0:3... KOMPROMITACJA Z UDINESE!
Na dwanaście meczów przed końcem sezonu, pierwotny projekt pozostaje niczym więcej niż intrygującym, kuszącym i niewątpliwie obiecującym pomysłem. Ale, właśnie, tylko pomysłem. Bo jedno to oczekiwania i założenia, a co innego to, co dzieje się potem na boisku. Rafa Leão i Christian Pulisic będą potrzebowali jeszcze więcej ogrania, lepszego zgrania i żywszej współpracy, aby stworzyć prawdziwie ofensywny duet godny swojego potencjału. To oni byli pierwszym duetem wyznaczonym latem, aby zapewnić Rossonerim atak najwyższej klasy. Zawodnicy, którzy razem byli – i słusznie – uważani za zdolnych przełamać każdą obronę, wspierać wchodzących w pole partnerów, strzelać gole, a jednocześnie tworzyć okazje dla innych. Rzeczywistość pokazuje jednak, że praktycznie działali sami. Pomijając rok 2026, w którym nie mogą się jeszcze rozkręcić, Leão zatrzymał się na dwóch golach przeciwko Cagliari i Genoi na początku stycznia, podczas gdy Pulisic wciąż nie zdobył bramki, ich sezonowe liczby bramkowe nie są z pewnością złe. Ale śladów współpracy jest niewiele – podsumowuje Marco Pasotto w artykule opublikowanym w poniedziałkowym wydaniu La Gazzetta dello Sport.
Wiele zależy niewątpliwie od różnych problemów fizycznych. Często gdy jednemu brakowało zdrowia, drugiemu też, i odwrotnie. W ostatnich tygodniach obaj odczuwali dolegliwości. Rafa zmaga się z pubalgią, która zaczęła się cicho i nigdy nie wybuchła w pełni, ale była wystarczająco uciążliwa, aby zmuszać go do gry z przyhamowaniem. Dla Pulisica sezon pełen jest problemów jeden po drugim. Nigdy nic nadmiernie poważnego, ale też nigdy prawdziwego okresu spokoju zdrowotnego. Od lata zmagał się z bólem kostki, a następnie z kontuzją ścięgna podkolanowego i zapaleniem kaletki maziowej, ostatnim problemem na liście. I tak przewidziany duet mógł dzielić boisko tylko w kilku meczach. Wystarczy wspomnieć, że mecz z Parmą był dopiero czwartym w lidze, w którym obaj rozpoczęli razem od pierwszej minuty. Wrażenie pozostało niezmienione: skłonni są szukać przede wszystkim indywidualnych akcji, a nie wzajemnego dialogu.
Wystarczy przypomnieć ich najgroźniejsze zagrania: Pulisic, początkowo blokowany zaledwie kilka kroków od Corviego, a potem bohater fatalnego błędu z dobrej pozycji, został uruchomiony przez Saelemaekersa i Rabiota. Słupek Leão zaliczył po podaniu także od Rabiota. Ogólne liczby wciąż przemawiają na ich korzyść – w lidze obaj mają po 8 goli: Christian zdobywa bramkę średnio co 112 minut, Rafa wyrównał już wynik całego zeszłego sezonu – jednak duety są po to, by działały razem. Szczególnie w meczach jak ten z Parmą, przeciwko bardzo zamkniętym drużynom, kto jeśli nie oni miałby zapewnić dodatkową technikę, aby minąć rywala i stworzyć przewagę liczebną? Smutna lekcja dla Milanu, który przegrał po 24 meczach bez porażki i definitywnie żegna się z Interem, to świadomość, że nie udało się nadać ofensywnemu duetowi sensu realizacyjnego przy przytłaczającej przewadze.
Pulisic odkąd złapał uraz i potem miał te kilka pudeł to już nie strzela na zawołanie. To akurat obnaża nas i pokazuje jak bardzo mierni jesteśmy bo Puli praktycznie sam uratował tutaj kilka spotkań po świetnych wejściach.
