SCUDETTO


LGdS: Dowcipy Silvio, energia Maldiniego, strategie Zaca: Milan 1999 – kulisy wielkiej remontady

9 marca 2026, 20:04, Redakcja Aktualności
LGdS: Dowcipy Silvio, energia Maldiniego, strategie Zaca: Milan 1999 – kulisy wielkiej remontady

To jest historia marzenia, które nagle, godzina po godzinie, dzień po dniu, materializuje się i staje się rzeczywistością, ku zdumieniu ludzi i, bardzo prawdopodobne, także samych bohaterów tej opowieści. Wystarczy przeczytać ich wypowiedzi, nigdy nie wyobrażali sobie, że mogą przeżyć takie zakończenie. Cofnijmy się więc do wiosny 1999 roku. Włochami rządzi koalicja centrolewicowa, premierem jest Massimo D'Alema, Silvio Berlusconi pozostaje w opozycji i przygotowuje się do rewanżu. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zaatakowały Irak w grudniu 1998 roku, by obalić Saddama Husajna, a NATO rozpoczęło działania wojenne w Jugosławii. Świat jest w zamęcie, podobnie jak dziś. A mały wszechświat piłki nożnej podąża w tym samym kierunku: po sezonie zdominowanym przez Lazio Svena Görana Erikssona, zaczynają pojawiać się niepokojące pęknięcia w projekcie i ktoś zaczyna marzyć o wielkim zwrocie akcji – wspomina w obszernym artykule Andrea Schianchi (La Gazzetta dello Sport).

Tym "kimś" jest Milan prowadzony przez Alberto Zaccheroniego, który przeżywa swój pierwszy sezon na ławce trenerskiej Rossonerich. W sobotę 3 kwietnia 1999 roku, Rossoneri jadą do Rzymu na Olimpico, by zmierzyć się z Lazio. To może być mecz przełomu, ale kończy się 0:0. Tabela wygląda wtedy następująco: Lazio 56 punktów; Fiorentina 50; Milan 49; Parma 48. W następną niedzielę na San Siro przyjeżdża Parma Malesaniego i wydaje się, że dla Rossonerich to ostatnia szansa. Siedem punktów do odrobienia to przecież nie drobiazg. Jednak w przeddzień spotkania Galliani, niczym dowódca z dawnych czasów, zwołuje swoich żołnierzy i wydaje rozkaz: "To kolejny mecz przeciwko Parmie. Ktokolwiek wygra, może sięgnąć po scudetto". Zaccheroni jest bardziej ostrożny: "Tabela wskazuje, że teraz Milan nie może celować w scudetto, zobaczymy po dwóch meczach. Zaczynaliśmy sezon przejściowy, a za nami jest teraz wiele drużyn, które przed sezonem miały zdobyć tytuł, więc nasza pozycja jest satysfakcjonująca". Kapitan Maldini dodaje: "Scudetto jest wciąż w grze. Powiedzenie: »Spróbujemy w przyszłym roku« oznacza, że ​​nie mamy przyszłości". Atmosfera jest napięta, San Siro kipi od pasji, ale w pierwszej połowie to Parma dominuje (w pierwszym meczu wygrała aż 4:0 na Tardini): gol Balbo i mogło być ich więcej. W przerwie, w podziemiach San Siro, następuje zwrot. Coś się dzieje – nie wiadomo co – w głowach piłkarzy, którzy wracają na boisko z innym nastawieniem. Maldini wyrównuje, a Ganz, który wszedł za Bierhoffa, zdobywa zwycięskiego gola w połowie drugiej połowy. Lazio potyka się w derbach z Romą (porażka 3:1). Zaccheroni przyznaje, że "te trzy punkty są warte sześciu" i na sześć kolejek przed końcem wszystko jest znowu otwarte.

Jak w znakomitym hollywoodzkim filmie, który przynosi niespodzianki w każdej scenie. 18 kwietnia Milan jedzie do Udine. Berlusconi rozumie, że to moment, by jego głos zmotywował drużynę do ataku. W długim wywiadzie dla Alberto Cerrutiego z 'La Gazzetta dello Sport' mówi: "Ten weekend będzie decydujący. Drużyna Erikssona na razie zasługuje na scudetto. Ale przeczytałem, że w zeszłym roku Lazio zdobyło w ostatnich sześciu meczach tylko jeden punkt, a Zaccheroni z Udinese zdobył piętnaście. Teraz Zaccheroni jest z nami...". Lazio przegrywa u siebie z Juventusem, a Milan demoluje Udinese: 5:1. 'La Gazzetta dello Sport' pisze na pierwszej stronie: "Tak, AC Milan zasługuje na Scudetto" ("Sì, è Milan da scudetto"). Tydzień później, 25 kwietnia (w Święto Wyzwolenia) dystans się nie zmienia: Lazio wygrywa w Marassi z Sampdorią, a Milan na wyjeździe pokonuje Vicenzę. Diabeł wciąż goni lidera o włos. Dzień, w którym staje się jasne, że Milan naprawdę ma wiatr w żaglach i zmierza prosto do mety, to niedziela 2 maja. Podczas gdy Lazio łatwo wygrywa w Udine, Rossoneri przeżywają psychodramę na San Siro. Z Sampdorią zostają dogonieni na 2:2 w 86. minucie i dopiero w 95., dzięki strzałowi odbitemu od obrońcy Blucerchiatich Castelliniego, mogą krzyczeć z radości, że uniknęli katastrofy. Berlusconi przyznaje: "Mieliśmy bezczelne szczęście. Milan cierpiał, ale na końcu poszło dobrze. Może takie zwycięstwa cieszą najbardziej, ale wolę te zdobyte spokojniej".

