MIKE MAIGNAN 2031!
Milan cieszy się sezonem ligowym ponad oczekiwania i zastanawia się, czy bardziej bić się w piersi za zbyt wiele remisów ze słabszymi drużynami, czy raczej gratulować sobie przed lustrem za prestiżowe skalpy zdobyte do tej pory. Max nie dał szans obrońcy tytułu Napoli, Romie (cztery punkty w dwóch meczach), kuzynom w czarno-niebieskich barwach w derbach, a zwycięstwo w Turynie z Juventusem jedynie mu się wymknęło (rzut karny Pulisica tylko spotęgował żal). Co więcej, Milan nie przegrał od pierwszej kolejki. Nie jest tajemnicą, że wiele o sezonie powiedzą rewanżowe derby, jeden z tych meczów "być albo nie być", co wydaje się absurdalne w lidze z 38 kolejkami, ale historia pokazuje, jak bardzo są one ważne. Wystarczy przypomnieć sobie mistrzostwo Milanu z sezonu 2010/2011, z Allegrim na ławce, gdy liga przechyliła się na stronę Rossonerich po derbowym 3:0, albo ostatni tytuł, podpisany przez Pioliego, z dubletem Giroud przeciwko Interowi.
Przechodząc do teraźniejszości, nie sposób nie zauważyć, jak szkoleniowiec Milanu potrafił wycisnąć maksimum ze swojej kadry, korzystając ze wszystkich dostępnych zawodników – czy to z powodu nagłych braków, czy z wyboru taktycznego. Poza bramkarzem (jeśli Mike jest zdrowy, to od razu święty – Maignan pozostaje niekwestionowanym numerem jeden), trójka obrońców mogła liczyć na więcej niż solidną alternatywę w postaci De Wintera, podobnie jak Athekame udowodnił, że jest bardzo wiarygodnym zmiennikiem Saelemaekersa. Na lewej stronie wypromowanie Bartesaghiego to jedna z najlepszych intuicji Maxa – zrozumiał, że młody wychowanek da znacznie więcej gwarancji niż nowy nabytek Estupiñán. W środku pola duet Modrić – Rabiot okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę letniego mercato, w pełni wykorzystanym przez trenera, który stosował Fofanę jako trzeciego środkowego pomocnika, mając do dyspozycji jakościową alternatywę w postaci Ricciego. Jedynie Jashari (także z powodu niewielu dotychczasowych okazji) nie wniósł jeszcze wkładu, jakiego oczekiwano od jednego z najbardziej wyczekiwanych letnich wzmocnień. W drugiej linii istnieje też możliwość wykorzystania Loftusa-Cheeka, gdy chce się nadać drużynie bardziej ofensywny charakter; pozostaje on zresztą wartościową opcją w ataku jako wsparcie dla środkowego napastnika. Tę rolę Milan wypełnił dopiero niedawno, wraz z przyjściem Füllkruga, lecz wcześniej potrafił sobie radzić, korzystając z napastników ruchliwych, takich jak Leão, Pulisic i Nkunku. Allegri, krótko mówiąc, musiał stać się alchemikiem, jak najlepiej mieszając dostępne karty. Wyniki to potwierdzają.
Jest jeszcze wiele do poprawy, kadra też musi zostać konkretnie wzmocniona.