Trzy punkty rzutem na taśmę!
CREMONESE – MILAN 0:2!
27. kolejka Serie A potwierdziła to, co było już wiadomo. Inter zbudował swoją pozycję lidera na zwycięstwach z zespołami ze średniej i niższej półki (pokonał wszystkie, zawsze, z wyjątkiem Udinese w pierwszym meczu). Milan jest drugi, tracąc dziesięć punktów i ma problemy z drużynami z niższej i średniej półki. Wczoraj w Cremonie drużyna Allegriego przełamała bezbramkowy remis dopiero w 90. minucie, a w doliczonym czasie gry zdobyła bramkę na 2:0. Gigantyczne "uff", by przywołać słynne powiedzenie Allegriego. Przez półtorej godziny, zakotwiczony na remisie, Milan tracił już dwanaście punktów do lidera. Nie ma sensu na nowo przeliczać wszystkiego, podsumowywać straconych punktów z tak zwanymi prowincjonalnymi drużynami – przede wszystkim czterech oddanych Parmie w dwumeczu. W kontekście walki o scudetto Milan sam się pogrążył, ale ma prawo do ostatniej, absolutnie ostatniej szansy, czyli niedzielnych derbów. Jeśli w zacisznych gabinetach Milanello wciąż przechowują i pielęgnują resztki nadziei na ponowne otwarcie walki o tytuł, w niedzielę muszą wygrać: przy stracie siedmiu punktów i dziesięciu kolejkach do rozegrania pojawiłaby się jeszcze iskierka szansy. Jeśli celem pozostaje kwalifikacja do Ligi Mistrzów, zgodnie z pierwotnymi założeniami, wystarczy remis. Choć wielu mierzy wyżej, w Europę, która się liczy, a zwalniać nie można.
Inter natomiast ma do dyspozycji dwa wyniki na trzy: zwycięstwo i remis. Psychologia i strategie derbów zawierają się właśnie w tej różnicy perspektyw. Inter może czekać, pozostawić rywalowi ciężar pierwszego ruchu. Gdybyśmy byli Allegrim, spróbowalibyśmy czegoś nowego, zaczęlibyśmy od ostatnich minut w Cremonie, z Füllkrugiem jako klasycznym napastnikiem oraz Nkunku i Leão po jego bokach. Przesunięcie Leão na pozycję "dziewiątki", największa nowość sezonu, nie przekonało i nie przyniosło szczególnych korzyści. Kiedy Rafa wraca na ukochane lewe skrzydło, odzyskuje przestrzeń, swobodę i radość z gry. Leão jako numer 9 wydaje się wymuszoną decyzją. Skoro Milan ma do dyspozycji środkowego napastnika takiego jak Füllkrug, dlaczego nie zaryzykować trójzębu z Pulisicem po prawej i Leão po lewej w jego naturalnej strefie komfortu? Puste słowa... Allegri nie odchodzi od 3-5-2, swojego systemu azylu, chyba że w sytuacjach awaryjnych, jak wczoraj przy 0:0 z Cremonese, gdy piasek w klepsydrze niemal się przesypał. A przecież w Pizie, 13 lutego, było podobnie: 1:1, przejście na 4-3-3 i zwycięstwo 2:1.
W niedzielę wieczorem Roma zmarnowała ogromną szansę, by wykluczyć Juve z walki o czwarte miejsce premiowane Ligą Mistrzów. Prawdziwym zwycięzcą wieczoru na Olimpico jest Como Cescà Fàbregasa: dziś piąte, trzy punkty za czwartą Romą i o jedno miejsce przed szóstym Juventusem. W tej kolejce Como pokonało Lecce i odrobiło po dwa punkty do jednych i drugich, wyprzedzając Juventus. Za rogiem czeka już Como – Roma, zaplanowane na niedzielę 15 marca. Tam rozstrzygnie się wiele, być może bardzo wiele...
Takie małe sci-fi przy poniedziałku. :-) Miłego dzionka!
Nawet jak byśmy wygrali derby, co jest całkiem możliwe, to Inter nie odda 7 punktów przewagi, bo będzie dalej regularnie punktował ze słabszymi, czego nie można powiedzieć o nas.
Jeśli skończymy na drugim miejscu to i tak będzie świetnie i tego należy pilnować.
Poprawić na Inter zbudował swoją pozycję na wałkach i oszustwach :)))
"Marotta, nawiązując do najwspanialszych lat krętactwa w Serie A, zbudował pozycję lidera dla Interu na wałkach i oszustwach, podobnych bardzo do tego co robił w Juventusie czy do tego co robił Moratti w Interze przy Calciopoli"