Porażka Milanu z Parmą. Wspaniała seria 24 meczów bez przegranej w Serie A zakończona...
Tydzień po meczu Inter – Juve San Siro znów znalazło się w centrum sędziowskich kontrowersji. Po sprawie Kalulu – Bastoni tym razem dyskusję wywołała bramka, która rozstrzygnęła starcie Milanu z Parmą. Uderzenie głową, którym Mariano Troilo pokonał Mike'a Maignana, trafiło pod lupę ekspertów od analiz sędziowskich. W akcji prowadzącej do zwycięskiego gola gości było bowiem więcej niż jeden co najmniej wątpliwy kontakt.
Przebieg akcji bramkowej
Na 10 minut przed końcem Parma wywalczyła rzut rożny. Do piłki podszedł Emanuele Valeri, który lewą nogą posłał dośrodkowanie na dalszy słupek. Tam czekał Mariano Troilo, który z kilku kroków łatwo skierował piłkę do siatki. Sędzia Marco Piccinini jednak anulował trafienie za blok Lautaro Valentiego na Mike'u Maignanie. Arbiter z Forlì, tuż po odgwizdaniu przewinienia, wykonał gest naśladujący ruch francuskiego bramkarza, sugerując, że został on zablokowany przez obrońcę Parmy. Również z odczytu ruchu warg sędziego nie było wątpliwości: "Dla mnie to faul". Taka sytuacja (zgodnie z protokołem) nie powinna przewidywać interwencji VAR: arbiter ocenił kontakt na boisku, a z pewnością nie chodziło o "jasny i oczywisty błąd".
Blok Valentiego na Maignanie
Po ponownym obejrzeniu akcji widać, jak argentyński stoper sprytnie ustawia się niemal za plecami francuskiego bramkarza, lekko odwróconego w stronę chorągiewki po swojej lewej stronie i nieświadomego jego obecności. Gdy Maignan odwraca się, podążając za torem lotu piłki, natrafia na obrońcę Parmy na swojej drodze, w efekcie zostając zablokowany. To właśnie ten detal miał skłonić VAR do wezwania Piccininiego do monitora: Valenti odwraca się plecami, blokując wyjście Maignana, ale nie wpada na niego. To Francuz, próbując dosięgnąć piłki, wpada na argentyńskiego defensora.
Troilo, ręce na Bartesaghim
Kontakt między Valentim a Maignanem nie był jednak jedyną wątpliwą sytuacją przy golu gości. Dodatkowe kontrowersje wzbudziły ręce Troilo na plecach Bartesaghiego. Z powtórek wynika, że obrońca Parmy wyskakuje do piłki, zanim oprze się na zawodniku Milanu – i być może to właśnie ten element skłonił najpierw sędziego na boisku, a potem VAR do uznania bramki. Nie ma jednak pewności, czy kontakt Bartesaghi – Troilo został w ogóle oceniony: Piccinini, przez stadionowy system nagłośnienia na San Siro, uzasadnił decyzję o uznaniu gola brakiem faulu Valentiego na Maignanie. Nie wspomniał natomiast o drugim z kwestionowanych starć.
Milan nie chciał oficjalnie protestować przeciwko bramce Mariano Troilo, która kosztowała Rossonerich porażkę i prawdopodobnie przekreśliła ich ostatnie nadzieje na scudetto, ale nie wszystkim sposób, w jaki doszło do tej domowej przegranej, przeszedł do porządku dziennego. Tak jak Rafa Leão, który opublikował na Instagramie dwie relacje z dwoma zdjęciami. Na pierwszym – pochodzącym z meczu z Sassuolo – widać Falego Candé, za którym stoją Pavlović (i Loftus-Cheek) w sytuacji bramki anulowanej Pulisiciowi za faul samego serbskiego obrońcy, który miał oprzeć się na barkach rywala. Na drugim zdjęciu widać natomiast Troilo znajdującego się na plecach Bartesaghiego. Przekaz jest jasny: identyczna sytuacja, a zupełnie inna decyzja sędziowska.

3 pkt? No dobra ale chyba przeproszą tak? Co więcej mają zrobić? Już bez przesady.
Wtedy każdy kolejny się zastanowi czy nas dymac, nie robiąc nic godzimy się na dymanie...
Milan oficjalnie powinien wywrzeć presję na tych jełopów, zrobić aferę, inaczej będziemy dymani do końca świata i 1 dzień dłużej....
Bierność klubu jest gwoździem do trumny, bo już się przyjęło, że Milan można dymać bez konsekwencji..
To klub kreuje narracje, tak jak potrafią zamówić sobie artykuł chwalący zarząd niech na bazie wpisu Rafy zrobia aferę i ruszą dupska...bo póki co to ładnie siedzą na trybunach jedynie...
Ale masz racje furlani to nie marotta