To jednak wyraźny znak przeznaczenia, gdy zdobywasz trzy punkty w doliczonym czasie gry dzięki samobójowi. 9 maja Lazio łatwo pokonuje Bolognę, a Milan robi to samo w Turynie z Juventusem. Dublet Weaha powala Bianconerich i ponownie rozpala pasję kibiców, która lekko przygasła po nerwowym meczu z Sampdorią tydzień wcześniej. 15 maja 1999 to data do zaznaczenia w kalendarzu. Dwa dni wcześniej Włochy zyskały nowego prezydenta republiki – Carlo Azeglio Ciampiego. Berlusconi działa na dwóch frontach: politycznym i piłkarskim, ale łatwo sobie wyobrazić, że ten drugi fascynuje go znacznie bardziej. Milan bez problemów pokonuje u siebie Empoli 4:0 i czeka na wiadomości z Florencji, gdzie gra Lazio. Dzień przed meczami odbywa się ciekawa scenka, z pewnością starannie zaplanowana przez ekspertów od komunikacji, jakimi są Berlusconi i Galliani. Prezydent mówi:
"Lazio zasługuje na tytuł. Gratulacje". W ten sposób wywiera presję na rywali grających trudny mecz we Florencji. Dyrektor generalny odpowiada swojemu szefowi: "Nie zgadzam się, wygramy". Tak podkręca atmosferę w drużynie i w całym otoczeniu. Strategia korporacyjna. I działa znakomicie: Lazio remisuje na Franchi i zostaje wyprzedzone przez Milan. La Gazzetta dello Sport publikuje wówczas tytuł: "Wyprzedzenie".

Teraz pozostaje już tylko mocno nacisnąć na pedały i pokonać ostatni zakręt. Terminarz przewiduje Lazio – Parma i Perugia – Milan. W tygodniu, z powodu kolejnych polemik o decyzjach sędziowskich, właściciel Lazio Sergio Cragnotti rzuca podejrzenia na temat wyniku mistrzostw i mówi, że akcjonariusze Lazio (spółki notowanej na giełdzie) zostali poważnie poszkodowani. Galliani odpowiada: "Absurdalne tezy". Berlusconi jedzie do Milanello i mówi: "Wszystko rozstrzygnie się w jednym meczu, jak w pucharze. Wydaje mi się, że znów widzę wielki Milan. Prowadzenie jest piękne, bo nieoczekiwane". Jego piłkarze go nie zawodzą. Wygrywają w Perugii 2:1, z cudowną interwencją Abbiatiego, jednego z wychowanków, którego Berlusconi uważa za prawdziwą niespodziankę sezonu. [Tabela Serie A 1998/1999Galliani wybucha przesadną radością na trybunach stadionu Curi i wielu obawia się o jego serce. La Gazzetta dello Sport świętuje sukces wielkim tytułem na pierwszej stronie, który podsumowuje sens całej historii: "Mistrzowie niemożliwego: ekstaza Milanu". Zgadza się: niewiarygodne. Jak sen, który staje się rzeczywistością. A gdy przychodzi moment przebudzenia, szczęście jest tak wielkie, że można tylko zrobić to, co Galliani: krzyczeć jak szalony, jakby był ultrasem z Curva Sud.



6 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
staarek
9 marca 2026, 23:01
Pamietam, sledzilem to jako nastolatek. Pamietam naglowek w "Tempie" - Lazio, Milan martwy bieg.
0
biedrus
biedrus
9 marca 2026, 22:20
A wielkie Lazio zdobyło mistrzostwo rok później. W październiku 1999 Sheva strzelił im 3 gole w meczu, który zakończył się 4:4.
1
il Capitano 1899
il Capitano 1899
9 marca 2026, 21:24
To by piękne czasy...pamiętam to jak dzisiaj cieszyłem się jak dziecko chodź byłem nastolatkiem
2
fristajlos
fristajlos
9 marca 2026, 20:41
Jeśli Milan zdobędzie majstra robię tatuaż z 20stką w stylu Stefano :D
3
MalinaOla
MalinaOla
9 marca 2026, 20:20
Pamiętam ten sezon, szukałem wtedy jakiś stacji włoskich na satelicie i śledziłem wyniki na żywo na telegazecie, to byłaby historia jakby to powtórzyli, jest 10 kolejek i 7 punktów więc najbliższe 4 kolejki wszystko wyjaśnią
3
Shevc
Shevc
9 marca 2026, 20:56
Wspaniały to był sezon, nie zapomnę go nigdy.
A już szczególnie tego meczu z Sampdorią i gola po strzale rozpaczy Ganza
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się