, Milan jest 23). obecnie jesteśmy szóstą (wyprzedzają nas nawet Roma i Viola), w tym roku nawet w nim nie punktujemy. LM w sezonie 26/27 albo 27/28 też raczej nie wygramy, więc poprzednim beznadziejnym sezonem ligowym praktycznie wypisaliśmy się z kolejnej edycji KMŚ
Edytowano dnia: 27 stycznia 2026, 12:25
1
Matim
Matim
27 stycznia 2026, 12:37
boguc69
Ja miałem na myśli te poprzednie KMŚ. Był etap na którym pojawiały się artykuły, że trzeba wygrać jakieś 2 dodatkowe mecze jeszcze czy coś takiego i wtedy zbombiliśmy na całego (ta grupa śmierci z Newcastle, Borussią i PSG). Tam przecież z BVB i Newcastle dwa mecze na własne życzenie zremisowaliśmy
0
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 13:03
nic by to nie dało, aby być branym pod uwagę do występu w poprzednich KMŚ (Europa miała 12 miejsc) trzeba było być w top 12 rankingu europejskiego. jeśli było się zwycięzcą LM to udział miało się z automatu kosztem drużyny będącej najniżej w rankingu. dodatkowym ograniczeniem było to, że z jednego kraju mogły wystąpić tylko 2 kluby. my w tym rankingu byliśmy zbyt nisko, a zagrał choćby Salzburg, który latami nabijał sobie punkty w Lidze Europy
0
Matim
Matim
27 stycznia 2026, 14:10
Tutaj był o tym artykuł. Wg niego na tamten moment w wyścigu liczył się Juventus (który ostatecznie zagrał) Milan i Napoli. Wygrywając 2 mecze w grupie wyprzedzilibyśmy Juventus, kóry nie grał w tamtym sezonie w pucharach).

https://www.acmilan.com.pl/news/40032/kms_2025_milan_przed_szansa_na_zakwalifikowanie_sie_do_turnieju_bogata_pula_nagrod

Wygraliśmy z Newcastle, ale przegraliśmy na SS z BVB.
Nie musielibyśmy tych dwóch meczów wygrywać, gdybyśmy wcześniej głupio nie zremisowali z Newcastle u siebie i BVB na wyjeździe, gdzie wg statystyk (i z przebiegu samego spotkania) byliśmy lepsi i mieliśmy wystarczająco dużo świetnych okazji do zdobycia bramki (oba mecze 0:0).
0
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 14:48
to już tylko gdybanie. gdybyśmy my awansowali z grupy, to drabinka pucharowa ułożyłaby się inaczej, wtedy też napletsy mogłyby awansować dalej niż my...
0
Matim
Matim
27 stycznia 2026, 15:42
Ja tu nie gdybam, bo to w zasadzie jest fakt. Nie przedstawiam tego jako "gdybyśmy doszli do ćwierćfinału, to zagralibyśmy w KMŚ", tylko po prostu napisałem, że zawaliliśmy na własne życzenie, bo byliśmy potwornie nieskuteczni w meczach, które skończyły się 0:0. Na tamten moment byliśmy zależni tylko od siebie i nie udźwignęliśmy i dlatego trzeba było ratować budżet ;)
1
boguc69
boguc69
27 stycznia 2026, 17:23
"Kryteria dotyczące kwalifikacji zostaną oficjalnie ogłoszone dopiero w grudniu, ale kilka drużyn już będzie miało pewność występu na tym turnieju. We Włoszech, oprócz Interu będzie tylko jedno wolne miejsce, a w wyścigu będą brały udział Juventus, Milan i Napoli.

FIFA nie potwierdziła jeszcze oficjalnego niczego w sprawie rankingu, ale ustalenia mówią o tym, że będą brane pod uwagę wyniki z ostatnich czterech lat i tylko te dotyczące rozgrywek Ligi Mistrzów."

artykuł z listopada 2023

jak sam widzisz, nie było jeszcze oficjalnych kryteriów, redakcja "gdybała"; błędne było założenie, jakoby Włochom należały się dwa miejsca z automatu. to było zależne od miejsc w europejskim rankingu i nawet pasiaki mogły się nie załapać
0

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się