AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Dwa to liczba doskonała w Coteto, dzielnicy Livorno, w której dorastał Massimiliano Allegri. Trzech napastników niespecjalnie mu się podoba (przynajmniej nie w tym Milanie) i w tym tygodniu Max włoży sobie stopery do uszu. Nie będzie słuchał kibiców Milanu, którzy coraz bardziej – najpierw szeptem, potem coraz głośniej, a jutro być może chórem – poproszą go, by zaszalał i zagrał w derbach trzema ofensywnymi zawodnikami. Powiedzmy: Pulisic, Füllkrug i Leão razem od pierwszej minuty, jak za czasów, gdy Giroud, ściśnięty między Messiasem a Leão, odwracał losy meczu z Interem i prowadził do scudetto w 2022 roku. Zresztą, dlaczego robić to teraz? W Cremonie dwaj napastnicy, których wystawił, mieli trzy stuprocentowe okazje w ciągu godziny. Tym razem problemem był system "nastawiania celownika" na bramkę, a nie system gry – podsumowuje poniedziałkowe wydanie La Gazzetta dello Sport.
W Cremonie Allegri zagrał trójką napastników przez ostatnie pół godziny. Zaczął od klasycznego 3-5-2, potem zdjął Saelemaekersa i w jego miejsce wprowadził Füllkruga. Pulisic i Leão rozszerzyli ustawienie do klasycznego 4-3-3, z Tomorim i Bartesaghim na bokach obrony. Gdy Kapitan Ameryka musiał zejść z boiska, Allegri nie zmienił zdania (w końcu był remis) i w jego miejsce wprowadził Nkunku. Wynik mówi, że to zadziałało, choć trzeba dodać dwie uwagi. Po pierwsze: Milan strzelił gola po rzucie rożnym i z kontrataku. Trójka z przodu miała z tym niewiele wspólnego. Po drugie: w końcówce okazji nie brakowało i zarówno Leão, jak i Füllkrug mogli zdobyć bramkę. To dobry sygnał.
Po meczu Cremonese – Milan Allegri na bezpośrednie pytanie odpowiedział tak: "To nie kwestia systemu gry, ale dojścia do celu i jego realizacji. W tym momencie trójząb to rozwiązanie na trakcie meczu, bo przy wysokim tempie także skrzydłowi muszą dużo pracować i tracimy trochę klarowności. W tamtym momencie meczu potrzebni byli zawodnicy ofensywni. Pulisic wraca do formy, podobnie Rafa i pozostali. Zobaczymy w trakcie sezonu – można grać trzema z przodu i z podwójnym defensywnym pomocnikiem". Leão, niedługo później, potwierdził, że jemu pasuje także 3-5-2: "Czuję się komfortowo jako środkowy napastnik, grałem tam także jako młodszy zawodnik i znam te ruchy". Wiele zależy od formy fizycznej i kontuzji, bo Allegri już wcześniej jasno mówił: przy zaledwie trzech napastnikach w kadrze nie da się regularnie grać trójką z przodu.
No dobrze, ale jak funkcjonuje Milan z trójzębem? Mówiąc wprost, jest bardziej odważny w ofensywie i znajduje więcej rozwiązań. Pojedynki jeden na jednego na skrzydłach znów stają się zagrożeniem, podczas gdy dziś Saelemaekers (zmęczony) i Bartesaghi (z problemami z dryblingiem) w ostatnich 30 metrach nie budzą strachu. Drużyna rezygnuje z części ostrożności i może podnieść intensywność pressingu, licząc na to, że przejęta piłka uruchomi trzech ofensywnych graczy. Każdy może wybrać swoją ulubioną wariację – zarówno jeśli chodzi o strukturę zespołu, jak i personalia. Strukturalnie, przynajmniej w fazie posiadania, Milan może grać 4-3-3 albo 3-4-3. Jeśli chodzi o zawodników, warto przypomnieć pierwsze eksperymenty z tego sezonu. W styczniu przeciwko Genoi zagrali razem Pulisic, Füllkrug i Leão. Kilka dni później we Florencji Nkunku wystąpił jako "dziewiątka" zamiast Niemca. Te próby miały jednak ograniczoną kontynuację, dlatego kibice Milanu w tygodniu derbowym tkwią w ciekawym paradoksie. Wielu fanów, wychowanych na ofensywnym stylu z czasów Berlusconiego, wzywa do trójzębu, a jednocześnie z całego serca ma nadzieję, że go nie zobaczy: wiedzą, że Allegri, jeśli prowadziłby z Interem, schowałby go do piwnicy, obok karnawałowego kostiumu Neptuna.
nie mówię, że już mamy tak grać i że to lepsze rozwiązanie, ale też nie dziwmy się, że gramy tak jałowo jeśli z przodu nie ma kto przytrzymać ani odegrać na ścianę... a podawanie do stojącego leao to jak podanie do tyłu, bo on i tak tą piłke odegra albo straci