Francesco Camarda 2031!
To już koniec, teraz także oficjalnie. "Już jakiś czas temu podjąłem tę decyzję, ale nie czułem potrzeby, żeby o tym mówić" – opowiada Giacomo Bonaventura w wywiadzie dla La Gazzetta dello Sport (przeprowadził go Davide Chinellato). Teraz nadszedł moment, by to ogłosić: Jack zakończył karierę piłkarską. W wieku 36 lat, po 380 meczach w Serie A w barwach Atalanty, Milanu i Fiorentiny, po epizodzie także w Arabii Saudyjskiej oraz występach w reprezentacji Włoch.
Jack, dlaczego właśnie teraz?
"Wiedziałem już, że skończyłem, ale zacząłem dostawać telefony od przyjaciół, od mojego agenta i od kilku klubów: uznałem, że uczciwie będzie poinformować wszystkich".
Po czym piłkarz rozumie, że to już koniec?
"Kiedy przestajesz czuć ogień w środku. To jest ten moment. Nie ma sensu dalej grać, ciągnąć to na siłę i już się tym nie cieszyć. Kiedy zacząłem to odczuwać, podjąłem decyzję".
Czy był jakiś konkretny moment na boisku?
"Nie, na boisku czułem się dobrze aż do samego końca. Wręcz myślę, że mógłbym jeszcze grać sezon albo dwa. Z drugiej strony nie chciałbym obniżać poziomu, na przykład grać w drużynie, która mi nie odpowiada. Wolę tak: mam troje dzieci, w domu też mam sporo zajęć".
Kiedy zobaczyliśmy najlepszego Jacka?
"Myślę, że w pierwszym albo drugim roku w Milanie. Ale dobre momenty miałem też w Atalancie i Fiorentinie. Trudno wskazać jeden okres: kiedy jesteś młodszy, jesteś bardziej bezkompromisowy, także fizycznie, ale z doświadczeniem stajesz się lepszym piłkarzem. Ja między 30. a 32. rokiem życia czułem największą pewność siebie".
Koszulka, z którą chciałby być zapamiętany?
"Grałem dużo dla Atalanty, Milanu i Fiorentiny: trudno wybrać jedną. W Milanie byłem najdłużej – sześć lat – więc może jestem z nią trochę bardziej związany. Ale Atalanta i Fiorentina też, na swój sposób, były doświadczeniami, które bardzo mnie rozwinęły".
Najpiękniejszy moment na boisku?
"Debiut w Serie A. Niezbyt w to wierzyłem: grałem w drużynie młodzieżowej, czasem trenowałem z pierwszym zespołem, ale kiedy zadebiutowałem w Serie A, zacząłem wierzyć, że może jednak zrobię karierę".
Trener, z którym jest byłeś najbardziej związany?
"Italiano i Colantuono – z nimi pracowałem najdłużej, po trzy lata z każdym. To oni nauczyli mnie najwięcej, dali mi najwięcej pod względem wiedzy. Ale miałem około 20 trenerów: starałem się brać od każdego to, co najlepsze".
Moment, który zmienił Twoją karierę?
"Nie było jednego konkretnego momentu, ale wiele, lepszych i gorszych, które czegoś mnie nauczyły. W karierze nie można zbytnio dać się uzależnić od okoliczności: trzeba iść swoją drogą, pracować po swojemu i myśleć po swojemu. Wynik jest konsekwencją tego, kim jesteś, jak trenujesz i jak wykonujesz swoją pracę".
Jack na boisku opowiedziany przez Jacka?
"Pracowity. W sporcie coś osiąga się tylko dzięki poświęceniu, zaangażowaniu i dawaniu z siebie wszystkiego. Inne drogi do niczego nie prowadzą".
Jaki był Jack w szatni?
"Raczej spokojny. Kiedy byłem młodszy, starałem się uczyć od bardziej doświadczonych. Od 26–28 roku życia zacząłem czuć się pewniej, także w radzeniu sobie z sytuacjami w szatni i pomaganiu młodszym. W drugiej części kariery bardziej pokazałem swój charakter".
Jak chcesz być zapamiętany?
"Jako ktoś, kto kocha piłkę i dużo pracował, starając się dawać z siebie wszystko, bez skrótów i cwaniactwa. Zawsze starałem się robić najlepiej, jak potrafię".
Najlepsza rada jaką kiedykolwiek otrzymałeś?
"W piłce trzeba mieć cierpliwość i ufać procesowi, bo dobrym piłkarzem nie staje się w dwie sekundy – to wymaga czasu. A potem czasem wszystko przychodzi nagle, po latach pracy. Kiedy jest się młodym, chce się wszystko od razu i to może być błąd".
Czy udzieliłeś komuś tej rady?
"W ostatnich latach często rozmawiałem z młodszymi zawodnikami, którzy nie zawsze wiedzieli, jak reagować w pewnych sytuacjach. Kiedy jest się bardziej doświadczonym, myślę, że najważniejsze wobec młodych jest nie tyle mówienie, co dawanie dobrego przykładu".
Ktoś, w kim się widzisz?
"We Włoszech jest wielu dobrych piłkarzy, młodych, którzy się rozwijają. Lubię oglądać pomocników – jak grają i jak poruszają się po boisku. Myślę, że we Włoszech jest kilku naprawdę dobrych, może teraz w szczycie kariery. Na przykład Tonali i Barella: to wyjątkowi zawodnicy, którzy mogą jeszcze wiele dać piłce i reprezentacji".
Dalsze plany?
"Chcę spędzić czas z rodziną i zrozumieć, co mnie motywuje do działania. Potem zobaczymy".
Gdybyś miał zostać przy piłce?
"Kiedy jeszcze grałem, często mówiłem sobie, że po zakończeniu kariery zostanę trenerem. A teraz, kiedy już nie gram, nie mam tej samej chęci – chociaż czuję, że powoli wraca. Może zrobię kurs trenerski: wydaje mi się, że to rola najbardziej odpowiednia do mojego charakteru. Nie widzę siebie raczej jako działacza czy agenta".
Jedna satysfakcja i jeden żal?
"Największą satysfakcją była gra w reprezentacji: to marzenie każdego chłopaka, który zaczyna grać w piłkę. Żali nie mam, zawsze dawałem z siebie wszystko. A nawet z rzeczy, które w trakcie kariery nie poszły tak, jak bym chciał, starałem się wyciągać wnioski, żeby się rozwijać i stawać lepszym piłkarzem i człowiekiem".
P.S. Też bym chciał w wieku 36 lat powiedzieć w robocie "ogień zgasł" i odejść na emeryturę :D