PISA SC – AC MILAN 1:2!
Najdziwniejszy moment sezonie? Prawdopodobnie dwa mecze z Chievo Verona (wygrane 3:2 i 3:1), starcie o posmaku po części nostalgicznym, po części wizjonerskim. Po jednej stronie boiska Milan Futuro, które w planach Rossonerich oczywiście nigdy nie powinno było występować na scenie Serie D, lecz konsekwentnie realizować projekt będący w fazie intensywnego rozwoju, niezależnie od sportowej kategorii. Po drugiej stronie boiska kwintesencja "bajki" włoskiej piłki nożnej, wznowionej przez amatorów po niezliczonych perypetiach. Dwa różne przeznaczenia – podsumowuje Marco Pasotto (LGdS).
Milan Futuro podąża własną ścieżką, na której liga ma znaczenie tylko do pewnego stopnia. Spadek w poprzednim sezonie, który dla nieuważnego obserwatora mógł wyglądać jak epitafium dla całego projektu, w Milanello (ale także w Casa Milan) został szybko przepracowany. Po kilku miesiącach słowa Moncady, które wówczas wydawały się dyskusyjne ("gra w Serie B, C czy D nie jest dla nas tak ważna; dla nas ważne jest tworzenie talentów, nie kategoria rozgrywkowa"), nabrały pełnego sensu. Bo nawet szczebel niżej i mimo tabeli, która nie zachwyca, misja trwa. W oczach klubu słowo "Futuro" nie odnosi się wyłącznie do drugiej drużyny, lecz do szerokiego projektu rozwoju talentów obejmującego także zespół Primavery. Idealna linia przewodnia pozostaje ta sama: wychowywać zawodników u siebie, ogrywać ich i przekazywać do pierwszej drużyny. Jednak "rodowód" Rossonerich zdobyty wyłącznie w lokalnej akademii nie jest obowiązkowy, co pokazało zimowe okno transferowe. Z Chelsea przyszedł 18-letni Yahya Idrissi, z Bayernu Monachium – również 18-latek Magnus Dalpiaz. Pierwszym etapem jest Massimo Oddo, punktem docelowym – Massimiliano Allegri.
Oddo jest zresztą – obok Tassottiego – jednym z głównych gwarantów projektu. Dowodem są dla obu dwuletnie przedłużenia kontraktów, a nie klasyczna umowa "na próbę" na jeden sezon. Trener mógł realnie aspirować do pracy w wyższej lidze, ale przekonała go wizja przedstawiona przez klub. To samo dotyczy Tassottiego: po całym życiu spędzonym na boisku i licznych sukcesach w barwach Rossonerich nie miałby powodu dołączać do sztabu Oddo "tak po prostu". Również klub, nawet w przygnębiających dniach po spadku, nigdy nie rozważał zamknięcia projektu. Fundamentalna filozofia i ponad 15 milionów euro inwestycji (licząc tylko poprzedni sezon) nie tylko utrzymały go przy życiu, ale pozwoliły nadać mu nową dynamikę. Zarządzanie pionem sportowym pozostało w rękach dyrektora sportowego Jovana Kirovskiego, który lubi powtarzać: "Wynik to moment. Rozwój to historia". Oczywiście plama spadku do amatorów pozostaje i odpowiedzialność była zbiorowa. Była to z pewnością szkoda wizerunkowa. Kirovski ściśle współpracuje z Vincenzo Vergine, odpowiedzialnym za sektor młodzieżowy. Ta synergia sprawiła, że także w trakcie sezonu dochodziło do przesunięć zawodników między Primaverą a Milan Futuro. Na przykład Cappelletti, Sala i Ossola (wszyscy rocznik 2007) rozpoczęli sezon u trenera Renny, by później stać się podstawowymi zawodnikami u Oddo. Milan już od pewnego czasu wprowadza młodych graczy do Primavery rok lub dwa lata wcześniej, konfrontując ich przed czasem z trudnościami fizycznymi i psychicznymi. Klub wierzy, że daje to znaczną przewagę w długofalowej ocenie – przy przejściu do Milan Futuro, a następnie do pierwszego zespołu.
A jak Milan Futuro radzi sobie czysto sportowo? Drużyna jest obecnie czwarta w swojej grupie w Serie D (11 zwycięstw, 5 remisów, 8 porażek) i ma najlepszy atak w lidze (37 goli). Wśród sukcesów wyróżniają się wygrana z Folgore Caratese oraz dwa zwycięstwa nad ChievoVerona, czyli nad dwiema czołowymi ekipami tabeli. To nie przypadek, choć droga Rossonerich pełna jest wzlotów i upadków – co naturalne w przypadku młodej drużyny dojrzewającej w często wymagających realiach. Punkty i tabela nigdy nie były jednak głównym celem. Największym zadaniem było i jest tworzenie zawodników dla pierwszej drużyny. Drogi Jiméneza i Bartesaghiego są tego dowodem. W przypadku Davide Bartesaghiego można pójść nawet dalej – to wychowanek w 100% ukształtowany w akademii, najlepszy możliwy przykład działania projektu.
Równocześnie rynek transferowy pozostaje dynamiczny. Rozwój niektórych zawodników otworzył im drzwi do innych klubów. Jak Maximilian Ibrahimović w Ajaxie Amsterdam – mimo że nie jest już w kadrze, pozostaje najlepszym strzelcem (5 goli) i najlepszym asystentem (5). Matteo Duțu, który odszedł do Dinamo Bukareszt, był kapitanem i liderem zespołu, latem zadebiutował u Allegriego. Diego Sia, obecnie w Hiszpanii w CD Mirandés, również był kapitanem i także zaliczył letni debiut w pierwszej drużynie.
Straty? W klubie patrzy się na to inaczej: żal, że odeszli, ale satysfakcja z ich rozwoju jest jeszcze większa – to najlepszy dowód, że projekt zmierza we właściwym kierunku. W miejsce tych odejść przyszli oczywiście kolejni zawodnicy, oprócz Idrissiego i Dalpiaza: Jacopo Sardo (pomocnik, rocznik 2005), Malick Cissé (środkowy obrońca, 2008) oraz Aaron Babaj (pomocnik, 2009).