Trzy punkty rzutem na taśmę!
CREMONESE – MILAN 0:2!
Niedzielny mecz to derby żalu, ponieważ nie będzie to mecz, który może decydować o mistrzostwie Włoch, które w praktyce jest już w kieszeni Interu – pisze na swoich łamach CalcioMercato. W przypadku zwycięstwa Rossoneri zbliżyliby się na 7 punktów: wciąż jednak byłoby to zbyt dużo, gdy do zdobycia pozostałoby jeszcze 30 punktów. Trudno sobie wyobrazić, żeby Inter przegrał potem aż trzy mecze, a przede wszystkim żeby Milan wygrał wszystkie swoje. Ta drużyna nie ma w sobie potencjału do takiej serii zwycięstw.
Derby żalu, bo mogły to być derby o scudetto. Nie będą z dwóch powodów. Pierwszy: zbyt wiele punktów straconych po drodze z mniejszymi drużynami . Punktów, które były zdecydowanie w zasięgu zespołu Allegriego. To wada, która przewija się od początku sezonu aż do dziś. Ograniczenie wynikające z braków, błędów, a także z rynku transferowego. Wystarczyłoby zwycięstwo z Parmą, by ten mecz derbowy miał zupełnie inne znaczenie: Milan przystępowałby do niego ze stratą 7 punktów i z perspektywą zmniejszenia jej do 4. Wtedy tak – liga zostałaby ponownie otwarta.
Drugi powód do żalu związany jest z transferami. Nie wracając nawet do poprzedniego lata, kiedy klub przekazał Allegriemu skład wzmocniony, ale niekompletny, w styczniu potrzebne były większe wysiłki. Milan był blisko Interu i powinien był przeprowadzić zdecydowanie lepszą kampanię wzmacniającą. Da się to zrobić także w zimowym oknie transferowym: przykład Romy, która w Malenie znalazła zawodnika, który odmienił jej życie pod względem zdobywanych bramek, wyników i punktów. Tego nie udało się dokonać Füllkrugowi w Milanie: Niemiec pomógł załatać pewne trudności, ale nie zrobił nic spektakularnego.
Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia: właśnie dlatego w styczniu Rossoneri powinni mieć znacznie większy apetyt, który należało zaspokoić na rynku transferowym. Dziś Milan miałby kilka punktów więcej i przystępowałby do tych derbów bez poczucia żalu, że zbyt mocno się oddalił. Drugie miejsce na koniec sezonu byłoby i tak bardzo dobrym wynikiem w pierwszym roku pracy Allegriego, mimo niewykorzystanej przewagi, jaką był brak gry w europejskich pucharach.
za kiepski przepis na ten Milan.
Dorośli fani mają żal
że ktoś im tyle szczęścia skradł
Nauczyli nas że Maldini to fałsz
Okłamali że na wszystko jest czas
Odmierzyli każdy uśmiech i grosz
wyznaczyli niepozorny nasz los.
Przekonali że spokojny jest dom
Bez Excela Furlani nie umie żyć
Prócz bilansu na + nie liczy się nic