AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Zmiana czasami budzi strach. Może wywrócić życie do góry nogami, zależnie od perspektywy, a w niektórych przypadkach sprowadzić człowieka na ziemię. Są jednak tacy, którzy są przyzwyczajeni do zaufania samym sobie i do decyzji podjętych wcześniej, bez podejmowania najmniejszego ryzyka. Właśnie gdzieś pośrodku tej teorii znajduje się w tym sezonie Max Allegri. Jeśli Milan jest drużyną, która dokonuje najmniej zmian w całej Serie A (110 na 140 możliwych), to jest ku temu powód. Choć po drodze pojawia się wiele zmiennych, które różnią się w zależności od zespołu. Bo prawdą jest, że Milan miał w trakcie sezonu wiele kontuzji, które nieuchronnie skróciły kadrę. Ale jeśli spojrzymy szerzej, na Europę, nasuwa się pytanie: jak to możliwe, że PSG, z dużo dłuższą i jakościowo lepszą ławką rezerwowych, dokonało jeszcze mniej zmian?
Zacznijmy od jednego faktu. Drużyną, która dokonuje najmniej zmian w Europie wśród pięciu czołowych lig, jest Lyon Fonseki (89). Milan jest szesnasty, ex aequo z Nottingham Forest, które w Premier League walczy o utrzymanie. W 28 rozegranych kolejkach ligowych Allegri miał średnio do dyspozycji 9 rezerwowych z możliwych 15, z czego dwóch to zawsze byli bramkarze. Innymi słowy: realnie dostępnych było 7 zawodników z pola. A czasami na tej liście pojawiali się także chłopcy z Primavery i Milan Futuro. To nie są idealne warunki, by wyciągnąć z ławki "asa z rękawa". Seria kontuzji, która spadła na Milanello, zwłaszcza między październikiem a listopadem, z pewnością nie pomogła Maxowi, który historycznie jest jednym z trenerów najlepiej potrafiących zmieniać losy meczów dzięki zawodnikom wchodzącym z ławki. Tylko w meczu rundy jesiennej z Como, w połowie stycznia, Allegri mógł liczyć aż na 12 dostępnych zawodników: rekord sezonu. Poza tym tematem istnieje jednak również czynnik zaufania i niezawodności. Przed upływem godziny gry Max prawie nigdy nie dokonuje zmian. Najlepsi, o ile nie mają problemów fizycznych, są zawsze w wyjściowym składzie, a Allegri ma tendencję do ufania im przez niemal całe spotkanie. W przypadku zmienników sytuacja wygląda inaczej. Dwa przykłady: Nkunku, kupiony za 40 milionów euro, w derbach wszedł na boisko dopiero na pięć minut przed końcem. Jashari, który kosztował 35 milionów euro, świętował zwycięstwo... ale z żółtą kamizelką treningową na sobie. Ostatnim rezerwowym, który zmienił losy meczu, był Füllkrug (przeciwko Lecce w połowie stycznia, zdobywając zwycięską bramkę).
Paris Saint-Germain jest jedyną europejską potęgą, która dokonała mniej zmian niż Milan (104). W ostatnim meczu Ligue 1 przeciwko Monaco na ławce siedzieli Dembélé (Złota Piłka), Gonçalo Ramos, Marquinhos, Lucas Hernández, Mayulu, Beraldo, Lee Kang-in, Chevalier i Mbaye. Prawdziwa kopalnia złota. A jednak Luis Enrique zdecydował się tym razem na zaledwie cztery zmiany. I jego drużyna przegrała. Paradoksalne, biorąc pod uwagę cały ten potencjał. Real Madryt dokonał w lidze tylko osiem zmian więcej niż Milan (118), a w ostatnich meczach Arbeloa mógł sięgać z ławki po takich zawodników jak Rodrygo, Carvajal, Mastantuono, Huijsen, Brahim, Ferland Mendy, Arnold czy Rüdiger. Manchester City zrobił jeszcze mniej: 113. Liverpool 114, Bayern Monachium 115. Wszystko to pokazuje, że liczba zmian zależy od wielu czynników. Posiadanie długiej i jakościowej ławki rezerwowych nie oznacza automatycznie wykorzystywania wszystkich pięciu zmian. Może to być kwestia strategii, zarządzania licznymi meczami w sezonie albo także braku pełnego zaufania do niektórych zmienników, na przykład ze względu na ich charakterystykę. Dzisiaj w Milanie brakuje na przykład gracza, który potrafi rozstrzygnąć mecz (taki Douglas Costa, którego Allegri w Juventusie często wprowadzał właśnie w trakcie meczu).
Napoli, od miesięcy dziesiątkowane przez kontuzje, dokonało 122 zmian w Serie A. W przeciwieństwie do Allegriego, Conte zaryzykował, stawiając na młodego Vergarę, przywrócił do gry Mazzocchiego i zaufał Marianucciemu oraz Ambrosino – trzecim wyborom – a z czasem wprowadzał także nowych zawodników pozyskanych na rynku transferowym. Oczywiście jego drużyna prawdopodobnie ma dłuższą ławkę niż Milan, dodatkowo wzmocnioną transferami. Ale Conte zdecydował się zaryzykować trochę więcej. Tu tkwi różnica z Maxem. Ciekawostka: Inter dokonał 137 zmian, Juventus 135, Roma 129. Bologna jest drużyną w Serie A, która robi ich najwięcej (139), za nią Torino i Como z 138. Innymi słowy, w epoce, w której można zmienić połowę zawodników z pola, dziwnie wygląda fakt, że wielkie kluby – z mocnymi ławkami rezerwowych – wolą stabilność podstawowej jedenastki. Milan dziś zdecydowanie do nich należy. W przyszłym sezonie, jeśli nie wydarzy się jakiś końcowy kataklizm, będzie Liga Mistrzów. Rozgrywki, w których, jak powiedział sam Allegri, "trzeba mieć odpowiednio zbudowaną kadrę". Dopiero wtedy przekonamy się, czy Max naprawdę... się zmienił.
Figurantów w kadrze nie liczę.