MILAN GÓRĄ W DERBACH MEDIOLANU!
Milan po bramce Pervisa Estupiñána pokonał Inter 1:0. Seria bez porażki w derbach trwa – to już siódmy taki mecz bez porażki Rossonerich (od 22 IV 2024)!
Męka Santiago Gimeneza dobiegła końca. Wczoraj Meksykanin wrócił do treningów z drużyną i zostawił za sobą kontuzję prawej kostki, z którą zmagał się od dłuższego czasu. Po tym, jak leczenie zachowawcze nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, 19 grudnia przeszedł operację w Holandii. Na boisku nie pojawił się od 28 października, czyli od dnia remisu 1:1 w Bergamo z Atalantą, ale w niedzielę powinien zostać powołany na wyjazdowy mecz w Rzymie przeciwko Lazio. Oczywiście wciąż daleko mu do optymalnej formy i Allegri podejmie decyzję w najbliższych dniach, obserwując jego treningi. Jednak już samo podróżowanie z drużyną i ponowne poczucie atmosfery szatni przed i po oficjalnym meczu może pomóc byłemu zawodnikowi Feyenoordu wrócić do pełni dyspozycji. Gimenez chce być jedną z głównych postaci na najbliższym mundialu, a być może także znaleźć się w powołaniach na marcowe mecze reprezentacji Meksyku.
Wczoraj powrót Gimeneza do treningów z zespołem został powitany żartobliwymi klepnięciami w plecy i po głowie od kolegów z drużyny – to rytuał dla nowych zawodników lub tych wracających po kontuzji. Santi uśmiechał się i znów czuje się... jak w domu. To dobra wiadomość także dla Allegriego, który na niego czekał: będzie miał do dyspozycji jednego napastnika więcej, być może na końcówki meczów, aby pomóc rozwiązać problem skuteczności w ataku. Od początku 2026 roku wkład napastników w zdobywanie bramek nie był imponujący: w dwunastu meczach Serie A Pulisic ma tylko jednego gola (zdobytego 28 grudnia przeciwko Veronie), Füllkrug jednego, Nkunku trzy, a Leão cztery.
Santiago strzelał wiele goli w Feyenoordzie i gdy w styczniowym okienku transferowym 2025 roku trafił do Mediolanu za 28,5 miliona euro plus bonusy, działacze Milanu liczyli, że powtórzy to także w barwach Rossonerich. Statystyki pokazują, że na razie tak się nie stało, ale Meksykanin nie jest typem gracza, który się poddaje. W ciągu najbliższych dwóch i pół miesiąca chce wnieść swój wkład, bo kocha Milan i nie chciałby zmieniać barw latem. Może to osiągnąć tylko w jeden sposób: w pełni udowadniając swoją wartość. Przed przerwą, w meczu z Lazio lub w sobotę 21. przeciwko Torino, liczy na swoją szansę. Tymczasem ciężko pracuje w Milanello i uśmiecha się z kolegami, ciesząc się, że po wielu treningach w samotności lub z fizjoterapeutą znów jest pełnoprawnym zawodnikiem Milanu. Najgorsze już za nim. Teraz Gimenez chce pokazać Serie A, kim jest... prawdziwy Gimenez. To dla niego prawdziwa misja, a patrząc na energię na jego mediach społecznościowych, wydaje się zdeterminowany, by wygrać ją za wszelką cenę.