Alexisa raczej gdyby nie uporczywość Maxa widzę poza Milanem....
Nie gniewam sie absolutnie, tu nawet nie chodzi o tęsknote za tymi rajdami, tylko nawet gdy w tej niefortunnej dla niego formacji pojawia się okazja to często odpuszcza, wydaje mi się że jego kontuzja jest po prostu dalej odczuwalna.
Zgadzam się że Theo > Bartesaghi, to są lata świetlne przepaści. Theo swego czasu był absolutnym TOP w europie przecież.
Co do Saelmaekersa, mamy podobne zdanie - Ulubieniec dla trenera, zagra wszędzie, wszędzie przeciętnie i mało z niego pożytku niestety. Jestem zdumiony że nikt tego nie widzi, koleś totalnie nie pasuje na ten poziom. No chyba że właśnie jako stały rezerwowy.
Jedno ale, Pulisić akurat nie jest zły jako doparowy w dwójce, tylko formy kompletnie brak, chociaż przynajmniej biega i robi robotę w obronie, w przeciwieństwie do Leao
Już to nie działa, więc chętnie zobaczyłbym 4-3-3 przy zestawieniu: Leao-Fullkrug-Pulisic.
-pierwsza -352
czyli próba ustawiania świetnych skrzydłowych (bocznych atakujących) na pozycji na której nie potrafią grać.
-druga - 352
czyli bazowanie na przeciętnych wahadłowych w systemie gry, gdzie wahadła to klucz do wszystkiego
Podsumowanie:
- przeciętny wahadłowy próbuje obsłużyć przeciętniego środkowego napastnika.
Plusy 352:
- obrona wspierana przez pomocników działa przyzwoicie.
Efekt:
Leao Puli Nkunku mają podwiązane jaja i z naszej gry nie tryska nadzieja.
Bazuje tylko na przyjęciu kierunkowym z obrotem.
Wielka umiejętność piłkarska. Ale w dzisiejszym futbolu, szczególnie w Seria A , w tej gęstwinie obszaru pola karnego ta umiejętność jest praktycznie bezużyteczna.
Przecież to jest jakiś dramat, dwa, trzy podania i tam na lewej stronie powinien zostać jeden, góra dwóch zawodników. Ale nie, my se musimy poklepać i zaraz się zacznie gadanie, że przecież my wymieniamy tyle podań w meczu co Barcelona.
Potem na prawej stronie(w tym przypadku) Snickers stoi i rozkłada ręce, bo on ciągle chce dobrze, tylko nie ma takich umiejętności jakie by chciał mieć.
Szkoda mi tego wszystkiego, wolałbym przegrać z Como i zakończyć ten "winning streak" z ekipą Fabregasa.
Świetnie biega, lubi kiwnąć na sprincie, dobrze podaje ze skrzydła.
Pulisićiowi akurat pozycja drugiego napastnika nie przeszkadza, co pokazywała gra na początku sezonu, ale obecnie jest kompletnie bez formy, przez co proste sytuacje są marnowane. Gdyby obok był ktoś jak Giroud, to byłby świetny duet.
Parafrazując cytat z nic śmiesznego
Ale też jestem zdania, że na ich formę ma olbrzymi wpływ to w jakich popzycjach są ustawiani, jakie dostają zadania. Zobacz, że u Nas nawet Loftus dwa razy wystąpił na napastniku!!! To uporczywe doposowywanie zawodników do ukochanego stylu i ustawienia Maxa przynosi wynik ale styl idzie w dół bo zawodnicy z przodu to wynik wypodakowej wyliczanki kto zagra na 9!!! a o siłe ataku stanowić mają wahadła na któych gra przeciętny i bez formy Saelemaekers na zmianę ze słabym Athekame oraz z całą sympatią równie przeciętny Bartesaghi (ten ma chociaż prognozy na rozwój jednak jeszcze).... Więcej zagrożenia niż Nasze wahadła wprowadzają wyjśca PAvlovica oraz podłączenia Tomoriego!!! Sic!